środa, 10 sierpnia 2011

Hej! w Karkonosze i Izery ...

Poprzedniego dnia nieco posiąpiło wieczorem, ale tak nieszkodliwie, ale za to meszki cięły artystycznie, czoło, nogi do kolan, bo poszłam w rybaczkach, zostały natychmiast zaatakowane przez małe, acz zjadliwe stworzenia. I rankiem, kiedy wstaliśmy, przedstawiałam koszmarny widok, ugryzienia zamieniły się w bąble czerwonego koloru, swędzące, nie do wytrzymania, ot! nauczka, ubierać się trzeba stosownie.
A wybraliśmy dziś wersję dla leniwców, krzesełkami na Szrenicę z małą przesiadką ...



Trochę straszno mi było, bo wysoko ...


Mijaliśmy martwe drzewa, całe połacie ...


,... niektóre były gotowymi rzeźbami, bardzo malowniczo wyglądały na tle zieleni.


Przed szczytem skały, przyroda sama obrabia kamień, tworzy jakieś figury, tylko od wyobraźni zależy, co się zobaczy...


,... i ta sama w towarzystwie innych, a zwą je Końskie Łby ..


Niedalekie podejście do schroniska i jak zwykle mnóstwo ludzi, nawet pani na szpileczkach, i pan w klapeczkach, i dziewczyna w koronkach i człowiek w sandałach nieco przywielkich, bo poprzedniego dnia był na Śnieżnych Kotłach, tak odbił sobie stopy, że sine były. Czekał na swoich.
Hm! jak dobry los pozwoli, pójdziemy tam w przyszłym roku, bo mówił, że pięknie.


Myślicie, że to Duch Gór? zapatrzony w siną dal ...


Schronisko, jakich wiele w Sudetach, duże, masywne, solidne, mała przerwa w podróży ...


,.. w oddali następna grupa skał ...


,... mówili, że to Świnki Trzy, a my wybraliśmy trakt na Halę Szrenicką ..


,.. widać tam schronisko, szlak prowadził w dół, chyba gorzej się schodzi niż wychodzi, mięśnie bolą jak licho...


.... malownicze "suchciele" ...


W oddali okazała chata, z zapasem drzewa, nikogo tam nie było, może to jakiś pomocniczy obiekt dla schroniska lub dawna koliba pasterska ...


Takim kamienistym, bardzo ucywilizowanym traktem schodziliśmy w dolinę,bardzo to uciążliwe, beton i kamienie ....


A to już Kamieńczyk, za chwilę będzie spadać z 27 metrowej skały ...





Nie mogłam go złapać w obiektyw w całości, płynie potem w głębokim wąwozie i można go podziwiać z dołu, w kasku na głowie, a tablice wołają : Uwaga! Nie wrzucajcie żadnych przedmiotów do wąwozu, tam mogą być ludzie!


A nad wąwozem dwie ptaszyny, nic sobie nie robią z obecności ludzi, zbieraja okruszki tuż pod nogami turystów ...


Jarzębina rozczerwieniła się koralami, wabi oko.
Powrót z Kamieńczyka do drogi był prawie przepychaniem się między ludźmi, normalnie promenada, wszyscy wylegli na spacer ...


A po drodze były jeszcze Krucze Skały, zamotane linami, drabinkami, dla żądnych emocji ...


O rety, ktoś wypadł z uprzęży ...


Najpierw przeszła nad rwącą wodą dziewczyna, potem chłopak, może to nie takie straszne ...
I lunął rzęsisty deszcz, staliśmy pod ogromnym bukiem, zaczął przeciekać, potem pod dachem czyjegoś domu, a potem w pojedynczych kroplach doszliśmy do Szklarskiej i już świeciło słońce, siorbnęliśmy po zupce pomidorowej, no i oczywiście frytki z kotletem, zacnie.


Wieczorny koncert był jubileuszowy, śpiewał Piotr Bakal, ten w niebieskiej koszulce , potem dołączyli jego zaproszeni przyjaciele ...
               Trafiło nam się to życie, jak ślepej kurze ziarno
               a tacy mali, tacy cisi, wciąż omijamy je starannie ...
.... i okazało się, że jest on autorem znanej chyba piosenki "Lato z komarami".
Były życzenia, laury i wieńce na czoło, sto lat i bisy ...
Sobotnim rankiem wyruszyliśmy przez Zakręt Śmierci /ale to brzmi/ do Świeradowa, w Śledzibie wyczytałam, że tam gondolka wynosi ludzi na Stog Izerski, i rzeczywiście ...


Skoro są ułatwienia, to warto z nich korzystać, potem można więcej przejść i zobaczyć, ale muszę przyznać, że to rozleniwia ...


Chcieliśmy kupić coś do picia, ale nie było drobnych w kasie schroniska...


Szlakiem wśród borówczysk, świerków, modrzewi, po kamieniach poszliśmy tam ...





... na Smrk.
Po wczorajszej wyprawie na Szrenicę Izery okazały się być oazą spokoju, ciszy, prawdziwych , wydeptanych ludzką stopą szlaków...
Spotkaliśmy dwie panie, które orzekły, że nie, one po tych kamieniach nie będą chodzić i zawróciły do schroniska ..


Na rozdrożu stary obelisk, już po stronie czeskiej ...


... a na Smrku wieża widokowa, wokół ani żywej duszy, osobliwy widok wśród lasów ...


... cała ażurowa, nieco wyżej wygwizdywał wiatr.
Zrezygnowałam na drugim poziomie, boję się wysokości, przez te siatki wszystko widać w dół, nawet zdjęcia okolicy robiłam ze stopni i na każdym jest barierka ...


Mąż był wysoko, mimo zamglenia widoki niesamowite, na wszystkie cztery strony świata ...
A już na powrocie zielonym szlakiem napotkaliśmy drogowskaz PŁYTA 300m, oho! to musi być jakaś fajna skała, posiedzimy, popatrzymy, i okazało się, że to ....


... kamień w formie obelisku, z tablicą informującą o styku 3 granic od 1815 roku, w trzech językach, jak nasz bieszczadzki Kremenaros. Schodziliśmy do Czerniawy-Zdrój zielonym szlakiem, bardzo ciężki, błotnisto-kamienny, spływająca woda zrobiła sobie tędy koryto, trawy namoknięte wodą, a poniżej kamienie, ruchome, wypłukane przez wodę, z wyrwami, dołami, obsunięciami ...


... i ostro w dół. Można sobie wyobrazić, co się dzieje, gdy na górze jest ulewa, a z dołu ktoś podchodzi, potoki wody zmywają wszystko po drodze, trzeba chyba uciekać w las. Zeszliśmy zupełnie na dół, a tam jakiś dom zdrojowy, prawie sami Niemcy, miłe dziewczyny z baru wskazały nam skrót do Świeradowa, pod gondolką zostawiliśmy samochód, trzeba po niego wrócić. Ze Stogu Izerskiego są 4 godziny do Szklarskiej, gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, podjechalibyśmy jakimś busem i przeszli Grzbietem Wysokim do Poręby, trasa jak znalazł na przyszły rok.


Widok z parkingu, przy stacji gondolowej i fajny stok narciarski.
Podjechaliśmy jeszcze do Harrachova zobaczyć skocznię "mamucią" ....



Trzeba mieć nie lada odwagę, żeby stamtąd skoczyć, podziwiam, sylwetki  ludzi na progu jak mrówki.
A wieczorem Baza pod Ponurą Małpą wypełniła się do ostatniego miejsca, 44 lata Wolnej Grupy Bukowina, normalnie święto...


Byli tam wszyscy, starzy, młodzi, dzieci, i jeszcze mniejsze dzieci, utulone wieczorem do snu w ramionach rodziców ...


Zdjęcia robione z daleka, bo nie można było przejść pod scenę w gęstym tłumie, by nie nadepnąć na czyjąś nogę, głowę, rękę, ścisk ..


Elżbieta Adamiak wśród zaproszonych gości, gdy schodziliśmy do Bazy, omal nie zostaliśmy zgnieceni przez samochód na wrocławskich numerach, jakaś szalona kobieta pędziła na łeb, na szyję w dół, a to była ona, chyba już spóźniona, dlatego tak się śpieszyła. I była "Jesienna zaduma" i inne utwory, doskonała dykcja ...


A potem pojawił się Duch Gór z Niedźwiedziem, który od 15 lat spędza urlopy w Szklarskiej, chociaż ... no nie wiem...a może to był mąż Ataner? głowy bym nie dała ...


Słodki Całus od Buby ...


Ola Kiełb i Do Góry Dnem , tu wykonali pieśń: Dla Wojtka Bellona ...


Bez Jacka, wspaniale publiczność odśpiewała z nimi Polsko-Ruską Madonnę ...


... a tu Jerzy Filar i przyjaciele, śpiewali  jedną z piosenek Bukowiny w wersji z instrumentami, bez, na trzy głosy, na sześć, to była wspaniała zabawa późno w noc, bardzo późno!
A na mapie odnalazłam Kłopotnicę, Mirsk, Przecznicę, Rząśnik, Zapustę, Tłoczyny, Starą i Nową Kamienicę, Nawojów, nazwy znajomo brzmiące i bliskie, zobaczyłam, jak wygląda łupek na dachu, jak nim ozdobione są ściany szczytowe w domach, wzorki geometryczne i rybia łuska, przepiękne, szkoda, że zniszczone. I polecam Góry Izerskie wszystkim, którzy szukają ciszy i spokoju, a Karkonosze można schodzić poza sezonem ...
Nie znalazłam piosenki "Dla Wojtka Bellona" w wykonaniu powyższym, tylko Ola Kiełb śpiewa z SDM-em, z Myszkowskim, zresztą to była pierwotna wersja, Ola kiedyś z nimi śpiewała, napisała słowa, a muzykę Myszkowski zrobił, jest piękna ... " przyszedł czas, Pan dał ci znak"...


Wracaliśmy w niedzielny poranek uśpionymi wioskami, miasteczkami, podnóżem Karkonoszy, potem przez Czechy, popatrzyliśmy na  pasmo Jesenika, zajechaliśmy do Głuchołaz przez sentyment, a potem prosto na
szaloną "4" i do domu, nie zapominając o plackach ziemniacznych w Gorzkowie.
A wkoło trwały żniwa, zboża wyschły i na pola wyruszył, kto żyw, i dobrze, bo nocą i w poniedziałek znowu lało.
Zostały w nas piękne obrazy, muzyka, wszystko jak znalazł na zimowe wieczory.
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwaliście do końca tego przydługiego postu, ale chciałam przekazać Wam te wrażenia z pięknej krainy, póki świeże.
Pozdrawiam serdecznie, dzięki za dobre słowa, pa.






                                                Fascynują mnie te łany kwitnących naparstnic !!!








25 komentarzy:

leandra pisze...

Cudne zdjecia,jest ich duzo ale ja i tak czuje niedostyt!Pozdrawiam serdecznie

Grey Wolf pisze...

kiedyś przeszedłem szczytami od Szrenicy do Karpacza, jeszcze po drodze zaliczając Śnieżkę :)..a najpiękniejszy był widok jak w połowie drogi nagle zza wzniesieniem zaczęła się wyłaniać z daleka Śnieżka, w promieniach słońca, niczym Zamek Królewny Śnieżki..a na Samej Szrenicy wiało tak lodowato, że musiałem szyję obwinąć swetrem, żałowałem, że szalika nie wziąłem..wieczorem już wyciąg spod Śnieżki nie chodził, trzeba było też zejść..zdążyłem na ostatni pociąg do Szklarskiej :D..kiedyś na dole Kamieńczyka stał w wodzie duży pień..
Świerki uschnięte od kwaśnych deszczów..a knedliczki jedliście? ;)..w Karpaczu też są Krucze Skały..

Riannon pisze...

Ach, byliście tak blisko, trzeba było choć na minutkę na kawę wpaść :-)
Teraz się zadumałam, że są piosenki, które śpiewa się od dziecka (np Lato z komarami") i nigdy się człowiek nie zastanawiał, kto jest ich autorem. Znają je niemal wszyscy, więc wydaje się, że przynależą do wszystkich. Buziaki :-*

Mona pisze...

Piękna ta nasza Polska..! Ah..dzieki za tą wycieczkę , następny rok musze chyba skierowac swoje kroki w tą stronę..Na razie zazdroszczę Wam tych wrażeń i pięknych koncertów :) Pozdrawiam z Podlasia

Lusi pisze...

Moja i męża trasa! Przypomiałaś mi Marysiu nasze stare dobre czasy, kiedy robiliśmy sobie takie wycieczki często! Pojawił się Maluch i to by było na tyle. Tęsknię za tym. Uświadamiam sobie ten fakt dopiero, gdy czytam o Waszych górskich wyprawach...

Inkwizycja pisze...

Wielkie dzięki, Marysiu, za tą wycieczkę, tak dawno tam nie byłam... A kiedyś deptałam te góry w tą i z powrotem... Prawda, że piękne nasze Karkonosze? ;-))) Jak tak Ci zazdraszczam Pogórza, to powinnam pamiętać, że mam takie miejsca na wyciągnięcie ręki ;-)
Tylko szkoda - wiem, że się powtarzam - że nie przyjechaliście po sezonie... Może wrócicie ww wrześniu albo w październiku? ;-)
Ściskam czule!

Ananda pisze...

Mario my właśnie głównie przez te tłumy zrezygnowaliśmy z budowy domu w Karkonoszach i kupiliśmy naszą ukochaną chatkę u podnóża Gór Izerskich. Jestem przekonana o słuszności naszego wyboru! Następnym razem serdecznie zapraszamy, kto wie może już będziemy mieszkać :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Leandro, miałam mały dylemacik, wszystkie zdjęcia z cudnymi widokami, które pokazać? no i wyszło dużo, bo narobiłam ich moc, pozdrawiam serdecznie i ciepło.

Greyu, to Ty jesteś łazior i obieżyświat, myśleliśmy o Śnieżce, ale poza sezonem, właśnie wszyscy na górze mówili, że wyciągi za krótko pracują i nie zdąży się wrócić z dłuższej trasy na czas, nie byliśmy na samym dole Kamieńczyka, bo kolejki po kaski i znowu bramka płatnicza; nie jedliśmy knedlików, wzięło nas na placki ziemniaczane w wydaniu po karkonosku, zbójnicku, węgiersku, a wszystkie jednakowe, knedliki były w Głuchołazach, właśnie oglądałam prognozę, ładny weekend się zapowiada, pozdrawiam serdecznie.

Riannon, blisko, jak patrzyłam na mapę, ale goniliśmy wszędzie z zadyszką, dzięki serdeczne. Nawet nie zwiedzaliśmy niczego, bo nie było czasu, wszyscy mieszkacie w przepięknym miejscu, dla mnie to coś nowego, inna zabudowa, skały, góry, zamki na nich, grzeczni kierowcy, jeszcze dobrze nie przystaniesz przed przejściem, a oni już zatrzymują się, urzekło mnie to, pozdrawiam ciepło.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Mona, piękna, gdziebyś nie zatrzymała się, chyba oprócz terenów przemysłowych, wrażenia niezapomniane, naśpiewaliśmy się, naklaskali, nachodzili po górach i szczęśliwi wróciliśmy do domu, serdeczności.

Lusi, no to deptałaś po pięknych stronach, a może teraz z maluszkiem można by, chyba nie, bo Ty masz przecież budowę, ale z budowy wkrótce wyrośniecie i wrócicie na szlaki, ciepełko ślę, pa.

Inkwizycjo, masz wielkie szczęście, mieszkając w tamtych stronach, nie będę bez przerwy powtarzać, że ich urok przyciąga mnie magicznie. Tylko trochę daleko, bo bylibyśmy częściej, a trafić tam w złotą polską jesień, to chyba cudnie jest, a teraz jesteśmy uziemieni, bo synkowie wyjechali, a zwierząt mamy dostatek, pozdrawiam mocno.

Anando, i to był chyba strzał w dziesiątkę z zakupem domu trochę dalej od tłumów, Izerskie to zupełnie inny świat niż Karkonosze, dzięki za zaproszenie, to bardzo miłe i sympatyczne, pozdrawiam serdecznie.

Grey Wolf pisze...

ha, to teraz się płaci za oglądanie wodospadu?..kiedyś nie było ani kasków, ani bramek..

Ataner pisze...

Piekne te nasze Karkonosze! Cale wieki nie dreptalam tymi szlakami. To taki pawrot do przeszlosci, dzieki za wspaniala wycieczke.
Piszesz, ze widzialas mojego p. w Szklarskiej Porebie, no to sie wydalo. Ostanio zniknal na kilka dni:)))))

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wolf, i owszem, i owszem, wszędzie się płaci, po piątaku, i wszędzie Park cię dorwie, nawet przy wyjściu, w połowie góry lub na mostku, ale o dziwo, pani nie żądała opłaty klimatycznej przy noclegach.

Ataner, no widziałaś? samo się wydało! i ja jestem pod urokiem tamtych stron, góry piękne, pozdrawiam serdecznie.

Zyfertowy Młyn pisze...

Jak zawsze wspaniała opowieść ilustrowana!
Też "zlazłem" kiedyś te wszystkie miejsca - od Szklarskiej do Karpacza i po bokach... Pięknie sobie wszystko przypomniałem! ...Hej! też tęsknię za górami... ale zanim moja kochana Trójka zacznie sama chodzić bez noszenia na rękach, to trochę minie...
Pozdrawiam ciepło - Kordian

Go i Rado Barłowscy pisze...

Heh, i znów nas tam nie było, a mielismy byc. Or. człowiek strzela, an Bóg kule nosi...

Całe szczęście, że była w Waszych Osobach tak zacna reprezentacja POgórza :DDD

Pzdr.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kordianie, Twoja trójka zacznie chodzić bez noszenia, ani się obejrzysz, czas szybko mija. I tak było w naszym przypadku, potem synkowie dorośli i od dawna nie chcą już z nami jeździć, a my mamy teraz właśnie czas na własne pasje, żeby tylko pary w płucach tak nie brakowało, a te miejsca piękne są, wrócimy tam jeszcze, serdeczności.

Go i Rado, w przyszłym roku będzie 45 lat, bardziej okrągła rocznica, to może wtedy. Godnie reprezentowaliśmy Podkarpacie, wydzieraliśmy się najgłośniej i klaskali też, pozdrawiam ciepło.

Margarytka pisze...

Bardzo lubię czytać Twoje relacje. Takie wędrówki górskimi szlakami przypominają mi czasy szkolne, kiedy to wychowawczyni naszej klasy zabierała nas na takie wyprawy. Byliśmy całkiem nieźle wyposażeni, buty, plecaki i całe wyposażenie dokładnie sprawdzała przed każdą wycieczką. Nie przepadałam za tymi butami do wędrówek po górach, bo mi się nie bardzo podobały, ale nie wyobrażam sobie, żeby niektóre z tych szlaków pokonywać w adidasach. Szczególnie dobrze zapamiętałam przejście po łańcuchach. Ależ ja się wtedy bałam. Dobrze, że nikt w nas nóg nie połamał.

Wspaniałe te wasze wyprawy.

clisha pisze...

Jak pięknie to zobaczyć! Natrafiłam na fantastyczną wycieczkę. Pięknie Cię pozdrawiam i bardzo dziękuję. Bardzo bym chciała, abyśmy mogły się odwiedzać.

Wirtualne Anomalia pisze...

Jeeeejku! Kocham Karkonosze...tzn. byłam tam dwa razy na rajdzie, w szkole średniej. Raz szliśmy z Karpacza do schroniska Odrodzenia (po całonocnej podróży), nazajutrz na Halę Szrenicką. I tamte skałki jedne to chyba Słoneczniki tak zwane, ze Śnieżki je widać. A te masywne schroniska mają klimat. My spaliśmy na Hali, a potem już do Szklarskiej i do domu...drugi wyjazd to wiem, że Szwajcarka, Karpniki, Kowary no i Karpacz. Ech co to za rajdy były.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Margarytko, chyba Wasza pani miała rację, sprawdzając ekwipunek, sama ostatnio zapomniałam ciepłego polara i musiałam ubierać 5 podkoszulków, w adidasach na pewno odczuwa się każdy ostrzejszy kamień, więc lepsze buty z grubą podeszwą, mimo że nieładne, na łańcuchach jeszcze nie byłam, boję się wysokości, pozdrawiam.

Clisho, dzięki za odwiedziny i pozdrowienia ślę w drugą stronę i będziemy zaglądać do siebie na pewno, pa.

Wirtualne Anomalia, moje późnoszkolne rajdy odbywały się po Bieszczadach, spanie na sianie, mycie się pod studnią, czasami lód trzeszczał pod butami, zostały mi w pamięci jakieś cudne miejsca, których teraz nie potrafię zlokalizować, ale to był całe wieki temu. A teraz odkrywam i smakuję inne miejsca, serdecznie pozdrawiam.

guga pisze...

Oj Mario! Ty to potrafisz poprowadzić wycieczkę, cudnie było:))) Przepiękne widoki, przemiła atmosfera, cudny klimacik, ciekawa opowieść...zdjęcia wyjątkowe, strach w oczach jak zobaczyłam zapatrzonego w siną dal...
Pozdrawiam najcieplej jak potrafię :))))

Ola_83 pisze...

Kolejna wspaniała wycieczka:) bardzo, bardzo takie lubię, dzięki Tobie poczułam jakbym tak była:)
pozdrawiam!

guga pisze...

Marysiu...z okazji imienin wszystkiego co najlepsze na tym świecie życzę Tobie!!!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Guga, nie bój się o Ducha Gór, bezpiecznie zszedł z tych kamieni i spotkaliśmy go na szlaku, był w jednym kawałku, cieplutko pozdrawiam. A ja jestem jesienna dziewczyna, Waga, ale życzenia przyjmuję, czy to ważne, której Marii? Serdeczne dzięki, pa.

Olu, nosi nas, mamy trochę czasu na swoje ulubione wędrówki, chociaż nie, synkowie wyjechali i przez 2 weekendy musimy zostawać w domu, bo jest Gutek, kot dachowiec, trzeba stworzenie nakarmić, rybki wytrzymałyby 1-2 dni bez uszczerbku, serdeczności.

kyja pisze...

ooo! Mario, byliście w naszych stronach!i widzę Smrk też zaliczony(ha, na podobne elementy zwracałyśmy uwagę-romantyczny poeta, ażurowa, budząca lęki wieża:) http://kronikidomowe.blogspot.com/2011/04/izery-dla-caej-rodziny-czyli-wycieczka.htm)
Piękna relacja!Pozdrawiam serdecznie!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kyjo, jak mnie się podoba u was, tyle do oglądania, a my tak krótko, stare daty na starych kamieniach, stare schroniska, zameczki przytulone do zboczy, ciche, małe miasteczka z różnościami, długo by wymieniać. Wasze posty o Izerach były dla mnie inspiracją i to było to, pozdrawiam serdecznie.