piątek, 22 listopada 2013

Letni przerywnik wspominkowy ...

Pewnie sobie pomyślicie, gdzie ta Maryśka jeździ? ... w miejsca komercyjne, przepełnione turystami, a jeszcze do tego w sezonie urlopowym.
To prawda, ale my tam jeszcze nie byliśmy ... wiele czytaliśmy, oglądaliśmy zdjęcia, i też chcieliśmy zobaczyć na własne oczy, a wszystko oczywiście przy okazji.
Bo to był nasz dolnośląski wypad do Szklarskiej "pod Ponurą Małpę".
I tak przy okazji wędrówki do "Samotni" zwiedziliśmy świątynię Wang w Karpaczu.


Ponieważ było dosyć wcześnie rano, to i zwiedzających niewielu ... widzicie to niebo? taka pogoda nam dopisywała przez cały czas. Obeszliśmy wkoło przyległy cmentarzyk ...



Jakżesz przyjemnie się zwiedza bez ludzkich oddechów na plecach, przepychanek, pokrzykiwań ... czekaliśmy, aż zbierze się odpowiednia grupa do zwiedzania wnętrza ...


O! a jaki smok na dachu, jakby żywcem ściągnięty z dziobu statku wikingów ...


W środku pachnie drewnem, obeszliśmy nieduży obiekt dosyć szybko, liczyliśmy na kogoś opowiadającego ... ale nie! przyszła młoda dziewczyna z dosyć długim kijem ... rozległy się dzwony, potem koncert organowy, a później męski głos zaczął opowiadać historię świątyni, znaczenie poszczególnych symboli w plątaninie misternych zawijasów ...


... a dziewczę wskazywało kijem, na które ornamenty trzeba patrzeć ... przez cały czas trwania tego nagrania nie padł z jej ust ani jeden dźwięk, chociaż człowiek wolałby żywe słowo ... ale dobre i to, bo skąd wiedzielibyśmy, na co zwrócić uwagę ... a to jej praca.
Nie będę tu kopiować wiadomości ze strony świątyni Wang, tam można sobie obszernie poczytać wszystkie ciekawostki ...http://www.wang.com.pl/index.php?D=51


Nie było nas dużo, mogliśmy wszędzie zajrzeć, obfotografować detale ...


... to chyba dorabiane przez współczesnych misterne zwieńczenia kolumn ...


Chrzcielnica ... wszystko majstersztyk sztuki snycerskiej ...


... podstawa ogromnego świecznika ...


... a to tablica, na której podawano numery psalmów, śpiewanych w danym nabożeństwie ... wszędzie runy, smoki, wikingowie i zagadkowa plątanina motywów roślinnych i zwierzęcych.
Drzwi ozdobione prześlicznie wykutymi zawijasami ...


Potem obeszliśmy całość zabudowanym korytarzem wokół ścian zewnętrznych ...


... doświetlonym okienkami z ozdobnymi witrażykami  ... pewnie mają jakąś fachową nazwę.


Nad głowami również ozdobności ... zrób zdjęcie tego, może się przydać, słyszę za uchem ... chodzi o ten drewniany motyw ...


Zawsze robię zdjęcia różnym detalom, bo kiedyś "może się przydać" ... ostatnio jakoś oko me spoczęło na ekranie tv, Shrek leciał ... patrzę, a tu taki sam ornament zdobi burtę statku, na którego pokładzie stoi zielony stwór ... kto od kogo ściągnął pomysł?


To była bardzo przyjemna częśc poranka, bo potem było tak ...


... i od tego zdjęcia zaczyna się wpis o Samotni, który popełniłam o wiele wcześniej, bo w sierpniu.
To ostatni wpis z wyjazdu na Dolny Śląsk, z którego to byliśmy bardzo zadowoleni, tyle udało nam się zwiedzić, zobaczyć, pochodzić po górach i pośpiewać nocą ... ścisk atrakcji niesamowity, ale jest co wspominać.
A na powrocie z Karpacza minęliśmy po drodze Rudą, która dzielnie pedałowała do góry na rowerze, bo odbywał się tam maraton ... ale nie wiedzieliśmy, że to ona ... dopiero potem nawiązałyśmy kontakt poprzez nasze blogi.


Pozdrawiam Was serdecznie, lekko deszczowo, dziękuję za odwiedziny, pa!






15 komentarzy:

La vie est belle i ja tez pisze...

A za oknem deszcz jesienny.....
Serdecznosci
Judyta

Rick Forrestal pisze...

Such a beautiful church.
Great photos.

Anonimowy pisze...

piekne wspomnienia....
a Karpacz znajomy, blisko nas....
serdeczności Marysiu:)

http://leptir-visanna6.blogspot.com/

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Mi tam wcale nie przeszkadza, że to popularne miejsce (też kiedyś tam byłam), najważniejsze, że piękne i ciekawe!

Pellegrina pisze...

Do dziś pamiętam wycieczkę do Delf, jednego z najbardziej komercyjnych zakątków Grecji. Ale przewodnik zerwał nas ze snu przed świtem (ale klęliśmy choć to było w maju)i byliśmy na parkingu jedynym autokarem. Wschód słońca z delfickiego stoku, z amfiteatru w ruinach i historią za plecami - nie do zapomnienia. Jak wracaliśmy zaczęły się zjeżdżać autokary i wtedy podziękowaliśmy przewodnikowi. Banalne od niezapomnianego dzieli cienka granica

Mażena pisze...

urocze te wspomnienia :) miejsce zapada w pamięci.

Joanna pisze...

osobiście nie byłam więc jak najbardziej Twoja fotorelacja mi pasuje...
miłej soboty

Magdalena pisze...

Zawsze chciałam to obejrzeć. Może kiedyś się uda? Dzięki za ten piękny wpis. :)
Serdeczności :)

malaala pisze...

Az mi sié ciplej zrobilo jak popatrzylam na takie rozswietlone sloncem zdjecia!!!#Super te motywy rzezbione w drewnie!!! Naprawdé jak u Wikingów :) Pozdrawiam

wkraj pisze...

Przy takiej aurze za oknem przyjemnie jest powspominać letnie wycieczki. Chyba ta sama dziewczyna pokazywała kijem ciekawe miejsca w świątyni, co podczas mojego pobytu. Sam obiekt niezwykle ciekawy i dobrze, że nie musimy jechać do Skandynawii, by zobaczyć cos podobnego.
Miłej niedzieli :)

Zofijanna pisze...

Aj tam - cokolwiek umieścisz czy pasuje do pory roku czy nie jest przeciekawe. Okna prawdopodobnie wykonano z gomółek czyli niewielkich szybek.
Przyjemnie jest zwiedzać bez oddechu turystów na plecach, czego doświadczyłam ostatnio w Chorwacji.

mania pisze...

Świetny pomysł Marysiu, takie wspominki z letnich eskapad przyjemnie rozgrzewają w ponure, listopadowe dni.
Serdeczności :)

Agata Rak pisze...

Zapraszam po nagrodę do mnie

1.Kot czy pies i dlaczego.
2.Miasto czy wieś i dlaczego
3.Telewizja czy komputer
4.Książka papierowa czy e-book
5.Lato czy zima
6.Potrawy normalne czy wegetariańskie
7.Zapach wanilii czy cytryny
8.Kolory ziemi czy pastele
9.Lasy czy łąki
10.Góry czy morze
11.Obieżyświat czy domowa istota

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów jeszcze nie rozpropagowanych na tyle, na ile zasługują, czyli o mniejszej liczbie obserwatorów niżbyśmy chcieli, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Judyto, dziś powiedziałabym, że nawet pojedycze płatki śniegu zdarzają się; pozdrawiam.

Rick, to bardzo specjalny kościółek, przeniesiony z Norwegii do Polski; pozdrawiam.

Leptir, Ty masz to wszystko na wyciągnięcie ręki, aż zazdroszczę; serdeczności ślę.

Natalio, w zeszłym roku jakoś nie trafiliśmy tutaj, a w tym udało się zwiedzić Wang, i jeszcze polecieć w górki, aleśmy zadowoleni byli; pozdrawiam.

Krystyno, przewodnicy wiedzą, jak pokazać piękno takich miejsc, warto było wstać tak wcześnie, prawda? tak samo i my; pozdrowienia ślę.

Mażeno, staram się przed wyjazdem ułożyć jakąś ramówkę, co zobaczyć, gdzie w górki wyskoczyć, bez tego pałętalibyśmy się po okolicy, nie wiedząc, co oferuje; serdeczności.

Joanno, cieszę się; ja też bazuję na takich relacjach, czytam dużo przed wyjazdem; pozdrawiam.

Magdaleno, uda się na pewno, ja też czytałam o tym miejscu dawno, a spełniło się dopiero w tym roku; serdeczności.


Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Malaalu, prawda, że przyjemnie powspominać takie lato, pozdrawiam.

Wkraju, widać, takie są tam usługi przewodnickie, dobrze, że są, bo skąd wiedziałabym, na co zwrócić uwagę; pozdrawiam serdecznie.

Zofijanno, pojedyncze elementy z grubego szkła, jak denka z butelek, z ramkami z metalu i połączone, ładne; czasami dobrze jest wstać rano; pozdrawiam cieplutko.

Maniu, dużo zdjęć, przeżyć, że czasami nie chcą zmieścić się w jednym wakacyjnym wpisie; a teraz jak znalazł; pozdrawiam serdecznie.

Agato, bardzo, bardzo dziękuję za nagrodę, że ktoś docenia moje pisanie i czas temu poświęcony; jednak nie biorę udziału w tych zabawach z prozaicznego powodu, brak czasu, czasami ciężko na komentarze odpowiedzieć; jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie.