piątek, 7 kwietnia 2017

Mamy i my ...

Udało mi się pewnego ranka ustrzelić "miastowy" wschód słońca:-)
Na Pogórzu nie widać od nas takich, cały spektakl zasłania góra, więc trzeba by się poświęcić i wdrapać wyżej.


Mają Tatry swoje krokusowe łąki, Bieszczady - śnieżycowe, a u nas akuratnie kwitnie pierwiosnek ... bladożółte łany ...




Na łące pod lasem rozkwitła miodunka. Groźnie buczą trzmiele, grubiutkie i puszyste ...




To są szczęśliwe dzieci, od sąsiada powyżej ... nie boją się przyrody.
Dziewczynki cały czas bawią się na łąkach, zbierają kwiatki, wiedzą, że trzmiele nie żądlą a ja przy swoich pracach słyszę ich wesoły szczebiot. Nawet Mima pokonała już swoje strachy i bez obaw podchodzi do wyciągniętych rączek dziecięcych:-)




W tejże trawie na łące spotkałyśmy zwiniętego padalca, śmiem podejrzewać, że to ten rzadszy, turkusowy, świadczą o tym regularnie rozmieszczone plamki na grzbiecie. Chyba młody osobnik, potem będą rzeczywiście turkusowe, widywałam już takie u nas w sadzie.


Czosnek rośnie jak szalony, obcy gatunek wśród rodzimej braci orlików, jak mutant botaniczny:-)


Jagoda kamczacka w zeszłym tygodniu jeszcze w zwartym pąku, a tu patrzę - już kwitnie, za dwa tygodnie pewnie owoce będą:-)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, pa!


20 komentarzy:

grazyna pisze...

Jakie te laki piekne, ta pierwiosnkowa i ta miodunkowa. Cudo po prosyu! Zdjecie z piesiem i dziewczynkami nadzwyczajne, tyle wyraza!
Ja wlasnie tez chwile temu zlapalam wschod slonca warszawski, na scianie okna pojawilo sie swiatlo pomaranczowe, wyjrzalam i na sasiednim budynku okna byly w plomieniu odbitych promieni...nalezaloby sie ubrac i poleciec w strone skarpy ursynowskiej, widok, na pewno bylby piekny, ale zimno i dobrze mi w lozku!

Barbara Wójcik pisze...

Na naszych łąkach pojawią się niebawem mniszki, a potem rumiany i firletki, i dzwonki, a u Was już wysyp piękna.

Aleksandra pisze...

To są najfajniejsze chwile, kiedy wszystko budzi się do życia, kiedy w koło robi się kolorowo. Ja często spotykam podczas wędrówek całe łąki kwitnącego mniszka. Pozdrawiam

ankaskakanka pisze...

Te dzieci biegające po łąkach są szczęśliwsze od miastowych, rozkapryszonych dzieciaków. Widziałam rodziny z dużych miast. Dzieci całkowicie są nieogarnięte w wychowaniu.
Masz tych spektaklów wiele w swoim regionie. Możesz oglądać i pałać się szczęściem.
Dziękuję za zdjęcia.

Beata Bartoszewicz pisze...

Mario, na taki miejski to on, ten wschód, wcale nie wygląda ;-) Mnie i taki miejski satysfakcjonowałby jak nie-miejski, i taki ogród z łąkami za pasem i padalcem :)

Ściskam najserdeczniej,
BB

Anna pisze...

u nas las ukwiecony zawilcami badz przylaszczkami

i .... zonkilami
zapraszam zobacz


https://pannaanna-mmanna.blogspot.fr/2017/04/zonkilowy-raj.html?showComment=1491570669861#c1805251697291671798

Krzysztof Gdula pisze...

Podobnie jak Anka Skakanka (milutkie miano) zwróciłem uwagę na dzieci. One z Mimą i Twoje słowa o ich spędzaniu czasu na łąkach, zrobiły na mnie wrażenie. Pomyślałem o moich dzieciach, które, jak to dzieci w mieście, nie mieli codziennego kontaktu z naturą. Następne pokolenie, dzieci moich dzieci, ma tego kontaktu jeszcze mniej. Wszędzie te smartfony, ekrany i klawiatury – a tutaj dziewczyny na łące, wśród kwiatów, uczą się patrzenia na świat.

Grażyna-M. pisze...

Cudne takie kwiatowe łany.:)
Lubię, jak dzieci oswajają się od maleńkości z przyrodą, uczą się ją cenić i szanować, wiedzą wobec czego należy zachować ostrożność, a co można pogłaskać. I tak piękne się potrafią nią zachwycać.:)
Serdeczności:)

Pełnoletnia pisze...

Szczęśliwe takie dzieci :)

makroman pisze...

Łąki, kwiaty, dzieci, zioła
psy, padalce, wschody słońca
i jagody, bez zaskrońca
takie są uroki sioła

agatek pisze...

Padalcowi mówimy zdecydowane nie, ale reszta jest jak najbardziej na tak :D Rany!!! Kiedyś szczeniak mi się schował i tylko ogon do góry było widać, a ja na widok tego czegoś przesuwającego się nad trawą ... stałam skamieniała i wpatrywałam się w którą stronę to to coś sunie, jak w moją, to dziecię i męża pod pachę i w nogi :D

Anna Kruczkowska pisze...

Ależ pięknie! My wyjeżdżamy w środę. Ciekawe, jak w Izerach będzie wyglądała ta wiosna?

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Grażyna, oj! nie chce się czasami nosa wystawiać z ciepłego domu, choć ma się świadomość ładnych widoków na niebie, gdyby tylko ruszyć w teren:-) czasami otwieram więc okno i z lenistwa przez okno robię zdjęcie, ale wschód słońca jest nieosiągalny, co najwyżej oświetlone łąki; dziewczynki bawią się też z kozami, albo z kotami, mieszkamy trochę na odludziu, więc muszą sobie wystarczać:-)

Basia, czekamy na mniszek, będzie mniszkowy miodek:-)

Aleksandro, przysiądę czasami na pniaczku, zapatrzę się na te cudowności, tyle życia wokół, wcale nie ciągnie mnie wielki świat; u nas mniszek jeszcze nie kwitnie; wczoraj miałam gościa z Roztocza, tam wiosna jeszcze w powijakach; pozdrawiam.

Ania, to są grzeczne dziewczynki, zajmują się sobą, bawią razem, ze zwierzętami, śpiewają, wymyślają bajki ... aż miło patrzeć; pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Beata, raczej podmiejski:-) o, tak, łąk Ci u nas pełno dookoła, ale i kleszczy w trawach co niemiara; padalce łagodne, i żmije bywają, ale skoro weszliśmy w to środowisko, trzeba tolerować się wzajemnie; pozdrawiam.

Ania, byłam, widziałam to cudo, niesamowity widok:-)

Krzysztof, dziewczynki mieszkają powyżej nad, czasami głos niesie, i słyszę, jak wyśpiewują piosenki, naśladując różnych wykonawców; zaśmiewam się w duchu; dzieci miejskie mają inne życie, ale czy bogatsze; w lecie wędrowałam z nastolatkiem, maliny w lesie do ust nie wziął, bo wszędzie czyhały choroby; ludzie boją się przyrody, nie znając jej.

Grażyna-M, bardzo ważne słowa, poszanowanie przyrody, no i nie bać się jej, a nie potem na widok pająka czy myszy, czy jakiegokolwiek stworzenia spazmów dostawać:-)

Pełnoletnia, i tylu zabawek im nie potrzeba, same potrafią sobie zorganizować zajęcia:)

Maciej, a żebyś wiedział! tylko dlaczego bez zaskrońca? pięknego widzieliśmy ostatnio, oliwkowy był, duży, zatrzymaliśmy się na asfalcie, żeby spokojnie przepełzł na druga stronę.

Agatek, przecież to niegroźna beznoga jaszczurka:-)

Ania, są sygnały, że mniszek u Was już kwitnie złocistymi dywanami:-)

mania pisze...

Pięknie wyszło słońce w gałęziach! takiego cudacznego padalca spotkałam zeszłej wiosny na łące, którą idę na skróty do pracy. Sprawdzałam potem w internetach cóż to za cudak, bo zmyliły mnie te niebieskości.
Dobrego tygodnia :)

wkraj pisze...

Czasem nie warto planować dalekich wycieczek, szczególnie, gdy wokół tyle ładnych miejsc.
Pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Mania, czerwona, wielka kula słońca ... ale wiesz, że przepowiedziała pierwszą wiosenną burzę z grzmotami i piorunami; padalec szmaragdowy jest dosyć rzadki, miałaś szczęście go zobaczyć; i Tobie dobrego.

Wkraju, o, tak, wystarczy wyjść za opłotki:-) ale i te dalsze też przyciągają, już i Rumunia woła gdzieś w maju:-) pozdrawiam.

Pellegrina pisze...

W gruncie rzeczy wschód i zachód słońca jednako widowiskowe ale wschód ma jeszcze jakąś radosną magię powitania i nadziei. Zółto-błękitno u Ciebie Maryś, jak to na wiosnę, mają pszczoły pożytku wiele

Bozena pisze...

U nas też zatrzęsienie trzmieli. Fajnie buczą, jakby miały wmontowane instrumenty muzyczne , chyba te, które nazywają się rogi. Też mi kojarzą się z puszystymi pomponami. Gdy siedzę na tarasie przelatują pomiędzy sztachetami , pobzyczą, pograją i lecą dalej ku kwiatom na księżej łące. Pozdrawiam :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krystynko, mam zupełnie na odwrót, jakiś smutek mnie ogarnia w przedświcie, potem mija:-) pszczołom zimno, prawie nie wylatują z ula, mnie tez zimno, palę w piecach w najlepsze:-) pozdrawiam.

Bożena, ludziska już zaczynają namiętnie kosić trawę, szkoda, tyle kwitnących idzie na stracenie, a i trzmiele też; księża łąka, ładna nazwa:-) i ja pozdrawiam.