niedziela, 15 kwietnia 2018

O kokoryczach, pierwiosnkach, szachownicach i czosnku ...

Pracowicie biegną teraz moje dni.
Nagły atak wiosny wymusił wręcz zdwojoną aktywność na obejściu.
Przygotowałam ziemię do sadzenia i wysiewania roślin, zbudowałam grządkę "permakulturalną" jak mawia moja siostra:-) coś trzeba przesadzić, coś opalikować, podwiązać, zaznaczyć, żeby nie wykosić przy koszeniu trawy, kompost przełożyć ... z tym wiążą się kilometry w nogach, dziesiątki kilogramów ziemi przeniesionej z miejsca na miejsce ...
Małe roszady w rozstawieniu grządek, a za tym idzie przekopanie widłami ścieżek ... co tu będę się rozpisywać, każda ogrodniczka wie, w czym rzecz:-)
Lubię te zajęcia, wszystko na łonie natury, w towarzystwie śpiewających ptaków, brzęczenia pszczół, w cieple słońca i psów, wylegujących się na miękkiej trawie.
I na mnie podziałało słońce.
Do pracy ubrałam podkoszulek na ramiączka i krótkie spodnie, żeby blade pęciny troszkę opalić na słońcu. Rzuciły się na mnie meszki, na początku wcale niedokuczliwe, pozostawiając po sobie ślady na skórze, krwawe wybroczyny.
Dziś siedzę i cierpię, wybroczyny zamieniły się w zaognione, swędzące czopy, coś mi się wydaje, że pozostaną ślady.
Dla ocieplenia owadziego wizerunku wiosny zaaplikuję Wam łany kokoryczy, która zakwitła w przydrożnej dąbrowie na Pogórzu. Ech! nie sposób przejechać tam obojętnie:-)




W związku z budową gazociągu zdarzają się w drodze nieoczekiwane przystanki, bo na przykład natrafi się na rozładunek ogromnych rur ... biorę wtedy aparat do ręki i szukam czegoś ciekawego w przydrożnych rowach. Trafiają się łany żywca gruczołowatego ...


Na naszej łące kwitnie intensywnie wielka kępa pierwiosnków ...


... i zaraz obok niezwykła miodunka, jedna cała różowa, a tuż za nią niezwykle niebieska   ...


Kawałek powyżej pasą się już kozy naszego sąsiedztwa, to właśnie te, którymi mam się opiekować.
Ciekawe, czy poznają mnie? słyszą mój głos, kiedy wołam psy, a czasami stoją i patrzą w moją stronę:-)
Jest ich pięć, dojone będą cztery.


W swoim obejściu zauważyłam ciekawe zjawisko. Jeszcze nigdy nie miałam tylu fiołków!
Myślę, że późne koszenie trawy powoduje, że zdążą wydać nasiona i teraz jest po prostu fiołkowo ...


Mimo natłoku różnych prac zawsze w sobotę staramy wyskoczyć gdzieś w teren bodaj na chwilę. Tym razem przyszedł czas na szachownice ... sobotnim słonecznym porankiem przyjechaliśmy na łąkę pod Krównikami, a tam zając nieprzytomny ... z miłości ...


Obchodziliśmy go wkoło, pękając ze śmiechu, a on wcale nas nie zauważał. Wreszcie zbliżyliśmy się na kilka kroków, a ten wyparował jak wystrzelony z procy w pobliże trzciniska ... hm! wcale nie przestraszył się nas, tam czekała wybranka:-)
A my łaziliśmy z miejsca w miejsce podziwiając, fotografując szachownicę kostkowatą, która szczyt kwitnienia ma jeszcze przed sobą. Wiele pąków było jeszcze nierozkwitniętych, a więc czas na podziwianie tych piękności jeszcze jest ... zdjęcia zrobiłam ze słońcem ...






... i pod słońce ...







Potem w drodze powrotnej pojechaliśmy nad Wiar, tam pysznił się z daleka świeżutką zielonością czosnek niedźwiedzi, całe łany. I wiecie, kogo spotkaliśmy tak wcześnie rano na prawie pustej drodze? Anię i Stefana, naszych blogowych znajomych, którzy jechali ze swoimi znajomymi też na szachownice:-)



Prawdę mówiąc, wiosna zaskoczyła nas.
W ciągu kilku dni o letniej temperaturze zrobiło się zielono, rozkwitły tarniny, czereśnie.



Pozostała część soboty upłynęła przy wytężonej pracy przy wiatrołomach, mąż piłował grubsze pnie, a ja znosiłam gałęzie na ognisko. Pewnie gdyby założyć mi jakiś krokomierz, to zaszłabym na Kopystańkę tam i z powrotem, i jeszcze tam:-)


Gałęzie wypaliły się prawie doszczętnie, wyzbierane skrupulatnie spod wszystkich drzew. Potem ciężko kosić, gdy spotka się taki konar w trawie. Padliśmy wieczorem na twarz, zmęczeni bardzo, utrudzeni upałem, pracą, przesileni wiosną ...ech! kiedyś to mieliśmy więcej siły:-)


To storczyki, które już niedługo zakwitną. Rosną pod chatką.


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny,pa!


P.s. Wybaczcie przerwę w odpowiadaniu na komentarze, czy zostawianiu śladu u Was, nie będzie mnie w zasięgu netu, a już teraz szykuje się dłuższa przerwa. Wszystko nadrobię po powrocie:-)


14 komentarzy:

grazyna pisze...

Ojej, jak masz pieknie u Ciebie i w sasiedztwie. Te kokorysze sa przepiekne, taie delikatne, szachowniec pod slonce to cudo i jeszcze z kropelkami rosy. Sliczna wiosne mamy! trzeba je przezyc cala soba, cieszyc sie! sciskam Mario!!

Aleksandra pisze...

Przepiękna wiosna w Twoim regionie. U mnie wszystko pomalutku. Będę niecierpliwie oczekiwać na Twój powrót. Pozdrawiam

Aleksandra pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Bozena pisze...

U Ciebie jak zwykle bardzo pracowicie. To dobrze, że z tego czerpiesz przyjemność. To prawdziwie piękne z pożytecznym. pozdrawiam

Agata Zinkiewicz pisze...

Pięknie, prawdziwa wiosna :-) zmęczeni, zadowoleni znaczy żywi hihi:-) pozdrawiam

Krzysztof Gdula pisze...

Mario, podziwiam Twoją znajomość gatunków roślin, czuję się zawstydzony swoją niewiedzą.
Faktycznie, wiosna wszędzie szybko rozkwita. Po sąsiedzku widziałem parę dni temu nagie jeszcze brzozy, dzisiaj są już zielone.
Tyle prac przy ogrodzie! A wydawałoby się, że zasadzić i patrzeć jak rośnie…

mania pisze...

Piękna ta kokorycz, u nas przeważa fioletowa.
Pozdrawiam serdecznie

wkraj pisze...

Piękne te łąki o poranku.
Pozdrawiam.

Maciej Beskidnick pisze...

Kiedyś sobie liczyłem ilość stopni jakie pokonałem podczas przeprowadzki z bloku do domu i wyszło mi że oto wszedłem i zszedłem z WTC ;)

U nas też fiołków krocie, widać będzie rok z fiołem ;)

U mas gałązek nie wypalamy, raz że zakaz (smrody z grilli radnym nie przeszkadzają, ale ogniska już tak... geniusze) a dwa ze są w sam raz na jesień żeby przepalić w poecymczy kominku gdy np. chłopcy przemoczą buty i kurtki i trzeba je jakoś wysuszyć.

Tej szachownicy pozazdrościć, u mnie nigdzie w pobliżu nie znalazłem.

Pellegrina pisze...

Net nieważny gdy taka wiosna woła. Te szachownice pod słońce jakby ze szkła krośnieńskiego, kratki mniej widać ale jaka soczystość kolorów !!!

Stanisław Kucharzyk pisze...

Dziękuję za fotografie kokoryczy - cudowne :-)

Grażyna-M. pisze...

Na szachownice wprost nie mogę się napatrzeć. Są przepiękne!
To takie łany fiołków pewno pachną upojnie.:) Musisz też mieć sporo pracowitych mrówek.:)
W tym roku kwitnie jakoś wszystko jednocześnie, np.: forsycje, bzy (lilaki), kasztanowce, wiśnie, czereśnie, jabłonie, tarnina. Trochę zwariowana ta wiosna.:)
Pozdrawiam serdecznie:)

Tomasz pisze...

Wiosna wybuchła nagle na Pogórzu. Szybko się to odbyło - od śniegów po wysokie temperatury. Ciekawe czy wysoko na szczytach już pełna zieleń dotarła. Trzy tygodnie temu przemierzyłem puszczę idąc zielonym z Leszczawy do Jamnej ale tylu kwiatów jeszcze nie widziałem.
Pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Grażyna, późno odpowiadam:-) kokorycze już przekwitły, ale widok był niezapomniany, świetlista dąbrowa, i te kolorowe łany; moje wiosenne wpisy są już cykliczne, w zależności od kwitnienia roślin:-) pozdrawiam.

Ola, już jestem, zrobiło się naprawdę letnio, a zwłaszcza dziś; nie nadążam za przyrodą, jakiś wybuch zieleni nie do ogarnięcia:-) pozdrawiam.

Bożena, dziś zapytał mnie taki starszy pan, znajomy, Po co pani te grządki?
Jak to po co? bo lubię! tak, lubię te zajęcia; pozdrawiam.

Agata, świnta prowda:-) tylko coś mi znowu wlazło w bok, jakiś nerwoból, plastrami rozgrzewającymi się oklejam:-) pozdrawiam.

Krzysztof, wspomagają mnie znajomi, wiele od nich się dowiaduję, o roślinach, motylach, a nawet żmijach:-) zielony zawrót głowy, tak od razu nawet nie wiosna, a lato, aż boję się, żeby przymrozek szkód nie wyrządził; o nie, to wcale tak nie jest, że rolnik posieje i potem leży, a za niego rośnie:-) pozdrawiam.

Mania, różne odcienie, ciekawe kształty kwiatów, zdaje się że każdy inny; piękne rośliny, szkoda, że tak szybko przekwitają; pozdrawiam.

Wkraju, chyba najładniejsze, i te długie cienie drzew; pozdrawiam.

Maciej, tylko potem nie wiadomo, dlaczego nogi bolą:-)u nas sąsiad daleko od sąsiada, nikomu dym nie przeszkadza, gorzej w domu stacjonarnym, tu nawet nie próbujemy; na szachownicę to tylko pod Przemyśl, nigdzie jej więcej w Polsce nie znajdziesz:-) chyba:-) pozdrawiam.

Krystynko, to był odwyk, choć po prawdzie nie mam z tym problemu:-) w Starzawie /to w pobliżu/ znajomi widzieli białe, i w odcieniach różu, dwugłowe, a nawet trój; pozdrawiam.

Staszek, jest mi miło, że sprawiłam radość; tak, są niezwykłe; pozdrawiam.

Grażyna-M, szachownice jeszcze nie wszystkie zakwitły, to dopiero widok; o, dziwo, te fiołki wcale nie pachną, jakaś dziwna odmiana; właśnie, wiosna z lekka zwariowała, dziś letnio zupełnie; pozdrawiam.

Tomasz, teraz to już prawie lato:-) sam zobacz, na Wielkanoc padał śnieg, po tygodniu temp. ponad 20 stopni; trzy tygodnie temu wiosna była jeszcze w powijakach; pozdrawiam.