poniedziałek, 3 grudnia 2018

Wilki na Horodżennem ...

W sobotę rano jak zwykle podziwialiśmy widoki zaokienne, przekazując sobie lornetkę z rąk do rąk.
Było bardzo mroźno, - 17 stopni, świt różowo podbarwił łąki.
Czasami przejdą łanie, albo jelenie dostojnie niosąc wysoko poroże, albo płochliwe stadko sarenek.
Tym razem coś innego wybiegło na niekoszoną łąkę ... lornetka rozwiała wszelkie wątpliwości ... to wilki.
Dwa osobniki pobiegły tam, gdzie stoi samotna sosna i brzoza, a potem wbiegły w gęste krzaki za ogrodzeniem. Z dołu, od potoku wybiegły dwa następne ... te szorowały prosto do góry, czekając, aż tamte wypłoszą coś z krzaków. Wilki wiedzą, jak prowadzą szlaki jeleniowatych, to tamtędy najczęściej przechodzą.



Niestety, nie dysponuję lepszymi zdjęciami, te czarne kropy to właśnie wilki podchodzące z dołu, zamykające obszar polowania.
Spotkały się z dwoma "naganiaczami" przy zagajniku sosnowym i już razem ruszyły do góry ledwie zaznaczoną drogą.




Ostatni wilk zamarudził trochę, potem biegiem dotarł do towarzyszy i już razem przeszły grzbietem na Połoninki Rybotyckie. Nie wiem, gdzie poszły dalej, może w obniżenie przed drogą na Kopyśno, może w zarośla, gdzie ma początek jeden z dopływów potoku.
Potężne zwierzęta, teraz z gęstym futrem, puszystym ogonem ... a koło południa tą samą drogą schodził stamtąd człowiek z plecakiem, w dół, wzdłuż ogrodzeniia, potem z powrotem do góry i skierował się w stronę Makowej. Za jakiś czas zbiegł za nim po śladach piesek ... byłam pod wrażeniem, jeszcze niedawno szły tędy wilki, teraz człowiek, pies ... sami czasami tamtędy chodziliśmy.


Sarenki tymczasem pasły się spokojnie za ogrodzeniem, nieświadome grożącego niebezpieczeństwa, a może świadome, dlatego trzymają się blisko zagród.
Jak w każdą sobotę znowu zrobiliśmy sobie wycieczkę drogą arłamowską, a potem w dolinę Jamninki ... potężne jodły zdobne śniegiem, malownicza droga  ...




Za jodłowym lasem otwiera się panorama na całą dolinę ...



Po mroźnej nocy zwierzęta wychodzą na oświetlone połacie ogrzać się nieco ... łania z młodym ...


... sarenki najpierw leżące przy drodze, potem zmykające wyżej na nasz widok ...



Wiar prawie stanął pod lodową pokrywą ... w czasie lata wypoczywający nad woda zbudowali kamienne tamy, przelewająca się przez nie woda zamarzła i wygląda jak słynne kąpieliska termalne w Turcji:-) ... oczywiście w miniaturze:-)


... na stawach w Trójcy, na lodowej powierzchni potworzyły się białe kłębki szadzi, jak pierze zgubione przez ptactwo.


Bobrowe rozlewiska na Wiarze, gdzie w zeszłą sobotę robiliśmy zdjęcia, też pod lodową pokrywą ...


Wieczór przyniósł dostrzegalne zmiany na niebie, pojawiły się pasma chmur, słońce zachodziło na czerwono, na wiatr ...


Wreszcie ostry, wschodni wiatr zmienił kierunek na zachodni, od razu pocieplało.
Zmrożona ziemia jeszcze nie poddawała się promieniom słońca, droga przez Koniuszę jak polerowane srebro ...


Dziś prawie wiosna, o! jak dobrze, jeszcze sporo prac przed nami, zwłaszcza w sadzie.
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, pozostawione słowo, pa!


18 komentarzy:

Stanisław Kucharzyk pisze...

Świetne obserwacje przyrodnicze :-) Co chodzenia po tych samych ścieżkach to wcale nierzadko tak bywa.

Olga Jawor pisze...

No tak, coraz więcej wilków pojawia sie w naszych stronach Marysiu. Czyli przyroda dzika jest i czysta, to dobrze. U nas widuje sie wilcze odchody, sa tacy co widywali pojedycze osobniki albo i całą watahę. Ja jeszcze nie widziałam ich na własne oczy i pewnie nie zobaczę, bo pewnie psy odstraszaja je swoim zapachem i szczekaniem.
Piękne te widoki w pobliżu Arłamowa. Ta droga posród ośniezonych drzew cudna.
U nas na górce było pewnej nocy minus 19 a na dole, przy Sanie minus 22 stopnie!A dzisiaj odwilż przed kolejnym atakiem zimy.
Pozdrawiam Cie serdecznie zza Sanu!:-)

Krzysztof Szady pisze...

Marysiu!

To wspaniale móc się choć na chwilę przenieść choćby za pośrednictwem tych pięknych fotek na Wasze Pogórze.
U nas ponuro, szaro, "smogowo", a do tego szczyt klimatyczny i mega utrudnienia. W centrum słychać tylko syreny policyjne i helikopter latający tuż nad głowami.
Jak żyć???

Pozdrawiam gorąco - krzyś

Pat Loyal pisze...

Piekne widoki...wilków ponoć coraz więcej w naszym kraju..ja latem byłam na Kaszubach i te ż mieszkańcy mówili o tym , że boją się wilków w lesie i że jest ich coraz więcej a więc...
Pozdrawiam

Aleksandra pisze...

Niesamowite jaka u Was zima, a przede wszystkim mroźno. Dobrze, że jeszcze są miejsca gdzie zwierzyna może śmiało przebywać. Chociaż zapewne ktoś powie, że i tam jest za dużo wilków. Wieczny konflikt interesów. Piękne widoki ośnieżonych polan lasów, może i w nasze górki przyjdzie zima z prawdziwego zdarzenia. Trzymajcie się ciepło.

Anas Imtiaz pisze...

Love this post.
Regards.
Neverpayful.com
Dealswithin.com

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Staszek, mamy szczęście, że poniższy sąsiad oczyścił działkę z zakrzaczeń, posiał trawę, pasie tam konie, a nam odsłoniły się widoki; zwierzyna wychodzi, nawet przyzwyczaiła się do gazowników i ruchu przy budowie; pozdrawiam.

Ola, oj, ja też myślałam, że nie zobaczę wilków, a teraz prawie na bieżąco:-) czy ja wiem, czy psy odstraszają je? słyszałam, że psy są przysmakiem wilków i chętnie na nie polują; i taka huśtawka pogodowa, mróz i deszcz, a błoto jak licho, psy wypaćkane; pozdrawiam.

Krzyś, oj, tak, Katowice słynne na cały świat:-) ale i utrudnienie dla mieszkańców; jak żyć? ano trzeba poszukać spokojniejszego miejsca, z dala od wielkiego świata:-) teraz odwilż, co nam nie przeszkodzi znowu w sobotę pojechać na znajomą pętelkę wycieczkową; pozdrawiam.

Pat Loyal, u nas najpierw obserwowaliśmy tropy na śniegu lub błocie, potem pierwszego wilka zobaczyliśmy, jak maszerował do góry łąkami, a nam serca przyśpieszyły na jego widok w lornetce; teraz przebiegają drogę w biały dzień, widzimy przemykające w oddali w zaroślach, no i te osobniki ostatnio; tak, wilków jest dużo, ale nie wierzę, że atakowałyby ludzi; pozdrawiam.

Ola, jest taka góra, za którą zawsze zaczyna się zima, to Chyb; a im bardziej na południe to już góry, i zima w ładniejszej postaci; ostatnio widziałam zdjęcie ogromnego niedźwiedzia z okolic Borownicy, Brzeżawy, tam też lasy przepastne, a niedawno przejeżdżaliśmy tamtędy wycieczkowo :-) i znowu nie tak daleko od nas:-) pozdrawiam.

Anas, dziękuję i również pozdrawiam.

wkraj pisze...

Ty to masz miejsce do obserwacji. Tak myślę, cztery wilki i gdyby ten człowiek szedł rano, po tej samej drodze, czy nie próbowały by go osaczyć? Znasz takie przypadki?
Pozdrawiam.

Agata Zinkiewicz pisze...

U nas tez nigdy nie bylo wilkow. Mąż jak 21lat mieszka, ja 13tutaj z nim. Od wakacji widzimy ich wiecej... Po dwa po trzy, wpuszczają nie ma co, a mnie strach teraz wyjsc nawet za brame na krotki spacer z dziecmi... A słyszeliśmy juz o atakach w Drezdenku, a przecież to rzut beretem....

Krzysztof Gdula pisze...

Nie wiem, czy bardziej cieszyć się pojawieniem się wilków, czy martwić. Wszak ich obecność jest jedną z oznak dobrego unormowania w przyrodzie, ale z drugiej… trochę strach iść w lasy. Przywykliśmy do pełnego bezpieczeństwa, a tu wilki…
Bajkowy zachód widziałaś, a te białe kłębki szadzi na wodzie wyglądają ciekawie.

Grażyna-M. pisze...

Chciałabym kiedyś zobaczyć wilka. Ale chyba przez lornetkę.:)))
Wspaniałe te lodowe cuda. Podobają mi się te kłębuszki na lodzie.:)
Pozdrawiam serdecznie:)

Jan Łęcki pisze...

Zima, oj zima. Ma swoje prawa.
U nas trochę posypało, ale tylko troszkę i zaraz stopniało i na Dolnym Śląsku zimy jeszcze nie ma. A w Borach Dolnośląskich prawdopodobnie pojawiły się wilki.
Pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wkraju, zwierzęta wychodzą jak na scenę, nieświadome, że są obserwowane, turystów też obserwujemy; permanentna inwigilacja, jak to wykrzyknął Maksio grany przez Jerzego Stuhra w Seksmisji:-) nie, wilki nie napadają na ludzi, raczej ich unikają, no, może gdyby zabrakło im pożywienia, ale na razie im nie grozi:-) pozdrawiam.

Agata, przeżycie jest, jak sie takiego spotka, prawda? ja do tej pory łudziłam się, że może to jednak duże psy:-) nie obawiaj się, wilki nie atakują ludzi, to krążą legendy; miś szybciej zaatakuje, zwłaszcza jak się na niego wlezie; pozdrawiam.

Krzysztof, są pod ochroną, rozmnażają się swobodnie, wroga mają chyba tylko w człowieku; w końcu tereny kurczą się, wkraczamy wszędzie, zawłaszczając ziemię, co ma zwierzyna robić? mam wrażenie, że niektóre dzikie stworzenia uczą się żyć przy siedliskach ludzkich; wilki nie napadają na ludzi, może jakaś zima stulecia, brak zwierzyny zmusiłaby ich do tego, czyli głód; zresztą głód i człowieka zmusza do niecnych uczynków:-) pozdrawiam.

Grażyna-M, widziałam wilka z bliska, przebiegał nam drogę:-) przeżycie jednak jest, ale gdy będzie się zdarzać częściej, oswoimy się z tym widokiem i już bez strachu możemy spotkać się oko w oko:-)pozdrawiam.

Jan, na śnieżnej połaci widać doskonale zwierzęta, nic nam nie przysłania widoków; czyli jest szansa, że kiedyś z Krzysztofem będziecie mieć nieoczekiwane spotkanie z tymi czworonogami:-) pozdrawiam.

Maciej Beskidnick pisze...

Piesek mógł by spotkania z wilkami nie przeżyć, ale dla Was świetna przygoda, pozazdrościć.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maciej, to prawda, mam tylko nadzieję, że nie napotkał wilków po drodze, że gdzieś odeszły, a widać było, że są w nastroju do polowania; mam obawy też o moje psy, niby daleko nie odchodzą od domu, ale licho nie śpi; obserwacje dzikiej zwierzyny są fascynujące, zwłaszcza przez lornetkę:-) pozdrawiam.

Pellegrina pisze...

Jeszcze nigdy nie widziałam wilka tak na odległość wzroku i dobrze, bo na pewno bym się bała i zaczęła uciekać a to nie jest dobre zachowanie. Ja się też boję zdziczałych psów, które się zaczęły pokazywać w naszych lasach. Oj, z wiekiem coraz więcej tych strachów.
A widoki na wycieczce mieliście cudne i w bieli i w purpurze.

Anonimowy pisze...

w tym roku pierwszy raz zobaczyłam wilki "na żywo" , i nie przez zoologiczne kraty. Przeżycie nie do opowiedzenia :)
Wasze czerwone wschody i zachody są tak cudne, jak chyba nigdzie. jak to dobrze , że zawsze masz pod ręką aparat i serwujesz nam te smaczki :) Pozdrowienia i uściski ***
Lidka

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krystynko, wilk pierwszy odejdzie, popatrzy i odejdzie; nie jest to na pewno przyjemne spotkanie tak oko w oko, puls i oddech przyśpiesza, sama nie chciałabym takiego spotkać, ale widujemy je na swojej drodze coraz częściej; zdziczałe psy? to musiał je ktoś wyrzucić z domu, w Radawie zawsze po sezonie turystycznym pozostają niechciane psy i koty, ludzie to potwory; wróciła jesień, jest mokro, ale cieplej, nie trzeba tyle palić, choć jak kilka dni nie ma nas w chatce, to bardzo ciężko ogrzać wnętrze; pozdrawiam.

Lidka, pewnie jak wędrowałaś przez GSB? jak się idzie samej, to na pewno nie jest przyjemnie, zwłaszcza po dzikich ostępach Beskidu Niskiego, tak mi się wydaje; o! aparat leży zawsze pod ręką, bo ciekawa zwierzyna wychodzi, albo nawet turysta z plecakiem idzie:-) żałuję tylko jednej sytuacji, kiedy ryś wyszedł nam pod chatką, no i tej ostatniej, kiedy żbik przeszedł drogę i potem przyglądał się nam ze skarpy; ciągle mam nadzieję, że spotkamy go jeszcze; męska część domowników zasmarkana, zakaszlana, wszystkim stawiam bańki bezogniowe, smaruję potem spirytusem, eh! mizeroty! nawet naszej babci też tak zaaplikowałam:-) pozdrawiam.