sobota, 21 stycznia 2012

Niespodzianka ...

Mąż wyjechał do domu "stacjonarnego", obowiązki go wezwały, a ja zostałam w chatce i zakończyłam kilka małych robótek. W międzyczasie jeden telefon do domu, bo chleb trzeba kupić, drugi telefon - wody mineralnej zabrakło, a mąż mówi: Zakupy zrobię na powrocie, właśnie wchodzę do domu ...
Za minutkę oddzwania, pewnie coś chce zapytać, a tu słyszę : Mamy gościa, oddaję słuchawkę ... a w niej:
Dzień dobry, mamo!
Dziecko moje przyleciało na weekend do domu, wziął dwa dni urlopu i jest, do poniedziałku.
Mąż przyjechał po mnie, przybiliśmy jeszcze parę obróbek i do domu, syna witać.

Dzień wczorajszy na Pogórzu był iście wiośniany.
Zaczęła się lekka odwilż, w nocy z łoskotem zsuwał się z dachu śnieg, zaczęły śpiewać ptaki w cieple słońca. Zabrałam psy na spacer, lekko wiało, ale było bardzo przyjemnie ...


Ktoś zjechał łąką za potokiem, zostawiając malownicze ślady, zakosami, jak narciarz ...


... i aż do samej doliny, a potem do głównej drogi.
Wawrzynek wilczełyko w wielkim pogotowiu, tylko czeka na ciepło i zakwitnie ...


A ja w chatce przybijałam szur do maskowania niedoskonałości wykończeniowych, zamiast ćwierćwałków czy czego innego, zdążyłam zrobić parę zdjęć ...


Zawisło na osznurowanej ścianie lustro ...


... szczeliny i niedoskonałości przykryte ...


... a bratkowa łąka galantnie zafugowana i odczyszczona.
Będzie szpanować ściana z surowego kamienia ...


... to "plecy" pieca kuchennego, dzięki temu łazienka jest najcieplejszym pomieszczeniem. Czeka mnie jeszcze zeszlifowanie zniszczonej podłogi i można zamontować prysznic, to pewnie w przyszłym tygodniu.
Wymyśliliśmy sobie wbijanie sznura w przestrzenie międzybelkowe, wolno to idzie, bardzo męczące zajęcie, takie samo jak przystrzeliwanie sznura zszywkami, wychodzi się jak po godzinnej siłowni, pot na czole i ból dłoni, ale powolutku, powolutku, damy radę ...
I to właściwie koniec pogórzańskiego przekazu, reszta w przyszłym tygodniu ...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, miłej soboty i niedzieli, moja będzie bardzo rodzinna, pa.



24 komentarze:

*gooocha* pisze...

Po prostu sielsko:)

Mona pisze...

Niespodzianka super..pomału wykończenia nabierają ,,smaku" :) a lustro jakie cudne! ten sznur wygląda ładnie i ta ciężka praca daję efekty , warto się pomęczyć , Pozdrawiam

Radziejowe Zacisze pisze...

Maryś wspaniała niespodzianka!!! A Wasz domek zaczyna rozkwitać. Bratkowa łąka i ściana z kamienia super. Lustro piękne i sznury na ścianach tez super się prezentują. Niech szczęście i radość w Waszym domku gości zawsze tak jak dziś. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

M. pisze...

Dom rozkwita!
Oszalałam na punkcie "ścianówki" opiewanej przez Ewę z "Kresowej zagrody". Patrzę, a u Was też! I jaka piękna. U nas łazienka to Antarktyda, no chyba, że c.o. rozpalone.
Serdeczności!

Krzysiek Pogórski pisze...

O widzę że nie tylko ja na wiosnę czekam. Wawrzynek także;-) U mnie zima na całego. Życzę miłych chwil z najbliższymi.

ankaskakanka pisze...

Fajnie ta łazienka wygląda, tak radośnie z tymi kwiatkami. Posuwacie się z remontem do przodu i niedługo będzie sie pałać tylko piękną przyrodą. Pozdrawiam.

Antonina pisze...

Miłego rodzinnego weekendu życzę.
A postęp prac widać. Domek pięknieje.

OLQA pisze...

aż się chyba wezmę za naszą wiejską łazienkę , bo jedynie co nam dotąd zakwitło na ścianie to śladowy grzyb a wolałabym takie piękne bratki:)

wkraj pisze...

Lubię do Was zaglądać i obserwować postępy w wykańczaniu domu. Co wizyta, to coś nowego.
Pozdrawiam.

Go i Rado Barłowscy pisze...

Do tej łazienki - celem zwiedzania i zachwycania się prorokujemy normalne pielgrzymki! :D Pzdr.

naszapolana pisze...

ten sznur zamiast ćwierćwałków jest znakomity. Może nawet kiedyś zwrócę się do Was po udostępnienie tego patentu bo doprawdy podoba mi się bardzo. Poza tym coraz piękniej tam u Was.
pozdrowienia

mania pisze...

Chatka pięknieje :)
Miłego rodzinnego weekendu :)

Tenia pisze...

Witaj Mario
Również uważam ,że u was z każdym dniem piękniej.
Pozdrawiam serdecznie:))

Mażena pisze...

Ciężko pracujesz, ale jak będzie pięknie! dziecko w tym wszystkim najważniejsze. Moje dopiero szykuje się na swoje, ale każdy powrót z delegacji staram się jakoś "obświąteczyć" .
Sznur - bomba, nic lepiej by nie pasowało! Nie boisz się samo nocować, no z psiakami?
Zdjęcia takie piękne!

Ola_83 pisze...

Oj widać postępy:) miłego weekendu!
pozdrawiam!

Lola Pellegrina pisze...

Dziękuję Mario za tak hojne i serdeczne odwiedziny, za słowa otuchy i zachęty. Uwielbiam domy w trakcie zaopiekowania i oswajania a u Was jeszcze same naturalne materiały, te belki, dechy i deseczki, ten kamień, sznur, bratkowe płytki ... same cudne pomysły i rozwiązania godne skopiowania.
Rodzinnego i ciepłego weekendu

guga pisze...

Mario życzę Wam miłych chwil z synem!!! Niespodzianka najpiękniejsza na świecie!!! Cudnie u Was!!! Plecy w łazience fantastyczne:) Pozdrawiam cieplutko:)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Gooocha, dzięki, a jaka Ty szybka jesteś! serdeczności.

Mona, zaskoczenie całkowite, tym milsze, pusta rama z lustra długo wisiała na ścianie, wykorzystaliśmy ją, serdeczności.

Aniu, dziękuję Ci serdecznie, dobra duszo, i my cieszymy się niespodzianką, a efekty naszej pracy również dają radość, serdecznie pozdrawiam.

Magdo, wrażenie ciepła potęgują jeszcze drewniane ściany, wszystkie, kiedyś to było pomieszczenie zaniedbane, składzik na kosiarę, narzędzia, a teraz nam posłuży, pachnie w nim teraz świeżym drewnem sosnowym; ścianówka powstała u nas sama, dorobiliśmy kawałek obicia z desek, a teraz okazuje się, że ociepli nas, i dobrze, serdeczności nad Drawę ślę, a u nas sypie teraz na potęgę, pa.

AGATKA pisze...

SERDECZNIE WITAM
Niech Ci się dzień mieni uśmiechem
szczęśliwym bliskim serca
dotykiem przyjaźnią dla wszystkich
i słońca promykiem
Milutko pozdrawiam i życzę
Ci udanej niedzielki ściskam cię :)))

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krzyśku, oooo! wawrzynek tylko czeka na muśnięcie słońcem, pewnie Ty też, ale to już półmetek zimy, już bliżej jak dalej, pięknej niedzieli życzę, wróciliśmy przed chwilą z cmentarza, wszystkie mogiły otulone śniegiem pięknie wyglądają, a śnieg jeszcze sypie; pozdrawiam serdecznie.

Ankoskakanko, jaka to wygoda dla nas, po wędrówkach, pracy przy koszeniu wskoczyć pod prysznic, a nie chlapać się w miednicy, bardzo to doceniam; na wiosnę też czekamy, pozdrawiam serdecznie z zaśnieżonej krainy, pa.

Antonino, bardzo Ci dziękuję, życie rodzinne też ma swoje uroki, właśnie syn wybiera się na narty, bo śniegu dosypało, dzięki za dostrzeżenie efektów naszej pracy, pozdrawiam serdecznie.

Olqo, tak, tak, trzeba o tym pomyśleć, ale Ty chyba bliżej wakacji, bo Ty jesteś ciało pedagogiczne, a grzyba łatwo można zlikwidować, pozdrawiam serdecznie.

Wkraju, troszkę mamy teraz czasu w miarę wolnego, więc trzeba go wykorzystać, bo w lecie nie będzie się chciało, a i roboty będzie mnóstwo przy koszeniu czy grządkach, a i planujemy zbudować małą piwniczkę-loszek koło chatki, na wina różniste, pozdrawiam serdecznie.

Go i Rado, e, tam znowu, pielgrzymki! cieszy nas to, może ktoś skorzysta z pomysłów, ale jak do nas przyjedziecie, to z chęcią oprowadzimy, a jakże! Wybieramy się po niedzieli znowu, wczoraj był tam syn, wiatr mocno zawiewa drogę, ale może "czołg" da radę, pozdrawiam serdecznie "zasańskich" sąsiadów.

Naszapolano, nie jest to zupełnie nasz pomysł, widzieliśmy takowe rozwiązanie w huculskich karczmach, w nieco innym wydaniu, ale tu przecież można pokombinować, zawsze służymy pomocą, pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Dzięki serdeczne, Maniu, jeszcze zahaczymy o mojego brata, będzie rodzinnie bardzo, a śnieżek dosypuje ciągle, pozdrawiam serdecznie.

Teniu, dziękuję Ci bardzo, staramy się doprowadzić roboty do końca, żeby już nie wracać do tematu, zamknąć pomieszczenie i już, serdeczności.

Mażeno, już przyzwyczaiłam się do tych usamodzielnionych wyjazdów, obydwaj synowie pracowali gdzieś daleko; nie, nie boję się, czasami psy są niespokojne, bo lisy blisko podchodzą, ale to nic strasznego, zawsze uważam, że największym zagrożeniem jest człowiek, a zamiary ma nieodgadnione, pozdrawiam cieplutko.

Olu_83, i Tobie miłego weekendu, co prawda, już kawał spory mamy go za sobą, ale jeszcze zostaje niedzielny wieczór, serdeczności.

Pellegrino, a bo jakoś tak dobrze było mi u Ciebie; ponad wszystko naturalne materiały preferuję, nawet podłogę zostawimy drewnianą; jeśli kogoś natchnie nasza robota, to chętnie służymy radą, pozdrawiam serdecznie.

Guga, dzięki, a to dopiero niespodzianka; byli obydwaj synowie u babci, nie mniejsze zaskoczenie; łazienkowe "plecy" jakoś tak same się wyrobiły, kiedyś nawet nie myśleliśmy o łazience w chatce, bo przecież nie było wody, serdeczności posyłam dla Was, pa.

Agatko, dziękuję bardzo za odwiedziny, zawsze masz w zanadrzu miły wierszyk, pozdrawiam serdecznie.

Wonne Wzgórze pisze...

piękne lustro i bardzo podoba mi się pomysł ze sznurami, u nas przy belkach też duże szpary, ale chyba by nam nie pasowało coś takiego, więc będzie trzeba ćwierćwałki kłaść, ale to jeszcze dużo czasu.

kyja pisze...

fajny pomysł z tym sznurem!
Pozdrawiam!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wonne Wzgórze, ćwierćwałki wcale nie są złe, też nie obijamy nim bez umiaru, tylko tam, gdzie trzeba, pozdrawiam.

Kyja, dzięki za uznanie, ciepełko ślę.