środa, 18 stycznia 2012

Wpadłam na chwilę ...

... bo przebywamy w chatce.
Przez mrozy trzeba palić w piecu, żeby woda w instalacji nie zamarzła, a przy okazji pracujemy dalej w przyszłej łazience. Ta woda to tylko pretekst, można spuścić ją z instalacji i mieć spokój, ale z nią jest fajnie, a nam chce się gnać na Pogórze ..., a na dziś zapowiedziana jest wizyta duszpasterska, więc przybyliśmy.
Przy okazji wyskoczyłam na zakupy różnych listew, opasek, kątowników, a także sznura ...


Wczoraj od rana sypał śnieg, dwa razy odśnieżałam wszystkie ścieżki, a czyściutkie, rześkie powietrze cudownie pachniało bukowym dymem z komina. Prace przy drewnianych obróbkach łazienkowych dalej trwają, zbudowaliśmy z desek nowe belki sufitowe ...


... bo przedtem wyglądały tak ...


... takie resztkowe, wybrakowane belki, bo było to pomieszczenie gospodarcze. Teraz nabiliśmy nowy sufit, boki, bo też były byle jakie, te białe dziury w belce będą kołkowane, przecierane, bo tam siedzą wkręty; to żeby nie było ich widać. Śmiejemy się z mężem, że wiosną najbardziej zaskoczone zmianami będą popielice, wszyskie ich szlaki komunikacyjne będą zamknięte, ale na pewno znajdą sobie nowe ...


Ja jeszcze o tych belkach ... to główna, podpierająca cały sufit, bo te wyżej okazały się za delikatne i uginały się lekko, ale nie o tym chciałam. Widzicie te ciemne dwa ślady nad kwiatkiem, który robi za "inicjały cieśli"?
takie są przy każdej, krzyżującej się belce, z jednej strony są, z drugiej nie ma, siedzimy z mężem i zastanawiamy się, co to za przydymienia? okazuje się, że tamtędy przebiega przecież ścieżka popielic i one omijają belkę-zawalidrogę i biegną dalej ...


Śniegu jest całkiem sporo, bielutki, skrzypiący, puszysty, ani śladu brei błotnej ani soli, dziś rano wyjeżdżaliśmy drogą nietkniętą przez nikogo, tylko tropy zwierzęce krzyżowały się;  psy szaleją, ryją w śniegu, kopią, a potem śpią pół dnia.


Zrobiłam ptakom nowe kulki tłuszczowe, z kostką smalcu przemieszałam ziarna owsa i słonecznika i w siateczkę, podchodzą do nowości bardzo nieufnie, na początku nawet na niej nie przysiadały, ostrożnie i odfruwały, ale potem było ich mnóstwo, ziarna posmakowały, sójki doleciały do słoninki, a dzięcioł wcina tłuszczową wklejkę w sęku pnia ...


Śliczny jest ten dzięcioł z czerwoną czapeczką.
Nie wiem, czy dobrze robię, podrzucam też lisowi małe co-nieco do zjedzenia, żal mi go, jest głodny, co tu można ze śniegu wykopać w mrozie? jakiś korpusik kurzęczy zostawiam, albo karmy kawałek, może daruje zającowi?

Zostałam obdarowana przez znajomego starym narzędziem drewnianym do robienia frezów ...


Te drewniane pokrętła, gwinty, jakieś klinki do pobijania, nie pozwalam tego używać, wisi na ścianie dla ozdobności. Wracając jeszcze do robót przy deskach, mówi mąż do mnie, że idzie poszukać śmigi ... o ludzie, a co to takiego? ... taki drewniany przyrząd do łapania kątów .... nie szukaj jej, też wisi na ścianie dla ozdobności, ta twoja śmiga ...
Po południu wracamy do chatki, piec rano zapakowaliśmy grubym polanem, będzie jeszcze ciepło, jak wrócimy ...
Jeszcze trochę pogórzańskiej zimy, najświeższej ...






Dziękuję za ciepłe słowa, które zostawiacie tutaj, cieszę się bardzo, że podoba Wam się Pogórze, tak samo, jak i nam.
Pozdrawiam serdecznie, cieplutko i ... wszystkiego dobrego, pa.







23 komentarze:

OLQA pisze...

pięknie!!!-az zapominam jak bardzo nie lubię zimy:)

Asia i Wojtek pisze...

Jak zawsze mi się cieplej na duszy zrobiło po wizycie u Ciebie. Dzięcioł z czerwoną czapeczką to samczyk dzięcioła dużego:-))) Starej frezownicy to normalnie pozazdraszczam:-))) A lisa w ciężką zimę też dokarmialiśmy lecząc go przy okazji ze świerzbu i grzybicy:-)))

Inkwizycja pisze...

Cóż tu dużo pisać... cudnie!! I zazdroszczę Wam strasznie tej zimy, bo u nas plucha, ciepło, a na kulkach tłuszczowych ani jeden ptaszek nie siada... A moje sunie też uwielbiają zabawy na śniegu, a tu nic, tylko błoto... Złote masz serce, że dokarmiasz lisa, to piękne ;-) Ozdobności na ścianie też godne pozazdroszczenia ;-))
Oj, no po prostu uczta dla duszy i oczu... nie dziwię się, że Was ciągnie do chatki... kiedyś i ja się doczekam!
Ściskam czule!

*gooocha* pisze...

Tak fajnie piszesz o chatce, tyle pięknych zdjęć ze środka i okolicy już widziałam, że mam wrżenie, jakbym tam u Ciebie już była:) Ja nawet razem z wami tą łazienkę remontuję! Jeszcze trochę i po kolejnej dawce informacji z remontu pójdę ...się umyć po robocie! :D:D:D

Antonina pisze...

Sufit jest imponujący. Pięknie go zrobiliście. Gratulacje. Zdjęcia piękne, czytam i czytam, i oglądam. Pozdrawiam.

Mona pisze...

i znowu narzedzie nowe masz..no ty to jestes szczęsciara :) domek coraz piękniejszy..

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Olqo, polub zimę, bo jak zamieszkasz w Przytulisku, to codziennie z zachwytem będziesz patrzeć za okno, pozdrawiam serdecznie.

Asiu i Wojtku, kamień spadł mi z serca, że też dokarmialiście lisa, najbardziej boję się, że kiedyś przyjdzie głodny, a nas nie będzie tam. Dziś siedziały na pniu dwa dzięcioły, może to para, on paradny w czapeczce, ona skromniejsza, pozdrawiam serdecznie.

Inkwizycjo, tak się złożyło, że trochę wolnego nam się wykociło przez opad śniegu, dlatego pędzimy do chatki; w tej chwili jesteśmy jeszcze w oczekiwaniu na księdza, manatki spakowane i będziemy ruszać; farbki sobie przygotowałam, może coś zrobię, jakąś szybkę w drzwi, pozdrawiam Cię serdecznie, pa.

Gooocha, bo jak kiedyś znajdziesz się w tej okolicy, to popatrzysz dookoła i powiesz, znam te widoki; ha! nawet tusz będzie można wziąć, pozdrawiam serdecznie.

Antonino, dziękujemy oboje, wieczorem bolały ręce, uniesione przy robocie do góry, ale efekt i nas cieszy, pozdrawiam serdecznie.

Mona, to stare, wygładzone ludzkimi rękami narzędzie bardzo mi pasuje do drewnianych ścian, serdeczności ślę.

mania pisze...

Chatka pięknieje :) Popielice na pewno się zdziwią podwyższonym standardem :)
Sypie i u nas bez końca. Tęskie spoglądam na ulubionego bloga http://pejzaz.blog.onet.pl/Musisz-wrocic,2,ID448412527,n
jak cudna jest zima w Biesach :D
Pozdrawiam serdecznie :)

AGATKA pisze...

Niech Ci miły będzie dzionek
Niech od drzwi zadzwoni dzwonek
Niech słoneczko świeci jasno
Niech nie będzie Ci za ciasno
Niech Ci ładnie kwitną kwiatki
Uśmiech nich nie będzie rzadki
Niech śpiewają ładnie ptaszki
Zawsze czas miej na igraszki

wkraj pisze...

Tym razem zaskoczył mnie otwieracz do kapsli - super.
Pozdrawiam

naszapolana pisze...

a czy WY macie kiedyś zamiar na Pogórzu tak na stałe zostać? Tak tam u Was pięknie, że ja bym już nie wyjeżdżała :-)

Mażena pisze...

Oj milutko macie, tak pracowicie i radośnie. Szkoda popielic, jak wstawiłam szufladę pod łóżko mój kot nie mógł tego zapamiętać, wbiegał tam /chyba zamykał oczy/ i uderzał głową i strasznie płakał. Musiałam zmienić ustawienie!

Rogata Owca pisze...

Piękną zimę macie, u nas taka ino ino, dziś, ale ponieważ w tym roku zupełnie nie mam dla zimy ciepłych uczuć cieszę się Waszymi zimami na blogach. Piękne to Wasze Pogórze, zazdroszczę, bo przyszło mi żyć w krajobrazie płaskim, jak stolnica. Nie można mieć jednak wszystkiego, do gór i pagórków byłoby nam za daleko. Serdecznie pozdrawiam

ankaskakanka pisze...

Ale śniegu!!! U mnie deszczowo, ponuro, fuj.
A wiesz, że w Głogowie szaleje plaga lisów. Nie od pierwszej osoby to słyszałam. Ciekawe czy mogą zrobić krzywdę psu.
Fajnie sobie robicie. No właśnie macie zamiar na stałe osiąść w chatce?

Magdalena pisze...

Nie wiem czy to dobre w drewnianej chatce, ale robota Wam się pali w rękach. :))) Piękne te zdjęcia zimowe, ale ja mam nadzieję na nowe zdjęcia popielic, na które oczywiście muszę jeszcze poczekać. :))) Serdeczności :)))

Wonne Wzgórze pisze...

cudowne te ludowe ozdobniki na belkach, a sufit u nas podobny, też drewniany z belkami, tylko że stare belki zostawiliśmy. Widoki też u Was podobne. Pozdrawiam!

jola pisze...

Oj pracusie z was niesamowici, takie stare narzędzia sa piękne, ja tez mam kilka, tylko dla ozdobności. U nas tez zima w pełni, ale ja nie narzekam, lubię zimie w zimie. Mąż powinien powiedzieć, że śmiga po śmigę. Tak swoją drogą, ile jest nazw tych różnych fachowych narzędzi, człowiek może zgłupieć. Pozdrawiam cieplutko i śmigam do bulgocących garneczków :)

Ania z Siedliska pisze...

Popielice biegające po chatce ! Niesamowite ! U mnie bywały tylko myszy i czasem łasica. Czy one robią jakieś szkody ? Mój podziw dla Waszej pracowitości rośnie ( niedaleko juz do apogeum). Serdecznie Was pozdrawiam i proszę podrapac za uszkami wszystkie fantastyczne zwierzaki (domowe !)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maniu, to nawet o standard nie chodzi, tylko wszystko było niedokończone, chodziły sobie, gdzie chciały, a teraz ściana do sufitu, dziury pouszczelniane, ale znając je, znajdą sobie nowe przejścia. I ja zaglądam na Pejzaże karpackie, właśnie z Twojej strony, rzeczywiście narty potrzebne przy takich zaspach, i ja pozdrawiam serdecznie.

Agatko, dziękuję za przemiły wierszyk, pozdrawiam cieplutko.

Wkraju, wzrok lekko błędny, pet w kąciku ust, pewnie nadużył otwieracza; i nam się podoba, pozdrawiam cieplutko.

Naszapolano, taki właśnie mamy zamiar, i ja bym nie wyjeżdżała, ale muszę, pozdrawiam serdecznie.

Mażeno, w chatce jest bardzo przytulnie, ciepło, zima niestraszna; też obawiam się, że nie raz obiją się o ścianę, której nie było, pozdrawiam serdecznie.

Witaj, Rogata Owieczko, w naszych progach, na Pogórzu zawsze więcej śniegu, jak zjeżdżamy w doliny, coraz go mniej; i bezkres płaskiego ma swój urok, ja też urodziłam się na płaskim, pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ankoskakanko, tak, mamy zamiar osiąść tam, ale jeszcze nie teraz; myślę, że zagrożony lis zaatakuje, też boję się o nasze psy, ale mam je na oku, pozdrawiam serdecznie.

Magdaleno, to prawda, popielice śpią jeszcze snem zimowym, a czy wrócą do nas? nie wiem, myślę, że tak, bo czują się tu niezagrożone; robota pali się w rękach bardzo "kontrolowanie", cieplutko pozdrawiam.

Wonne Wzgórze, nasze belki takie bez patyny czasu, u Ciebie jest dusza, z czasem i nasze dorobią się takiej, pozdrawiam serdecznie.

Jolu, troszkę wolnego czasu nam się wykociło, trzeba go wykorzystać, bo latem go nie będzie, a i za gorąco na takie zajęcia. Śniegu dosypuje, ale to już chyba półmetek zimy, serdeczności na Jaworzyny ślę, pa.

Aniu, biegają, ale tylko wieczorem i nocą, w dzień śpią, i zimą też śpią, nie robią znaczących szkód, zostawiają po sobie bobki, potrafią obgryźć pozostawiony chleb, są bardzo łagodne.
E, tam, pracowitości, lubimy to bardzo, pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Ogrzałam się u Was i nacieszyłam aż miło. Lola P

Anonimowy pisze...

To ostatnie zdjecie to cudne jest, istna pocztowka!
otwieracz fajny, czego to ludzie nie wymysla,
pozdrawiam i dziekuje za porcje milej lektury
Maria

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Witaj, Mario, moja miła imienniczko, to chyba najczęściej fotografowane przeze mnie miejsce, łąka naprzeciwko okna, ilekroć popatrzę - inne, i o wschodzie, i o zachodzie, albo w zamieci śnieżnej, pozdrawiam cieplutko.