środa, 11 kwietnia 2012

Żabi skrzek ... i Gutek wiosenny ...

Pisałam Wam wcześniej, że do oczyszczonego oczka wodnego wprowadziło się siedem żabich osobników, dłuższy czas trwały amory, słychać było godowe rechoty i przed świętami odkryłam w wodzie mnóstwo złożonego skrzeku ...


Żaby gdzieś się wyniosły, a mnie zostawiły swój przychówek ...


Oczko jest małe, już wyobrażam sobie, jak wylęgłyby się kijanki; woda gęsta, a potem? jak wyszłyby na ląd?
pewnie nie byłoby gdzie stanąć nogą, nie mówiąc o koszeniu trawy. Już raz tak miałam, że zbierałam małe ropuszki, przenosiłam w głąb ogrodu, tę dzikszą, i dopiero potem wjeżdżałam kosiarką ... trzeba było zapobiec inwazji ...


... weszłam sobie do wody w gumiaczkach, grabiami przyciągnęłam galaretowate obłoki i zaczęłam wkładać je do wiadra; nie myślcie, że to takie proste, uciekało mi wszystko między palcami, wychodziło z wiadra, rozłaziło się ... jakoś uporałam się z większymi kawałkami, mniejsze zostały, będziemy mieli młode ...


Prawie całe wiadro uzbierało się tego, w różnych stadiach rozwoju ...


... jedne kropeczki, inne już przecinki, a może to są różne rodzaje żab? Wywieźliśmy je z synem do zbiornika na łąkach, niech tam rosną do woli ...
A Gutek zaczepia Maksia, kokietuje go, odbiega, przybiega, bawić się chce ...


... wyszedł spod pergoli i macha na psa ogonem ...


...Maksio przybiega, wyiska go za szyję, po plecach, co kotu wcale nie przeszkadza ...


... za chwilę odwrót i hop! na pergolę ...


... przeciska się na siłę między dwiema deskami, dosyć ciasno, przekłada łapy, przepycha brzuch ...



... no, prawie się udało, jeszcze tylko jedna noga ...


Patrzy na mnie z góry i pewnie zastanawia się, jak udało mu się tamtędy przedostać?


Wczoraj wrócił już bez obróżki, trochę schudł wiosennie, nawet syn mówił, że trzeba poprawić mu obróżkę, bo są luzy, i ... nie zdążył; za chwilę jadę do miasta zaopatrzyć się w następne, dzwoniące urządzenia, bo idzie okres lęgowy ptactwa i muszą biedaki wiedzieć, gdzie przebywa kocisko ...
I tak toczy się powolutku życie na naszym podwórku, jeszcze przycinam wymarznięte gałęzie krzaków, wygrabiam igliwie, coś tam wysiewam ... i czekam na prawdziwą, wiosenną burzę, z ciepłym deszczem, grzmotami ...
Przed chwilą zrobiłam zdjęcie sąsiedzkim fiołkom, tuż za moim płotem, przy ciepłej ścianie domu rosną jak szalone, rozsiewają się i u mnie, ale nie w takiej obfitości, a jaki zapach ...


... i jeszcze cieszą mnie kępy zawilców, przyniesione pewnie z sadzonkami grabów ...


.... a tu wysiały się zeszłego roku na gołej ziemi, przy kompostowniku ...


... delikatne, jeszcze zwinięte, bo przymrozek, ale swoje ... widzę je z daleka, z okna domu ...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziękuję za odwiedziny i ciepłe słowa, pa.




28 komentarzy:

*gooocha* pisze...

Fajne te Twoje zwierzaki :)
Wiosna cieszy oko, zamierzam WRESZCIE zobaczyć ją własnoocznie, a nie tylko w niecie, czyli pewnie ruszę tłuste 4 litery z domu na jakąś przechadzkę :) Lubię nawet te bocznomiejskie spacery - zaglądać ludziom do ogródków, co im tam kwitnie już, co kiełkuje:)
Moja czerwona porzeczka na balkonie zimę przetrwała :)2 kępki poziomek też :)Na więcej półtorej metra kw. balkonowej groteski nie pozwala - muszę jeszcze gdzieś pranie suszyć :) Ale pod porzeczką wsieję nieco maciejki, a w wąskiej donicy po zeszłorocznym groszku pachnącym, w tym nasieję pnącą nasturcję, niech się wije po balustradce.

Rick Forrestal pisze...

Eggs.
Thousands of eggs.
I love your nature photos.

Wonne Wzgórze pisze...

cudne zwierzaki i fajnie, że tak się przyjaźnią. Zazdroszczę Ci, że masz już tak pięknie w ogrodzie. Nasz ogród wciąż czeka na czas, którego brak nawet w wolne dni, bo zawsze coś innego do roboty, albo jakiś wyjazd.
Pozdrawiam cieplutko.

AGATKA pisze...

super takie zwierzaki:))

Witam Cię serdecznie ...
Niosę dla Ciebie koszyczek ..
Pełen uśmiechu i radości ..
Żeby miło upływał cały dzionek ..
I służył Ci dobry humorek ..
Pięknego dzionka ..
I w serduszku dużo słonka ...
życzy ...
*** AGATA **

AGATKA pisze...

zapraszam kochana na drugi mój nowy blog na pewno pocieszy trochę.

Joanna pisze...

Kociaki słodkie ...
to Ci żabki zostawiły trochę potomstwa ... na kiligramy ... hihi

ZielonaMila pisze...

Piękne kociaki, mają gdzie poszaleć. Pozdrawiam

OLQA pisze...

będą żaby- będzie rechot:) a zwierzaki wymiatają!:)

mania pisze...

No proszę, Gutek-killer okazuje się być kociakiem łasym na pieszczoty :)
A Maksiu wyrósł na przystojniaczka :)
i niedługo będzie Wam rechotać stadko żab - istna menażeria :)
Serdeczności!

Go i Rado Barłowscy pisze...

Dobrze, że trochę żab zostawiłaś, jak podrosną, będą wyjadać komary!!!

Fiołki od samego patrzenia odurzają zapachem :D


Pzdr.

grazyna pisze...

Jednak Twoje tereny to poludnie..dzisiaj wybralam sie pierwsza dluzsza wycieczke do Lasku Kabackiego w Warszawie a tam jeszcze praktycznie nie ma wiosny, bardzo malo zieleni i kwiatkow w ogole. A u Ciebie juz wiosna cala para...to pole fiolkowe cudne a kijanki w ilosciach niesamowitych...pozdrawiam cieplutko

Mażena pisze...

Kot śliczny! Ale będą żabki kumkać i rechotać! W Warszawie jeszcze nie tak zielono, a tych fiołków i zapachu to Ci zazdroszczę i myślę o tych, które zbierałam u Babci w lesie.....ciemne, pachnące.

naszapolana pisze...

dobrzy z Was ludzie... aborcji nie dokonali tylko skrzek przenieśli do innego że tak powiem.... łona :-) Fantastyczne! Taki szacunek dla przyrody nie zdarza się często. Jesteście moimi guru.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Masz, Gooocha, rację, na przedmieściach widać wiosnę w ogródkach; miałam taki balkon, i maciupkie mieszkanie w bloku, znam ten ból; spacery konieczne; pozdrawiam serdecznie.

Rick, żabie dzieci znalazły nowy dom, pozdrawiam serdecznie.

Wonne Wzgórze, żyją w wielkiej przyjaźni, jak pies z kotem, bo od małego razem; mój ogród ma już 16 lat, dopracujesz się i Ty swojego, powolutku; cieplutko pozdrawiam.

Witaj, Agatko, dziękuję za odwiedziny, do ogródka Twojego też zaglądam, a jakże! pozdrawiam.

Joanno, to czarne to pies; żabki trochę przesadziły z tym potomstwem, że też nie potrafią sobie przeliczyć przestrzeni życiowej na osobnika? serdeczności.

ZielonaMilo, lubią się ten pies z kotem, tylko smyrgają pod krzakami, cieplutko pozdrawiam.

Olqo, lubię żabi rechot w majowe wieczory, te nasze to dopiero chyba w przyszłym roku zaczną; Gutek przynosi Maksiowi myszki, są w wielkiej przyjaźni, pozdrawiam.

Maniu, Gutek jakby złagodniał, domaga się głaskania, przedtem był dzikusem; Maksio przystojny, a jakże, tylko te podwójne zęby dodają mu krokodylego uroku, może w przyszłym tygodniu pójdziemy do lecznicy, nie wypadły mu, szarpanie skarpetą i potężna kość nie pomogły, pozdrawiam Cię serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Go i Rado, też tak pomyślałam, że niewielka ich ilość nie zaszkodzi, a pomoże; wietrzyk zawiewa fiołkowym zapachem do nas, boski; cieplutko pozdrawiam.

Grażyno, i u nas w lesie za bardzo wiosny nie widać, jakby śniegi dopiero zeszły, na nasłonecznionych polanach zawilce; fiołki kwitną tak ładnie, bo mają za plecami ciepłą ścianę domu, są w zaciszu; widzisz, co żaby wyprawiają? amory, a dzieci swoje podrzucają potem mnie, pozdrawiam Cię cieplutko.

Mażeno,, niech tam żabki żyją sobie w oczku w rozsądnych ilościach, komary zjedzą; tak, fiołki nie wszystkie tak pachną, niektóre wcale, to chyba tylko te ciemne; odwiedzasz te miejsca swojego szczęśliwego dzieciństwa? pozdrawiam Cię serdecznie.

Naszapolano, nie jestem jakąś zwariowaną ekolożką, staram się żyć w zgodzie z naturą, nie szkodzić jej, dla wszystkich jest miejsce; celnie nazwałaś to przenoszenie skrzeku, tak, do innego łona; pozdrawiam serdecznie.

Inkwizycja pisze...

Trochę żabek w oczku nie zaszkodzi, będzie żyło, a i komarów mniej, jeśli macie ten problem ;-)) W ogóle Twoje zwierzaki są kapitalne, zarówno te domowe, jak i dzicy rezydenci ;-) Oj, czuje się już tą wiosnę, piękny czas się zaczął ;-) Ściskam czule

M. pisze...

Dzięki takim opowieściom człowiek się wycisza i porządkuje wewnętrznie.
To piękny podarunek od Ciebie.

Mam wielką wdzięczność dla swoich rodziców, że wpoili mi też taki rodzaj czucia i szacunku dla wszystkiego żywego.
Cieplutkie pozdrowienia!

ps. Nawet małoreformowalnego Gutka zaczarowałaś swoim spokojem :)

Anonimowy pisze...

Chociaż tu na zachodzie u Dziecków, miło i spokojnie - tęsknię za swoim skrawkiem, nawet za problemami z nadmiarem lub niedosytem. Ale już za kilka dni wracam a wtedy dopiero alleluja i do przodu .... Uwielbiam fiołki i rozmnażam je namiętnie, gdzie się da ... Krystynka w podróży

Kasia K. pisze...

Rewelacja : "galaretowate obłoki" wkładać do wiadra :)) Jak to dobrze, że są ludzie zdolni pochylić się nad żabim skrzekiem!
Dzięki Tobie Marysiu i Joli z Jolinkowa i wielu wielu innym 'zakręconym' osobom, których świat podglądam dzięki ich blogom normalnie serce rośnie :)
Pozdrawiam ciepło i pięknych żabich śpiewów życzę
Kasia K.

domowa kurka pisze...

Zabki fajne...a skrzek pewnie w połowie byłby pokarmem, ale i tak małe zabeczki wielkosci paznokcia opanowałyby ogród...dobrze, ze miałaś Marysiu gdzie je wywieźć.
Na przyjaźń psio-kocią popatrzyłam z rozrzewnieniem...nasz karmel poszedł dalej...to chyba taki psi włóczega...ale zal go nam ogromnie, bo był wyjatkowy...pozdrawiam wiosennie

domowa kurka pisze...

Zabki fajne...a skrzek pewnie w połowie byłby pokarmem, ale i tak małe zabeczki wielkosci paznokcia opanowałyby ogród...dobrze, ze miałaś Marysiu gdzie je wywieźć.
Na przyjaźń psio-kocią popatrzyłam z rozrzewnieniem...nasz karmel poszedł dalej...to chyba taki psi włóczega...ale zal go nam ogromnie, bo był wyjatkowy...pozdrawiam wiosennie

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Inkwizycjo, zostało ich w sam raz na taką pojemność; zwierzaki bardzo przyjaźnią się, bawią się z zębami na wierzchu, ale jeszcze żaden nie zrobił drugiemu krzywdy; pozdrawiam serdecznie.

Magdo, z Gucia robi się coraz większy pieszczoch, przedtem był dzikusem, może dlatego, że był goniony przez starego psa; a żabki? niech tam sobie żyją gdzieś, z dala od ludzi; serdeczności, pa.

Krystyno, a bo to mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej; dobre to jest: alleluja i do przodu; moje fiołki nie słuchają mojego sadzenia, rozsiewają się, gdzie chcą, ale wszędzie witam je z wdzięcznością; pozdrawiam.

Kasiu, a bo to żal tak na stracenie, jak już się namnożyło tyle tego życia, po coś ono jest; a do maja i ciepłych wieczorów niedaleko, będzie się niosło z łąk, serdeczności ślę.

Kurko, i mnie żal Twojego Karmela, przecież było mu dobrze, a jego, włóczykija, ciągnie gdzieś w świat, jakiś znajomy zapach zaleciał mu w nos i powiedział: Czas w drogę! pozdrawiam Cię serdecznie, Kurko.

Kamphora pisze...

Kijanki! Jak bylam mala dziewczynka, to lapalam je w stawie, zanosilam do domu i hodowalam w glebokim talerzu, marzac o zabkach :))))

Kot ma niesamowite spojrzenie :D

pozdrawiam

wkraj pisze...

Podziwiam Twoją miłość do przyrody, zwłaszcza do tego co żywe. To dzisiaj już rzadkie. Twoja dbałość zimą o ptaszki, teraz o kijanki jest niesamowita. No i jesteś niezwykłą obserwatorką otoczenia swojego domu. Seria zdjęć z kotkiem świetna. Wiosna pokazuje swoje kaprysy, ale coraz więcej jest pogodnych dni, więc i u Ciebie niedługo wszystko się rozbudzi.
Pozdrawiam

Krzysiek Pogórski pisze...

Ta roślinka na 3 zdjęciu od dołu to runianka japońska?

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kamphoro, bo to jest taka fajna materia, przelewa się przez palce, wyślizguje się; no i co? wyhodowałaś coś? pozdrawiam.

Wkraju, już chyba wielokrotnie pisałam, że lubię przyrodę, obserwować, nasłuchiwać; no nie wyrzucę skrzeku na brzeg, żeby wysechł, niech tam gdzieś żabki żyją; dziś znowu mży, ale jest ciepło, wszystko rośnie w oczach; pozdrawiam.

Krzysiek, tak, to runianka, koło mojego domu "stacjonarnego", prawie nie przenoszę na Pogórze dziwnych roślin, bazuję na tych, które zastałam, pozdrawiam.

Krzysiek Pogórski pisze...

Widzę, że dzwoneczek kotek zaakceptował. Mój pseudo-pers dzisiaj spał w piwnicy węglowej no i wygląda teraz jak górnik po szychcie. Gorzej że kąpieli nie chce wsiąść. A córcia po bliskich kontaktach z czarną panterą też "blank gorolka"

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krzyśku, zaakceptował, trochę z oporami, gubi obróżki, co chwilę nowe trzeba kupować; kot-górnik wytrze się z tego pyłu węglowego, trochę to potrwa; zwierzęta nie lubią kąpieli, ja z psem chodzę do strumienia pobrodzić, albo po rosie na trawie, też czyści psa; pozdrawiam.