wtorek, 21 sierpnia 2012

Bagno na Roztoczu ...

... leśnymi duktami, a potem piaszczystymi drogami, wśród tytoniowych pól przemknęliśmy w niedzielny poranek na skraj Puszczy Solskiej.
Po obu stronach drogi pojawiły się podmokłe łąki z zaroślami, które potem zmieniły się w las ...
Między sosnami dziwne krzaki, całe skupiska ...


To bagno zwyczajne, dziwna roślina, zobaczyłam ją pierwszy raz na naturalnym stanowisku ...


Widywałam mizerne gałązki, powiązane w pęczki, które sprzedawały kobiety pod halą targową, ale nigdy w takich ilościach ...


... zwane jest też dzikim rozmarynem, rozmarynem leśnym, bagniakiem .. roślina trująca, zawiera olejki eteryczne porażające układ nerwowy i działa odurzająco.
Rośnie wysoko, na 1-1,5 m, ma zimozielone listki, a przyporządkowano tę roślinę do rododendronów.
Od 2004 roku objęto bagno ścisłą ochroną, zagrożeniem stali się zbieracze gałązek jako skutecznego środka na mole, a także osuszanie torfowisk i bagien ... coś mi się wydaje, że to nie zbieracze zagrażają tej roślinie, tylko bezmyślna gospodarka leśna.

Nasz słynny botanik, proboszcz z Ciechanowa, ksiądz Krzysztof Kluk w swoim Dykcyonarzu roślinnym pisał, że „ta w smrodzie swoim nieprzyjemna roślina, czyni przecież niemałe pożytki. Na początku maja, z liśćmi i pączkami gałęzie zebrane, ususzone nieco w cieniu, a potem drobno utłuczone są najprzedniejsze do garbowania skór. Jakoż juchty moskiewskie (buty juchtowe ) winne są swą dobroć olejkowi z bagna, z dziegciem zmieszanemu. Wodą gotowaną ze świeżych gałęzi i liści, można wygubić wszy i pluskwy u bydląt. Żydzi częstokroć tę roślinę kładą w piwo, aby pijaków prędcy upijali. Kwiaty są pszczołom bardzo przyjemne”.


Potem nasza droga zamieniła się w gładziutką asfaltową, zaczęły się ścieżki rowerowe, szlaki turystyczne, a my pojechaliśmy do rezerwatu "Czartowe Pole" pod Hamernią, gdzie wedle legendy  "jeno czarci tam hasali".
Malownicza dolina rzeki Sopot urzeka swoim pięknem ...


... bystre wody toczą się po żółtym piasku i spadają ze skalnych stopni, tworząc wodospady, kaskady i rozgałęziają się w kilka odnóg.
Kiedy zeszliśmy z wyprażonego słońcem parkingu do cienistej doliny, odczuliśmy przyjemny chłód, a Miśka znalazła orzeźwienie w krynicznej wodzie ...


Starannie zagospodarowane ścieżki, wyłożone kamieniem, pomosty, wystopniowane strome zbocza ...


... iście letnia pogoda przyciągnęla wielu wędrujących.


Jedną z osobliwości Czartowego Pola są ruiny papierni i hamerni /kuźnica, gdzie przerabiano wytopione rudy metali za pomocą młota poruszanego siłą wody/, należącej do Ordynacji Zamojskiej ...


Zakłady te zostały wybudowane w połowie XVIII w. Początkowe dzierżawcą był Lejbuś Kahan, następnie Cała Wax - właściciel drukarni hebrajskiej, a po jego śmierci dzierżawili ją synowie.


Tereny te były polem walki licznych oddziałów partyzanckich, znajdują się tu pomniki upamiętniające ważne potyczki z wrogiem, partyzanckie mogiły ...


Pomnik ten wybudowany został w 1931 roku przez żołnierzy przebywających tu na letnich manewrach. Widnieje na nim napis: ,,Tu czerpaliśmy siły i zdrowie by nadal służyć Ojczyźnie - Szkoła Podchorążych Sanitarnych". Znajdujące się na cmentarzysku symboliczne mogiły upamiętniają poległych partyzantów poległych podczas walk w 1943 r. Pochowano tu również Miszkę Tatara, dowódcę oddziału partyzanckiego.
Poległ on 1 czerwca 1943 r. podczas ataku na hitlerowską ekspedycję karną w Józefowie.


Już zbliżamy się do końca ścieżki, obiegającej opisywany teren ...


... po drugiej stronie widać jeszcze zmyślne pomosty, barierki, niczym siedziba Tarzana w dżungli ... nieskażona przyroda ...


... zwalone pnie drzew, których nikt nie rusza przydają temu miejscu dzikości.
Ruszyliśmy w górę rzeki, gdzie wody Sopotu, spiętrzone tamą utworzyły zalew, służący jako kąpielisko ...


To Majdan Sopocki, sporo ludzi, bo pogoda bardzo letnia ...


... i jeszcze jedno kąpielisko, w Rudzie Różanieckiej.
To tutaj byliśmy na kuligu zimą, wtedy jezioro było ciche, zamarznięte z powodu 30-stopniowych mrozów.
Na wyspie uraczyliśmy się smażonym karpiem ...


... a mąż westchnął: - Daleko mu do pstrąga w Przysłupiu bieszczadzkim ...
A więc, jeśli pogoda dopisze, w sobotę będziemy zdobywać Smerek, od Przełęczy Orłowicza, a potem, a jakże! do Przysłupia na pstrąga ...
Karp wcale nie był zły, to tylko pretekst, żeby pojechać w Bieszczady.
Odwiedziliśmy jeszcze po drodze mojego brata w domu rodzinnym, mogiłę rodziców na cmentarzu, i mamę męża, która nam już tylko jedna została ... i można wracać do domu.


Pamiętacie wpis o żabie, co tak głośno rechotała, że aż właścieciel oczko wodne jej zasypał?
Przeniosła się teraz do nas, mieszka w ogromnych liściach kokornaku na pergoli, i dziś słyszałam jej towarzyszkę ...

Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, bywajcie, pa!













23 komentarze:

Ewa pisze...

Pierwsze co mi się rzuciło w oczy w w tym wpisie to ta piękna zieleń. Cudne zdjęcia i wspaniała wyprawa :)

AnkaSkakanka pisze...

Mario, ostatnio jadłam pstrągi w Kotlinie Kłodzkiej i potwierdzam najsmaczniejsze są w Bieszczadach. Jadłam tylko w dwóch miejscach, tj. we Mchawie obok Baligrodu, i nad Soliną. I jeden i drugi był pyszny. W Kotlinie już nie były takie. Na Smerek wchodziłam od strony Kalinicy i wychodziłam w Wetlinie. Fajna górka. Zazdroszczę Ci tych wypadów.Pozdrawiam

Go i Rado Barłowscy pisze...

Bagna są niesamowite! Przez to, że niewiele ich widzieliśmy wzbudzają w nas wielki szacunek i strach.
Zresztą podobnie, jak ludzie, dla których bagno jest najnormalniejszą w świecie rzeczą. :D

Pozdrówcie Bieszczad od nas!

Cium.

Rogata Owca pisze...

Pamiętam gałązki bagna w rękawach różnych palt i w domu babci i różnych sąsiadek, bo jako dzieci uwielbialiśmy bawić się w ogromnych szafach. W moim rodzinnym mieście do dziś sprzedają pod halą targową pęczki przeciw molom. Pewnie i kupujący są.
Wycieczka, ja wszystkie Wasze podróże, bardzo interesująca. A zdjęcia też, jak zwykle. Powtarzam to w każdym poście, ale cóż ja poradzę, skoro jestem zawsze urzeczona, a Wy odwiedzacie miejsc, które i ja chętnie odwiedziłabym w innych okolicznościach życiowych lub kiedyś już odwiedzałam. Dziękuję i pozdrawiam

Joanna pisze...

nie przepadam za bagnami ...ale Twoja wędrówka jak zawsze mnie zachwyca ...
no mam nadzieję, że żabcia u Was zostanie i bezstresowo będzie teraz mieszkać ...

OLQA pisze...

Bagno odstrasza tez mole:)Zdjęcia piękne-w majdanie Sopockim kąpaliśmy się dwa lata temu rozsyłając smsy- pozdrowienia z Sopotu

wkraj pisze...

Znów obudziły się moje wspomnienia. Sopocki potok mnie również zauroczył, wspaniała wędrówka jego brzegiem na długo pozostanie w mojej pamięci. Byłem też w tej zniszczonej hucie. Roztocze wtedy jeszcze nie było tak popularne, nie było dużo ludzi. Trzy lata pod rząd jeździliśmy z małymi dziećmi do Zwierzyńca. Piękny region Kraju.
Dziekuję za tę wycieczkę i pozdrawiam serdecznie

Mażena pisze...

Wędrowałam z Tobą, nie mam w tym roku wakacji i dziękuję. Roztocze uwielbiam ale gdy bywałam było mniej "zagospodarowane", spaliśmy po stodołach i byliśmy młodsi...

Krzysiek Pogórski pisze...

Bagno rośnie też na Pogórzu Przemyskim w rezerwacie Broduszurki koło Dubiecka. Ale nie takie bujne jak to z Roztocza. Jest też w Bieszczadach np. na torfowisku Wołosate, o którym kiedyś pisałaś. Pozdrowienia, miłej wycieczki w Bieszczady.

Aneta - NieTylkoMeble pisze...

A pamiętasz, jak jeszcze trzy lata temu Czartowe Pole kusiło tajemnicą? A teraz po położeniu kamiennej ścieżki, ten czar prysł. Szkoda.
Pozdrawiam ciepło

korzystne zakupy pisze...

piękne zdjęcia, aż mi przyszła ochota wybrać się nad wodę

może z rana się uda :)

ciche marzenia...ciii... pisze...

Super zdjęcia, już pisałam że zazdroszczę tylu atrakcji:) śliczne miejsca...
pozdrawiam i zapraszam do mnie na candy:)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Widoki rzeczywiście imponujące. Uwielbiam takie dzikie, dziewicze miejsca.
Bagno znam, to podobno ulubiona roślina czarownic, a zapach ma cudowny, na naszych terenach jest go bardzo dużo, tak jak na zdjęciach, które pokazałaś. Zazwyczaj rośnie na tych samych stanowiskach co żurawina, której też sporo.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ewo, w dolinach rzek i potoków jest wilgotno, ale już w lasach sosnowych powyżej wysuszone podłoże mocno, no cóż, to same piaski; dzięki i pozdrawiam serdecznie.

AnkoSkakanko, a my przyczepiliśmy się do Przysłupia jak rzepy, gdzie indziej nawet nie próbowaliśmy; my pójdziemy przez Orłowicza i wrócimy tą samą drogą, bo do "czołgu" trzeba wrócić; pozdrawiam cieplutko.

Go i Rado, kilka lat temu był u nas taki wypadek, że myśliwy po ciemku wpadł w takie oczko bagienne i wciągnęło go, na śmierć; znaleźli go na wiosnę; pozdrowimy; pozdrawiam serdecznie.

Owieczko, powtarzaj się, powtarzaj, człowiek jest łasy na pochwały, cha!cha!
to wszystko tereny niedaleko mojego domu rodzinnego, jeśli nie musisz objeżdżać ich głównymi drogami, to na przełaj jest wszędzie niedaleko; serdeczności ślę.

Joanno, zostanie żabka na pewno, nie przeszkadza, a wieszczy nam deszcz; pozdrawiam serdecznie.

Olqo, teraz nam oferują różne chemiczne odstraszacze czy też lepy na mole, może bagno rzeczywiście lepsze; woda zimna w majdańskim zalewie, prawda? pozdrawiam.

Wkraju, jeszcze nie ma takiego tłoku, jak w innych, atrakcyjniejszych miejscach, chociaż na szumach Tanwi nawet nie zatrzymaliśmy się, bo taki był ścisk; i ja pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Mażeno, bo tak było, spanie w stodole, mycie pod studnią, pamiętam, jak jeden gospodarz przestrzegał, żebyśmy nie zgubili igły w sianie, bo krowa połknie; i byliśmy młodsi, nic nie przeszkadzało; serdeczności.

Krzyśku, jeszcze tam nie dotarliśmy, czytałam tylko o tym miejscu; roztoczańskie bagno tworzy wręcz zarośla na dużym obszarze, widocznie dobrze mu tam; pozdrawiam serdecznie.

Aneto, to prawda, szło się górą, a w dole szumiało nieznane, dopiero po drugiej stronie odsłaniała się tajemnica; wszystko ku wygodzie ludzi, a może wykorzystano dzikie ścieżki, które już były wydeptane; pozdrowienia ślę.

Korzystne Zakupy, a pewnie, dopóki woda ciepła, jeszcze można świetnie opalić się; pozdrawiam.

Ciche Marzenia, wyszukujemy sobie te wszystkie atrakcje, bo czasami można przejechać i ominąć je; dzięki; pozdrawiam serdecznie.

Natalio z Wonnego, teraz żałuję, że nie zgniotłam jednej gałązki i nie poznałam tego zapachu; jakoś my też bardziej wolimy dzikość natury od zatłoczonych miast czy bardziej ucywilizowanych miejsc; zbierasz żurawinę? pozdrawiam cieplutko.

Arek pisze...

Eh po prostu pieknie. Te strumyki robią wrażenie

mania pisze...

Pouczająco - orzeźwiający post :) I jakie to miłe, jechac w Biesy pod pretekstem konsumpcji pstrąga :) Udanej wycieczki!

Nasza Polana pisze...

Mario, bagno dobrze znam bo na Mazowszu w lasach rośnie go sporo. Ale nie wiedziałam, że jest trujące. Teraz już wiem :-).
A ja jeszcze z innej beczki. Czy jest szansa otrzymać od Ciebie maila na mój adres marlenamozdzinska@gmail.com ?
Chciałabym bowiem zadać Ci kilka pytań a nie chciałabym zaśmiecać Ci na blogu miejsca w komentarza. z góry dziękuję :-)

Krystynka w podróży pisze...

Zapach bagna to zapach mojej młodości dlatego dobrze mi się kojarzy i lubię ten zapach ale na żywo, w lesie nie widziałam go już wieki. A na pstrągach byliśmy w tym tygodniu w Przysłupiu, nadal rewelacyjny

M. pisze...

Aaa, to ja widziałam "bagno" na żywo, nie wiedząc co zacz.
Zapachu z szafy nie znosiłam. Do dziś też nie lubię zapachu lawendy, wkładanej między pościel i bieliznę.
Rzeczka Sopot prześliczna! I pewnie cudnie szumi i pluszcze. Zdjęcia śliczne!
A czemu taka dziwna nazwa?
Lubię bagniska i wiedźmowe klimaty.
Uściski!

Mona pisze...

Dzięki za kolejną piękną wycieczkę , piękna nasza przyroda , co roku zachwyca ,rybkę trzeba zawsze świeżą spróbować gdzie się da..:)
Dziki rozmaryn to u mnie w Białymstoku plaga ..na każdym ryneczku sprzedają jako ,,Bagno" na mole - - ,juz zaczęłam zwracać uwagę,bo szkoda mi tej rośliny i Podlaskich bagien.

PS Mała poprawka ( ks, KLUK z Ciechanowca , a nie Ciechanowa ,to dwie różne miejscowości .)
Pozdrawiam wędrowców jeszcze wakacyjnie :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Arku, to prawda, na żółtym piasku krystalicznie czyste wody, i te progi skalne, lubię tam bywać, pozdrawiam serdecznie.

Maniu, niestety, nie była to udana wycieczka, chociaż konspumpcja pstrąga była, eh! pozdrawiam Cię serdecznie.

Nasza Polano, w pogórzańskich lasach nie uświadczysz bagna, dopiero na piaszczystym Roztoczu mogłam je podziwiać; serdeczności.

Krystyno, a ja nie pomyślałam, żeby rozetrzeć w palcach listki tej rośliny, nie znam tego zapachu; i jak pstrąg? smakował? pozdrowienia ślę.

A wiesz, Magdo, zastanawiałm się nad tą nazwą Sopot, może to ma coś wspólnego z bieszczadzkim Szypotem, taki wodospadzik spadający ze skały? boję się bagien; serdeczności ślę.

Mona, no zobacz, taka jedna malutka literka, a jaka różnica, dzięki; chciałabym wiosną podpatrzeć bagno kwitnące; pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Tak tylko do tekstu , by było na czasie ):):):):)::)Pstragi w bondyrzu jakie jadłem jak i pierogi w kilku postaciach z pstrągiem jako nadzienie REWELKA . Polecam i zapraszam :)):)
wnuco