poniedziałek, 6 sierpnia 2012

... jeszcze nam w uszach brzmią ...

... te wszystkie domy bukowe, połoniny niebieskie, samby sikoreczki ...
To była iskra - jedziemy!
Wyjazd w czwartek, o 2 nad ranem ... szybko przemknęliśmy pustawymi drogami pod Wrocław, a potem na Jelenią Górę i do Szklarskiej Poręby ...
Na bazie "Pod Ponurą Małpą" 45, jubileuszowa giełda piosenki studenckiej, a wykonawcy? jak przeczytaliśmy wcześniej te nazwiska, to nie zastanawialiśmy się ani minuty ...
Kwaterę znaleźliśmy na miejscu, przyjęli nas z Miśką, jak powiedziała właścicielka, pies grzeczniejszy od dzieci kolonijnych ...
Po południu zrobiliśmy sobie spacer do Bazy, a potem nad wodospad Szklarki ...


Zmieniło się od zeszłego roku, ścieżka równiutka, wysypana kamyczkami, drewniane poręcze, dużo ludzi ... i te wody czyściutkie, przelewające się po ogromnych kamieniach ...


... a w wodzie, na kamieniach opalające się w słońcu - czyżby nimfy wodne?


Wgłębokiej dolinie chłodno, cieniście, Miśka wchodziła do wody po ogromnych, płaskich kamieniach, taplała się, łapała zębami szybki strumień ...


A wieczorem koncerty ...


Na tej scenie przewinęło się wielu znanych i nieznanych nam wykonawców, bardzo swobodna atmosfera, ludzie siedzą, leżą, chodzą, a ile pokoleń ...starsi, ze srebrnym włosem na głowie, ale młodą duszą, młodzi, ze swoimi dziećmi, był nawet najmłodszy uczestnik giełdy, zupełnie niedawno urodzony ...
Dzień był bardzo gorący, upał niezbyt zelżał nawet wieczorem ... gdy przyszliśmy, meszki przypuściły atak -
coś za bardzo tną! księżyc chował się za chmury, błyskawice rozjaśniały niebo ... e, tam! burza pójdzie bokiem, nad Śnieżkę! ...  nie poszła, lało całą noc, i całe przedpołudnie ...
Jak nam było żal ... ponad 600 km przejechaliśmy, żeby siedzieć pod dachem ... powłóczyliśmy się po ulicach, niebo zaciągnięte ... śniadanie, drzemka ... około pierwszej po południu zobaczyliśmy skrawek niebieskiego nieba, a za chwilę wyszło słońce ... i już jedziemy do Karpacza, chcemy na Śnieżkę ...
Wyciągiem na Kopę ... Miśka na kolana, pojedyncze krzesełka ... mam lęk wysokości, ze ściśniętym żołądkiem coraz wyżej i wyżej ... długo ...


Zewsząd unosiły się mgły po wcześniejszym deszczu, odsłaniały się coraz szersze widoki ...


Troszkę przytłacza ten widok, wolę iść i nie widzieć, co mnie czeka, a tu zupełna golizna i tylko ścieżka, zakosami wspinająca się coraz wyżej ...
Czas mieliśmy bardzo ograniczony, trzeba jeszcze zdążyć na ostatni kurs kolejki z powrotem ...


Bałam się trochę, jak zachowa się moja Miśka na wyciągu, może będzie niespokojna, będzie wyrywać się, ale nie ... przytulona do mnie, a ja do niej, spokojnie wyjechała do góry ... a potem dreptała dzielnie do góry, po drodze wzbudzając u przechodzących turystów litość, że taka mała, i taka dzielna, i tak się męczy ... ona poszłaby z nami na koniec świata, byle z nami ...


Wyspinaliśmy się ...


Widzicie za mną te chmury? ... poprawa pogody nie na długo ...nad Szrenicą, Szklarską Porębą szaleje burza ... i idzie na nas ... nie wracaliśmy ścieżką, tylko wygodniejszą drogą ...


... a i Miśka lepiej dawała sobie radę niż na kamieniach ...


Jeszcze zerknęliśmy do kaplicy św. Wawrzyńca ..


Trzeba uciekać, i to szybko ... niestety, wyciąg zatrzymany, na dole burza, pioruny ... czekamy dalej, ludzi coraz więcej ... w jakimś oczku burzowym ruszyliśmy w dolinę ...


I zaczęło chrobotać nam w prawym, tylnym kole, pewnie klocki skończyły się, po powrocie "czołg" do mechanika ... ale to po powrocie ...

Wieczorem koncert ... "Gór sławiące wdzięki " ... m.in. stary, giełdowy bard, jeden z pierwszych, Karol Płudowski ... i na koniec jego utwór "Taka piosenka" , śpiewaliśmy wszyscy:

Widzę ją, kiedy oczy zamykam
Słyszę ją, kiedy cisza trwa
Bo to jest taka moja muzyka
Co gdy ciszej, tym ładniej mi gra ...

Wygrał, wygrał proces z Bayerfullem ... ukradli mu jego piosenkę i nie chcieli się do tego przyznać ...


I Zbigniew Stefański, od Bez Jacka ... przyjechał z młodzieżą ...
Kiedy zaśpiewali Polsko-ruską Madonnę, aż dreszcz szedł po plecach ... i jeszcze Polanę .... i Wiewiórkę ... i Hallelujah! Cohena ...
Miśka z nami, na pledziku, potem na moich kolanach, grzeczna ...zebrała mnóstwo głaskań, śpiewaliśmy razem z wykonawcami, klaskaliśmy, bisowaliśmy ... po północy wracaliśmy do siebie, ale nocne śpiewania trwały do brzasku.
Pogoda poprawiła się, noc przejrzysta, więc i jutro powinno być dobrze, bo my idziemy dalej w góry.
C.D.N.


Pozdrawiam serdecznie wszystkich, gorąco, bo upał prawie 40 stopni, dziękuję za odwiedziny, pa.





19 komentarzy:

Joanna pisze...

powiem Ci w sekrecie, że ... uwielbiam do Ciebie wpadać na bloga !
strasznie boję się burz więc nie powiem co by się stało... gdybym była na samym szczycie.... hihi

Mona pisze...

ale wyprawa..w Karpaczu i na Snieżce nie byłam chyba ,ze 30lat temu..pewnie Karpacz od tamtej pory zmienił się.:)) A sprawy z piosenką nawet nie słyszałam:(( Pozdrawiam i dzięki za piękną wycieczkę ..

Inkwizycja pisze...

Och, Marysiu, byliście w "naszych" Karkonoszach, jak cudnie! Strasznie się vieszę, jak ktoś z daleka przyjeżdża i depcze te ścieżki, dla mnie tak oswojone... ale przyznasz, że mają urok ;-)) I dlatego chcemy mieszkać jak najbliżej, a najlepiej być tu i widzieć ich piękno ;-) Troszkę mi przykro z powodu burzy, ale mam nadzieję, że w następnym odcinku będzie lepiej ;-)
Ściskam czule!

mania pisze...

Misia wędrowniczka :)
Też bym chciała kiedyś pojechac na giełdę. Na pociechę w zeszłą niedzielę śpiewała u nas ba rynku Wolna Grupa Bukowina.
Serdeczności

Go i Rado Barłowscy pisze...

Heh, na śmierć zapomnieliśmy o Giełdzie! (Zresztą i tak pewnie byśmy odpuścili. Pogórzańska robota wre!) Dzięki za relację.

Cium.

Tupaja pisze...

Karkonosze to góry cudowne. Kropka.
pozdrawiam :)

OLQA pisze...

My się spóźniliśmy i to nie ja cię podeptałam:)Pozdrawiam serdecznie

wkraj pisze...

Byłem w tamtym roku w Karkonoszacgh. Góry to piękne i część tego piękna pokazałaś na blogu. Zarazem potrafią być groźne, co również widać na zdjęciach. Jeżeli masz lęk wysokości , to tym bardziej podziwiam. W sumie to mieliście fajną wyprawę, ale strasznie od Was daleko.n
Pozdrawiam

GAJA pisze...

Sambę sikoraczkę usłyszałam!
Wierzysz?

Kama pisze...

Dawno byłam w okolicy Szklarskiej, Karpacza i Jeleniej Góry.. cudnie tam, wodospady urocze. Pięknie spędzacie wolny czas, pięknie :)

AnkaSkakanka pisze...

A my wracając do domu ( jadąc przez Kotlinę i potem przez Czechy, żeby w końcu wyjechać w Krzeszowie), widzieliśmy Śnieżkę i Karkonosze. Lubię tam wracać. Piękna wycieczka. Pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Joanno, znam więcej osób, które panicznie boją się burz; a gdybyś była na szczycie?
zeszłabyś niżej, deszcz by Cię zmoczył i już; pozdrawiam serdecznie.

Mona, nie mam pojęcia, jak kiedyś wyglądał Karpacz, bo ja dopiero byłam w nim pierwszy raz w życiu; ten Bayer nie tylko tę piosenkę ukradł, jeszcze Gdzie ta keja - i Jaworzyna górom się kłania; pozdrawiam cieplutko.

Inkwizycjo, mam w swoim życiu parę wielkich miłości, jedną z nich jest od zupełnie niedawna Dolny Śląsk, i tak nadgryzamy go powoli, bo co można w ciągu trzech dni; szkoda, że mi tak daleko do Was; a z burzą to był przyjemny wyścig; wielkie serdeczności.

Maniu, dzielnie chodzi po górach i lubi to; może uda Ci się kiedyś spełnić marzenie i pojechać na giełdę, atmosfera nigdzie niespotykana; tu też była Bukowina, rarytasik; pozdrawiam serdecznie.

Go i Rado, są rzeczy ważne i ważniejsze; ale było wyśmienicie, tam jest tak, jak nigdzie, na żadnym koncercie; serdeczności ślę za San.

Tupajo, pokochaliśmy te góry miłością wielką, odległość nam niestraszna, kropka; pozdrowienia ślę serdeczne.

Olqo, żartowałam, nikt mnie nie podeptał; a jedliśmy naprzeciwko Twojej karczmy, przeważnie placki ziemniaczane po karkonosku, i piliśmy piwo do nich; pozdrawiam cieplutko.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wkraju, Twoja wyprawa na Śnieżne Kotły była naszm natchnieniem; najbardziej bałam się na pojedynczym krzesełku na Śnieżkę, na podwójnym mąż mnie wspierał; daleko bardzo, 8 godzin jechaliśmy do Szklarskiej, powrót 15 godzin, bo jeszcze Tatry chcieliśmy zobaczyć, i przez Słowację, ale nic to, warto było; pozdrowienia ślę.

Gaju, pewnie, że wierzę; jeszcze Artur Andrus dopisał dwie zmyślne zwrotki, a Jerzy Filar świetnie je zaśpiewał; pozdrawiam serdecznie.

Kamo, a ja dopiero zaczęłam poznawać Dolny Ślask, i też mi się bardzo podoba;
taki wyjazd, to potężny maraton, spora odległość, mnogość koncertów, a jeszcze chcemy po górach pochodzić, na solidne zwiedzanie nie ma czasu; pozdrawiam serdecznie.

AnkoSkakanko, jak udał się wypoczynek? w Kłodzkiej też jest pięknie; pozdrawiam cieplutko.

Egretta pisze...

Piękna piosenka, piękne widoki, więc o tym co złe nie pamiętajmy... :)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

ach i och! Co za widoki, co za miejsca. Kiedyś wszędzie tam byłam, ale teraz może być kłopot, żeby pojechać w takie strony odległe od nas.

Krystynka w podróży pisze...

Podziwiam - 600 km! Ale cieszę się ,że było warto, piosenki ludzi z mgły najlepiej słuchać w górach.

Mażena pisze...

Miska bardzo dzielna i taka oddana :). Jesteście niesamowici, ten wyjazd cudeńko! Kiedy to było, uwielbiałam studenckie festiwale piosenki PPA -pa, Fama - traciłaś nutę wspomnień... Do dziś, jeśli możemy to takie wyjazdy to nasza specjalność.

dakola pisze...

Piękne zdjęcia, cudowna wyprawa!

Również uwielbiam góry. Jedynie Tatry swoją masą turystów mnie odstraszają.
Zaraz sierpień się skończy i będzie można znów ruszyć na szlak. Teraz dla mnie to żadna przyjemność, kiedy turyści oblegają wszystkie ścieżki, a rozdarte dzieciaki, biegające dookoła, nie pozwalają robić zdjęć a już nie mówię o cieszeniu serca pięknem widoków...
Narzekam? ;)
W góry wolę we wrześniu i już!

Życzę udanej wyprawy! Czekam na relację:)
Pozdrawiam ciepło.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Egretto, stara to piosenka, ze szlaków, spodobała się pewnie, skoro ukradli; serdeczności.

Natalio z Wonnego, i od nas, i od Was jednak daleko, bylibyśmy częściej; i zwierzęta muszą być zaopiekowane; pozdrawiam cieplutko.

Krystynko, warto, zawsze mówimy, że tyle naszego, a ludzie z Bazy jakby inni, wrażliwsi, pozdrawiam serdecznie.

Mażeno, te spotkania mają specyficzną atmosferę, nie wszędzie tak jest; a Miśka dotrzymuje nam kroku i pewnie marzy czasami: dajcie mi spokój! serdeczności ślę.

Dakola, i my też lubimy wrześniowe szlaki, ale jadąc tak daleko, chcieliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i wyruszyć trochę w góry, prawie nam nieznane; Tatry jeszcze na nas poczekają, od słowackiej strony spokojniejsze; pozdrawiam serdecznie.