środa, 14 stycznia 2015

Za oknem ...

To okno cieszy się wielkim powodzeniem.
Spędzamy tu zimą najwięcej czasu, od szarego poranka po zmierzch.
Na maminej skrzyni wiannej pijamy poranną kawę, rozkładamy książki, w pogotowiu leży aparat fotograficzny i lornetka, a wymoszczone poduchami plecione foteliki zapraszają do posiadywań.
Tak, tak, nikt nie wie, czy nie jest przypadkiem podglądany z naszego okna, o ile tylko pojawi się w zasięgu wzroku.


O, tu na ten przykład ktoś idzie górą, z białym psem.
To nie myśliwy, bo zatrzymuje się i robi zdjęcia ... pewnie Łukasz wybrał się na Horodżenne, zaczatować na zwierzynę.
Oko przyciągają kolorowe, ptasie klejnociki przy karmniku ... sikorek co niemiara, najwięcej czarnogłówek albo ubogich, nie potrafię ich rozróżnić ... tu panuje porządek, ustawiają się ładnie w kolejce, przeskakując z gałązki na gałązkę, porywają ziarenko słonecznika i umykają gdzieś ...


... żółcią cytrynowych brzuszków odcinają się od szarzyzny dzwońce, a raz nawet przyleciał maleńki szczygieł, a myślałam, że one u nas tylko przelotem ...
Za to rezydent karmnikowy jak się rozsiądzie, to ciężko go wypędzić ...


To grubodziób.
Nie tak dawno oglądałam jakiś program w tv regionalnej, i było sporo o ptakach zimujących ... pokazywali grubodzioba właśnie ...skubaniec potrafi rozgnieść w dziobie pestkę wiśni, a co dopiero takie ziarno słonecznika ... zbadano nacisk dzioba, do 70 kg ...
Z ciekawszych ptaków pojawiają się różne dzięcioły, w tym zielonosiwy ...


Zaparty mocno na ogonie, który służy mu jako trzecia kończyna, wydłubuje delikatnie drobinki tłuszczu z kory drzewa, migając od czasu do czasu wąziutkim i długim językiem ... i znowu okazuje się, że on z kolei bardzo lubi mrówki i stąd tak ukształtowany dziób i język ... prawie jak mrówkojad.
Jeden przylatuje w eleganckim, czerwonym bereciku, a drugi ...


... bez berecika. Nie wiem, czy to samczyk i samiczka, czy może jakaś inna cecha.
Oprócz tego po pniach zasuwają głową w dół szaroniebieskie kowaliki, z czarną krechą przez oko, jak u Kleopatry ...


Bardzo ciekawym ptakiem, którego również widać przy karmniku, ale raczej przegląda dokładnie pnie drzew jest pełzacz ... to jest chyba leśny, bo ogrodów tu nie ma ...


... biały brzuszek, szara okrywa i dzióbek cieniutki ja zapałka, do tego podpiera się o pień długim ogonkiem ... rzeczywiście uwija się po pniach z niebywałą szybkością, ale i czasami schodzi ostrożnie pod drzewo, gdzie leżą resztki z karmnika i coś tam sobie jeszcze wygrzebuje ...


Dosypuję ziaren, robię wklejki ze smalcu, a ptasie towarzystwo tylko czeka ...
Oprócz obserwacji ptasich na łąkach widuję pojedyncze stadka łań ... ostatnio przeszło 6 sztuk ... kluczą lisy po białej pustyni, puszystymi ogonami zamiatając śnieg ...

 

... któregoś ranka od dołu, z potoku, pobiegło 5 jeleni z rozłożystym porożem, ale ja oczekuję z niecierpliwością wieczornych godzin ... o! dopiero wtedy się dzieje ...
Wychodzą liczne stada dzików, ostatnio naliczyłam ich około 30 sztuk ... kiedy za pierwszym razem wyszły gromadnie od potoku, myślałam, że to jakaś ogromna grupa ludzi ... dopiero lornetka rozwiała moją pomyłkę w ocenie ... dziki, różne, małe, duże, ich czarne sylwetki ostro odcinają się od białego śniegu ... żerują potem w niewykoszonej trawie "derkaczowych" łąk ...


 A jak szybko biegają, nie zdążyłabym przed nimi uciec gdzieś na drzewo.
Któregoś popołudnia z nasypu z sosnami zszedł turysta pewnie, bo z kijkami ... przeszedł ich miejsca żerowania i za chwilkę zniknął mi na winklu, który tworzą krzaki tarniny i pastwiskowe ogrodzenie ... po chwili z tego samego miejsca, gdzie on zniknął wybiegło ponad 10 sztuk dorosłych dzików, szybko przebiegło zagajnik i schowało się w krzakach za łąką ...
Długo wypatrywałam, czy przypadkiem nie wyłania się zza krzaków tarniny jakaś ręka prosząca o pomoc, bo nie daj Boże, kto usłyszy w tej dziczy wołąjącego  ... nie powiem, wyobraźnia działa niesamowicie, może dlatego, że ta mnogość zwierzyny robi na mnie osobliwe wrażenie ... nigdy nie widziałam takich ilości dzików, a podchodzę do nich z wielką rezerwą.
Mąż pyta mnie, i co? nie będziesz już chodzić na rydze? nie wiem, tam po drodze są ich kąpieliska błotne, podśpiewuję sobie co prawda, łamię gałęzie, po prostu zachowuję się głośno, ale one w pewnym momencie mogą przestać uciekać przede mną ... strach ma wielkie oczy ...

.

Ciepły wiatr stopił prawie zupełnie śnieg, chciał nam pewnej nocy przestawić chatkę, aż sprawdzaliśmy, czy ule nie poprzewracane przypadkiem, i czy tunel foliowy nie odleciał ... dziś mąż pojechał jak po ogień, bo w tej temperaturze pszczoły zaczynają oblot, jakieś dennice trzeba wyciągać, cokolwiek to znaczy ... nie jest to dobra pogoda ...


Pozdrawiam Was serdecznie w tej zimo-wiośnie, dziękuję za odwiedziny, bywajcie zdrowi, pa!





23 komentarze:

Anonimowy pisze...

Marysiu macie cudowne, magiczne okno.... dla takich widoków az buzia sie śmieje....
serdeczności zostawiam
leptir

http://leptir-visanna7.blogspot.com/

grazyna pisze...

Spogladanie zaokienne...ja tez bym sobie tam siedziala i spogladala, lubie takie wydarzenia przyrodnicze, to samo robie w Andach...uwielbiam takie nienierobienie. Ile ptakow w karmniku! sciskam serdecznie

Inkwizycja pisze...

Te foteliki muszą być już mocno wysiedziane ;-)
Mieliśmy świetny podgląd na szkrzydlatych gości w poprzednim domu... też w pogotowiu był aparat i atlas ptaków. Tutaj w R. w ogóle ptaki nie przylatują do kramnika, chociaż rozwiesiłam sporo smakołyków. Latem było ich zatrzęsienie... może po prostu nie są głodne i same sobie radzą?
Ściskam ;)

Tupaja pisze...

Jak zwykle pięknie u Was :)

Barbara Wójcik pisze...

Cudne zdjęcia i wspaniała opowieść.Poruszyłaś Mario struny mojego serca.

Zofijanna pisze...

Ładnie macie położoną tę waszą chatkę.
Widziałam ślady działalności dzięciołów w mrowiskach- głębokie dziury pokopane....
gruby i9 do mnie przylatuje i bażant przychodzi....

Mażena pisze...

U ciebie więcej zimy niż wiosny! Mając takie okno tez bym wyglądała :)

Agata Rak pisze...

piękne zdjęcia

Joanna Wojtek pisze...

Piękny widok macie, zachwycający:-))) Do nas tez dzięcioły zagladają - nasi rezydenci, czyli parka dużych i zielonosiwy na gościnnych występach. Drobnicy ptasiej mamy mniej gatunków, bo przeciez w polu mieszkamy. Ale są sikorki, mazurki, trznadle, kwiczołów całe stadko, za oborą, gdzie zostawiłam kawał ugoru szczygły urzędują. Jest na co popatrzeć. A pełzacz musowo lesny bo ma biały brzuszek. Ogrodowe są bardziej szare.
Pozdrawiam najserdeczniej
Asia z Siedliska pod Lipami.

Ruda pisze...

Ileż ptaków przy tej Twojej chatce!
I jak zwykle cudowny nastrój.
Pozdrawiam.
A wichury były ostatnio niesamowite- na morzu szalał sztorm- skali zabrakło.

Magda BarwyOgrodu pisze...

Pięknie tam u Was. Tak blisko natury i tak mało inwazyjnie...
Serdeczności!
m.

Beata Bartoszewicz pisze...

Zawsze powiększam sobie Twoje zdjęcia, aby wypatrzeć szczegóły :) Biały polarny pies, łupiny słonecznika na śniegu. chabrowe niebo między gałązkami - cudnie u Ciebie Mario.
Ale najbardziej podoba mi się to czego nie widać - mamina skrzynia wianna ... ech to jest trwanie :)
Serdeczności ślę , B

Stanisław Kucharzyk pisze...

Ja też dziękuję za widok z okna i wszystkie ptaszki cudne :-)

Go i reszta Barłowskich pisze...

U nas w Kosztowej ślicznie, ale u Was... IDEAŁ
Uściski

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Leptir, czasami zagapię się w to okno. i siedzę, i siedzę z książką na kolanach; serdeczności ślę.

Grażyno, teraz słodkie nicnierobienie przy oknie, a latem na tarasie, a wiele ciekawego się dzieje, tylko patrzeć; pozdrawiam cieplutko.

Inkwi, poduchy wysiedziane, że hej! a lornetkę przekazujemy sobie z rąk do rąk, jak wyjdzie zwierzyna; ptaki nie przylatują? może jest po prostu za ciepło, albo mają gdzieś obfitą spiżarnię, ziarno na polu albo krzaki z owocami; pozdrawiam serdecznie.

Tupajko, za oknem zawsze coś się dzieje, bodaj lis przemknie, a przy karmniku zawsze ptasi harmider; pozdrawiam serdecznie.

Basiu, gdy pokaże się u nas człowiek w zasięgu wzroku, to już jest wydarzenie, że ho,ho! pozdrowienia ślę.

Zofijanko, chata ukryta w drzewach, widoki ładne a z drogi głównej nie widać jej; też ostatnio patrzyłam na mrowisko przy drodze, oczywiście rozgrzebane; u nas nie widziałam wcale bażantów, one pewnie pól uprawnych potrzebują; serdeczności ślę.

Mażeno, i już po zimie, śniegi zeszły, tylko jeszcze boczne drogi oblodzone; zaobserwowałam, że kiedy nas nie ma, to psy siedzą na skrzyni i wypatrują nas, ślady języków na szybie okiennej ich zdradzają; pozdrawiam cieplutko.

Agato, dzięki, poluję na ptactwo z obiektywem; pozdrawiam.

Asiu, Ty też obserwujesz skrzydlate towarzystwo, masz dużo wiadomości na ich temat, i co najważniejsze - rozpoznajesz; a ja myślałam, że szczygły to tylko przelotem; serdeczności ślę.

Ruda, ptactwo chyba z połowy lasu do nas przylatuje, może postarać się o jakieś dopłaty z tego tytułu:-) słuchałam wiadomości, prognoz, górą wiatry były mocniejsze i niszczące; pozdrawiam serdecznie.

Magda, to prawda, nawet w pobliżu nie ma pól uprawnych, przyroda odrodziła się bardzo; wręcz bezludzie, z rzadka ktoś przejedzie, bo u nas to koniec drogi i świata; serdecznie pozdrawiam.

Beata, skrzynia mamy jest moją dumą, skarbem, mam jeszcze "babczyną", pokazywałam je kiedyś we wcześniejszych wpisach; a teraz, kiedy nie ma śniegu, pod karmnikiem biało od łusek słonecznika; serdeczności ślę.

Staszek, :-), :-) i pozdrawiam serdecznie.

Go i Rado, u Was wystarczy za stodołę przejść się, ale za to macie dobry dojazd do domu, a my zimą trochę walczymy z losem, licząc, że zdążymy skręcić na lodzie do siebie; pozdrawiam serdecznie.

colorado2811 pisze...

No, masz się na co zagapiać!!

Magda Spokostanka pisze...

Wspaniałe okno i cudni podglądacze!
Mnie dziki totalnie olewają, nie uciekają ani nie przyglądają się z zaciekawieniem. Chyba już zdziczałam z wyglądu:)

Ania pisze...

Nie mam tak wygodnie jak Wy, bo muszę stać z aparatem przy oknie, a nie siedzieć przy maminej skrzyni :-). I nie mam kowalika ani pełzacza, o zielonym dzięciole nie wspominając :-(((. Szczygły są u nas cały letni sezon ( zimą ich nie widziałam), bardzo nisko budują gniazda i, niestety, kiedyś dostałam w podarunku dwa martwe pisklaki. Dobry pomysł ze smalcem, choc juz przyzwyczaiłam sie do wieszania słoniny na haczykach zrobionych z drutów do robótek ( wreszcie się przydały :-) ). Ściskam Cie, Marysiu !

Krystynka w podróży pisze...

Piękny macie program przyrodniczy w Waszym telewizorku, tylu bohaterów i stale coś miłego się dzieje. Tylko focić i upamiętniać. I zima widzę u Was, jeśli nawet nie na całego, to śnieżnobiała.

mania pisze...

Jak to się człowiek może z ornitologi u Ciebie podciągnąć :) Zima podobno ma wrócić w lutym to będziesz miała wielu stołowników w pogórzańskiej stołówce.
Serdeczności

wkraj pisze...

Okno ciekawych obserwacji :)

Mariusz Obszarny pisze...

rzeczywiście, samiec dzięcioła zielonosiwego ma małą, czerwoną czapeczkę, w przeciwieństwie do samicy.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Iwonka, wiele się dzieje za naszym oknem, nie mówię o ludziach, bo to wydarzenie, jak się ktoś pojawi, ale zwierząt różnych mnogość; pozdrawiam.

Magda, już dostałam telefon od bratowej, że też nie boję się, ale wyjaśniłam, że one daleko, a ja nie szukam z nimi kontaktu; o, my też już zdziczeliśmy zupełnie w tych krzakach, cud, że sierścią nie porastamy, a tak poważnie, to nasza ucieczka, wydaje nam się, że tam nas nie dopadnie świat; serdeczności ślę.

Aniu, rozbawiłaś mnie tymi drutami od robótek, ale cóż, niech chociaż w ten sposób będą przydatne; u nas na Pogórzu bażanta z kolei nie uświadczysz, może lisów za dużo; pozdrawiam serdecznie.

Krystynko, śnieg został tylko w miejscach, gdzie go sporo nawiało, no i na stoku w Arłamowie; a zdjęć z ptakami znowu mnóstwo narobiłam, bo obsada przy karmniku co chwilę inna, chyba przesadzam z tym pstrykaniem; serdeczności ślę.

Maniu, one i bez zimy są cały czas, przyzwyczajone do łatwizny, jakże bym mogła teraz je zostawić; a że zima w lutym będzie, to tylko cieszy, natura musi mieć czas na odpoczynek, a my jeszcze poszusować; próbowałaś coś z nartami? pozdrawiam.

Wkraju, o, tak, nic nam nie umknie, ni człek ni zwierzę; pozdrawiam.

Mariusz, dzięki, a ja myślałam, że to może różne rodzaje, znaczy, że pewnie parka przylatuje; w takim razie czym różni się zielony? pozdrawiam.