piątek, 8 maja 2015

Tu diabeł mówi dobranoc ...

Pan od pomiarów zajechał z fasonem. Już z wdrapaniem się pod górkę były kłopoty, bo najechał na świeżo wysypaną glinę, a wczoraj solidnie popadało. Więc autko ześliznęło się zgrabnie bokiem, dobrze, że dalej była zielona trawa i troszkę wyhamowało,


- Skąd wyście się tutaj znaleźli? Przecież to koniec świata! -
- Ja bym tu nie mieszkał! Widoki ładne, ale mieszkać? I sąsiadów nie macie! -
Oprowadziłam pana po wszystkich miejscach, które powinien namierzyć, wskazałam drogi przebiegu różnych przyłączy ... Skąd pani to wszystko wie, gdzie co idzie? - Jak to skąd? byłam przy wszystkich robotach, a potem zasypywaliśmy wykopy sami, to i wiem. -
Zamknięte w chatce psy drapały niecierpliwie w drzwi, już sobie wyobrażałam, że tylko wióry lecą im spod pazurów ... zresztą tak wyglądają wszystkie drzwi, i w domu stacjonarnym, i w chatce, już nie zwracam na to uwagi.
- Niech je pani wypuści, po co męczyć? -
Dziwne, Amik ani nie szczeknął, Miśka również.
Amik serdecznie pana przywitał, oparł łapy prawie o ramiona, usiłował liznąć po twarzy, został należycie wyczochrany, wygłaskany ... Ojoj! ty jesteś jak moja Beatrycze! była z nami prawie 20 lat! a teraz mamy tylko trzy koty! - A już myślałam, że przekonam pana do wzięcia kotka:-)
Nawet zazwyczaj nieufna Miśka pozwoliła się pogłaskać, nie szczekając bez przerwy, jak to miała w zwyczaju. Potem psy ułożyły się na tarasie, a my brodziliśmy w mokrej trawie, szukając jakichś ważnych punktów.
W międzyczasie wyszło słońce, zrobiło się ciepło, widoki podkolorowały się jeszcze ...
- Tak, widoki ładne, ale w życiu nie zamieszkałbym tutaj! -
Uśmiechnęłam się tylko.
To spotkanie utwierdziło mnie tylko w tym, że nie wszyscy ludzie mają podobne potrzeby. I dobrze!
A teraz w kociej kwestii.


Pisałam poprzednio, że mam pewne podejrzenia.
Nie, nie mam podejrzeń. Okazało się, że ktoś wyrzucił całą kocią rodzinę, Przebywa tutaj również kotka, a kotów było jeszcze więcej. Ktoś z wioski wziął, a ta dwójka została, no i kotka.
Dobrze, że idzie do lata, jest ciepło, może w międzyczasie ktoś zdecyduje się na ślicznego futrzaczka? Już mnie poznają, wybiegają na przeciw, mam wrażenie, że nawet poznają odgłos silnika "czołgu" ... komu kotka? komu? ...


Wpadłam na chwilkę do domu, jakieś ważne papiery zrobić, a także Jaśka przytulić ... jest na etapie poznawania przyrody, wącha kwiatki, a potem usiłuje je zjeść ...


Pozdrawiam Was serdecznie w ten majowy czas, dziękuję za odwiedziny,  bywajcie w zdrowiu, pa!



23 komentarze:

Zofijanna pisze...

Jasiek to wykapana Babcia.
Kociarze i psiarze miast, wiosek i miasteczek łączcie się...
Szkoda, ze Anka Wrocławianka do Korei pojechała- może dopomogłaby.
Ciężko o dom dla kotów.
Ludzie sumienia nie mają- wyrzucać zwierzęta z domu na pastwę losu...
Może blogerzy wici jakieś rozciągną ??

Beata Bartoszewicz pisze...

jakbym była przy tym spotkaniu na końcu świata :)
Niestety kotek nie dla mnie :(
Serdecznie ściskam, Beata

Barbara Wójcik pisze...

Jasiek cudowny!!! ale reszta też...

Anna Kruczkowska pisze...

Znam to pytanie ;) Odbierałam kiedyś paczkę w Domku pod Orzechem. Oj zdziwił się kurier, zdziwił ;)
I czekam, kiedy mąż wreszcie powie- "wyjeżdżamy na stałe"

Dorota pisze...

Moglybysmy powiedziec tak samo jakbysmy przyszly do czyjegos mieszkania na 10 pietrze w wielkim miescie ;) Kotki to najlatwiej rozdac przez olx.pl ostatecznie mozna zapytac Fundacje Felineus z Rzeszowa. Trzymam kciuki za znalezienie dobrych domow

grazyna pisze...

Jaki ten Maly juz jest duzy...tak jak moja Sofifofi..sliczny chlopak, i jak babcia interesuje sie przyroda.

Marchev ka pisze...

Zwierzaki poznają dobrych ludzi ;) Nawet jeśli nie mogliby mieszkać "na końcu świata" :D Pozdrawiam.

Krystynka w podróży pisze...

No popatrz, co dla jednych zrealizowanym marzeniem, dla drugiego zesłaniem.
Tu się mnie ciągle pytają: dlaczego w domku, przecież w budynku są jeszcze miejsca. A ja chce tylko w domku i już.
Przytulasie dla Jaśka, jak ten czas szybko leci!

mania pisze...

Ależ przystojny kawaler z Jasia, niedługo Babci na grządkach pomoże :)

Mażena pisze...

To ostanie zdjęcie to całe moje dzieciństwo. Przyjazd do babci i wspinaczka na górę do parowu czy rosną kluczyki, bo tak nazywaliśmy te kwiaty...
To fantastycznie jak maluch może poznawać świat, jest na pewno bogatszym dzieckiem w doświadczenia i uczucia.
A ludzie są różni, najważniejsze, ze coraz częściej spotykamy tych lepszych, ciekawszych i nastawionych na innych. Ten Twój pan chyba do takich należy. Pozdrawiam serdecznie

Iza pisze...

Pięknie, i tak lekko piszesz. Szkoda kotów - zresztą każdego porzuconego zwierzęcia szkoda ;] Nigdy tego nie zrozumiem... Mam nadzieję, że i pozostałe futrzaki znajdą jakiś ciepły kąt u dobrych ludzi. Przypomniały mi się zdjęcia mojego brata, gdy był jeszcze bardzo mały, siedział w trawie w ogrodzie i próbował jeść kwiatki... dzieci chyba już tak mają. Serdeczności!

wkraj pisze...

Tak, jednych taka okolica przeraża, drugi by dał sobie rękę obciąć, by chociaż przez jakiś czas pobyć w takim otoczeniu. Na kotka niestety nie reflektuję, wystarczy mi tych kilka bezpańskich, które wciąż spotykam na podwórku. Przyzwyczaiły się, że zawsze coś znajdą do zjedzenia.
Jak zawsze miło było zajrzeć do ciebie, pozdrawiam serdecznie :)

Anula pisze...

Jak ktoś sobie ceni spokój, ciszę i piękne widoki to musi to być przysłowiowy "koniec swiata" :). Niestety nie można mieć wszystkiego czyli supermarketu pod bokiem i takich krajobrazów jak z Twojej Chatki Marysiu. Uroczy chłopak z Jasia. Jak te dzieci szybko rosną. Serdecznie pozdrawiam.

Kasik pisze...

Powtarzam się, ale po raz setny powtórzę - pięknie tam u Was! Cudowne miejsce dla kogoś kto lubi życie z dala od cywilizacji. Całe szczęście, że są jeszcze i typowe mieszczuchy inaczej takich odludnych miejsc mogłoby dla nas braknąć ;) Pozdrawiam

Tomasz pisze...

Mnie odludzie raczej przyciąga niż przeraża. Niepotrzebne mi tłumy sąsiadów na klatce schodowej w bloku. Mam serdecznie dość przepełnionych autobusów miejskich i hałasu aut na ulicach. Mieszkając czy to na Pogórzu czy w Bieszczadach, zawsze można wsiąść do samochodu i pojechać do miasta, odwiedzić przyjaciół czy też pospacerować ulicami starego miasta. U siebie na odludziu jesteś sam sobie panem i panią, żyjesz w zgodzie z naturą i jakoś czas nie leci tak szybko jak przy wyścigu szczurów w mieście.
Pozdrawiam

Grażyna pisze...

No i dobrze, że każdy ma inne potrzeby. Jedni lubią miasta, to dzięki temu drudzy mają upragniony spokój. :)
Fajny ten chłopak, oj fajny. :))
A maj jest taki bogaty w piękno.
Serdeczności:)

Grey Wolf pisze...

Na Morusku dać ogłoszenie, i Alegratka, o kotkach..a co to za kwiatki na końcu? :)

Grey Wolf pisze...

a kwiatki zdrowe :)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Często ludzie pytają nas czy kryterium wyboru naszego domu było jak najdalej i jak najwyżej. Nie rozumieją dlaczego, chociaż podziwiają piękno miejsca, czy odwagę decyzji. Denerwują mnie jednak Ci, którzy tłumaczą nam jak źle żyje się na wsi, jak źle będzie tu wychowywać dzieci i że będę je krzywdzić (chociaż nie są nawet w drodze. Biedna kocia rodzina. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć im domki!

Bozena pisze...

W miejscu, gdzie jesteśmy zespoleni z pięknem przyrody, czujemy się jeszcze bardziej jej cząstką. A jeśli wokół nas trochę odludnie, to jakie to ma znaczenie w dobie internetu ? Ważne, aby sercem być blisko z innymi, nawet kociakami... Dzięki temu masz co pokazywać Jaśkowi. Będzie bogatszy o wszystko co wokół piękne i dobre. buziaczki

Dorota pisze...

Marysiu, gdzie jesteś.....

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Zofijanko, jeden kotek poszedł do ludzi, został ostatni, jest dokarmiany nie tylko przeze mnie; może i jego ktoś weźmie, chciałabym bardzo; serdeczności ślę.

Beata, już sporo czasu upłynęło, trawy porosły, czeka nas jeszcze jedna wizyta pana geodety, może innym okiem spojrzy:-) pozdrawiam.

Basiu, Jasiek na początku czerwca będzie już roczniakiem, a biega po ogrodzie, zbiera szyszki ... sama zaskoczona jestem; pozdrawiam.

Ania, my już prawie na stałe, i asfalt nam kładą prawie do potoku, a ja wcale nie cieszę się z tego; pozdrawiam.

Dorota, dobrze, że zróżnicowane są potrzeby i gusta ludzkie:-) kotek jeden znalazł dom, drugiemu może też się poszczęści; pozdrawiam.

Grażyna, no ba! prawie roczek się ma:-) pozdrawiam.

Marchevka, zauważyłam, że ludzie też podrzucają kotu jedzenie, nie wszyscy są źli; ale on jednak potrzebuje domu, dobrze, że idzie do lata, jest ciepło; pozdrawiam.

Krystynka, wiele osób pyta mnie, co ja tam robię, a nie nudzę się? pewnie, że w domku, i samemu, bo nie zawsze czyjeś towarzystwo odpowiada, albo taki pobyt stadny; pozdrawiam.

Mania, ostatnio pomagał rodzicom zbierać koszoną trawę, pomocnik jak się patrzy; pozdrawiam.

Mażena, bardzo ładna nazwa dla pierwiosnków - kluczyki; mąż mi też zawsze powtarza, że nie wszyscy są źli, bo ja prawie w każdym napotkanym zwierzaku widzę porzuconego; pozdrawiam.

Iza, dzieciaki poznają świat na początku smakiem, o, tak, wszystko idzie do buzi, najmniejszy paproszek; i ja mam taka nadzieję, został jeszcze jeden, może ktoś go przygarnie, pytam dookoła; dzięki za dobre słowo, pozdrawiam.

Wkraju, cywilizacja już za progiem, asfalt nam kładą:-( u Ciebie też bezpańskie koty, biedne zwierzaki; pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Anulko, to prawda, ale i u nas zaczyna być ruchliwie; z łezka w oku wspominamy ten busz, zarośnięta drogę, w którą mało kto zapuszczał się; Jaśko wesoły, uśmiechnięty, lubi ogród; pozdrawiam.

Kasiku, to nasza ulubiona pora, szkoda, że tak szybko mija, a my ciągle zapracowani, tak mało mamy czasu, jakby coraz mniej; pozdrawiam.

Tomasz, powiem szczerze, że kiedyś pragnęłam żyć w mieście, a teraz zupełny odwrót; przykro mi opuszczać chatkę i wracać, mimo, że do domu; a miasto odwiedzam tylko, jak muszę; pozdrawiam.

Grażyna, też jestem tego zdania; każdego dnia odkrywam coś nowego kwitnącego, mimo, że zimno było, to przyroda radzi sobie doskonale; pozdrawiam.

Grey, powiem szczerze, że nie mam za bardzo czasu zajmować się ogłoszeniami, może znajdę w końcu dom dla tego ostatniego; źle mu nie jest, nakarmiony, jest ciepło, tylko człowieka nie ma, który by go chciał; pierwiosnki, tak, zdrowe, lekarskie:-) pozdrawiam.

Natalia, dla dziecka, wychowywanego od początku w takim miejscu to normalność, codzienność, widzę to u moich sąsiadów; kotek został jeden, liczę jeszcze na czyjeś dobre serce; pozdrawiam.

Bożena, no właśnie; a ten pan jeszcze powiedział, że straciłby kontakt z zawodem; nie, nie straciłby, dzisiaj faktycznie można pracować w domu; pozdrawiam.

Dorota, jestem, jestem, ale jakby mnie już nie było:-) pozdrawiam.