wtorek, 29 marca 2016

Czary-mary różdżkarskie ...

Wiozłam w czwartek pana różdżkarza na Pogórze, żeby znalazł nam miejsce pod studnię głębinową.
Spodobał mi się człowiek od pierwszych chwil rozmowy, interesuje się historią swojego miasta, regionu, jeździ na rowerze, pokonując imponujące odległości, no i do tego ta czarodziejska różdżka.
Prawdę mówiąc, bardzo sceptycznie podchodzę do tych spraw typu różdżkarstwo, wahadełko czy inne takie tam, a do tego kiedyś przeczytałam, że przecież istnieją dokładne podkłady geologiczne i wiadomo, gdzie znajdują się warstwy wodonośne i całe to wyznaczanie różdżką to za przeproszeniem "pic na wodę fotomontaż".
No, ale właściciel firmy wiertniczej kazał, to i my grzecznie wykonujemy zalecenia ... żeby nie było, nie daj Boże, pustych odwiertów.


Po przyjeździe na Pogórze pan przywdział wysokie gumiaki, zabrał ze sobą pudło znaczników z chorągiewkami, jakieś metalowe pręty i poszliśmy w kierunku starej studni. Mówię do niego, że najlepiej byłoby, gdyby tam znalazł wodę, bo wtedy przyłączymy się do istniejącej instalacji ... spojrzał na mnie dziwnie i rozpoczął pracę.
Odsunęliśmy się z mężem na pagór przy grządkach, żeby nie zaburzać pola.
Patrzyłam oniemiała, jak te metalowe pręty w rurkach, w jego rękach, odchylają się albo łączą jak za przysłowiowym dotknięciem "czarodziejskiej różdżki":-)


Pokiwał z uznaniem głową, powbijał w ziemię chorągiewki wg swojego szyfru i oto efekt:
- w tym miejscu płynie pod ziemią potężna rzeka, szeroka i na głębokości 16m;
- nad nią z łąk płynie mniejszy, poprzeczny strumień na głębokości 10m;
- krzyżują się te warstwy w pobliżu studni, można wiercić w odległości 1m od niej.
Czyli mieliśmy dobrego nosa, kopiąc tu naszą studnię tak "na czuja", tylko niestety za płytko, zbieramy tylko wody powierzchniowe, których poziom waha się i w suche lata wody brak.
Trzeba by pogłębić studnię do tych 10 metrów do tej warstwy, co płynie z łąk, czyli włożyć jeszcze 5-6 kręgów, a może i więcej ... będziemy jednak wiercić, a w trakcie zobaczy się, jaka jest kolejno wydajność  odwiertu i czy staniemy na tych 10m, czy sięgniemy następnej, obfitszej warstwy na 16m.


Przy okazji zapytałam o trafność jego wskazań, czy udaje się za każdym razem odnaleźć wodę ... tak, udaje się, i firma wiertnicza korzysta z jego usług na tym terenie, od Pogórza Strzyżowskiego, a teraz aż po Pogórze Przemyskie u nas.
 I już inni łapią kontakt, tak, że pewnie pan różdżkarz i firma wiertnicza będą mieć sporo zajęcia na naszym terenie.
A ta umiejętność, to nabyta czy urodził się pan z nią? - pytam.
Nauczyłem się, ale mam braci, i żaden wykazuje tych predyspozycji, czyli jednak jakieś odpowiednie cechy trzeba w sobie mieć. - uśmiechnął się.
Przy okazji opowiadał, jak poprosili go kiedyś znajomi, żeby poszukał skarbu, bo wg ludzi ktoś coś w pobliżu nieistniejącego już obejścia zakopał, na pewno kosztownego ... chodź, chodź, poszukaj ...
Istotnie, różdżka pokazała, że na głębokości 1m coś jest ... pełni emocji zaczęli kopać ... no i dokopali się do wody, właśnie na 1m ... no i macie swój skarb:-)


Muszę kończyć, bo zaraz jedziemy po deski na pszczeli domek.

Jeszcze tylko zostawię link ... wstrząsający ...
... dwa tygodnie we wnykach ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, życzenia świąteczne, bywajcie w zdrowiu, pa!




19 komentarzy:

Agata Zinkiewicz pisze...

Pan różdżka to ma nosa,ale wcześniej to wy dobrze wywachali gdzie woda.same pozytywy. Same skarby w waszej okolicy, tylko pozazdrościć. U nas rowy suche, stawy suche, kopać bedziemy sprawdzimy co tam za skarby.

ankaskakanka pisze...

Jestem w szoku, że pan od różdżki tak dokładnie określa poziom wód gruntowych. My chyba też wykopiemy swoją studnię, ta wspólna nie dała rady w tak upalne lato. Pozdrawiam

Aleksandra pisze...

Pan różdżkarz godny szacunku, w dobie "cudów" techniki. Pozdrawiam

Anna Kruczkowska pisze...

No patrz, my też o różdżkarzu myśleliśmy, ale w końcu stanęło na czyszczeniu studni, bo nasza jest bardzo głęboka i nigdy w niej wody nie zabrakło. Pięknie wiosennie już się u Ciebie zrobiło. Wszystkiego wiosennego, Mario!

Stanisław Kucharzyk pisze...

Piękne te Twoje przylaszczki i cebulice i wilczomlecz migdałolistny też:-)

Mażena pisze...

Straszne to linki....
Z tą różdżką to magia ale i fakt, bo się sprawdza, ciekawe jak w Waszym przypadku. Zresztą Pan pewnie praktykuje od lat to wie, gdzie woda "ciecze" pod ziemią. To niesamowite umiejętności. Ciekawe czy on coś czuje, czy różdżka?

agatek pisze...

Gratuluję wodnego nosa do wytypowania pierwszej studni. My też braliśmy różdżkarza do obu studni, pierwszej zwykłej i też o jeden kręg za mało i w zeszłym roku do głębinówki. Nam się nie udało tak blisko przytulić. Pozdrawiam :)

Joanna pisze...

nie ma jak wiosenne obrazki :)

Grażyna-M. pisze...

Mnie też jakoś różdżkarz hmm... dziwi. W czasach różnych georadarów itp. cudów techniki. Ciekawa jestem, czy panie też się tym zajmują? Bo zawsze słyszałam o różdżkarzach-mężczyznach.:)
Cudne te kwiatki u Ciebie. U nas wszystko wolniejsze. Ale już widzę, że żółcą się pąki na forsycji.:)
Tylko rano ciągle przymrozki i ja się przeziębiłam. Mam nadzieję, że to szybko się skończy.:)
Serdeczności:)

bogna pisze...

Marysiu, u nas kiedyś mielismy sąsiadkę, która miała takie zdolnosci.
Wykryła żródło w skale i jeszcze nigdy wody w studni nie brakło. Powodzenia, pozdrawiam ciepło.

wkraj pisze...

Piękne wiosenne obrazy pokazujesz dzisiaj na blogu. Mam nadzieję, że wody Wam teraz nie zabraknie. Tak, różdżkarze wiele potrafią, wyszukiwanie wody to tylko jedna z ich umiejętności.
Pozdrawiam.

Maks pisze...

No... u Ciebie też wiosna już panuje w przyrodzie! :) Ale te przylaszczki są najpiękniejsze. Pozdrawiam! :)

Tomasz pisze...

Marysiu, zajmowałem się kiedyś różdżkarstwem , jak mój ociec, który nie jednemu studnię wskazał. U mnie już pszczoły idą w rozwój, przezimowały wszystkie, ale 6 rodzin musiałem połączyć, bo nie warto trzymać nędzaki - takie miodu nie przyniosą, a i choroby prędzej je dopadną. Pozdrawiam Rodzinę pszczelarską

Tomasz pisze...

Witaj Mario
Wielu korzysta na Pogórzu z różdżkarstwa. Ja za to dowiedziałem się co znaczy toponim Horodżenne. Nazwa oznacza teren ogrodzony. Tak napisał mi p. Wojciech Krukar znany przewodnik zajmujący się dawnym nazewnictwem. Mówią na niego człowiek który raz jeszcze nazwał Bieszczady. Warto zakupić jego mapy w wydawnictwie Ruthenus.
Pozdrawiam :)

dziad pisze...

Byłam podczas takiej "akcji" szukania wody rok temu i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, a też raczej sceptycznie podchodzę do takich spraw. Pan różdżkarz był dodatkowo typem chmurnym i tajemniczym ;) Piękne zdjęcia! Pozdrowienia, O.

Pellegrina pisze...

Szukam takich fachowców co nie tylko umieją ale też lubią to co robią. I stolarza i blacharza. Miałaś szczęście Mario.
Niebieskie i żółte dominują !!!

Bazylia pisze...

To szczęśliwie, że tak płytko masz tę wodę. Przerobiliśmy kilku różdżkarzy od szołmenów, po skromnych, fajnych facetów. Z trafnością różnie bywało, niezależnie od charakteru:) Po kilku próbach i podkopach, zdecydowaliśmy się na odwiert. Też mamy na skrzyżowaniu dwóch cieków i w pobliżu starej studni, z tym, że dużo głębiej...
Pozdrowienia serdeczne!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Agata, widziałam na własne oczy, jak różdżka słuchała pana:-) tam przebiega ciek, wiedzieliśmy o tym, bo i sąsiad powyżej ma studnię, i pośrodku, i poniżej, tylko za płytko kopaliśmy; pozdrawiam.

Ania, i ja nie wierzyłam, a za niedługo przekonamy się na własne oczy:-) pozdrawiam.

Aleksandro, pewnie są jakieś elektroniczne urządzenia, ale różdżka niezawodna; pozdrawiam.

Ania, och, gdybyż u nas dało się "tylko" oczyścić, trzeba albo kopać albo wiercić, to i wybieramy pewniejszą wersję:-) pozdrawiam.

Staszek, widzisz, jakam spóźniona z odpowiedziami na komentarze? po przylaszczkach ani śladu, cebulice zniknęły w dwa cieplejsze dni, tylko wilczomlecz nie odpuszcza:-) pozdrawiam.

Mażena, pan opowiadał, że zrobił sobie zdjęcie, chyba w podczerwieni, i świeciły mu końcówki palców:-) ludzie powinni ponosić karę za takie rzeczy, czy to kłusownictwo, czy maltretowanie zwierząt, myśliwych też bym postawiła pod sąd; pozdrawiam.

Agatek, zwykła koparka nie dałaby rady przy wykopaniu, trzeba by specjalistyczny sprzęt, to i na wiercenie zdecydowaliśmy się, drogo to wychodzi, ale może chociaż wody nie zabraknie; pozdrawiam.

Joanna, mamy już 2 tygodnie kwietnia i świat zadziwia, nie do poznania:-) pozdrawiam.

Grażyno-M, może panie raczej od ziół i zamawiania, a panowie od konkretniejszych rzeczy:-) pozdrawiam.

Bogna, predyspozycje takie pewnie niezależne od płci, ja nie próbowałam, ale może i w nas tkwią takie możliwości, tylko je obudzić:-) pozdrawiam.

Wkraju, czekamy na wiertników, a przez kilka suchych ostatnich dni poziom wody w starej studni już opadł, bo to wody powierzchniowe; pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maks, też lubię przylaszczki, pewnie najbardziej z wiosennych; pozdrawiam.

Tomasz, to bardzo ciekawa umiejętność i cecha, pewnie nie wszystkim dana; zrobiliśmy pszczołom poidło z mchem, bardzo chętnie tam siadają i nie topią się, a i może mech z torfem ma jakieś właściwości, korzystne dla nich; i my pozdrawiamy.

Tomasz z Lasu, bardzo jestem Ci wdzięczna za wyjaśnienie tajemniczej nazwy, nie zdążyłam podziękować, a wykorzystałam w następnym wpisie:-) mapę mam, a jakże, Bieszczady Wysokie w starych nazwach; pozdrawiam.

Dziad, tak i ja otwierałam oczy i gębę ze zdumienia, jak gość "pracował" tą różdżką; o! nasz był bardzo sympatyczny, gadatliwy, o Markowej dużo opowiadał, o rodzinie Ulmów, bo ojciec jego mieszkał w pobliżu; chmurność i tajemniczość przydawała powagi czynnościom różdżkarskim Waszemu gościowi:-) pozdrawiam.

Krystynko, naprawdę sympatyczny to był człowiek, a teraz poczekamy na efekty:-) wierzę, że się uda; niebieskie i żółte u nas dalej w przewadze:-) pozdrawiam.

Bazylio, to gdzie się dokopaliście, mam nadzieję, że nie do Chin:-) żartuję oczywiście, u nas wody głębinowe gdzieś tak na 20m, tak mają na górze, a skoro na 16m lustro wody, to jeszcze trzeba głębiej zanurzyć się, czyli też wyjdzie blisko 20m; a może ta sama firma będzie i u nas wiercić, są ze Strzyżowa; pozdrawiam.