poniedziałek, 30 maja 2016

Mosul si Baba czyli blisko w Rumunii ...

Zazwyczaj pędzimy daleko w głąb kraju, a jeszcze dalej w Karpaty Południoworumuńskie, Tym razem wybór padł na okolice Zalau, a konkretnie Góry Meses, tym bardziej że odkryłam w necie jakąś interaktywną mapę Rumunii na stronie welcometoromania, z wyszczególnionymi drogami, a przy nich opisane ciekawostki, które można zobaczyć w poszczególnych miejscach.
Przygotowałam ściągę, zadowolona z siebie, że nie trzeba przemierzać wielu kilometrów, bo wszystko jakby w pigułce:-) ... i ogrody w Jibou, i miejsca starożytne, i drewniane cerkiewki, a także naturalne rezerwaty.
A zatem zapraszam na wędrówkę.
Tutaj w ogrodach Jibou byliśmy ze 2 lata temu, ale już prawie jesienią, tym razem chcieliśmy zobaczyć je wiosną. Powiem szczerze, że ciężko utrafić na dobry czas, bo albo tulipany już przekwitły, albo magnolie, albo zielone ściany jeszcze niegotowe ...


Kosmiczne kopuły kryją w sobie tropikalne rośliny, zielono, wilgotno jak w dżungli, gdzieś ciurka woda , żółwie wspinają się na kamienie, weloniaste karpie przemykają pod kładkami, a w chłodnym podziemiu tajemniczo oświetlone akwaria z rybami z całego świata. Ponieważ byliśmy tu tuż po południu, całe rozświergotane towarzystwo dziecięce akuratnie zdążyło wrócić do autokarów, które czekały na parkingu ... przepiękna pogoda wyciągnęła również grupy szkolne na spacery po ogrodach ...




Tylko dawna siedziba węgierskiego grafa Wesselenei , wielka rezydencja pałacowa nie doczekała jeszcze gruntownej renowacji, ale pobielone ściany i tak prezentują się godnie wśród tych ogrodowych przestrzeni ... miejsce ładne, nawet na małą przerwą w podróży, wytchnienie wśród zieleni, bo teraz Rumunia zielona, pachnąca rozkwitłymi łąkami, ogromnymi pastwiskami, które pod koniec lata wyschną, zżółkną ...


Co wywiozłam z tych ogrodów? patent na miotłę brzozową:-)
Widziałam takie, stojące przy drodze w jakiejś miejscowości, chciałam nawet kupić jedną na powrocie, ale nie było ich już, tylko takie z sorgo, ale te, to żadna atrakcja:-)


Pomiędzy Zalau a Jibou jest skręt do wioski Moigrad, a w nim stanowisko archeologiczne z czasów rzymskich - Porolissum, fort zbudowany w 103 roku n.e. przez cesarza Trajana, w 1912 roku odkryto tu także najstarszy w Rumunii skarb, a mianowicie ważący 780g symbol płodności, wykonany z czystego złota. Wśród rozległych wzniesień resztki fundamentów, kolumn, główny obiekt jest odbudowywany ...


... sąsiednia góra jest stopniowo wyrąbywana, a kamień idzie na odbudowę murów. W niecałą godzinę można obejść całe stanowisko, kamienne ścieżki bardzo ułatwiają sprawę, pachnie macierzanką, a świerszcze cykają obłędnie ...





I dalekie widoki, stada owieczek, pasące się na olbrzymich pastwiskach ... bardzo dobre miejsce do obserwacji terenu, na wszystkie strony świata, dobrze wybrał cesarz przed wiekami:-)


W mijanych miejscowościach cerkiewki w typie marmoroskim, smukłe wieże, całe z drewna ... obok nowe świątynie, ale stareńkie zachowane doskonale ... lubimy takie miejsca, stare, kamienne nagrobki, drewniane detale starych mistrzów stolarki, proste rozwiązania, a jakie trwałe ...



Góry Meses są jedną z grup górskich, wchodzących w skład Apuseni, czyli Gór Zachodniorumuńskich, a więc zjawiska krasowe, fantastyczne formy skalne, rzeźbione przez naturę ... jeszcze skusiły nas Stanii Clitului, ogromna ściana skalna w wiosce Clit, gdzie ma być utworzony rezerwat ...




Na sam koniec zostawiliśmy sobie Gradina Zmeilor - osobliwy skalny ogród w miejscowości Galgau Almasului ... zagospodarowany z funduszy unijnych ...
Ścieżki prowadzą górą ...




... i dołem ...




Strome zbocza porastają kwitnące już omany, w cienistych miejscach pachną podkolany, a także żółte ... jakby naparstnice???




... i wszechobecna macierzanka:-)
Już zmierzchało, kiedy wyszliśmy na świat, z tych skalnych labiryntów, urwisk górnych ścieżek ...
Nie dotarliśmy do tytułowej grupy skalnej Mosul si Baba, bo kiedy dojechaliśmy do Somes Guruslau, napotkane jedyne kobiety nie potrafiły nam wskazać, w która drogę udać się ... z kontekstu zrozumiałam, że one nie stąd ... tak samo było z osuwisko-zapadliskiem w pobliskiej wsi Vadurele ... młody człowiek pokazał kierunek ręką ze słowami ... de jos, co znaczy dolny, a może dalej ... pojechaliśmy dalej, ale tam już nikt nie wiedział, o co chodzi ...
To może pokażę, co nas ominęło http://www.welcometoromania.ro/DN1h/DN1h_Vadurele_Rapele_r.htm
http://www.welcometoromania.ro/DN1h/DN1h_Somes_Guruslau_Mosul_Baba_r.htm
I może uda nam się kiedyś tam dotrzeć, w końcu przez Zalau wiedzie nasz trakt w głąb Rumunii.


Co na Pogórzu?
Ano przeżywamy najazd ogromnych mas ludzkich, bo w pobliskim Arłamowie trenuje nasza kadra narodowa. Kilka osób z naszej wioseczki pracuje tam, no cóż, teraz sportowcy to celebryci, gwiazdorzy ... żeby im się tylko w głowach nie poprzewracało z nadmiaru popularności, uwielbienia narodu, i żeby duch sportowy nie przestraszył się tego zamieszania, i nie zwiał gdzie pieprz rośnie, przecież w końcu muszą wygrywać:-)
Przed ich przyjazdem słyszałam relację jakiegoś dziennikarza, że przylecą do Rzeszowa helikopterem, a jedynym utrudnieniem w dotarciu do Arłamowa będą wąskie, podkarpackie, kręte drogi ... olaboga! to ci dopiero utrudnienie, jakby tu nie żyli ludzie!
No i nie jechali tymi okropnymi drogami, helikopter ich dostarczył, a hałasował jeszcze przez pół nocy "po naszym niebie":-)
Do tego wszystkiego dla dziennikarzy Arłamów leży w Bieszczadach, a nie w Górach Sanocko-Turczańskich ... może ktoś sprostował już ich wypowiedzi, nie wiem, dawno nie słuchałam:-)


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, wszystkiego dobrego, pa!


6 komentarzy:

Stanisław Kucharzyk pisze...

Piękna ta Wasza Rumunia. Co do kwiatków to żółty istotnie wygląda na oman szorstki taki sam jak ten z Góry Filipa. A i naparstnice dobrze trafione -https://pl.wikipedia.org/wiki/Naparstnica_zwyczajna

Aleksandra pisze...

Ciekawe miejsca pokazałaś, a obiekty skalne zupełnie podobne do Skalnego miasta w Czechach. Piękny mamy czas, wkoło wszystko zieleni się i kwitnie tyle pięknych kwiatów. Pozdrawiam

mania pisze...

Rumunia moja miłość! Ależ Wam się wypraw udala, tyle ciekawych miejsc :)
Co do piłkarzy, słyszałam na trójce, jak w popołudniowej audycji prowadzący Robert Kanterajt przeczytał list słuchacza (zresztą krośnianina :) zdaje się że to jeden z naszych przewodników), który wyjasnił szczegółowo gdzie lezy Arłamów i to poskutkowalo, bo teraz mowia tylko że to na Podkarpaciu :)

Pozdrawiam serdecznie

Mażena pisze...

Rumunia inaczej! ale i tak bardzo ciekawie!

Bozena pisze...

Nie znam Rumunii, ale bardzo zachęcająco o niej opowiadasz. Może więc kiedyś ? Pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Staszek, bardzo chętnie wracamy do Rumunii, to rozległy kraj, więc jeszcze tyle miejsc do zobaczenia:-) pozdrawiam.

Aleksandra, tak, byliśmy w Adrszpachu, pełni zdumienia nad pięknem tego miejsca:-) teraz pachnie, i łąki, i jaśminy, i czarny bez; pozdrawiam.

Mania, było krótko, ale intensywnie, no i najważniejsze, nie pałowaliśmy tylu kilometrów; nasza trasa tam i z powrotem wyniosła tyle, ile przedtem robiliśmy w jeden dzień; cieszę się, że wreszcie ktoś wyjaśnił, gdzie leży ta "metropolia", cóż, kadra rozsławiła Arłamów, tyle o nim było w mediach, to i jakby teraz odnotowujemy zwiększony ruch na drogach; pozdrawiam.

Mażena, wybraliśmy niziutkie górki, bliskie, za to z różnymi ciekawostkami, na dalszy wypad zostaje jesień; pozdrawiam.

Bożena, wydaje mi się, że zakodowało się w nas niezbyt przyjemne oblicze tego kraju, przez zupełnie inny pryzmat, ale to nieprawda:-) samemu trzeba się przekonać, ludzie serdeczni, nigdy nie spotkało nas nic złego; pozdrawiam.