środa, 27 lipca 2016

Święto kwiatów w Albigowej ...

Albigowa od zawsze kojarzyła mi się ze szkółkarstwem, sadownictwem, bo od powojnia istniała tu filia skierniewickiego instytutu, i chociaż leży tak blisko Łańcuta, jeszcze nigdy nie byłam.
A głównym impulsem, żeby tam pojechać, był telefon od koleżanki, że święto kwiatów, i występy przeróżne, i stragany ... ooo! tutaj już wygospodarowaliśmy sobie całe niedzielne popołudnie.


 Impreza przebiegała pod znakiem słoneczników ... barwne korowody z kwiatowymi kompozycjami, w podobie jak wieńce dożynkowe, ponad 20 kół gospodyń wiejskich, a słonecznik grał rolę przewodnią ...




Słoneczniki w ramie, jak u Van Gogha, z drewnianym wiatrakiem, w konewce, na kostce słomy, z ziołami, owocami, jarzębiną, a co jedna kompozycja to zmyślniejsza ... korowód przemaszerował, słoneczniki postawiono pod ścianą i do woli można było je oglądać ...




To tylko maleńki wycinek z całego zestawu, bo zabrakłoby tu miejsca, żeby wszystko pokazać.
Oprócz tej wystawy obok stoiska miodne, z roślinami, cebulami, bibułkowymi kwiatami, które nie powstydziłyby się konkurować z tymi żywymi ...



Stragan z drewnianymi zabawkami, jakie kiedyś można było na odpuście czy jarmarku nabyć ...



O! już młodzieniec ma ciągoty do kierowania ciężarówką:-)
Jaśkowi dostała się pukawka, taka na korek ... a ponieważ korek jest na sznurku, to czasami staje się wędką ... a raczej "będką", jak to on mówi ...


Też zakupiłyśmy z koleżanką cebule, to cebulica peruwiańska, a pan sprzedawca bardzo nam ją zachwalał, że mrozoodporna zupełnie, nic jej nie grozi w naszej strefie, ale ... cudo zupełne ...
No i czytam dziś w necie o tej cebuli, że tylko nad Odrą, na zachodzie może zimować w gruncie, a u nas ... nie ma mowy, tylko w donicy, a na zimę do piwnicy:-)
Jury konkursowe miało niemały orzech do zgryzienia, jak tu wybrać najładniejszą pracę, ale w końcu udało się, panie z poszczególnych kół gospodyń przyjęły nagrody i zaczęły się występy grup folklorystycznych ...




Żeby być w każdym miejscu, to nie do ogarnięcia, a więc trochę siedząc na trawie przed sceną popatrywaliśmy na słowacki zespół z Preszova Dubrawa, trochę miedzy stoiskami, troszkę rozmów ze znajomymi i z powrotem na występy ...




Nie za bardzo zrozumiałam, o co chodzi w tej inscenizacji słowno-śpiewanej, ale sądząc po atrybutach wszelkiej maści ... hm! o sprawy damsko-męskie?


Teraz zespół z Albigowej, jedna z dziewczyn grała na cymbałach ...



Piękny męski głos, dziewuszki przyśpiewują, wycinają na skrzypcach aż miło ...


Zapatrzył się urodziwy słowacki skrzypek w nasze dziewczyny, zasłuchał w ich śpiewanie  ... nie dane mu było długo tam pozostać, przyszła jego dziewczyna z zespołu, zagarnęła go władczo przymilając się ... on jest mój! dała wszystkim jasny sygnał:-)
I znowu zmiana, teraz Dubrawa na wzór węgierskiego czardasza, i muzyka podobna, i styl tańczenia ...






Muzykanci tym razem ustawili się pod sceną, przydźwigali ze sobą ogromne cymbały, a ten młodzieniec to mistrz nad mistrzami ...



W tym upale dali taki pokaz, że patrzyliśmy jak zaczarowani ... znalazłam ich występ na yt ...


Mój Boże, jaka piękna jest młodość w tym wydaniu:-)
Mieli jeszcze jeden występ, ale już na nutę romską, dziewczyny w barwnych falbaniastych spódnicach, wszystkie urodziwe, chłopcy szarmanccy ...









Patrzyliśmy i patrzyliśmy, zasłuchani w tę nieznaną nam muzykę, śpiew ... a moją uwagę przykuła osoba stojąca wśród publiczności ... Cyganka ... uśmiechała się, potem widziałam, że usta poruszają wraz ze słowami pieśni padającymi ze sceny ... uniosła ręce i zaczęła tańczyć ...


Bardzo wzruszył mnie ten widok, sama nie wiem dlaczego ...
W programie był jeszcze wieczór tańcujący, ale my już pogoniliśmy do domu ... jakie niecodzienne wrażenia, emocje ...


Pozdrawiam Was serdecznie w ten wakacyjny czas, odpoczywajcie zdrowo, podziwiajcie świat, ładujcie akumulatory na pluchy jesienne, pa!


11 komentarzy:

grazyna pisze...

Jak ja lubie takie widowiska, kolorowe, spiewne, roztanczone! Piekne stroje, urodziwa mlodosc! pozdrawiam serdecznie

Aleksandra pisze...

Piękne kolorowe są tego rodzaju imprezy. Można zapomnieć o trudnym czasie jaki nas dopadł, nie wiadomo dlaczego. Tyle radości jest w tej śpiewająco tańczącej młodzieży. A słoneczniki przepiękne. Pozdrawiam

Agata Zinkiewicz pisze...

Fajna impreza :-)

Anna Kruczkowska pisze...

Ależ kolorowe święto! I pewnie bardzo pachnące. Mnie w tym roku ominęła Gala Izerska. Nie da się być wszędzie...

Samira Z pisze...

Piękne kwiaty :) I na spódnicach też :)

mania pisze...

Piękne widowisko, jak miło, że młodzi szanują tradycję.
Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wójcik pisze...

Rewelacja relacja. Szkoda, że mnie tam nie było. Wszystko co pokazałaś urzekło mnie- dziękuję.

Mażena pisze...

Wspaniałe spotkanie, impreza. Podziwiam ludzi za chęci pokazania, za kultywowanie tradycji i że potrafią z tego czerpać radość i bawić innych. a, że czasem żart nie taki, cóż ginie w całej atmosferze.

ekolandia pisze...

Bym się wybrała na jakiś jarmark albo odpust. Tylko gdzie to grają? ;)
I żałuję, żem oddała komuś gdzieś mój strój krakowianki, com go dumnie nosiła jeszcze w podstawówce... eh, wcisłabym się, ino gorsecik może niedopięty nosiła ;). I zadawała szyku, z naręczem rudbekii, gdyż chwilowo mi do ogródka słoneczników nie dowieźli, hm.

Zmierzam do tego, iż miałam napisać, że impreza interesująca wielce :)

ekolandia pisze...

Bym się wybrała na jakiś jarmark albo odpust. Tylko gdzie to grają? ;)
I żałuję, żem oddała komuś gdzieś mój strój krakowianki, com go dumnie nosiła jeszcze w podstawówce... eh, wcisłabym się, ino gorsecik może niedopięty nosiła ;). I zadawała szyku, z naręczem rudbekii, gdyż chwilowo mi do ogródka słoneczników nie dowieźli, hm.

Zmierzam do tego, iż miałam napisać, że impreza interesująca wielce :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Grażyna, jako, że nie zawsze mamy z kim zostawić psy i wyjechać na kilka dni, to korzystamy z lokalnych imprez, których u nas całkiem sporo:-) świetne są te ludowe zespoły, a jaką krzepę trzeba mieć, żeby przetańczyć tyle na scenie, pot perlił się na czołach mocno:-) pozdrawiam.

Aleksandro, mam bardzo dużo poważania dla takiej młodzieży, przecież to tyle godzin ciężkiej pracy, żeby potem wytańczyć to na scenie, i zainteresowanie naszą kulturą, tradycjami, dobrze, że ma im kto przekazać, i że wszystkim razem chce się:-) pozdrawiam.

Agata, super było:-) pozdrawiam.

Ania, chciałabym kiedyś porównać podobne imprezy z dwu różnych krańców Polski, może uda się:-) a właśnie, nie da się być wszędzie, my odpuściliśmy sobie w tym roku Dolny Śląsk, bo zwierzętami trzeba się opiekować, a jakoś terminy nam nie zgrały z młodzieżą:-) pozdrawiam.

Samira, podziwiałam dbałość o detale pań z kół gospodyń wiejskich, nawet jeśli nie były ubrane w stroje ludowe, to "cywilne ciuszki" też były sympatycznie kwieciste:-) pozdrawiam.

Mania, jasne:-) i głupoty w głowach im się nie lęgną z nudów:-) ciężka to praca takie tańce, trzeba mieć dużo siły, bo pot widać było na twarzach, a te wszystkie hołubce, prysiudy ... jejku, taż tam krzepa potrzebna bardzo:-) pozdrawiam.

Basia, bardzo podoba mi się rejon okołołańcucki, bo tam te tradycje są bardzo żywe, pilnowane, przekazywane; podziwiam ludzi, którzy dbają, organizują, bo to ogrom pracy; pozdrawiam.

Mażena, mnie było podwójnie miło, bo spędziłam również czas w towarzystwie moich blogowych znajomych:-) żart nikogo nie uraził, szkoda, że za bardzo nie rozumiałam po słowacku, o co w tym wszystkim chodzi, no ... ale wałek w ręku dziewcząt to chyba za jakieś przewiny męskiego rodzaju:-) pozdrawiam.

Ekolandia, przyjeżdżaj do nas, mnóstwo jest podobnych imprez, odpustów też:-) e, gorsecika nie żałuj, chusta ludowa w kwiaty wystarczy, i kwiecista spódnica, no może jeszcze sznur korali:-) pozdrawiam.