niedziela, 21 maja 2017

Kartki wyrwane z kalendarza ...

Nie wiem, jak to się dzieje, że nie nadążam za upływającym czasem.
Kolejne dni uciekają stanowczo za szybko, dopiero początek tygodnia, a tu już koniec, dopiero początek maja, a tu już prawie koniec. A ja chciałabym smakować powoli, rozkoszować się każdą chwilą, i dobrze, że chociaż zdjęcia pozwalają zatrzymać te ulotne momenty:-)
Były wyprawy surwiwalowe z Jaśkiem do potoku, radosne bieganie po łące, ciekawość świata małego brzdąca ...







Niestabilna pogoda nie pozwoliła nawet na spokojne zrobienie przeglądu w ulach.
Mąż z konieczności zajrzał do nich w dzień dosyć mglisty, niezbyt ciepły, bo nie można było już dłużej czekać. Pszczoły zbytnio nie kwapiły się z opuszczeniem ula, i kiedy w pewnym momencie wyjrzałam przez okno w kuchni, zobaczyłam, jak mąż omiatał siebie szczotką z masy owadów ...
reszta wisiała u wlotki do ula ...


Taki widok nie działa na mnie dobrze ... a co, jeśli go pożądlą i trzeba go będzie stamtąd wyciągać, a tu tyle pszczół ... i to dopiero drugi ul. Z zaniepokojeniem zaglądałam co i rusz, czy widać go zza pszczelego domku ... nie, to stanowczo nie na moje nerwy. Inaczej jest, gdy jest ciepło, słonecznie, pszczoły są w oblocie, ul prawie pusty ... ale przeglądy trzeba zrobić, nie ma zmiłuj!
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, tylko jedna go użądliła, już przy zdejmowaniu tego kaftana ochronnego. Nie pracowałabym przy pszczołach, za dużo we mnie strachu.
Przez Pogórze przetoczyło się sporo burz, takich wiosennych, orzeźwiających, z grzmotami i błyskawicami, aż ziemią w posadach trzęsło ... czasami nawet z gradem.



Akuratnie w przeddzień wysadziłam na grządki młodziutką paprykę.
Zrezygnowana patrzyłam przez okno, jak gradowe kulki odbijają się od dachu, od kamieni ... nie było to poczekać? bez jakiejkolwiek nadziei poszłam po burzy pooglądać straty. Niemożliwe ... a jednak przetrwały wszystkie, może grad padał pomiędzy listkami, omijając te mizeroty:-)


Po takiej ulewie z dolin podnosi się mgła, a zachodzące słońce podświetla Kopystańkę.
Trawa u nas jeszcze niekoszona, bo kwitną łany niebieskiej dąbrówki, bodziszek żałobny jest również nektarodajną rośliną, zakwitły moje storczyki ...




Pewnego ranka, jak zwykle przez kuchenne okno dojrzałam pazia żeglarza, żerującego właśnie na dąbrówce ... zrobiłam mu dziesiątki zdjęć, dopóki Mima nie wpadła w trawy, bo przecież coś tam fruwa ... żeglarz odleciał swym dziwnym lotem, jakby w podrygach, rozkładając skrzydła bez trzepotania ... następnego dnia znowu przyleciał na dąbrówkę, posmakowała mu:-)



To piękny motyl, jest się nad czym pochylić.
Jakiś czas temu odwiedziłam z koleżanką naszą ulubioną górę w pobliżu, zaczynały rozkwitać zawilce wielkokwiatowe, a i wiele innych roślin czekało tylko na cieplejszy dzień. Dziś pewnie jest
tam biało ...




Wróciliśmy dziś z bardzo sympatycznego festiwalu turystycznego w Jamnej, pełni wrażeń, z lekka niewyspani, naśpiewani, naklaskani, nachodzeni po górkach, skałkach ... ale o tym w następnym wpisie, bo wyszedłby post-tasiemiec:-)


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, pozostawione słowa, wszystkiego dobrego, pa!





16 komentarzy:

grazyna pisze...

Paz zeglarz!!! niedy go nie widzialam, jaki piekny! piekniejszy niz paz krolowej, ktorego widzialam.
Raj na ziemi! Jasko jaki duzy! sliczne zdjecia Jasia!
i zdjecie nr 10 absuolutnie swietne!!!

Dom z mozaikami pisze...

Cudowne to zdjęcia zachodzącego słońca, jak japońska rycina - niesamowity klimat

Dana M. pisze...

Wszyscy odczuwamy przyśpieszony upływ czasu, jakby tam na górze ktoś szybciej korbą obracał ;)
widoki macie przednie, jest czym oczy nacieszyć :)
pozdrawiam

wkraj pisze...

Ja też chcę taką łąkę z dmuchawcami :)
Bardzo mi się podoba to zdjęcia. Pięknie u Was, wreszcie zielono, wiosennie i słonecznie. Po burzy zazwyczaj też wychodzi słońce.
Czas rzeczywiście zasuwa jak szalony.
Pięknie pozdrawiam.

agatek pisze...

Piękne zdjęcia.
Chciałabym więcej napisać ale niestety nie dam rady, bo bardzo źle się czuję. trudno mi cokolwiek sklecić.
Cudownie piszesz i pokazujesz naturę :)
pozdrawiam

Aleksandra pisze...

Jakiż to piękny czas nastał, jednak za szybko przemija. Pięknie jest patrzeć jak rozkwita tyle pięknych roślin. Wyobrażam sobie te mgły i wschodzące słońce, toż to bajka. Pozdrawiam serdecznie z drugiego krańca kraju.

Mażena pisze...

Czas ucieka i ta gonitwa meczy. Ale masz ten cudowny azyl! A tam tak pięknie! Jaś jaki duży! To jest ten czas....

Beata Bartoszewicz pisze...

Nie dziwię się Twojemu lękowi przed pszczołami. Tym bardziej podziwiam Wasz trud wkładany w pozyskiwanie tego słodkiego płynnego złota :)

Czas coraz szybciej płynie, to prawda...

Uścisków moc zasyłam serdecznych,

BB

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Grażynko, on piękny jest, wyróżnia się wśród braci motylej:-) Jaśko lada dzień 3 lata skończy, choćby po tym widać, jak czas szybko ucieka; eh! Grażynko, tylko my wciąż młode:-) pozdrawiam.

Domku z mozaikami, czasami uda mi się wśród tych setek zrobionych zdjęć zdziałać coś oryginalnego, ale to już zupełnie nieświadomie:-) pozdrawiam.

Dana, wydawało mi się, że kiedy będę starsza, to będę mogła posiedzieć na ławeczce pod ścianą chatki, grzać kości do słońca, a tu nie ma czasu na nic, a jeśli już, to wyrwane kosztem zaniedbania innych obowiązków:-)
pozdrawiam.

Wkraju, deszcze przyklepały dmuchawce, otrzepały, i nic Ci nie poradzę:-) no właśnie, co z tym czasem? widzę, że wielu z nas tak ma:-) pozdrawiam.

Agatek, hejże! a co to za złe samopoczucie? przeziębiłaś się w tej huśtawce pogodowej? zdrowia życzę i pozdrawiam.




Tupaja pisze...

Piękne te Wasze okolice :)
Żeglarze są przepiękne. U mnie ich nie spotkałam choc pewnie są. Za to na lilakach w lasach na byłych poligonach radzieckich- w zmasowanych lotach :)
pozdrowienia

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aleksandro, bardzo spodobało mi się poszukiwanie oryginalnych roślin, fotografowanie ich, to jakby moje nowe hobby:-) mgły w dolinach bardzo malownicze, po deszczu, albo rankiem; pozdrawiam.

Mażena, czas ucieka, a ja planuję lekko zwolnić, chociaż ... trawa urosła już po kolana:-) Jaśko kończy 3 latka, kawaler jak się patrzy; pozdrawiam.

Beata, tak, tak, to przez te uszy:-) mąż trudzi się najbardziej, ja tylko spijam soki na końcu:-) płynie coraz szybciej, i coraz go mniej; pozdrawiam.

Tupaja, przed kilku laty obserwowałam je w ogromnych ilościach w Rumunii, na kwitnących śliwach; to był widok; wręcz egzotyczny piękniś, zwraca uwagę bardzo; pozdrawiam.

Grażyna-M. pisze...

Czas jakoś przyspieszył, nawet nie zauważyłam, a tu maj się prawie kończy.
Piękny motyl. U nas znowu zniknęły. Widziałam tylko jednego bielinka. Może znowu te mrozy narozrabiały?
Dmuchawce też mają swój urok.:)))
Serdeczności:)

Lidka k. pisze...

posty tasiemce nie są złe, przynajmniej jest do czego z kawą przysiąść :)) oczekuje opowieści o Jamnej jak kania dżdżu, serdeczności :)))

Krzysztof Gdula pisze...

Mario, Twoje strony są piękne w wiosennej szacie.
Tak, tak: dni mijają stanowczo zbyt szybko! Młodzi tego nie widzą, nie mają skali porównawczej, ale fakt to niewątpliwy: czas teraz pędzi szybciej, niż kiedyś.
Ziemia się szybciej obraca, czy co?…
Mgła dołem, górą cudne słoneczne kolory – ładne zdjęcie, urokliwe.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Grażyna-M, no właśnie, maj się kończy, a my wcale nie zdążyliśmy nacieszyć się wiosną; nie było jeszcze dobrej pogody na motyle, pochowane przed zimnem:-) dmuchawce to sama ulotność i delikatność; pozdrawiam.

Lidka, mówisz-masz:-) pozdrawiam.

Krzysztof, swoista zależność, prędkość upływu czasu od wieku człowieka, i wcale nie jest to dobra zależność:-) może faktycznie ktoś podkręca ziemię? ja wolałabym w tę drugą stronę, na wolniejsze obroty:-) czasem uda się raz na 1000 zdjęć:-) pozdrawiam.

makroman pisze...

Piękni ludzie w pięknym miejscu.