niedziela, 5 czerwca 2011

Zającu! Ja ci pokażę!

Tropikalne upały przeplatają się u nas z równie tropikalnymi i gwałtownymi burzami. W piątek, po południu szła ulewa za ulewą....




,.... w momencie warstwa wody pokryła cały ogród, nie nadążając wsiąkać. Obserwowałam na pergoli gniazdo kosów, samica szeroko rozłożyła skrzydła, ogarniając całą gromadkę, a dziobek podniosła do góry, aby deszcz spływał swobodnie.
Na budowie obwodnicy gliniasta skarpa spłynęła na ulicę, szorowała całą szerokością jezdni, chodnika i spływała ludzim na podwórka. Tylko worki z piaskiem zdołały ją zatrzymać, jak przed powodzią, wieczorem myjki zmywały całą breję, a rankiem, jak wyjeżdżaliśmy na Pogórze, wszystko zdążyło wyschnąć i tylko mgła z pyłu gliniastego unosiła się nad okolicą.


Na górze spotkaliśmy Janka od 5-ciu źródełek, a Haneczka pochwaliła, że oglądała moje grządki i wszystko ładnie rośnie. Już u wjazdu powitał nas odurzający zapach jaśminu, rozkwitłego na potęgę, a ja w podskokach pogoniłam, oglądać swoje włości ....


,.. trawa urosła w sadzie powyżej pasa, można bawić się w chowanego, a na grządkach czegoś mi brakowało....


,... równo odcięte i ułożone listki kalarepy, młodziutki środek wyjedzony....


 ostały się dwa kalafiory, a po selerach ani śladu, pory równiutko przystrzyżone na wysokość 2 cm, już i za pomidory się zabierał, odciął parę kwiatków i listków. No, ja ci pokażę, zającu!


Najpierw zapalikowałam i przywiązałam pomidory...


,... a potem pomocowałam się z tyczkami do grochu, dobrze, że był deszcz i ziemia miękka, bo inaczej trzeba by wiercić otwory...


,... a całość ogrodziłam siatką z miejskiego ogrodu, kiedyś jej używałam do ochrony roślin przed niszczycielską działalnością Reksa. A no, zobaczymy, trzeba dosadzić zjedzone roślinki, Grey Wolf podpowiedział o użyciu lampek solarnych z marketu, chyba dołożę jeszcze stracha na wróble, kapelusz już mam.


Pod śliwkami jest naturalne stanowisko orlika, być może pozostał po dawnych mieszkańcach, a może przywiały go tu wiatry, Zbieram potem pieczołowicie torebki nasienne i rozsiewam, gdzie się da, rośnie już pod chatką i w ogrodzie.


Do tarasu prowadzi już spory kawałek kamiennej ścieżki ....



,... a sam taras jest pokryty płytami w 1/3 wielkości ...


,... dosadziłam sporo nowych ziół...



... które już kwitną, od razu przyleciały trzmiele i pszczoły.


W przybudówce, tuż nad wejściem, w otworze drzwiowym odkryliśmy nowe gospodarstwo, zielone cienie świadczą o tym, że osy oskrobywały do budowy gniazda okiennice, które są pomalowane na zielono. Trzeba było skradać się po narzędzia, a co dalej? Żal mi niszczyć ich pracę...


Cebula znalazła sobie okienko na świat i ma się dobrze ...


.... nowy, klamociarniany nabytek, gliniany gar, podobny do urny na prochy przodków, chyba takie wykopali w kurhanach, koło Średniej...


... na paskudnej, plastikowej szybie kogucik, posłuży mi kiedyś za wzór, może jakaś aplikacja, tudzież coś na kamieniu lub desce.


Przyszła łazienka orurowana, pompa zadziałała i wczoraj z kranu w kuchni popłynęła pierwszy raz woda, o radości! Roboty jeszcze moc, a może dwie moce, ale damy radę.


Kratka przy tarasie pokryła się już liśćmi winorośli i daje przyjemny, prześwietlony cień i chłodek.

Jeszcze trochę cudności z kwitnących za sadem łąk ...









Wszystko faluje w wiosennym wietrze, złoci się, różowi, niebieszczy i pachnie.


Pozdrawiam serdecznie wszystkich spod Kopystańki, dziękuję za odwiedziny i ciepłe słowa, miłego, niedzielnego popołudnia.


21 komentarzy:

HANNAH - UNE FEMME pisze...

U mnie tez takie tropiki, słonce i deszcz i wszystko rośnie jak głupie-oprócz czereśni która obgryzła Guapa-wrrrrr.
Buziole

mania pisze...

Piękne te łąki :)
Podobno zające można odstraszyć zawieszoną na jakimś drągu płytą CD. Boją się błysków.
Pozdrawiam :)

Radziejowe Zacisze pisze...

Pierwsze zdjęcia bardziej przypominają las równikowy niż rodzime krajpbrazy. Piękne łąki masz w koło. Uwielbiam patrzeć na takie majowo - czerwcowe kolorowe łany. Podziwiam sentyment do os, bo mimo mojego przyrodniczego wykształcenia i ekologicznego zapału, nie wyobrażam sobie życia w towarzystwie tych owadów. Do dziś pamiętam zmagania z osami ziemnymi i ich gniazdami w ogrodzie i nigdy nie zapomnę kliku dotkliwych użądleń. Życzę dużo sił do pracy w ogrodzie. Pozdrawiam. Ania

Riannon pisze...

Straty w ogrodzie są przykre, ale dobrze, że są jeszcze gdzieś zające. U nas już nie występują. Jak się jakiś pojawi, to w prasie o tym piszą, hi hi... :-)
Zdjęcia polnych kwiatów cudne. Natchnęłaś mnie do ruszenia z aparatem w sad, choć upał dziś jest niemiłosierny :-*

Inkwizycja pisze...

Ach, jakie cudne są te łąkowe zdjęcia! Właściwie to już lato zbliża się wielkimi krokami... Pięknie Wam zarosła kratka przy tarasie, że o samym tarasie nie wspomnę ;-) U Ciebie w szkodę wszedł zając, u mnie notorycznie ślimaki-pomrowce niszczą warzywa i kwiaty... z dwojga złego wolałabym zająca ;-)
Ściskam czule!

gocha pisze...

Podziękowania (tradycyjne już) za fotorelację z raju:)

Grey Wolf pisze...

listki kalarepy to chyba jakieś robaczki..u mnie też parę 'obcięło'..zając by zjadł a nie zostawił :)..a resztę to może i sarna....
U mnie też jaśminowiec kwitnie, a Rudbekie powyżej pasa ;)..groch tak wysoko nie rośnie, prędzej fasola Głupi Jaś :)..trzeba mieć w zapasie szpiczasty łom do robienia otworów w ziemi pod paliki..
yy, niebieskiego masz orlika!, ja mam jakiś blado cielisty, w ogóle go nie widać :)..
takich gniazdek na poddaszu to u mnie nieraz pełno, w drzwiach to gorzej..
a czemu żadnych chwastów nie ma na grządkach? :)..cebula super..a gdzie jest taka klamociarnia?..
szybko Wam idzie, ja jeszcze nie mam rurek w łazience..
CD dobre w dzień, jak słońce..uff :D

jola pisze...

Pięknie Ci się wszystko zieleni i rozkwita, u nas tak samo, upał i burza za burzą, ulewa za ulewą. Taka pogoda sprawia, że trawę kosić trza co chwila, a nieproszeni goście zasiedlają moje grządki z kwiatami, uff.. już nie nadążam za tym wszystkim. Gar gliniany superowy. To gniazdo os może być trochę niebezpieczne - chyba. A zając baardzo się zdziwi, jak przyjdzie na śniadanie, a tu restauracja zamknięta, karta dań okrojona i gdzie on biedaczek będzie jadał, no gdzie, ja się pytam :))

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Hannah, mój Reks też tak obgryzał dla zabawy, posadzisz nowe i zabezpieczysz przed Guapą, serdeczności.

Maniu, będę próbować wszystkiego, dzięki.
Żal mi tych łąk, bo za chwilę pójdą pod kosę, pa.

Aniu, jest busz, jeśli wszystko pójdzie jak trzeba, to dziś po południu jadę na Pogórze na wielkie koszenie, tam, gdzie trawa wysoka, to nóż na kosę, żyłka nie da rady. Jeśli osy będą atakować, wykurzymy je jakoś, na razie są łagodne, też mnie pocięły przy żywopłocie, ale to inna odmiana, większa i z odstającymi odnóżami, te są chyba łagodne hm! do czasu, pozdrawiam.

Riannon, już kilka widziałam, mniejsze, większe, i ten mój też skakał po łące rankiem. Czekam na Twoje łąki w obiektywie, serdeczności, pa.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Inkwizycjo, jak są truskawki i czereśnie, to już właściwie lato. Ślimaków na razie nie zauważyłam, ale za to w miejskim ogrodzie plaga, chociaż właściwie w tym roku jakby mniej, też lubię zające, pozdrawiam serdecznie.

Gocha, już teraz można zagubić się w tym raju-gąszczu, muszę odkosić na początek chociaż drzewka, których prawie nie widać, pa.

Grey Wolf, to było świeżutkie, z poranka wczesnego, chyba robaczek nie zdążyłby, turkuć idzie spodem, a śladów kopytek na grządkach nie było. Musi jakieś miękkie łapki, jest Jaś na tyczkach i szparagówka Mamut, tyczna, pnie się wysoko, kiedyś ją miałam, płaska, szeroka i bez zwłóknień, pyszna.
Łom stoi w kącie, bo często kamienie nim wygrzebuję. Orlik jest intensywny w kolorze, nazbieram Ci nasionek, wysiejesz sobie. Chwastów nie ma, bo grządka świeżo przekopana na początku maja, klamociarnie są w Przeworsku i wokoło. z łazienką będziemy się grzebać całe lato, a może i dłużej. Myślę, że coś tam dla mnie zostanie, nawet po wizycie zwierzaków, pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Jolu, zawsze bardzo cieszę się na nadchodzącą wiosnę i lato, ale ciągle zapominam, że będzie trawa i trzeba będzie kosić na okrągło. Masz, Jolu, ślimole w kwiatach? Osy, jak będą niegrzeczne, to je wykurzymy, chociaż na tarasie rokrocznie budują baniaste domki i jakoś sobie razem żyjemy, tylko nie trzeba ich niepokoić i uważać, co się pije ze szklanki, bo lubią piwo też.
Też chciałabym zobaczyć poranną minę szaraka, choć jego przysmaków już prawie nie ma, ot! 2 kalafiory, niech się przerzuci na łąkę, tam mnóstwo ziół i "zajęczej kapustki". Brat mówi, że chyba ta niska siatka nie ochroni przed jelonkami i fasole wszelkie na pewno obgryzą i chce mi dać ogrodzeniową, wyższą, chyba skorzystam. Jolu, lubię tak pracować, coby tylko czasu nie zabrakło, serdeczności na Jaworzyny, pozdrawiam ciepło, pa.

ankaskakanka pisze...

Ale Wam zazdroszczę deszczu. U mnie ani kropli i tak już od dwóch tygodni. Skwar taki że nie można wytrzymać.
Mario jak Ty dobra gospodyni jesteś.. nawet gniazda os Tobie żal.
Jak pięknie i zielono.... Pozdrawiam.

M. pisze...

Powiększam sobie zdjęcia deszczu i wpatruję się jak sroka w gnat! Może go sprowadzę do nas? Sąsiad zrobił pierwsze sianokosy i ma połowę spodziewanych zbiorów. Susza taka, że nic nie rośnie w górę. Przy ziemi żółto i trzeszcząco.
Gratuluję wypływu wody! To naprawdę wielka chwila!
Bardzo mnie zaciekawiła Twoja antyzającowa siatka. Jak ona jest zamocowana na słupach? Sama ją naciągałaś?
Zdjęcia z łąk tak cudne, że aż się błogo robi. Taras i kamienne ścieżki nieodmiennie mnie zachwycają.
Mario, a czy w Twojej niezwykłej klamociarni, można upolować jakieś formy na sery wędzone? Bo na allegro pojawiają się tylko oscypiarki.
Pozdrawiam ślicznie!

M. pisze...

A ta zaradna cebula - kapitalna!

jola pisze...

Ślimaków nie widzę, widzisz Marysiu jak to jest, u nas wciąż upał, a potem zlewa, trawa do pasa, kosić trza, a tu nie ma jak. Tym bardziej, że będą to moje pierwsze sianokosy i nie mam o tym zielonego pojęcia, do tej pory zostawialiśmy trawę na łąkach, a u Magdy susza...

Sunniva pisze...

Ech...... Zazdroszczę deszczu! U mnie gorąc straszliwy ,ledwie dyszę :( Z nadzieją wypatruję deszczu ! U mnie na wiosce zeszłej wiosny też gniazdo zbudowały , ale wredne szerszenie ! Nie było nad czym się zastanawiać i chałupę szerszeni rozwaliliśmy!Super, że woda u Ciebie już w rurach bulgocze! Pozdrawiam ! S.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ankoskakanko, e tam, zaraz gospodyni. Jeśli nie wchodzimy sobie w drogę, to możemy razem żyć, ale dziś ktoś zrobił za mnie robotę, napiszę o tym, pozdrawiam.

Magdo, że też chmury nie mogą równomiernie rozłożyć dla wszystkich tego deszczu, ale na Pogórzu również sucho, grzmi, straszy, idą chmury i nic. Siatka na zająca jest w kawałkach, pocięta, aby objąć grupy roślin i teraz łączona drutem i co kawałek wbijane patyki, aby stała w pionie. Może w tych klamociarniach jest coś takiego, tylko ja nie wiem, jak to wygląda, sama zakupiłam w zeszłym roku formy na oscypki w Nowym Targu i tylko o takich mam pojęcie. Wiem, że używają też form do wyciskania masła, takich obustronnych, drewnianych, na forum serowarskim czytałam, pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Jolu, myślę, że sianokosami nie ma co za bardzo martwić się, przyjedzie jakiś sąsiad, skosi, a Wy sobie sianko wysuszycie, zbierzecie do stodółki i będą miały kózki na zimę, sąsiedzi wszystko pokażą i nauczą. A ja myślałam, że w zeszłym tygodniu wszędzie popadało, gdzieś tam były podtopienia, a tu susza.
Jolu, a przy sianie wspaniale się opala, równomiernie, bo w ruchu, serdeczności.

Sunnivo, z szerszeniami to była osobna historia, też osiedliły się w domu i przez to miałam upojną noc w samochodzie, sama zła jak szerszeń i wszystkie gwiazdy policzyłam, pozdrawiam.

Wonne Wzgórze pisze...

U mnie w tym roku jaśmin nie zakwitł... Nie wiem czemu :( Strachy na wróble są super, na pewno chciałabym takiego mieć u siebie, jak już będą pory i pomidory (o jak mi się zrymowało), ale to nie w tym roku. Zazdroszczę pięknego ogrodu. U mnie wszystko zdziczałe.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wonne Wzgórze, a może pąki mu przemarzły w te chłody majowe? Zrobisz remont domu, a potem zajmiesz się ogrodem, wszystko po kolei, pozdrawiam serdecznie.

Grey Wolf pisze...

ja robię i tu i tu, wszędzie po trochu :)