poniedziałek, 24 września 2012

Może w Rumunii jeszcze lato?

... to i pojechaliśmy sprawdzić.
Nocą przejechaliśmy Beskid, potem Słowację i Węgry, obraliśmy kierunek na Oradeę i góry Bihor, z ogromnym płaskowyżem Padis pośrodku.
Mnóstwo zjawisk krasowych, jaskiń, malowniczych zapadlisk, ścian skalnych i wąwozów.
Strasznie mało czasu, żeby chociaż część zobaczyć.
Zajechaliśmy do Jaskini Niedźwiedziej w Chiscau, małej wiosce u podnóża gór ... wejście do niej zabudowane nowoczesnym pawilonem, z przeszkleniami, tarasami, schodami ... ani pomyśleć, że za tymi drzwiami znajduje się jaskinia.
Niestety, nie wpuszczą nas z Miśką, nawet noszona na rękach nie ma prawa wstępu, jak się później przekonaliśmy, nigdzie z nią nie wejdziemy.
Mąż został na zewnątrz, a ja poszłam zwiedzać ...


Wewnątrz chłodno, polarek na grzbiet obowiązkowo
Ciekawa jest historia tej jaskini ... 15 tysięcy lat temu głaz zatarasował wejście do groty i uwięził wewnątrz 140 niedźwiedzi, które nawzajem pożarły się, o czym świadczą porozrzucane wszędzie kości.


Tylko szkielet ostatniego niedźwiedzia w całości pozostał w jednym miejscu, chociaż co niektórzy poddają w wątpliwość te fakty, że niby spreparowane na użytek przyciągnięcia jak największej liczby turystów.


W 1975 roku, podczas wydobywania marmuru z sąsiedniej ściany, odkryło się wejście do tej jaskini, pewnie dzięki temu wszystkie stalaktydy i stalagmity w nienaruszonym stanie przetrwały do dziś.
Trafiła mi się grupa rumuńska, więc i przewodnik mówił po rumuńsku, z czego ja nie rozumiałam nic ...
za to chłonęłam piękno tego miejsca, pierwszy raz w życiu widziałam takie cudo.


Jedziemy dalej w głąb gór, na drogach roboty, trzeba czekać.
Wydostaliśmy się wreszcie ponad granicę lasów, na pastwiskach owieczki, krowy, trochę koni ...


I bardzo sucho ... pożółkłe połoniny, suche źdźbła trawy, tak się zastanawialiśmy, na czym pasą się te zwierzęta?
Zanocowaliśmy w domku przy cabanie Padis ... kiedy gospodyni zobaczyła Miśkę, wskazała ręką miejsce przy drzwiach, że pies tutaj zostanie na noc, na zewnątrz ... wyścieliliśmy posłanko przy nas, w domku ... na zewnątrz! w nocy! przy tych ogromnych psach pasterskich!


Przed nocą pochodziliśmy po okolicy, pasterze przyjaźni, pozdrawiają, jakaś babulka przy szałasie smaży placki z bryndzą, młodzi Czesi zajadają się nimi, wołają nas ... my przyjdziemy jutro.


Noc przepiękna, rozgwieżdżona, i wyjątkowo ciepła ... za ciepła ... i niestety, ranek przyniósł deszcz ... nie poszliśmy na placki z bryndzą, tylko szybkie pakowanie i kierunek na południe.
Wcale nie tak sprawnie zjechaliśmy w dolinę, pasterze już zaczęli spędzać swoje stada w dół, zatory na drodze ...


Przenikliwy gwizd, psy ... i już stado robi miejsce na przejazd ... ciobani machają nam na pożegnanie ...


Cielęta są zwożone w przyczepach, także niektóre krowy ... a deszcz leje ...
Zatrzymaliśmy się w Deva na pyszną kawę, tuż przy kolejce wywożącej turystów do zamku na ogromnej górze ...


Deszcz jakby ustawał, co przywitaliśmy z niejaką ulgą, bo straciliśmy również wycieraczkę po stronie kierowcy ... a to dopiero początek naszej podróży.
Zahaczyliśmy o zamek w Hunedoarze ...


.... ale najbardziej zaskoczyły nas wille, budowane w mieście ...


... całe dzielnice ... jaki kontrast z sąsiadującymi, biednymi domami ...
Jeszcze jedna wioska ... Densus ... i prawdopodobnie najstarsza cerkiew Transylwanii, zbudowana na ruinach rzymskiej świątyni ...


Przyjeżdżają tu pielgrzymki, ludzie modlą się przytulając twarze do stareńkich ikon, zawieszonych przy ołtarzu ... opiekuje się tym miejscem czcigodny mędrzec z długą, białą brodą ...






Na parkingu, przy cerkwi, wszechobecne psy ...

e

... za chwilę pojawiło się ich ponad dziesięć, zaczęły walczyć między sobą o kromki, rzucane  przez te siostry zakonne ... okropne ... jazgot i pisk.
A my ruszamy dalej, w góry Retezat ... pogoda niepewna ...

C.D.N. ...


Pozdrawiam Was serdecznie w ten cudny, jesienny poranek, dzięki za odwiedziny i dobre słowa, pa.









16 komentarzy:

Lusia pisze...

Piękną wyprawę mieliście, rozmarzyłam się, oj, ja bym też tak chciała.

AnkaSkakanka pisze...

Ale ciekawa wycieczka. Krajobrazy są inne niż nasze, te domy, zabudowania, ta bieda, psy błąkające się i łaknące jednej kromki chleba i zamczyska, jako domy mieszkalne. Nie byłam niestety w tym kraju, ale jest bardzo ciekawy. Pozdrawiam

Ilona.. pisze...

Co za kontrasty wspaniała wycieczka ten wjazd do zamku na górę obłędna sprawa czekam na ciąg dalszy :)
Pozdrawiam I.

Jo pisze...

Rumunia jeszcze ma w sobie trochę uroku tego nie rozdeptanego przez turystów szlaku, naturalność i piękne krajobrazy ;)

Agata Rak pisze...

wspaniała wyprawa..szczególnie góry piękne...

mania pisze...

Oj tak i u nas sucho. W sobotę niby padało ale jak poszłam w niedzielę do lasu, wcale tego nie było widać. Oby zima była śnieżna.
Piękna wycieczka :)
Pozdrawiam serdecznie :)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

przepiękna wycieczka, w tej jaskini też kiedyś byłam, rzeczywiście cudo.

wkraj pisze...

Ładna relacja, pokaże zdjęcia żonie, ostatnio marzy o wyprawie do tego kraju.
Miłej dalszej podróży.

ciche marzenia...ciii... pisze...

Rewelacyjna wycieczka, u Ciebie to takie proste , wsiąść i jechać , niby tak , ale to chyba trzeba by było mieć takiego męża:), któremu się chce.....

Powrót do tradycji pisze...

Te doliny z polanami pełnych zwierząt wypasających się na łonie natury RAJ!!! :)

Antonina pisze...

Wspaniała wyprawa. A jaskinia robi wrażenie.

Tenia pisze...

Jaskinia robi wrażenie.Dobrze jest zobaczyć różne miejsca.Szkoda tylko ,że na świecie jest tyle kontrastów.
Pozdrawiam serdecznie:))

Inkwizycja pisze...

Sprawdzić, czy w Rumunii jeszcze lato... i już jest pretekst do wyjazdu ;-) To jest cudne u Was, a wycieczka jak zwykle barwna i pełna wrażeń ;-) Czekam na równie fascynujący ciąg dalszy ;-)
Ściskam czule

Rogata Owca pisze...

Och, Marysiu, znów dla mnie post. Dziękuję, czekam na dalszy ciąg i pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Lusiu, przenosiliśmy się z miejsca na miejsce, trochę to męczące, ale dzięki temu można coś zobaczyć; pozdrawiam Cię.

AnkoSkakanko, zupełnie inaczej niż u nas, bardziej południowo, turecko wręcz; wróciłam chora na myśl o tych wszystkich psach; ciepełko ślę.

Ilono, wyciskają z takich obiektów, ile się da, opłaty za wszystko; pozdrawiam.

Jo, najwspanialsza jest prowincja, jakby zatrzymał się czas; chociaż te obiekty przemysłowe, budowane bez liczenia się z naturą przeżają, teraz to sypiące się, zrujnowane kolosy, które bardzo zaśmiecają krajobraz; pozdrawiam.

Agato, przy dobrej pogodzie to tylko widoczne góry, góry i ... góry, nakładające się pasma, coraz wyższe; wydaje się, że już będzie równina, ale skąd! wyłaniają się następne, bezkres;
serdeczności.

Maniu, u nas jest sucho, ale zielono, potoki z płynącą wodą, a u nich wyschłe, kamieniste koryta, świat przykryty warstwą kurzu; zima niech śnieży, tylko te mrozy mnie straszą; pozdrawiam Cię serdecznie.

Natalio, tak zachowane nacieki skalne, i taka ich ilość zaskoczyły mnie mocno, patrzyłam i patrzyłam; pozdrawiam.

Wkraju, to nic trudnego taki wyjazd, bardziej chyba trzeba przestawić się psychicznie, bo chyba wszyscy mamy złe wyobrażenie o Rumunii, a na miejscu okazuje się, że nic z tych rzeczy; patrzymy na ten kraj przez pryzmat żebrzących Romów; życzę spełnienia marzeń o podróży; serdecznie pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ciche marzenia, czasami nie chce się wstawać w środku nocy, męczące, długie kilometry, mężowi czasami ręce przyrastają do kierownicy, ale zawsze po powrocie mówimy, warto było! serdeczności.

Tradycjo, pasterze są wszędzie, nie ma dla nich sztucznych granic parków narodowych, zakazów, to ich odwieczne prawo; pewnie dzięki temu połoniny im nie zarastają, mają mnóstwo różnych serów, wszyscy są szczupli; pozdrowienia ślę.

Antonino, i na mnie zrobiła wielkie wrażenie, miałam czas na zajrzenie w każdy kącik, chociaż jest prawdopodobnie jeszcze jeden poziom, zamknięty dla turystów; serdeczności.

Teniu, to rzeczywiście kraj kontrastów, z pewnymi rzeczami ciężko się pogodzić, widok biedy, rozpadających się, ale zamieszkałych chat, wychudłych, bezpańskich psów, koni, a może tak im dobrze? pozdrawiam.

Inkwizycjo, a lato jest, 33 stopni ciepła, jaskółki w powietrzu, koncerty cykad, zwożą skądeś pachnące siano; pozdrowienia ślę.

Owieczko, dla Ciebie przydałby się jakiś post pasterski, trzeba by pobyć trochę z ciobanami na pastwiskach i podejrzeć ich życie; pozdrawiam cieplutko.