niedziela, 2 grudnia 2012

Pogórzański groch z kapustą ...

Tak sobie majsterkujemy w tej naszej chatce.
Ostatnio doszła nam półka nad łóżkiem, na rozrzucone wszędzie książki, gazetki robótkowe, mapy.
Cieszę się z niej, bo wszystko w zasięgu ręki.


W najwyższym punkcie poddasza umieścili nam jakiś zbiornik, blaszany kwadraciak, pozostało mi tylko przykryć go serwetką i usadzić tam ozdobniki, bo musi być swobodny dostęp dla uzupełnienia płynu w instalacji grzewczej.
Udało mi się obwiązać drzewka kawałkami siatki, dla ochrony przed ogryzaniem przez zwierzęta, jeszcze gorsze dla młodych drzewek jest "pałowanie" przez jelonki ... odarte z kory młode drzewko nie ma szans na przetrwanie ...


Poszliśmy też do lasu.


Sezon grzybowy uważam za zamknięty, o czym świadczy ta mizerna resztka rydzów, znaleziona w jakimś obniżeniu terenu ... ale kiedy? 1 grudnia ...
A wieczorami wyciskaliśmy destylat z nastawionych wcześniej soków jabłkowych, smakowaliśmy, co też wybulgotało nam z nastawu mleczowego na drożdżach rasy madera ... całkiem przyzwoite winko powstało, bardzo aromatyczne, jak mówią ludzie, ponoć dobre na serce.
I na kuchni wysmażył nam się smalczyk ze skwarami, z dodatkiem jabłka i majeranku ...


... a także bigos smakowity, aromatyczny, wielokrotnie odgrzewany, prawie jak staropolski.
Dziś rano chmury oparły się na górach, zamgliły wyżej położone wioski, a potem zaczął posypywać śnieg ...


... pewnie rano będzie biało, a tu jeszcze drewno czeka na poskładanie pod dachem.
Przyjechali do nas z firmy dostarczającej internet bezprzewodowy ... pobadali sygnał ... niestety, nie będzie na razie internetu w chatce.


Pozdrawiam wszystkich serdecznie, już grudniowo, dziękuję za odwiedziny, dobrego tygodnia, pa!





29 komentarzy:

Klarka Mrozek pisze...

wzajemnie:) Miło do Ciebie zajrzeć, może i ja zrobię temu mojemu Krzyśkowi taki smalec, skoro pracuje cały dzień pod lichym daszkiem to mu chyba nie zaszkodzi

Olga Jawor pisze...

I Tobie dobrego czasu życzę!A co do grzybów, to jeszcze dzisiaj znaleźlismy dwa duże podgrzybki. Może więc jeszcze i spod sniegu wychylą się ku nam jakieś kapelusze?
Acha, jeszcze jedno - drewniana półka piękna!
A Twój smalec wyglada tak smakowicie, że chyba wkrótce zakupię słoninę i ...niech sie tradycji stanie zadosć. Jedzmy zimą pyszny smalec na razowym chlebku.Przecież nie ma nic lepszego, gdy na dworze mróz, prawda?!

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Nie da się ukryć, zima zaczyna dawać o sobie znać.Mgła zasłoniła Twoje piękne widoki,usiadła na świerki i może nawet trochę przymarzła.Drzewa zrobiły się całkiem białe.
Smalec wygląda smakowicie, ale ja powoli zapominam jak smakuje(wysoki cholesterol-niestety)
Pozdrawiam serdecznie:))

Zofijanna pisze...

Smalczyk wyglada apetycznie, ale on nie dla mnie- dieta.
Winka na razie też nie można, aż żal
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Witam !
Bardzo się cieszę,że trafiłam na Twojego bloga.To też będą(są) moje tereny ,tylko bliżej znacznie Krasiczyna ;)Zaledwie od wczoraj przeglądam ,spotkałam u Ciebie paru znajomych "psiarzy" :)Właściwie to trochę mi wstyd ,że tak wiele miejsc to dla mnie zupełne nowinki!Na razie tak niedokładnie przeleciałam ,ale już szukałam dzisiaj przepisu na trufelki!Dowiedziałam się co to są kartoflaki.Jestem świeżo upieczoną właścicielką kuchni kaflowej,będę, jeśli można, ściągać od Ciebie na te wszystkie smakowitości .Sery ,ach!Chatka moje marzenie !Tylko skąd ja wezmę czas na to wszystko?
Gorąco Cię Mario pozdrawiam !
AniaA

Joanna pisze...

bardzo lubię smalczyk i też go robię... ale bez jabłka... na Podlasiu z cebulką lubiany;

Ewa pisze...

Miłego tygodnia :)

Anka J. pisze...

Pięknie i smacznie kucharzysz. Aż głodna jestem. Ślicznie tam u Was. Pozdrawiam

OLQA pisze...

jakie smakołyki - w sam raz na to ochłodzenie:)

Mażena pisze...

Jak pięknie! Z książkami już tak jest, zawsze za mało na nie miejsca.Półka wspaniała a serwetka urocza. Oj dobrze masz, taki spacer to i zaostrza apetyt i spala kalorie. Az nabrałam apetytu na smalec, który zawsze robię zimą, jakoś wtedy lepiej smakuje. Pozdrawiam serdecznie.

weszynoska pisze...

Smalczyk dobra rzecz. Ostatnio dietujemy Kwaśniewsko, więc tłuszczyk i jajeczka w diecie na co dzień. Wiesz Mario ...dziś też przerabialiśmy nasze nastawy.

Rogata Owca pisze...

Twój kwadratowy zbiornik jakoś udało Ci się ukryć, ja mam taki typowy -beczkę. Pokoik ładny, ale to naczynie wyrównawcze koszmarne, a konieczne. Myślałam aby pomalować je w grochy. Idzie zima, u nas już teraz na oknie -4. Owce co prawda chcą się nadal paść i na siano krzywo patrzą, ale długo się nie popasą już. Smalczyk, a jakże też zrobiła. Lubię zimą ze swoim chlebem tak się kalorycznie objeść. Pozdrawiam serdecznie

Romantyczna Dusza pisze...

Smalczyk apetycznie wygląda, z jabłkiem nie jadłam.
Pozdrawiam ciepło

mania pisze...

Wino jabłkowe - to musi być pychota :)
Z utęsknieniem wypatruję śniegu, żeby wreszcie przykrył te burości. Rano padało u nas niemrawo ale od razu topniało, jeszcze za ciepło.
Dobrego tygodnia :)

Agata Rak pisze...

u mnie właśnie pada

Dom Rozalii pisze...

U Ciebie zawsze tak miło i swojsko! Smalec rzecz święta..nie ważne,że ma kalorii tyle,że nie da się policzyć:))))mniam !!!!

Megi Moher pisze...

jakie piękne te oszadziałe... modrzewie chyba?
wszystko szare, pastelowe...
a ja zapraszam po wyróżnienie!

Go i Rado Barłowscy pisze...

A u nas biało! Sypie. Więc cichutko i z zadumą pozdrawiamy.

Cium.

Koza pisze...

Szczęściarze :) u nas już dawno po rydzach.
Półeczka fantastyczna i wspaniale wpisała się w klimacik Waszego ślicznego domu.
U nas zima na całego, coś czuje że i do Was zawitała.
Pozdrawiam z górki

Inkwizycja pisze...

Bardzo romantyczne te zamglone przed-zimowe krajobrazy...
Smalczyk też zrobię, a jakże! A na święta prawdziwy bigos będzie, gotowany bez pośpiechu, tak jak trzeba.
Ściskam czule ;)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Klarko, no jasne, że zrób; taka pajda chleba ze smalcem od czasu do czasu nie powinna zaszkodzić, a Ty? też spróbujesz?
pozdrowienia ślę.

Olgo, rzadko kiedy można tak długo zbierać grzyby, chociaż ponoć jakieś też rosną pod śniegiem, jadalne; smakuje ten smalczyk, pachnie wędzonką, cebulką, na chlebku domowym, no można jeszcze do tego ogórek kiszony wyjąć ze słoika; serdeczności.

Teniu, sypało w nocy, sypie teraz, mokry taki, rozlazły ten śnieg, zwierzyna pochowana w domu, przed kominkiem, a na mnie czeka drewno do rozładunku, przywiezione z Pogórza, może jutro będzie lepiej; pozdrawiam serdecznie.

Zofijanno, jak nie wolno, to trzeba przestrzegać, a oprócz winka i smalczyku jest jeszcze wiele różnych smakowitości, dozwolonych ; pozdrawiam cieplutko.

AniuA, witaj w naszych progach i rozgość się, jeśli tylko będziesz miała jakieś niejasności w przepisie, pytaj, chętnie pomogę; a na wycieczki na pewno znajdziesz odrobinę czasu, bo to ciekawy teren; i myślę, że zaniedługo sama będziesz serowarzyć, to nic trudnego; pozdrawiam serdecznie.

Joanno, mój smalczyk też z cebulką, a to jabłko spotkałam w przepisie w jakiejś babskiej gazecie, i wypróbowałam; może być; pozdrowienia ślę.

Ewo, pozdrawiam Cię serdecznie.

O, żesz Ty, Anko J., musiałam szukać, kto to taki, dzięki i serdeczności ślę.

Olqo, też tak masz, że na zimę tęgo trzeba pojeść, coby mróz nas nie dopadł?
pozdrawiam serdecznie.

Mażeno, jakoś latem człowiek potrzebuje lżej zjeść, a zimą kaloryczniej, taka nasza strefa klimatyczna; u nas, na spacerze, w którą stronę nie pójdziesz, wszędzie pod górkę; jak zejdziesz, to trzeba wyspinać się z powrotem, i na odwrót; cieplutko pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Węszynosko, kiedyś próbowałam diety Kwaśniewskiego, było mi z nią bardzo dobrze, tylko zatęskniłam za słodkościami; chętnie wróciłabym do placuszków serowych, tylko, że dla siebie samej nie chce się; destylowaliście też? pozdrawiam serdecznie.

Owieczko, nie mamy stryszku, to mi wpakowali to za komin, zbytnio nie przeszkadza; pomaluj swoje w grochy, może być ozdobą; schowasz teraz owieczki do obórki? serdeczności posyłam.

Romantyczna Duszo, zrobiłam z jabłkiem za radą pani Dykiel, pewnie dzieki temu skwarki nie są tak twarde; pozdrawiam.

Maniu, używam potem tych winnych wyrobów do wody mineralnej, bo są to bardzo aromatyczne rzeczy; podsypuje cały dzień, ale mokro nieziemsko, w ogrodzie aż ciapie; pozdrowienia ślę.

Agato, u nas też biało i mokro; serdeczności.

Rozalio, a kto by patrzył na kalorie, kiedy to takie dobre, tylko trzeba się będzie wziąć ostro za odśnieżanie, wysiłkiem wyrównać ich nadmiar; serdeczności posyłam.

Megi, jakoś dmuchnęło przełączką chmuromgłę i pobieliło, tak, to modrzewie; dziękuję Ci pięknie za wyróżnienie; pozdrowienia serdeczne ślę.

Go i Rado, i dziś też u nas biało, i bardzo mokro, a ja wędzę zawzięcie; pozdrowienia ślę za San.

Kozo, to takie mizerne resztki rydzów, wiele zostało na polanach zmrożonych i rozlazłych, a my poczekamy cierpliwie do następnego sezonu; tak, i u nas biało, i mokro, zwierzaki okupują fotel i baranicę przy kominku, nic, tylko brać z nich przykład; serdeczności.

Inkwizycjo, skończyły się mleczne opary w dolinach, teraz dociska nas z góry, i już nie wiadomo, czy to mgła siada, czy chmura nisko; bigos dla mnie najlepszy z mieszaną kapustą, pół na pół słodka z kiszoną; pozdrowienia ślę.

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Ach jak w tej Waszej chatce klimatyczne i spokojnie.
Znów mnie tymi rydzami denerwujesz, bo nawet taka ilość, to wielka radość u nas, gdzie tych grzybów za wiele nie ma.
Smalczyk robię dokładnie taki sam ;-)
Pozdrawiam ciepło!

LUNA pisze...

Przechadzać się po takich krajobrazach...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Natalio, już nie będę, no chyba, że ze słoika albo mrożonymi; serdeczności.

Luna, zapraszam Cię na długie spacery po okolicy, bo u nas naprawdę ładnie, dlatego wybraliśmy to miejsce; pozdrawiam.

Dorota pisze...

Witaj Marysiu.
Pewnie tydzień już będzie, jak dzień w dzień czytam Twojego bloga.Otwieram "na chybił-trafił".Odkryłam go całkiem niedawno,przy okazji szperania w necie za wiadomościami o pałacu w Pełkiniach i teraz trudno mi się oderwać, bywa że i w pracy(hi).Najpierw podczytywałam wylosowane posty ale zaczęłam coś kojarzyć...i pies wydał mi się znajomy...Bardzo Ci dziękuję za piękne zdjęcia i opowieści-to kojący balsam na codzienność.
Dziękuję i pozdrawiam-Dorota

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Doroto, to bardzo miłe przeczytać, że zainteresowało Cię moje pisanie, sięgasz nawet do starszych wpisów, to miodek na serce me; znam kilka Dorotek, ale nie mogę za bardzo skojarzyć, którą z nich jesteś Ty; i cieszę się bardzo, że znalazłaś tu małą odskocznię od codzienności; pozdrawiam serdecznie.
Nie czytaj w pracy, bo szef Cię przydybie.

Dorota pisze...

Marysiu,szef jest też z tych "co znają Józefa" więc nie muszę się obawiać.W pracowych przerwach wymieniamy "partyzanckie opowieści"z gór."Partyzanckie" bo z lat dawnych-teraz już nie ta kondycja,ale i teraz czasem się zdarza.A znamy się...ze wspólnego śpiewania, I -rzadkich już- wędrówek.Duża jestem,hi.Teraz już codziennie sprawdzam czy wpisałaś jakieś nowe pogórzańskie wieści.Podziwiam fotograficzne spojrzenie,nie każdy posiadacz aparatu potrafi robić takie zdjęcia.Marzy mi się takie miejsce jak Witoldówka...Serdecznie pozdrawiam.A,nigdy nigdzie nie pisałam komentarzy i-pisząc po raz pierwszy-nie bardzo wiedziałam gdzie ten komentarz trafi.Ze zdziwieniem go teraz znalazłam i Twoją odpowiedź.Jak narazie to wygląda to w moich oczach jak "pisanie na Berdyczów",no ale widać jakaś ręka jednak tym kieruje,hi,i trafia jednak tam gdzie powinno.
Raz jeszcze serdeczności.
Dorota

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Doroto, wcale nie "na Berdyczów", obojętnie, gdzie napiszesz komentarz, zawsze do mnie trafi, bo ja mam "pulpit nawigacyjny"; dzięki za słowa uznania za moje zdjęcia, klepię ich trochę, łażąc po polach i łąkach; nie robię tych wpisów za często, zazwyczaj po weekendowym wyjeździe; życzę Ci spokojnych Świąt, zdrowia, pomyślności i radości, wszystkiego dobrego, Doroto; z "partyzanckim" pozdrowieniem.