środa, 12 grudnia 2012

Tylko na chwilę ...

... wyskoczyliśmy na Pogórze.


W chatce w miarę ciepło, wcale mrozy jej nie zaszkodziły, chwilkę palenia w piecu i już zupełnie znośnie.
Mąż zszedł do czeluści studziennych po drabinie, a ja z góry podawałam różne narzędzia, śrubokręty, odbierałam śrubki ... potem wydarliśmy pompę na wierzch.
Stan wody uzupełnił się, nie ma jej za dużo, ale na potrzeby bytowe wystarczy w zupełności.
Miśka goniła jak szalona, ryła nosem w śniegu, który oblepił pysk, na wąsach porobiły się lodowe kuleczki,  potem usiłowała schwycić je zębami ...


Jejmość zrobiła się gruba, apetyt dopisuje, czyści swoją miskę, i do Gutkowej zagląda ... pewnie po zimie obie zintensyfikujemy ruch na świeżym powietrzu.
Sąsiadka wyszła z kozami na spacer, oczywiście najlepiej gada się przy opłotkach, kozy brykały po śniegu, podskubywały jakieś łodyżki, a Miśka, pomna kozich rożków, trzymała się z daleka.
Za lasem zacisznie, słońce promieniowało od śniegu ... ciepło wręcz.
Ptaki dostały wielką porcję słonecznika, smalcowe wklejki jeszcze były.


Słońce wytopiło drogę, spływająca woda zamarzła u wjazdu na podwórze, jedna wielka ślizgawica, aż "czołg" nie poradził sobie z wyciągnięciem przyczepki z drzewem na górę, zostawiliśmy ją, może do wiosny? ... a lodowisko posypałam popiołem i jakoś wydrapaliśmy się na górę.


Mieliśmy spuszczać wodę z instalacji, ale jest ciepło, a my przecież będziemy tam co kilka dni, no chyba, że przyjdą wielkie mrozy.


Dowiozłam szuflę do śniegu, żeby było czym odgarniać śnieg ze ścieżek przy chatce.
Teraz sypie, ani wiatr nie poruszy gałązki, na drzewach robią się czapy śniegowe, czas wyjść do odśnieżania.


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, pa!


No, i nie zdążyłam zebrać czarnuszki z grządki, za to pięknie komponuje się ze śniegiem, myślę, że ptaki dadzą sobie z nią radę.


24 komentarze:

Sunniva pisze...

Pięknie jest zimą, ale wolę lato :). My teraz też z doskoku na wioskę jeździmy. Posiedzieć chwil parę , zobaczyć co się dzieje, ogarnąć i powrót do miasta...Pozdrawiam S.

Anka J. pisze...

Na wsi do zimy trza się przygotować. W mieście zrobią to służby miejskie i dozorcy ( oprócz wymiany opon w aucie). Jednak nic nie zastąpi widoczków i spokoju, a nawet żywego ognia buchającego z pieca. A czystość powietrza i rześkość poranków jest bezcenna. Pozdrawiam

Kamphora pisze...

Wspaniale widoki!
pozdrawiam :)

jolanda pisze...

Marysiu - czarnuszka piękna, warto było ją zostawić dla tego widoczku.
Piękna jest biała zima.
Pozdrawiam

Olga Jawor pisze...

Uff! Dobrze, że ze studnią sie sprawy wyjaśniły.
Moje zwierzaki też jedzą teraz jak szalone - pewnie zima szykuje się długa i sroga.
Ale pieknie jest. Śnieznie i zdrowo - tylko nas teraz jakieś przeziębienie dopadło....Mam nadzieję, że sie szybko wykaraskamy!
Pozdrowienia serdecznie zasyłam dla sąsiadki zza Sanu!:-))

Monika B. pisze...

Cudowne zimowe widoki, pięknego Pogórza.

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Odskocznia od rzeczywistości - taka chatka ;-)

mania pisze...

Misia w pełnej krasie :) Przystrzygłam Florkowi kudełki na łapkach żeby mu się kulki nie robiły ale i tak po łąkowych szaleństwach wygląda jak bałwan. Najgorsze, że on z takimi łapami pakuje się prosto na kanapę!
Pozdrawiam serdecznie :)

Kalina pisze...

Twoja chałupka i jej otoczenie wygląda jak wyjęte z jakiejś baśni... A pies z kulkami śniegu rozbawił mnie do łez! Nasza suka po zimowych spacerze wracała jak baletnica- stawiała stopy "z góry", bo kulki przy skarpetkach przeszkadzały jej w chodzeniu...

Mażena pisze...

Zimy nie da się oszukać.Pięknie u Ciebie. Pozdrawim.

jolanda pisze...

Marysiu - na Mazurach też prószy, a opony zimowe od autka w wawce i podjazd na letnich oponach pod małą góreczkę to wielki problem.

Ale na dniach mam mieć, tylko, że wkrótce wracam do stolicy przygotować się ciutek do świąt. Moi synowie dzisiaj przez telefon zwracali się do mnie PANI:)

Na Twoim Pogórzu pewnie byłabym totalnie uziemiona w chacie, choć tutaj też nieźle pofałdowana okolica.

Serdeczności

Asia i Wojtek pisze...

Zawsze u Ciebie mogę myśli uspokoić. Tak jakoś rozedrgana dzisiaj od rana byłam i od razu mi lepiej:-)))
Ściskam
Asia

OLQA pisze...

Pięknie- chociaż zimno ( a tego nie lubię:)

Zofijanna pisze...

Ładnie, zimowo, w śnieg nie za bogato,ale wieniec z kaliny bogaty.
Czy sok z niej zrobiony ?
Czy wianek to dla ptaków ?
Serdeczności

Rogata Owca pisze...

Odwiedziny u Ciebie to jak oddech i odpoczynek. Piękna ta zima jest. A czarnuszka w tych śniegowych czapach wygląda bardzo malowniczo i fotogenicznie. Serdecznie pozdrawiam

P.S. Miśka w wydaniu zimowym rewelacyjna.

Adelka pisze...

Piękne miejsce. Aż dech zapiera. Takie sielskie i anielskie... I nawet pies z kotem żyją w przyjaźni. I to drewno schnące ułożone w tak piękny sposób. Bardzo lubiłam Kłużyńskiego ,ale zawsze się cieszyłam , że dzieli nas ścianka od telewizora. Jakoś od dziecka mam wpojoną czystość i zamiłowanie do proszku do prania.. Dzięki za wpis!

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Czapy ze śniegu tylko upiększyły świat.
A Miśka z ośnieżoną mordką wygląda przeuroczo.Jakie ona ma śliczne ciemnoniebieskie oczy.
Pozdrawiam serdecznie:))

Magdalena pisze...

Zima to ulubiona pora dzieciaków. Mały jeździ do przedszkola na sankach, wobec czego ja robię teraz za renifera. Ale odmówiłam założenia rogów i czerwonego nosa... :))) Nie mam u siebie takich drzew na wklejki, ale oprócz karmnika powiesiłam kulkę ze smalcu w siatce na trzepaku. Mieszczą się na niej trzy sikorki. :))) Pozdrawiam serdecznie :)

folkmyself pisze...

ptaki na pewno z czarnuszka ci pomogą!

Krzysiek Pogórski pisze...

Kalinowy wianek tak jakbym już go wcześniej widział w letnim poście. Miło powspominać ciepłe dni, zwłaszcza po zimowej wędrówce przez Hulskie, brrr ;-)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Sunnivo, najchętniej nie wracałabym do miasta, a jadę, żeby ogarnąć, co w miejskim domu; serdeczności.

Anko J. szufla do śniegu to podstawa, trzeba wszędzie zrobić dojścia, a potem przy ciepłym piecu i widoki za oknem; pozdrawiam.

Witaj, Kamphoro, coś czuję, że i Ty niedługo będziesz patrzeć z podlaskiego okna na swojskie krajobrazy; pozdrowienia ślę.

Jolando, planowałam wykorzystać ją do chleba, ale jakoś tak zeszło, sikorki wydziobią, trochę się rozsieje na przyszły rok; serdeczności.

Olgo, do studni nowa pompa wstawiona, i wody przybyło do połowy, jest dobrze; zdrowia życzę i pozdrawiam serdecznie.

Moniko B. ostatnio potworzyły się nawet nawisy śnieżne, dopadało, a do nas tylko ślady zwierzyny; pozdrawiam.

Natalio, a żebyś wiedziała, "ptasie" tv za oknem, zwierzaki za potokiem, cisza, tak jest dobrze; serdeczności.

Maniu, Miśka szaleje w śniegu, ryje, goni na wyścigi i wcale nie marznie; dopiero potem, jak odtaja w chatce, otulam ją pledzikiem, przy okazji moczy mi kolana wodą z łapek; pozdrowienia ślę.

Kalino, to trochę odludzie, rzadko kto się do nas zapędza; Miśka sama wygryza sobie śnieg z łapek, i też dziwnie biega, bo jej przeszkadzają; serdeczności.

Mażeno, tylko żeby za dużych mrozów nie było, chociaż i w takie siedziałam w chatce; w tym roku rurka z wodą zabezpieczona; pozdrawiam.

Jolando,opony już pewnie zmienione, a Ty w stolicy; u nas stromo do góry, nawet przy niewielkim śniegu ciągnęliśmy znajomych na linie, bo nie mogli wyjechać; serdeczności.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Asiu, nie dziwię się, żeś niespokojna; ten pośpiech, żeby z remontem zdążyć na czas, a zresztą, nawet jak nie zdążysz, to świat się nie zawali; pozdrowienia ślę.

Olqo, trzeba "zakutać sia na zimu" i nie będzie źle; i wszystkie wirusy się wymrożą; pozdrawiam cieplutko.

Zofijanno, po odwilży śnieg siadł, ale jest czysty; mam z kaliny nalewkę, nikt jej nie lubi, tylko ja, jest cierpka, bogata w garbniki i "jedzie" starymi skarpetami; wianek dla ptaków, na krzakach już nie ma kaliny; pozdrowienia ślę.

Owieczko, inny był zamysł na czarnuszkę, do chleba, ale nie szkodzi, będzie w przyszłym roku; Miśka uwielbia śnieg, nazywamy ją "polniak", bo cały czas na podwórku, a warstwa tłuszczyku, którego się dopracowała, broni jej przed zimnem; pozdrawiam serdecznie.

Adelko, moje stworzenia bardzo lubią się, śpią razem, bawią się, Gucio, jak ma dosyć, to ucieka gdzieś wyżej; drewno trzeba mieć przygotowane na zimę, bo jak jest ciepło w domku, to nic nie straszne; pozdrawiam.

Teniu, chyba śnieg odbił się Miśce w tych oczach, bo rzeczywiście jakieś dziwne w kolorze, jak nie psie; wiatr już strząsnął czapy śniegowe, ale pewnie dopada nam nowy; serdeczności.

Magdaleno, pewnie nie ma dziecka, które nie cieszyło by się śniegiem; już wyobrażam sobie, jaką byłabyś sensacją w rogach reniferowych i czerwonym nosem; moje śliwy stare, pełno w nich dziur, dziupli, ptaki lubią stamtąd wyjadać tłuszczyk, najbardziej dzięcioły; pozdrawiam cieplutko.

Folkmyself, najpewniej będą to sikorki, bo to one mają bardzo ostro zakończone dzióbki, i cieniutkie; serdeczności.

Krzyśku, to ten sam, liście zwiędły, ale owocki trzymają się doskonale; niech no tylko przyciśnie mróz, ptaki objedzą wszystko; przez Hulskie wędrowałeś, pewnie rakiety śnieżne były potrzebne, dlaczego brrr? mokro, zimno i wietrznie? pozdrawiam serdecznie.

Megi Moher pisze...

JAKI WIANEK KALINOWY!
Ta Miśka to ma farta, że na was trafiła, nooo...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kalinowy, i jeszcze wplecione owocki głogu, derenia świdwy i aronii, pojedzą ptaszki w mrozy; Miśka to miłości ma, bardzo ją lubimy, nigdy nie mieliśmy suczki, zawsze psy, a tu taka przytulicha nam się trafiła, tyle brzuszka do głaskania, ufna, nigdy nie widziałam, żeby zęby szczerzyła w złości, nawet na Gutka; jednym słowem - miłości ma; pozdrawiam.