środa, 9 stycznia 2013

Podwodny świat ....

Mam cichą nadzieję, że choróbsko już nie wróci ... wymęczyło mnie, jak nigdy dotąd.
Wyjrzałam na świat jakaś taka nitkowata, chuda i z małym zapasem sił ... ale przynajmniej nie ciemnieje już w oczach, a najprostsze czynności wymagają wiele wysiłku ... i coś jakbym kubki smakowe straciła, i z węchem też nie za dobrze ... nie wiem, jak domownicy jedzą, to co przygotowuję ...
Na razie pozostaje mi patrzenie na świat zza okna, i obserwowanie ryb w akwarium, i Gutka, jak przewalają się z Miśką w gonitwie po domu.
I mogę uraczyć Was tylko moim podwodnym światem ...





Tutaj moje zwariowane bocje ... jak one zmieściły się we trzy w skorupie kokosa? ... a są sporych rozmiarów ...



Dziękuję serdecznie za troskę, ciepłe słowa, życzenia zdrowia ... pozdrawiam Was cieplutko, pa!



28 komentarzy:

mania pisze...

Podwodny świat też ciekawy :) I nie martw się brakiem kondycji, za parę dni wrócisz do formy.
Pozdrawiam serdecznie
P.S.
Może uwiecznisz figle Misi z Gutkiem?

weszynoska pisze...

Zdrowia Marysiu życzymy, oj też się okaszlałam w świąteczne dni, oj przepona zerwana i gardło zdrapane. Jeszcze łykam jakąś aspirynę, nacieram się amolem, syropki się w końcu przydały...mleko z czosnkiem i miodem i kołderka. Tyle, że schudłam...i apetyt mam jakby...większy buuuu

weszynoska pisze...

Tyle, że nie schudłam....miało byc ;)

Inkwizycja pisze...

Wracaj do sił powoli, Marysiu, dbaj o siebie, poleniuchuj jeszcze aż całkiem wydobrzejesz... po takiej chorobie potrzeba czasu na rekonwalescencję. Padre też słabowity, właściwie od świąt choruje i niby już był zdrowy... za szybko chciał siebie i mnie o tym przekonać. Pojedz sobie smakowitości, a ciałko wróci... Ty przecież zawsze byłaś szczupła ;-)
Podwodny świat piękny i ciekawy, też miałam kiedyś akwarium ;-)
Ściskam czule:)

Olga Jawor pisze...

I ja już trochę lepiej się czuję, chociaż przez parę dni będę jeszcze antybiotyki łykać i uważać na siebie, bom słaba i mizerna. Wszystkich po kolei nas to choróbsko dopada...Uciekam z tych tematów chorobowych w kolorowe wspomnienia i jeszcze bardziej kolorowe marzenia...Pozdrawiam gorąco!:-))

OLQA pisze...

zdrowiej jak najszybciej!

wkraj pisze...

Szybkiego powrotu do zdrowia!

Mażena pisze...

Tak wiele osób choruje, niesamowite! Szybkiego powrotu do równowagi :)
Śliczne akwarium, w moim są neonki, glonojady, kiryski i cale stadko krewetek. Raczej z Twoimi bocjami by się nie nadały. Lubię usiąść i patrzeć, to rozprężą.

Dorota pisze...

Napisałam jeden komentarz...coś pokręciłam i go zjadło.
Wygląda że dołączyłam do Szacownego Towarzystwa.Od niedzieli koncert kaszlowy plus zestaw objawów.Przy okazji czuję,jakby mi się ciut schudło, co w moim przypadku byłoby bardzo korzystnym zjawiskiem,ha.
Marysiu,jakoś tak lepiej się choruje, gdy można ciągle i ciągle wracać do Twojej zaczarowanej Krainy Łagodności, czytać i oglądać klimatyczne zdjęcia.
Serdecznie pozdrawiam
Dorota
Aaa...gdzie w naszej okolicy kupujesz podpuszczkę?Czy może przywozisz ją "z terenu"?
Mam nadzieję niczego teraz nie zepsuć-to odnośnie wysyłania komentarza

LEPTIR pisze...

cudne akwarium.... ja zawsze miałam ryby i dwa duże akwaria....ale tutaj niestety nie mam zostały u córki....
bardzo lubiałam patrzec jak kot leżał na szybie [ bo te dawne akwaria nie miały plastiku] i łapke trzymał w wodzie.... i czasami sobie wyłowił rybkę....
życze Marysiu zdrowia,bo to najważniejsze no i wszelakiego dobra na nowy rok....
pozdrawiam

M. pisze...

A ja, cholera, chorowałam trzy tygodnie i w ogóle nie schudłam!
Co to za choroby, z chudnięciem w pakiecie?
Powolutku wrócisz do pełni sił i do chatki się wybierzesz, będzie dobrze, tylko cierpliwości troszkę trzeba.

M. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Ja też po długiej chorobie wracam do zdrowia, więc i Tobie i sobie dużo tego zdrówka życzę!

Agata Rak pisze...

piękne to akwarium

Zofijanna pisze...

Zdrowotności życze Mario.
Rybki to zooterapeuci...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maniu, kondycja bardzo kiepska; za Miśką z Gutkiem ciężko nadążyć, dzikie biegi i okładanie się łapkami; serdeczności.

Węszynosko, jakoś tak samo się schudło, te dni niejedzenia i hektolitry potu zrobiły swoje, szybko nadrobię; pozdrawiam.

Inkwizycjo, leniuchuję z przymusu, bo sił brak, a na świat jeszcze nie wychodzę, bo boję się powtórnie przeziębić; pozdrawiam cieplutko.

Olgo, trochę czytam, ale i to mnie męczy; dobrze, że mąż na chodzie, opał przywiezie i zakupy zrobi; ciepełko posyłam za San.

Olqo, dziękuję serdecznie i pozdrawiam.

Wkraju, oj! chciałabym jak najszybciej, ale coś opornie to idzie; pozdrawiam.

Mażeno, moje bocje bardzo łagodne, choć duże, w dzień śpią w kryjówkach, nocą żerują; patrzę na ryby z przyjemnością, trochę z powodu przymusowego siedzenia w domu; serdeczności.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Doroto, i ja tak miałam przed chwilą, tyle odpowiedzi poszło w nicość; i Ciebie dopadło choróbsko, pilnuj się, bo zostawia za sobą niebezpieczne następstwa, a może przez to nasze chorowanie uodporniające przeciwciała w nas ostaną? cieszę się, że Ci się podoba Pogórze, niby niedaleko od nas, 60 km, a całkiem inaczej; podpuszczkę kupuję na allegro, nieduże ilości /10 porcji/, w postaci białego proszku, od razu poporcjowana w pojemniczki, bo 1 gram ścina 20 litrów mleka, i jedorazowo robię ser z 10 litrów, bo 20 to trochę za dużo; jakbyś chciała spróbować, służę radą; zdrowia życzę i pozdrawiam serdecznie.

Leptir, powiem Ci, że nasz Gucio jakoś niezainteresowany rybkami, młodszym trochę obserwował, teraz wcale, po co, skoro na dole miska pełna? leniwiec jeden; dziękuję, dopiero jak człowieka dopada, to docenia zdrowie; wszystkiego dobrego w Nowym, pozdrawiam serdecznie.

Magdo, he!he! w pakiecie, dobre! oj! siedzę ci ja w domu, nosa nie wychylam na razie, mąż sam jeździ do chatki palić i rzucić do karmnika, a ja mu zazdroszczę, i przywozi różne wieści pogórzańskie; dziś dla dzieci wiejskich Mikołajki, potem starsi posiadają na rozmowy, a mi żal; pozdrowienia serdeczne nad Drawę ślę.

Natalio, i wzajemnie, dużo zdrowia; pozdrawiam serdecznie.

Agato, dzięki, mąż je założył dosyć dawno, zawsze lubił rybki, a ja polubiłam przy nim; serdeczności.

Zofijanno, dziękuję i wzajemnie, bo czytałam u Ciebie, że coś Cię dopada, oby nie! moja mama, kiedy przyjeżdżała do mnie, zawsze mówiła: Wiesz, to lepsze niż tv, jak człowiek leży chory, to może patrzeć godzinami ... tak, to prawda; pozdrawiam Cię serdecznie.

Krzysiek Pogórski pisze...

Cieszę się, że wracasz do zdrowia. Ale masz czyste akwarium, a u mnie wstyd powiedzieć, prawdziwa samowystarczalna ekosfera ;-)

violapp pisze...

Witam i zapraszam do mnie po wyróżnienie Violapp,http://violapp.blogspot.com/

Krystynka w podróży pisze...

Jak ciało każe odpoczywać to nie ma wyjścia, trzeba go posłuchać. Ja za wcześnie wyrwałam się do Brzózki i chociaż tam tylko leniuchowałam, teraz od tygodnia poleguję, posypiam i wogóle rekonwalescencja w pełni. Nie szarżuj, daj sobie czas relaksu

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krzyśku, akwarium świeżo po podmianie wody, czyszczeniu dna i filtra, a poza tym jest duże, łatwiej je utrzymać; poszłabym na jakąś łazęgę po polach, a tu jeszcze nie daje, kaszel męczy; pozdrawiam.

Violu, dziękuję Ci pięknie za wyróżnienie, to dla mnie radość wielka, że doceniasz moje pisanie; pozdrawiam Cię serdecznie.

Krystynko, ciało każe wręcz leniuchować, a na szarżowanie nie ma sił, ale i tak jest lepiej, bo łażę po domu i coś tam zawsze podrzucę, o wyjazdach jeszcze nie myślę; pozdrawiam serdecznie.

*gooocha* pisze...

Na rybki można patrzeć godzinami:) Mam nadzieję, że choróbsko nawet wstrętnych wspomnień nie zostawi.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

amelia10 pisze...

Dużo zdrówka Kochana w Nowym Roku, dbaj o siebie i wracaj do sił!

Adelka pisze...

Dzięki za radę :). Teraz wystąpiłam o pozwolenie na budowę, mają odpowiedzieć w ciągu 30 dni . Projekt już złożony 4 egzemplarzach . Nie wydaje mi się, żeby było tego aż tak dużo ? Inżynierów w okolicy u mnie dostatek :), tylko nie wiem .. po co mi oni na tym etapie? A co do chodzenia:), w urzedach to ja zaprawiona w boju jestem :))) , żeby nie zapeszyć ... Natomiast projekt był zrobiony na moje zamówieni...więc nie przewiduję jakiś problemów... A co przyniesie życie to zobaczymy

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Gooocha, rybki to moje ulubienice; choróbsko jeszcze kaszel zostawiło, ale mam nadzieję, że już nie wróci; i Tobie wszystkiego dobrego; serdeczności.

Amelio, i wzajemnie, pozdrawiam serdecznie.

Adelko, powodzenia i pozdrawiam.

Megi Moher pisze...

tęczanka Basemana, tak? też miałam, różne gatunki tęczanek. Teraz tylko platynki dożywają swoich dni.
Wszyscy chorują, ja też, i też schudłam, i już mi przeszło- jedno i drugie;-)

Ania z Siedliska pisze...

To ciekawsze niz program w TV :-).
Paskudne choróbsko Cię dopadło, niech idzie precz !

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Megi, kiedyś mieliśmy takie brązowe tęczanki, ale jakoś krótko żyły, i doszliśmy do wniosku, że im mniej miesza się w środowisku roślin i rybek, tym jest im lepiej; choróbsko jakoś opornie odchodzi, kaszel mnie męczy, chyba wiosna pomoże; serdeczności.

Aniu, świtem bladym, kiedy rzucę rybkom jedzenie, piję kawę i patrzę, długo patrzę, to najlepsza terapia; choróbsko oporne, ale coraz lepiej; pozdrawiam cieplutko.