wtorek, 6 sierpnia 2013

Sudeckim szlakiem ...

A tak wpadłam na chwilę do domu, bo okazało się, że potrzebna jest przyczepka ... pod chatką urosła góra drewna, które trzeba partiami wywieźć ... resztę doskładam pod dach i za wędzarnię, ale to dopiero jutro świtem, bo w ciągu dnia niesamowity upał ... i gzy ... i zaraz wracam na Pogórze.


Jak wpadamy na te 3 raptem dni do Szklarskiej Poręby, to chcemy ogarnąć jak najwięcej, i kuszą długie, nocne koncerty, i szlaki turystyczne, i tyle do zwiedzania ... co można w ciągu tych dni?


W zeszłym roku byliśmy z Miśką, szliśmy do Kotłów dołem, ogromne głazy zagrodziły nam drogę, z psem na rękach było niebezpiecznie ... więc powiedzieliśmy sobie, że w tym roku pójdziemy górą ... i koniecznie w inny dzień niż sobota, bo zawsze trafiamy na bieg karkonoski i na Szrenicę walą tłumy ludzi ... tym razem to był piątek ... a 44 km maratonu przebiegł w tym roku  Mitja Kosovelj ze Słowenii z czasem 3:05, wszyscy trzymali kciuki za czas poniżej 3 godzin, ale nie dał rady ...
Trafiliśmy w pogodę, niebo aż przezroczyste, wydaje się, że nic nie tłumi palących promieni słonecznych ... nawet na górze nie ma przewiewu, gorące lato ...


Nasze biedne czoła, pogryzione bez litosci wczoraj wieczór przez meszki, dopaliło słońce, a słony pot zrobił swoje ... parliśmy dzielnie naprzód, mijały nas grupy biegaczy trenujących przed jutrzejszym startem ...


My idziemy i męczymy się, a co oni? frunęli obok nas jak na skrzydłach, chude to-to, żylaste, nie zasapują się, jak my, staruszkowie ... wędrują młodzi rodzice z maluszkami w nosidełkach, byliśmy pełni podziwu dla młodych, którzy pchali przed sobą wózek z dzieckiem ... małe główki przechylone na ramię, to zasnęło się dziecku, dyndające rączki i nóżki ... na pewno są zmęczeni wszyscy ...



Na Łabskim Szczycie chronione są porosty, tablice ostrzegają przed wchodzeniem na szczyt ... ale gdzie tam, zawsze znajdą się lekceważący ważniacy, którym nie straszne zakazy ... a taki porost ma 1mm rocznego przyrostu, jak wyczytałam ...


Odpoczynek w litościwym cieniu pod skałkami, nad naszymi głowami ptaszek, który zupełnie nie boi się ...
szuka po zakamarkach, pewnie okruchów, które zostawiają turyści ... jedni opalaja się, inni jedzą przyniesiony ze sobą posiłek, a inni patrzą z zachwytem ...


A tam w dole błękitne oczka jeziorek ...


... wokół skalne, strome ściany Kotłów...


Pięknie tu, surowo ...


... a tu jak palce Skalnego Człowieka ... kojarzy mi się ze scenami z jakiegoś filmu o bajkowej treści.
Posiedzieliśmy, odpoczęliśmy i ruszyliśmy w powrotną drogę ... a ludzi na szlaku coraz więcej, dobrze jest być tu wcześniej rano, a potem spokojnie wracać ... na jakiś obiadek.
Spłukaliśmy z siebie sól, nasmarowaliśmy obolałe czoła, mała drzemka i już zbiegamy w dół, do bazy pod Ponurą ...


Ludzi już dużo, każdy zajmuje miejsca siedząco-leżące, jak komu wygodniej ... jakiś napitek w dłoń i można siedzieć choćby do rana ... Wacław Juszczyszyn od Bukowiny przyjechał ze swoim szkockim przyjacielem, Tonym Milnerem ...


Wg zapewnień, Tony śpiewa już wszystkie bukowińskie piosenki, jest po raz piąty w Polsce, a takiej atmosfery, jaka panuje na giełdzie, nie spotkał jeszcze nigdzie ... dlatego tym razem przywiózł swego ojca ...
wspaniały głos, doskonały warsztat muzyczny ... o ludu! dwie gitary, jakieś brzękadełka i to wystarczy ... piękny głos, naprawdę.



Konferansjerkę prowadzili Rosół i Słoń, o ile dobrze pamiętam, w szykownych czapeczkach ... gdy je zdjęli, okazali się być łysymi panami ... no, nie tak całkiem ... bo jeden był ogolony na łyso, a drugi łysy ... weseli ludzie ...


Śpiewała Basia, o bardzo znanym nazwisku, Macierewicz ... acapella, a głos grzmiał jak dzwon ...


... i Rysiek Żarowski, muzyk SDM-u, który od lat wielu udziela się właśnie na giełdzie piosenki ...


... Basia Beuth, charyzmatyczny głos, zwracający uwagę, utwory czasami trudne, ale chce się słuchać.


Dotrwaliśmy do występu Piotra Płazy "Płaziora", ale zmęczenie nas zmogło ... jest taki moment, kiedy jeszcze siedzimy, słuchamy ... jedno spojrzenie na siebie i ... Idziemy? Idziemy!
A muzyka długo jeszcze brzmiała w noc, te koncerty kończą się bladym świtem ... nie damy rady, chcąc jeszcze gdzieś wyprawić się ... i nie myślcie, że meszki odpuściły, żarły dalej jak wściekłe.
Nie słyszeliśmy już Karola Płudowskiego ...


... Piotra Bakala ... i wielu innych ... aż żal!
Zawsze na giełdzie jest robione zdjęcie całej publiczności z dachu sceny, oglądałam te z zeszłego roku, i wiecie co? odnaleźliśmy się na nim, ja z Miśką na kolanach, z pledzikiem, obok mąż w koszulce w paski ... po koszulce poznałam w mrowiu ludzi.
A sąsiedztwo imprezowało dalej, ale dziś jakoś ciszej.


Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, dziękuję za odwiedziny, za chwilę zbieram się z powrotem do chatki, tylko przypną mi przyczepkę do "czołgu", i nie zdążę odpowiedzieć na komentarze, dopiero po powrocie, pa! ... i reszta wspomnień też później.






19 komentarzy:

Atelier Marysi pisze...

Piękne zdjęcia i pięknie wszystko opisałaś.Pozdrawiam i szczęśliwego powrotu do domu.

Moje marzenia pisze...

jak zawsze pięknie...

Iza pisze...

Przepiękne tereny i równie przepiękne zdjęcia :) Odkąd zrobiło się ciepło, dają popalić chyba wszystkie rodzaje upierdliwych owadów... komary, muchy, meszki... zgroza :) Pozdrawiam serdecznie :)

LEPTIR pisze...

oj bliziutko mnie byłaś..... ale ja w taki upał nie dałabym rady....siedzę w domu i ...oglądam twoje fotki... to bezpieczniejsze :)))
buziaki

Karola F. pisze...

Szlak do Śnieżnych Kotłów, okolice Łabskiego Szczytu to jeden z moich ulubionych. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się jeszcze wyrwać w tamte okolice, bo już mi za nimi tęskno, mimo że byłam tam nie raz. No ale uwielbiam! :]

Krzysiek Pogórski pisze...

Ooo... Te dzwonki na ostatnim zdjęciu to nie byle co tylko dzwonki karkonoskie, super chronione. Gratulacje wyprawy

mania pisze...

Piękna wycieczka! Psy też Wam towarzyszyły tym razem?
Pozdrawiam serdecznie

Kris Beskidzki pisze...

Powspominałem sobie Sudety, a tak dawno już w nich nie byłem. :)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie. :)

CzarnyKot pisze...

Ależ cudownie, aż chce sie tam być.. może w okolicach 15 sierpnia uda mi się odwiedzić góry, tylko troszkę też przeraża mnie tłum chętnych, którzy będą jak ja szukać ciszy na górskich szlakach.
serdecznie pozdrawiam i dziękuję za przepiekna wycieczkę :-)

Zofijanna pisze...

Może Mitję mijałam, będąc w Słowenii ostatnimi czasy. Mnóstwo tam, biegających po górach.
U nas też upał okrutny- ciężko wytrzymać. Podlewam rośliny, bo już dawno uschłby. Litości....
Czy w górach było również gorąco- tak pięknie tam, a porosty, jak w Gorganach- takie same. Kiedy namokną są bardzo śliskie.
Podziwiam Cię, że publikujesz posty i nie jesteś zmęczona upałem, a mówisz, że nie masz kondycji.
Serdeczności

Magda pisze...

Jak pięknie! Uwielbiam takie surowe krajobrazy, po obcowaniu z nimi bardziej się docenia żywą zieleń.

Mażena pisze...

Moja siostra wyjeżdża własnie do Szklarskiej po 40 latach, bo byli tam w podróży poślubnej. Oby mieli taka pogode jak Ty :)

Krystynka w podróży pisze...

Podziw i szacun Mario. Za pomysły, realizację i kondycję. Za relację dla pozostałych, co bardzo by chcieli ale im się nie chce lub nie mogą. Pozdrawiam nadal upalnie

bubisa pisze...

Aleee mi się chce w góry!!!...
Ciągle odkładam, bo dzieciaki małe... ale może za rok?
I koncertu zazdroszczę, bo to moje klimaty :-)
Pozdrawiam!

folkmyself pisze...

widoki zapieraja dech!

Weronika Ziółkowska pisze...

Gratuluje samozaparcia, bo pogoda nie sprzyja wędrowaniu;) Sudety to jedno z najpiękniejszych pasm w Polsce, dzikie, nieokrzesane i przede wszystkim nie tak bardzo oblegane przez turystów, więc można się zatracić i przez chwilę pobyć sam na sam z naturą:) Pozdrawiam , także zapalona Piechurka ziololudek.blogspot.com

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Jeszcze w śierpniu będę w Szklarskiej i mam nadzieję,że zrobię równie piękne zdjęcia jak Twoje.A ten ptak wygląda jak wyrzeźbiony z kamienia na którym stoi.Kolory ma dokładnie takie same.
Pozdrawiam serdecznie:))

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Marysiu, dopiero od 3 lat jeździmy na Dolny Śląsk, a mamy już sporo lat na karku, dopiero odrobinę poznajemy; i ja pozdrawiam, powróciliśmy szczęśliwie.

Moje marzenia, pogoda dopisała wybitnie, a kraina przepiękna; serdeczności ślę.

Iza, komarów nie było, tylko te meszki, małe, a zjadliwe, myślałam, że tylko mnie dokuczały, ale wszyscy skrobali się po głowie i oganiali od nich; tereny mocno przyciągające; pozdrowienia ślę.

Leptir, jak rozłożyłam mapę, to odczytałam prawie wszystkie miejscowości, znane mi z blogów dolnośląskich, to rzeczywiście niedaleko; upał dokuczał, ale daliśmy radę; serdeczności ślę.

Karola, ja bym tam pojechała na jesień, może ludzi byłoby mniej, tylko że wtedy dzień krótszy; w Karkonoszach wszystko cywilizowane, kamienie ułożone w ścieżki pod stopami, schroniska gęsto, nawet kolejka wywiezie do góry, coby łatwiej było; pozdrawiam serdecznie.

Krzyśku, one takie drobniejsze od naszych łąkowych, i kwitną w obfitości dzwonków; nie podejrzewałam, że mocno chronione, przy szlaku tak sobie rosły, dzięki, dużo poznaję; pozdrawiam.

Maniu, psy zostały w domu z młodzieżą, Miśka niekłopotliwa, ale Amik chyba zeskoczyłby z krzesełka z największej wysokości, on boi się wszystkiego; i ja pozdrawiam serdecznie.

Kris, a my dopiero zaczynamy poznawać Sudety, trochę późno, ale póki sił ... pozdrawiam serdecznie.

CzarnyKocie, oj, coś mi się wydaje, że nie znajdziesz ciszy i spokoju w Karkonoszach, może bardziej w Izerskich, byliśmy tam w zeszłym roku, ludzi mało, na Smrk szliśmy sami; i ja pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Zofijanno, dla mnie niepojęte, chodzenie po górach wymaga sporo wysiłku, ale bieganie? jak czytam o bieszczadzkim biegu Rzeźnika, to mam wielki podziw dla uczestników, bo przypominam sobie moje poty i dyszenia na podejściach; było gorąco, prawie żadnego przewiewu, najgorzej za grzbietami, i to palące słońce; pisanie postów to przyjemność, a jeszcze jak ktoś zechce przeczytać; pozdrowienia ślę.

Magdo, nie znałam Sudetów, niewyobrażalne były dla mnie te ogromne zwały głazów, usypane jakby ręką olbrzyma, w naszych Bieszczadach jest inaczej, łagodniej, nawet jak ze skałkami; serdeczności ślę.

Mażeno, już jej zazdroszczę, smakować tamte miejsca powoli, nie na zapalenie płuc, przydałby się nam taki nieśpieszny czas; wszystkiego dobrego dla siostry; pozdrawiam serdecznie.

Krystyno, a dziękować, dziękować, myślałam, że z kondycją będzie gorzej, ale kolejka wywiozła do góry, po 3 dniach nogi rozchodziły się, a tu trzeba wracać; a ja pozdrawiam już w lekkim chłodzie, co za ulga; pozdrawiam serdecznie.

Bubisa, dzieciaczki urosną szybko, będą biegać po górach z Tobą; to było 3-dniowe koncertowanie, nasłuchaliśmy się na zapas; i ja pozdrawiam.

Folkmyself, całkiem niedawno dzwoniła moja siostra i mówi, że szukamy nie wiadomo czego po obcych landach, kiedy u nas tak ładnie; serdeczności ślę.

Weroniko, oj, nie powiedziałabym, ludzi na szlakach bardzo dużo, może dlatego, że sezon wakacyjny; marzy mi się jesień w Karkonoszach, bo zimą pewnie wielu narciarzy; pozdrawiam serdecznie zapaloną Piechurkę.

Teniu, tylko pozazdrościć, a to tak daleko od nas, za daleko, bo bylibyśmy częściej; ptak jak oswojony, rzeczywiście szary jak kamienie, na których przysiada, może przystosował się? pozdrawiam cieplutko.