piątek, 10 kwietnia 2015

Inne światy ...

Szła jak zwykle znajomym traktem, bo innych ulic już nie pamięta.
Włóczkowa czapa na głowie, ciepły płaszcz, grube buty, czy lato czy zima ... może zatrzymała się przy tablicy z nekrologami i mignęła jej myśl, że coś jej mówi to nazwisko, a może wcale nie zwróciła uwagi, bo już i liter zapomniała ... główna ulica, potem na dworzec, parę pląsów w pustej sali, może do kościółka, bo to jeszcze pamięta, i tą samą trasą do domu ...
Straszna choroba wycina jej po kawałku pamięć o dawnym życiu, bliscy stają się obcymi.
Byli ze sobą blisko czterdzieści lat, parę lat temu przestała go poznawać ... Kim pan jest? ja pana nie znam! ...
Może w obecnym stanie świadomości jego nigdy nie było? nie liczą się te wspólne lata? choroba nic nie zostawiła w pamięci?
Co i rusz oglądałam się z nadzieją na pogrzebie ... może przyszła, może jakaś klapka się otworzyła ... sama nie wiem, na co liczyłam.



15 komentarzy:

Barbara Wójcik pisze...

Różne bywają starości...moja mama doświadczyła tej okrutnej z demencją...smutne.

Magda Spokostanka pisze...

Mój ojciec nie rozpoznawał mnie przez wiele lat przed końcem życia...
Pamiętam swoje wielkie młodzieńcze wrażenie po przeczytaniu książki "Tato" Whartona. Ale nic nie równa się z poruszeniem świata jaki robi film Hanekego "Miłość".
Sprawy niepojęte, trudne i potwornie smutne.

grazyna pisze...

Tesciowa mego brata cierpiala na demencje...z niedowierzaniem na nia patrzylam, sluchalam, nie moglam zrozumiec,ze moze dojsc do takiej bezpamieci...a jednak...

Inkwizycja pisze...

Przykre.
Umysł ludzki jest przedziwnym instrumentem.
Uściski Marysiu.

Joanna Wojtek pisze...

Niepamięci boję się najbardziej...
Asia

Krystynka w podróży pisze...

A ja mam nadzieję, że nie cierpi żyjąc w swoim świecie, że na swój sposób bywa szczęśliwa.

Tomasz pisze...

Demencja u mojej babci następowała powoli ale krok po kroku. Pamiętała coraz mniej, jedynie lata młodości i II wojny światowej z wątkiem Powstania Warszawskiego pamiętała zawsze perfekcyjnie. Śpiewała piosenki warszawskie wspominała rodziców i obóz pracy a także ciężkie chwile gdy jako młoda sanitariuszka pomagała rannym powstańcom. Dziś właściwie mnie nie poznaje, jedynie wyczuwa że jestem kimś bliskim a o powstaniu wciąż mówi

Beata Bartoszewicz pisze...

Jak bardzo taki obraz uświadamia nam kim jesteśmy za życia, a właściwie kim nie jesteśmy i z czym trzeba się nam pożegnać odchodząc z tego świata. Tak bardzo utożsamiamy się ze swoim imieniem, rolą zony i matki, jesteśmy naszymi miłościami - tak nam się wydaje... Gromadzimy przedmioty, budujemy domy, sadzimy drzewa - tworzymy nasz świat - przynajmniej tak nam się wydaje. Dlatego tak bardzo boimy się śmierci, myśląc że ona nam wszytko odbierze. Śmierć, która jest częścią życia, częścią procesu życia. Przez 8 lat wszystkie komórki w naszym ciele podlegają wymianie. Tak naprawdę ja sprzed 8 lat nie istnieję.Już dawno umarłam i umieram codziennie, co chwila odchodzę wraz z tą chwilą teraźniejszą, która już odeszła na zawsze. Patrzymy na starych odchodzących ludzi przez pryzmat naszych pragnień i oczekiwań. A czy nie jest lepiej do śmierci gotowa ta stara kobieta, która wszytko zapomniała?

P.S. Mario Kochana , tak się wpasowałaś tym postem w moją aktualnie czytaną lekturę "Możesz odejść, bo cię kocham" Renaty Dziurdzikowskiej. Serdeczności ślę, B

Bozena pisze...

Droga Mario! Odwiedziłam Cię tylko na chwilę, bo właśnie mam parę godzin dla siebie, aby odpocząć przed kolejnym maratonem przy łóżku chorego. Jeszcze mnie poznaje, ale już mu się miesza świat snu z rzeczywistością, którą postrzega inaczej..Prawie trzy lata od śmierci jego drugiej połówki.Może dobrze, że nie musiał przechodzić pustego spojrzenia ukochanych oczu? Wszystko ma swój ukryty sens.Nie znamy całości obrazu.
Myślę sobie, że chyba łatwiej nie pamiętać, niż rozdzierać swoje serce przy ostatecznym pożegnaniu.
pozdrawiam.

Mażena pisze...

Jacy my będziemy? Dlaczego los tak okrutnie kończy piękne życie...
Mam starszą mamę i nie potrafię się pozbierać...czas ucieka a ja nie potrafię zdecydować czyj czas ważniejszy mój czy jej. Jak sprostać wymaganiom, jak nie urazić...kiedy można odmówić czy można? Nie wiem, nie potrafię, boję się..i jest mi źle i przykro.

Dorota pisze...

Wczoraj zaczelam ogladac film Still Alice, nie dalam rady skonczyc... Wydaje sie ze demencja jest najgorsza nie dla chorego, ale dla jego bliskich. I po co ta pogon za wszystkim jak nic nam nie zostanie, mozliwe ze nawet wspomnienia znikna...

Dorota pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Basiu, my sami nie wiemy, co nas czeka; często myślę o starości; pozdrawiam.

Magda, jak przyjeżdżałam do mamy w odwiedziny, opowiadała mi czasami, jak jej koleżanka opiekuje się swoją mamą-staruszką, zupełnie jak małym dzieckiem; ale jakżesz inna to opieka; pozdrawiam.

Grażyno, kilka lat temu spotkałam tę osobę na pogrzebie teścia, zaczęłam rozmowę, ale nie widziałam zupełnie zrozumienia w jej oczach; zapytałam teściową, ona to dopiero naświetliła mi sytuację; niepojęte meandry umysłu; pozdrawiam.

Inkwi, nie miałam w rodzinie, dzięki Bogu, takiej sytuacji; jak smutno patrzeć i nie móc nic zrobić, kiedy bliska osoba zapomina, kim jesteś; pozdrawiam.

Asiu, myślę o starości, bardzo chciałabym sprawnej, na ciele i umyśle; pozdrawiam.

Krystynko, na szczęście ma rodzinę, która opiekuje się nią, a zwłaszcza siostra; pozdrawiam.

Tomasz, właśnie, u mojej mamy też obserwowałam pod koniec jej życia, że doskonale pamiętała wczesne lata, a zapominała niedawne wydarzenia; pamięć pracowała wolniej; pozdrawiam.

Beata, komórki ulegaja wymianie, ale myślę, że przekazują sobie nabyte doświadczenia, wiedzę, pamięć, rolę, jaką narzuciło nam życie; dobrze, że nie musimy co 8 lat zaczynać wszystkiego od początku, ze zresetowaną pamięcią:-) czy istnieje coś takiego, jak gotowośc do śmierci? każde stworzenie ma w sobie instynkt życia, nawet kiedy ciało i umysł nie chca nas słuchać, tak sobie myślę; tylko nie potrafię pojąć, co kierowało naszym kolegą, kiedy rzucił się pod pociąg, osierocając dwie dziewczynki; pozdrawiam.

Bożeno, opiekujesz się ojcem, taka nasza rola, nas, dzieci; oby nie spadło to tylko na Twoje ręce, żeby rodzeństwo dzieliło sie obowiązkami, a Tobie dana była chwila wytchnienia; pozdrawiam.

Mażena, właśnie, jacy my będziemy? coraz częściej myślę o starości, o ile doczekam jej, bo sama widzisz, jakie życie niesie ze sobą niespodzianki; została nam tylko mama męża, jest sprawna, i fizycznie, i psychicznie, za co dziękuję Bogu; czasami bywają napięcia, jak coś idzie nie po jej myśli, albo stawiamy granice; pozdrawiam.

Dorota, bardzo mądre słowa, "najgorsza dla bliskich"; obyśmy tego nie doświadczyli; pozdrawiam.

Ania pisze...

Demencji boję sie najbardziej, nawet nie ze względu na siebie ( człowiek jest wtedy w swoim własnym świecie), a na rodzinę, która musi sie z tym borykać. Kalectwo fizyczne jest do przeskoczenia, ale umysłowe - niestety nie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, coraz częściej myślę o starości, niestety; kiedyś były rodziny wielopokoleniowe, jakoś inaczej to wyglądało; pozdrawiam serdecznie.