środa, 7 września 2016

Klęska urodzaju? ....

Prawdę mówiąc, za bardzo nie podoba mi się to wyrażenie ... jaka klęska, po prostu dobry rok i coś tam pięknie obrodziło, i trzeba wykorzystać plon, bo przyszły rok może być gorszy ... lub całkiem zły, i będziemy wzdychać do tej "klęski urodzaju":-)


Więc czeka mnie zrywanie dorodnych kiści, wyciskanie soku do picia, tudzież fermentowanie rozgniecionych gron w moszczu, co jak co niektórzy wiedzą, rozpoczyna proces produkcji wina sposobem domowym:-)


Tam, gdzie nie dosięgnę, a jest takich miejsc mnóstwo, bo w tym roku winorośl poszła prawie do nieba, nie przycinana kiedy był na to czas, owoce zostaną dla ptaków, a także dla pomniejszych zwierzątek. Popielice, myszy czy jeszcze inne chętnie korzystają z tej spiżarni.




Akuratnie mieliśmy okazję obserwować młodocianą popielicę, która harcowała wśród pędów winorośli, przeskakiwała na plastikową rurą, po czym ześlizgiwała się w gęstwą gałęzi, nie znalazłszy zaczepienia dla pazurków ... sprytnie jej to szło, bo ani razu nie znalazła się na ziemi:-)
Buszują na poddaszu nocami, tupią z góry na dół, wydają te swoje, dziwne odgłosy ... patrzę tylko, żeby mi jakaś nie spadła na głowę:-)


Nasza Mimi bardzo nie lubi, kiedy zostawiamy ją w domu ... nudzi się jej, tęskni, a w ramach oczekiwania i wyrażania swojej tęsknoty zgryza, co jej wpadnie na ząb ... tu książka z biblioteki, którą nieopatrznie zostawiłam na stoliku. Trzeba myśleć o wszystkim, o butach, poduszkach, zabawkach Jaśka, ważnych pismach ... i czasami coś umknie uwadze. Aż się boję, jak wybrnę z tej sytuacji, strony są wszystkie, ale poszarpane zębami, wiele osobno, okładki prawie brak:-) ... trzeba pewnie odkupić albo zapłacić ...


Widziałam klucz dzikich gęsi, wyleciał zza górki na naszej łące, akuratnie wschodziło słońce. Uwagę moją zwróciły nie same ptaki, bo pewnie nie zauważyłabym ich przy zbieraniu fasoli, ale odgłos, jaki wydawały ich skrzydła ... powietrze grało w tych lotkach, ptaki ciężko pracowały, widać wyraźnie czarne, płetwiaste łapki ... jak eskadra bombowców, wysrebrzone przez słońce, wyciągnięte długie szyje ... piękne ... i szkoda, że nie miałam aparatu pod ręką:-)
Mamy następną imprezę w zanadrzu, może uda się zdążyć, bo znowu nosi nas ... ale kto może, niech skorzysta ...


Mój dereń już pozbierany, moczy się w szklanym słoju, będzie dereniówka ...


Pozdrawiam Was serdecznie, z nutką jesiennej nostalgii, dziękuję za odwiedziny, pa!


P.s. Właśnie przeleciał klucz żurawi ... smutno mi jakoś ...

14 komentarzy:

Rick Forrestal pisze...

Great pics.

Beata Bartoszewicz pisze...

Popieliczka przeurocza :)
A smutno jakoś, bo lato odchodzi i znów trzeba będzie czekać. Za to Ty Mario lato zamykasz w słoikach i będzie jak wspomnienia przywoływać :)

Ściskam najserdeczniej,
BB

grazyna pisze...

Popielica jak maskotka! a winogrona apetyczne bardzo, chce sie po nie siegnac! moja sasiadka warszawska w swoim ogrodku na parterze ma takie same, tez jej obrodzily pieknie, bede uczestniczyla w winobraniu...na trzech krzaczkach!i jesien juz tuztuz, dla mnie za szybko, wszystko teraz dla mnie jest za szybkie, pozdrawiam serdecznie

Grażyna-M. pisze...

Lubię zdjęcia winogron. Są wyjątkowo fotogeniczne.:) I przy okazji smaczne.:)))
No i wreszcie doczekałam się zdjęcia popielicy. Prześliczne zwierzątko.:)
Mój dereń jeszcze malutki, zobaczymy, czy się uchowa. Ciekawa jestem, jak smakują owoce.
Jesień jakoś szybko się pojawia.
Serdeczności:)

malaala pisze...

No to rób duuużo wina!!!Domowe jest przewspaniałe!!!
Pierwszy raz widzę takie popielice!!! Świetne są trochę jak mysz trochę jak wiewiórka!!!
Pozdrawiam serdecznie po dość długim czasie!!! :)

wkraj pisze...

Winogrona pięknie obrodziły, już Ty sobie poradzisz i z sokiem i z winkiem. Jak byłem na Podlasiu to odlatywały bociany, u Ciebie widać żurawie, znak koniec lata bliski. Drzewa też w tym roku jakby szybciej rudzieją. Na razie czekam na tę piękną złotą porę roku i wycieczki górskie.
Pozdrawiam.

Anna Kruczkowska pisze...

Zwierzątko urocze! A klęska urodzaju, jak nic! Ja mam nadprodukcję śliwek. Mogłabym pól miasta obdzielić ;)
Jesień się zbliża, dobrze, że póki co słonecznie i tak letnio jeszcze...
Pozdrawiam cieplutko!

Pellegrina pisze...

U mnie w tym roku winogrona za dużo do zjedzenia a za mało na winko, ale jeszcze nie całkiem dojrzałe. Ja tam czekam na jesień z utęsknieniem a tu jeszcze cały wrzesień zapowiadają upały. Piękny futerkowiec ale chyba wolałabym by nie buszowała po mojej izbie. W mojej bibliotece książkę trzeba odkupić, teraz w dobie internetu to nie takie trudne, jak dawniej.

Chemini pisze...

A moje winogrona się zacięły :( jak były zielone tak są nadal. Normalnie już powinniśmy je zbierać a tu taki klops. Zazdroszczę Ci zbiorów bo kocham dżem winogronowy.

Mażena pisze...

Te dary natury są cudowne, nawet jak w nadmiarze. W tym roku przerabiałam śliwki, to była batalia. Dereń śliczny, dereniówkę 'dostarczają" mi znajomi nigdy sama nie zbierałam. Popielica taka chętna do zdjęć?
Pozdrawiam już jesiennie, czuć jesień w powietrzu...ot kolejny etap.

Aleksandra pisze...

Cóż taka kolej rzeczy, coś się kończy by zacząć inne wydarzenia. Pogoda nam sprzyja korzystajmy z tego. Pozdrawiam

Dorota pisze...

Odlatujące żurawie dają nadzieję,baaa....pewność na powrót.Jeszcze tylko kilka pięknych miesięcy i znów rozejdą się w powietrzu zapachy wiosny.Ale trzeba przyznac że budzi się na ich widok jakaś nostalgia...A winogrona piękne Ci urosły.A mnie słoneczniki ozdobne pod blokiem-dosięgły prawie pierwszego piętra i sąsiedzi mówią "jakie piekne!", zaś ja z mojego poziomu podziwiam...ich liście, hi.Pozdrawiem cieplutko.

mania pisze...

Tak to już, jest, ze raz jest dużo winogron a np. tarniny w tym roku jakby mniej. I z czego ja zrobię beskidzką nalewkę ? Trzeba ruszyć gdzieś głębiej w Beskid na zbiór :)
U mnie w pracy na oknie osy wybudowały sobie gniazdo, wciąż jakaś wlatuje do środka a ja je łapie do papierowego kubeczka i wynoszę ku zdziwieniu współpracowników. Żal mi biedaczek, może w przyszłym roku przeniosa sie w bardziej dogodne miejsce.
Pozdrawiam serdecznie :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Rick, witaj i dzięki za dobre słowo, pozdrawiam.

Beata, jakoś tak się porobiło, że mieszkamy razem z popielicami, my na dole, one na poddaszu:-) dobrze, że pójdą spać za chwilę, bo czasami bywają za głośne i pozostawiają jednak ślady swojej bytności:-) pozdrawiam serdecznie.

Grażyna, są bardzo łagodne, można je blisko podejść, a oczy mają jak koraliki, przystosowane do widzenia w ciemności[ dobrze, że ptaki gustują w winogronach, bo inaczej zasypałyby mnie:-) pozdrawiam.

Grażyna-M, winogrona są matowe, może dlatego tak ładnie dają się fotografować:-) na święcie derenia kosztowaliśmy różne odmiany, jedne są ciemne, soczyste, inne mniej, w przewadze odmiany rosyjskie i ukraińskie, a dżemik z derenia super, ma specyficzny, kwaskowy smaczek; pozdrawiam.

Malaala, jeden balonik nastawię, bo kto by to potem wypił:-) właśnie, taki myszowiewiór, są łagodne, niezbyt płochliwe, kiedyś mąż dotknął jednej, kiedy siedziała na belce, no i są pod ochroną; pozdrawiam.

Wkraju, winorośl w tym roku nie przycinana, rozlazła się po pobliskich drzewach, dobrze, że ptaki dopomagają w zrywaniu; żurawie lecą każdego dnia, mają dobre. ciepłe prądy wznoszące, prawie nie machają skrzydłami:-) z jednej strony dobrze, że ciepło, z drugie upał jednak dokucza, osłabia wręcz; pozdrawiam.

Ania, małe popieliczki mają ogonki mniej puszyste, za to dorosłe rzeczywiście prawie jak wiewiórki; śliwki w tym roku odpoczywają, po zeszłorocznym owocowaniu, chyba nie zbiorę ani jednej; zresztą one takie stareńkie; upał wysysa ze mnie siły:-) pozdrawiam.

Krystynko, moje winogrona odmiany ciemnej, takie najpopularniejsze, jakie rosły przy domach, są słodziutkie, pachnące, i zawsze nabierają kolorów; tak, upał zabiera siły do działania, poty się leją, ale niech jeszcze trochę będzie lato, choć sucho wszędzie niezmiernie, Wiar ledwie ciurczy, a na Sanie pojawiają się plaże; książkę też odkupię, już pytałam; pozdrawiam.

Chemini, też mam w planie dżem, bo do tej pory to albo dodatek do śliwkowego kompotu, albo do fermentacji, albo do zjedzenia, mniam! bo są bardzo słodkie i pachnące; pozdrawiam.

Mażena, oprócz tego jabłka sypią spadami, te już zostaną dla zwierząt, a odwiedzają nas dziki stadami:-) dereniówka jest bardzo smakowita, marmoladka również, taka kwaskowa:-) popielice z natury łagodne, niebojaźliwe, czasami błyskam i błyskam lampą aparatu, a jej nic nie przeszkadza; dereń otrząsam na rozścieloną płachtę, bo nie da redy wspiąć się wyżej; pozdrawiam.

Alaksandro, jestem bardzo zgodliwa z naturą, przyjmuję bez sprzeciwu kolejne przemiany:-) jesień mnie cieszy, lubię babie lato, i mgiełkę poranną, i szarugi przy ciepłym piecu; pozdrawiam.

Dorota, tak, żurawie, ich tęskne nawoływanie budzi coś równie tęsknego w człowieku, dla mnie podwójnie, bo zmarła w tym czasie moja mama; po słonecznikach nie ma już śladu, ptaki wydziobały, badyle tylko sterczą ; ale mizerne były z powody suszy; pozdrawiam.

Mania, to prawda, tarniny jest bardzo mało, dobrze, że nie zlałam jeszcze zeszłorocznej nalewki:-) i ja tak walczę z osami, bo ich mnóstwo, ciągle brzęczą przy oknie, to albo łapię w ręcznik, albo otwieram okno; osy nie wracają do tych samych gniazd, budują nowe; pozdrawiam.