poniedziałek, 12 grudnia 2016

Jemioła ...

Huśtawka pogodowa trwa.
Przyjechaliśmy na Pogórze w bieli, wyjeżdżamy w deszczu i błocie, na poboczu drogi dziwacznie poskręcane zwały śniegu, resztki zimy. Tylko Kopystańka jeszcze pobielona, chociaż i tam już prześwituje trawa.
Byliśmy w niedzielę na wzgórzu kalwaryjskim, kierując się jak zwykle na przejazd przez płyty na Wiarze. Niestety, ja miałam wielkiego stracha pchać się w ten podwyższony stan wód, to musieliśmy jechać objazdem, Ale widok nowego mostu napawa nadzieją, że może na święta zostanie oddany do użytku, już stawiają obarierowanie, nawet w niedzielę, w tym deszczu ludzie pracują, znaczy terminy gonią. Most świeci świeżym betonem, jaskrawymi kolorami, ja i tak noszę w sobie widok starego, drewnianego, który postukiwał deskami, kiedy przejeżdżało się przez niego.
Ech! jak to mówiła moja mama, " jak za sanacji" jestem:-)  i wcale nie chodziło jej o sprawy polityczne, tylko o zacofanie:-)


Poniżej to wcale nie góry błękitniejące w dali, tylko ciemniejszy wał chmur, które czasami tak układają się na niebie, że "góry nade mną jak niebo, a niebo nade mną jak góry" ...


Przez spory kawał soboty walczyliśmy z jemiołą na starych jabłoniach, dopóki deszcz nas nie przegonił. Nierówna to walka, jabłonie wysokie, strach wspinać się na samą górę, kiedy mokro i ślisko.  Mąż piłą spalinową poobcinał suche konary, a także jedną przeżartą przez jemiołę gałąź, której liście już w środku lata zżółkły i osypały się ... tym samym otworzył się z okna widok na Kopystańkę niczym nie zaburzony. Rzekłabym, monitoring pogórzańskiej Jej Wysokości całodobowy wręcz:-) oko rejestruje każdy ruch, a lornetka pomaga wychwycić malutkie postaci wędrowców na szczycie:-)


Uzbrojona w specjalne urządzenie na wysięgniku, a więc niedużą piłę wraz z gilotynką obcinałam zapasożytowane jemiołą gałązki, obłamywałam całe jej kępy. Tych jabłoni jest sześć w starym sadzie, powolutku, powolutku, może chociaż w ten sposób przedłużymy życie starych drzew, bo czy ja wiem, czy to coś pomoże ... pasożyt odradza się, trzeba by pewnie radykalnie przyciąć gałęzie. Obawiam się, że nic nie pozostałoby z drzew:-)
Ech! taka zwyżka załatwiłaby mi całą sprawę, zaatakowałabym te narośla z kosza, bezpiecznie, a nie z trzęsącej się drabiny.


Dr Różański, ten od ziół,  tak pisze o właściwościach tej pasożytniczej "krzewinki":
... Sarny i jelenie spożywają zioła pobudzające trawienie, odkażające układ pokarmowy i oddechowy, wiatropędne, moczopędne, zwiększające żywotność, spazmolityczne, pobudzające krążenie krwi i przeciwpasożytnicze: bylicę pospolitą, bylicę piołun, bluszcz, wrotycz, jałowiec, jemiołę, w okresie rui – grzyby. ...
Sama jemioła ładnie wygląda, skórzaste liście, a zwłaszcza jej owoce jak perełki ... ptactwo żeruje zimą, zjadając osnówkę, a dzioby z nasionami wycierając o następne gałęzie ... widziałam takie nasionko przylepione do młodej kory, że ciężko je zdrapać, już pozieleniałe i wrastające ... szybko to idzie. Już wieczorem przyszły chętne płowe pożerować po tymi jabłoniami, wcale nie na resztkę jabłek, a właśnie na jemiołę.


Póki co, odłożyłam kilka pęków jemioły dla znajomych, rodziny, trzeba się gdzieś całować przecież, prawda?
Zajeżdżają tutaj przed świętami także chętni handlarze jemiołowi, ale oni są wygodni, najchętniej ścięliby całe drzewo i wybrali najładniejsze. W zeszłym roku mąż im powiedział, proszę bardzo, bierzcie wszystko, ale wyczyśćcie drzewa ... nie było chętnych, a drugi sąsiad ich przepędził niewybrednym słowem, bo tylko bałagan zostawiają po sobie.
Chyba w gminie zostały jakieś fundusze do wykorzystania, bo reperują drogę na Koniuszę, nawet w lesie kawał asfaltu położyli ... pod kapliczką zwały śniegu, musiało być mocno zawiane.
Nasz potok głośno szumi z doliny, zachodni wiatr niesie ten głos jak poszum wiatru, sporo wody toczy po spłynięciu śniegów.

Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, dobre słowo, bywajcie w zdrowiu, pa!

16 komentarzy:

Aleksandra pisze...

Nie sądziłam, że i na drzewach owocowych potrafi pasożytować. W mojej okolicy nie ma, ale jak dojeżdża się do Wrocławia zatrzęsienie.
I u mnie błoto i mokro, wyjść z domu aż strach. Pozdrawiam

Lidka k. pisze...

Wczoraj na łódzkich koncertach Caryny, LFB i Czerwonego Tulipana pogoda była delikatnie mówiąc obmierzła, a dziś cudne słoneczno-błękitne niebo :)
Pozdrawiamy gorąco z Kujaw :)

makroman pisze...

A u nas po jemiołę to trzeba się wspinać dobre 15 / 20 metrów i to po świerkach.

Beata Bartoszewicz pisze...

I u nas w mieście jemioły mnóstwo. właśnie patrzę teraz przez okno jak wiele drzew "ozdabiają te wielkie zielone kule. Nikt o to nie dba, nie widzę, żeby coś obcinali. A śmieci jemioła białymi kulkami, które nie miłosiernie kleją się do butów. Może tu tyle jemioły, bo nie daleko Las Bielański, rezerwat miejskiej przyrody.

Ściskam Cię Maryś najserdeczniej:)

P.S.
Co miodku wezmę na łyżeczkę, to się na Pogórze przenoszę :)
BB

Krzysztof Gdula pisze...

Mario, bardzo ładne słowa cytujesz:
"góry nade mną jak niebo, a niebo nade mną jak góry" ...
Faktycznie, na zdjęciu chmury do złudzenia przypominają zarys odległych gór.
Nie wiedziałem, że jemioła i na jabłoniach rośnie.
Wczoraj byłem na łazędze, cały dzień szedłem w deszczu, a na dokładkę mocno wiało, za to dzisiaj świeciło słońce.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aleksandro, u nas najbardziej zaatakowała jabłonie, ze dwie już poszły pod piłę, bo uschły, a te pozostałe staramy się chociaż odrobinę uratować, bo nie wiem, czy jest jakieś lekarstwo na pasożyta; noc przymroziła, psy już nie takie ubłocone, no i przede wszystkim świeci słońce, więc trzepię, wietrzę, piorę, żeby wykorzystać pogodę; i ja pozdrawiam.

Lidka, faktycznie, to w niedzielę byliście na tym wypasionym koncercie, jakieś małe sprawozdanko będzie? wspólne zdjęcia z wykonawcami, forumowiczami czy coś? :-) a dziś rano i do nas doszło słońce, przymroziło, błoto "stanęło", to i psy wyglądają; pogoda że tylko iść; pozdrawiam.

Maciej, u nas na niektórych drzewach tylko ręką sięgnąć, ale to tereny po starej wsi, wysiedlone po części, nikt nie dbał o te drzewa przez dziesiątki lat; prawdę mówiąc, wolałabym, żeby jemioły nie było, nawet na święta obeszłabym się bez niej:-) pozdrawiam.

Beata, w zimie troszkę ożywiają zielenią drzewa, ale to szkodnik rzadki, wgryza się w gałąź, powstają zgrubienia, narośla, w końcu gałąź, a potem drzewo usycha; razem z jemiołą oczywiście, ale ona zdąży już przez ten czas "wypączkować" po wielokroć":-) gdzieś czytałam, że w Europie zach. jest obowiązek oczyszczania drzew z pasożyta; po prawdzie to ptasia spiżarnia w zimie, ale i ich dzioby roznoszą nasionka po okolicy, a same owocki jak perełki wyglądają; pozdrawiam.

Krzysztof, bo te "góry i chmury" to już klasyka, bywamy na koncertach Wolnej Grupy Bukowina, niezmiennych od lat:-) latem, kiedy zielonych liści na drzewach dużo, jemioła tak nie razi, teraz widzę, jak rozłazi się, wyrasta w nowych miejscach, właściwie to już czuję się pokonana, ale chociaż zapobiegawczo, raz na jakiś czas oczyszczamy nasze stareńkie jabłonie; szkoda, że Ci pogoda nie dopisała, wędrowanie w deszczu jest przykre, a jak zdrowie, nie przewiało? u nas słońce dziś od rana, po wielu dniach; pozdrawiam.

Lidka k. pisze...

Nie było okazji do wspólnych zdjęć z artystami. No wiesz, to Filharmonia a nie bacówka ;)
A pozdrówki od danielkowiczów serdeczne macie :)

Mażena pisze...

Jemioła to jednak symbol i jest powiedzenie na Nowy Rok: "Bez jemioły roczek goły" mam taką zasuszoną na szafkach ale może czas na nową, aby nadchodzący rok był lepszy...

wkraj pisze...

Rzeczywiście, jak perełki. Pogoda ostatnio bardzo kapryśna, wczoraj różnica między rankiem, a wieczorem było 10°C, a rano jadąc do pracy miałem -7°C. Teraz mamy -2. Niedługo święta, troszkę jemioły warto zostawić do ozdoby.
Pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Lidka, nam tylko pozostaje yt, tam szukamy naszych artystów-śpiewaków z różnych koncertów; tak, filharmonia, a zatem czy danielkowicze wystąpili godnie czyli awangardowo? myślę o tych szalach, niedbale zarzuconych i innych takich:-) dzięki za pozdrowienia, i wzajemnie:-) przy najbliższej okazji opowiecie nam o wrażeniach:-)

Mażena, wymień koniecznie jemiołę na nową, będzie mniej pasożyta, nie umniejszając jednak jej roli magicznej; pozdrawiam.

Wkraju, tę perełkową osnówkę zjadają ptaki, gardząc jednak nasionami, które są trujące, mądre stworzenia; tak, pilnujemy ciepła w chatce, żeby nam woda nie zamarzła; jemioła do ozdoby, no i do całowania pod nią:-) pozdrawiam.

Pellegrina pisze...

Wiem, że pasożyt ale mam do niej słabość, bo ta magia i to całowanie. U nas nie ma jej dużo ale na dolnym Śląsku to plaga. A owocki jak perły. Pewnie bym inaczej myślała i postępowała gdyby pasożytowały na moich owocowych drzewkach?

mania pisze...

Ogladałam kiedyś film przyrodniczy o jemiole, bardzo dokładnie było pokazane w jaki sposób ptaki przyczyniają się do jej rozprzestrzeniania.
Dziwny ten grudzień, nie może się zdecydować czy to jeszcze jesień czy już zima. Wczoraj u nas pobieliło a dziś chlapa. Na jutro zapowiadają znowu mróz.
Pozdrawiam serdecznie

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krystynko, i ponoć lecznicza w "rozsądnych" ilościach; wczoraj dostałam telefon od męża, że sąsiedzka jabłoń, cała zarośnięta jemiołą padła, pewnie na biznes ją trzymali, to i duże źródło rozprzestrzeniania się po okolicy zniknęło:-) ale to kropla w morzu, bo trochę dalej jest jej mnóstwo, ale zwierzyna też potrzebuje, żeby tak jakąś równowagę złapać:-) nasze jemiołowe trzebienie już sarenki zjadły, trzeba się zabierać za następne; pozdrawiam.

Mania, gałązki zajęte przez pasożyta grubieją, a kiedyś oglądałam taką już uschniętą, to wygląda ja rzeszoto; wolę już mróz jak wszechobecne błoto, nie mówiąc już o psach, bo wyglądają jak diabły, a ślady? trzeba by co chwilę łapki wycierać, a mnie już brakuje cierpliwości; pozdrawiam.

Dorota pisze...

Mario ślę Ci najlepsze życzenia Bożonarodzeniowe pełne ciepła w sercu i szczeregego uśmiechu. Pozdrawiam!

Jan Łęcki pisze...

Łzy bogini Frigii zamieniły się w owoce jemioły. Udało się jej nawet przywrócić, jej syna Baldera, do życia i dlatego postanowiła uczynić jemiołę symbolem miłości i pokoju, tak, aby nikt już nie mógł jej wykorzystać do czynienia zła.l

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Dorota, dziękuję pięknie, i wzajemnie, wszystkiego dobrego.

Janie, bardzo piękna legenda.