czwartek, 23 marca 2017

Na psią pogodę ...

... troszkę kolorów z przydomowego ogrodu.
Kokorycze, które zajmują z roku na rok coraz większą powierzchnię. Nie sadziłam ich, nasionka chyba przyjechały z Pogórza z pierwiosnkami, może z kępką przylaszczek


Od ogrodnika przywiozłam bratki miniaturki, pierwiosnki i stokrotki, niech cieszą oko barwnymi plamami, bo pogoda wcale nie rozpieszcza ... leje dziś od rana, wczoraj zaledwie siąpiło, przeganiając mnie z ogrodu. Dłużej trwało rozkładanie kabli, przyciąganie rozdrabniacza, przebieranie się w robocze ciuchy niż cała robota:-)


Żabsko na kamieniu pompuje pracowicie wodę. Ostatnio patrzę z okna, a tam jakieś dodatkowe rozbryzgi widać w oczku wodnym, czyżby nowe urządzenie wodne? ... to kos zażywał kąpieli, trzepocząc radośnie skrzydełkami. Bardzo dużo kosów w ogrodzie, a ich koncerty wczesno-poranne lub wieczorne - bezcenne:-)


Dereń jadalny cały w żółtych kwiatkach, kiedy jest cieplej i świeci słońce, aż buczy od owadów.
Pszczoły różne korzystają z jednego z pierwszych pożytków, i dzikie, i z pasieki.



W rogu podwórza zieleni się czosnek niedźwiedzi, pierwsza wiosenna "nowalijka".
Czas zobaczyć, co słychać nad Wiarem. Tyle wiosennych wieści:-)



Bywajcie w zdrowiu, pa!

23 komentarze:

Mażena pisze...

Wiosna!

agatek pisze...

Właśnie mi uświadomiłaś, że u mnie jeszcze nic nie brzyczy, ale to może przez brak krokusów, które dopiero wyłażą... piękna wiosna u Ciebie :)
pozdrawiam

Beata Bartoszewicz pisze...

Może i ja kupię sobie jakieś kwiatuszki kolorowe na parapet :)))

Uściski ślę :)

grazyna pisze...

Kokorycze! Twoja wiosna jest juz bardzo rozkrecajaca sie...rano w Warszawie bylo calkiem ladnie, nawet sloneczko tak troche przyswiecalo a teraz chmurska ciezkie i ciemnawo jest. Przeszlam sie, 7 km...tylko krokusy na klombach sie pokazaly, bardzo kolorowe....

ankaskakanka pisze...

Pięknie jest u Ciebie. Tutaj coś tam żółtego się przebija z ziemi. Nieśmiało. Żaba cudna.

Grażyna-M. pisze...

Cudnie tam u Ciebie, u nas wszystko wyhamowało. Mało słońca, ciągle zimno.
Ale powoli się rozkręci.
Pozdrawiam serdecznie:)

Pellegrina pisze...

Kiedy ja się doczekam takiego dywanu czosnku niedźwiedziego? Przypomniałaś o nasadzeniach i zatęskniłam za grzebaniem w ziemi choć pogoda niestosowna

Barbara Wójcik pisze...

Kokorycze bym przygarnęła.

Barbara Gałczyńska pisze...

Czyli wiosna w pełni..., bardzo lubię biały ser z czosnkiem niedźwiedzim:)) sama robię.., ser oczywiście, pozdrawiam:)

Agata Zinkiewicz pisze...

Wiosna normalnie widać i słychać. Serducho się raduje :-)

Jan Łęcki pisze...

Cudna jest wiosna, oj cudna. Bywaj w zdrowiu, Mario!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Mażena, nie ma odwrotu:-)

Agatek, jest po prostu za zimno na owady, pszczoły wylatują sporadycznie, jak odrobinę zaświeci słońce, motylka jeszcze nie widziałam.

Beata, koniecznie, i obowiązkowo w rozweselających barwach:-)

Grażyna, czekam, kiedy w dąbrowie, po drodze na Pogórze będą jej całe łany; to dopiero widok:-)

Ania, coś żółtego? to pewnie podbiały; żabsko, choć paskudne, odgrywa ważną rolę, napowietrza wodę:-)

Grażyna-M, i u nas zimno, derenie smutne w kroplach deszczu, przylaszczki zwinięte.

Krystynko, doczekasz, doczekasz, żebyś tylko zdążyła wrócić, zanim przekwitnie:-) aha! "zew ziemi" robi swoje:-)

Basia, kokorycze są ciekaw, zimują jako orzeszki w ziemi:-)

Basia G, kiedy w Bieszczadach rośnie czosnek, w przydrożnych knajpkach podają go prawie do wszystkiego, jako atrakcję smakową, bo i taką jest:-)
czekam, kiedy krowy wyjdą na łąki, i przyniosę mleko od sąsiadki:-)

Agata, ... i czuć:-) choć pogoda nie nastraja radośnie, ale trawa za oknem zielona, śpiewaki ogrodowe szaleją:-)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Janie, u Ciebie, na zachodzie, pewnie już bardziej wiosennie, ale i u nas nieźle:-) o, tak, zdrowie na wiosnę ważne, bo łatwo się przeziębić, a tu tyle przyjemnej roboty; front robót zapewniony, już lipki czekają na posadzenie:-)

Aleksandra pisze...

Wiosna, piękny czas nastaje. Wszystko budzi się w pośpiechu do życia.
Lubię te miniaturowe bratki. staram się mieć je zawsze na balkonie, bo tylko taki ogród posiadam. Z niecierpliwością zaś szukam wiosennych oznak chodząc z aparatem po lasach i parkach. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Krzysztof Gdula pisze...

W niedzielę idę żegnać góry i wędrówki, może uda mi się zobaczyć wiosenne kwiatki na górskich łąkach…
Więc pszczoły już latają i zbierają słodkości? Więc wiosna!

wkraj pisze...

Nawet nie wiesz, jak mnie cieszą te widoki budzącej się przyrody.
Z wielką przyjemnością obejrzałem zdjęcia.

Pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Olu, zazwyczaj kupuję bratki wielkokwiatowe, ale akuratnie nie mieli, a już nie chciało mi się jechać nigdzie indziej:-) buszowanie w poszukiwaniu wiosennych oznak to też moje ulubione zajęcie, tylko ... umiejętności w fotografowaniu brak, ot! co zobaczę, to pstrykam:-) pozdrawiam.

Krzysztof, "żegnać góry i wędrówki", jakże to smutnie brzmi; oby Ci pogoda dopisała, i miał piękne widoki, i mgły, słońce i chmury ... pewnie w swoje ukochane Kaczawskie pojedziesz:-) to jeszcze nie słodkości, a pyłek na pokarm pszczoły zbierają, na miodek przyjdzie czas.

Wkraju, szykuj sprzęt na wędrówkę, pogoda zaczyna się klarować, nie wolno przespać wiosny:-) a tak poważnie: już pewnie masz plan wędrówki:-)

makroman pisze...

Zasięgnąłem dziś rano wiedzy od znajomego pszczelarza (kolega z pracy). Roje weszły w zimę słabsze niż zazwyczaj, gorzej też ją przetrzymały w efekcie te pszczoły które są w ulach ne dokonują oblotów tylko siły poświęcają na wychowanie młodych. Dopiero one zaczną oblatywać, cieszyć oczy i uszy a do domów znosić pożytek.

Dziś rano u mnie przymrozek minus 3 stopnie, terz słońcemi dziesięć na plusie ale owadów i tak nie widać.
Pozdrowienia.

Bozena pisze...

U Ciebie już wiosna i kolorki. Jednak najbardziej zaskoczyło mnie zdjęcie czosnku niedźwiedziego. Szybko wystartował. Bardzo lubię ten smakołyk w wiosennej sałatce.
Po powrocie do chaty nie omieszkam sprawdzić, czy już i na naszym terenie rośnie.
U nas w miejskim ogródku wiosna bardziej zaawansowana, niż wokół chaty. Mieliśmy tylko tydzień na ogarnięcie ogródka i porządki domowe. Myślę, że najważniejszy jest ogródek, bo wiosna nie poczeka. Pozdrawiam serdecznie :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maciej, to prawda, ale wiesz, jak się pszczołom zabiera miód, to trzeba je solidnie zaopatrzyć na zimę, a niektórzy pszczelarze wycisnęliby pszczołę przez wyżymaczkę, prawie wcale nie dając nic w zamian:-) trzeba je leczyć, karmić, po prostu dbać, jak o każde żywe stworzenie, które ma się pod opieką; i u nas mrozik, ale to dobrze, przyniósł nam dobrą pogodę na sobotę:-) pozdrawiam.

Bożena, jest czosnek, pod połoninami też już widziałam:-) muszę nadwyżki przetworzyć na zimę, zakiszę i jako pesto; eh! grzebię w tym moim ogrodzie, i ciągle coś przeszkadza, zazwyczaj pogoda, ale ja mam dużo przycinania i nie wiem, czy zdążę ze wszystkim; i ja pozdrawiam.

makroman pisze...

Alek gdgby do niego doszła nawet sugestia że być może, istnieje szansa iż w jakimś maleńkim stopniu nie dotrzymał opieki swoich pszczółek odebrał by to jak policzek. Dane są od nas, być może w innych regionach przezimowały lepiej.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maciej, a broń Boże, nie miałam na myśli Twego kolegi:-) mamy takie przykłady, że wydarliby pszczole wszystko, dla zysku; zapytałam też męża, jak to wygląda w tym roku, bo nawet w niedzielę był na szkoleniu, i potwierdził, że pszczelarze narzekają; może jak się ma pasieki przemysłowe, nie zdąży się dobrze pszczółek zaopiekować:-)

Ania pisze...

U mnie derenie dopiero zakwitają ( bardzo nieśmiało). Na szczęście pojawiły się pszczoły (widzę tylko miodne), więc jest nadzieja na owoce ( a potem na nalewkę). Och, piękna wiosna nas czeka ! Serdeczne uściski !