środa, 16 listopada 2011

Ocieplacze, szyjogrzeje, "napulsniki" ... dziergane i żywe ...

Oj, pora ku temu wielka, aby cieplej się przyodziać, nie pozwolić, aby jakieś przeziębienie nas dopadło.
Bo u nas dziś pogoda "barowa", mokro, posypywało mokrym śniegiem od wczoraj, mgła tylko na chwilkę uniosła się przez południe, a potem znowu szaro ...


Na blogach dziewczyny dziergają przepiękne rzeczy dla ochrony przed zimnem, z cudownych włóczek, piękne wzory, z pewną nieśmiałością chciałam pokazać swoje, które są wyjmowane od czasu do czasu ...


To jest mój pierwszy ocieplacz, czekoladowy, oglądałam kiedyś prognozę pogody na TVN, a tam pogodynka Dorota miała coś ładnego na ramionach, do koszulowej bluzki. Całkiem fajnie to wyglądało, zapragnęłam takie coś i ja ... robiony w poprzek, golfik dorabiany, cieniowany, bo zabrakło włóczki ...


Ten malinowy, całkiem duży, grzeje solidnie, rozwesela zimowe odzienie, wzór warkoczasty, jak w poprzednim ...


To taka niby kamizelka, złapany guziczkami z boku ocieplaczyk nie przesuwa się, nie zwija, a w pracy szybciutko można się go pozbyć ...
Pisałam w ostatnim poście, że zaczęłam przy ciepłym kominie dziergać czapkę do dużego szala, bo włóczki mi zostało, i zrobiłam taką "mątwę z workiem trzewiowym", jak mawia mój syn, bo czapka lekko zwisa z tyłu ...


Szal jest ogromny, można się nim owinąć solidnie, kolorowy jak mój jesienny swetropłaszcz ... nie mam modelki, żeby uczciwie pokazać moje dziewiarskie wytworki, wszystko na płasko ...


O, to jest bardzo zdrowotny szalik, z surowej, ostrej wełny, drapie w szyję, jak licho, ale to podobno dobrze, skóra się rozgrzewa i nie pozwala na przeziębienie ... a to obok - to tytułowe "napulsniki". Spodobała mi się ta nazwa na jednym z rosyjskich blogów, bo tu nie ma miejsca na palce, tylko jakby długi rękaw, wychodzący na nadgarstki ...
Nie są ważne te ocieplacze, najważniejsze są te futrzaste, które skutecznie okładają mi boki, kiedy tylko przysiądę, grzeją stopy, albo rozpychają się na kolanach ...


... Gutek wyleży się w cieple kominka ...


... potem nawalczy się z Bigosem, żyją w wielkiej przyjażni, potem wraca do mnie ...

Bigosa znacie !

Dołaczył do nich maluszek, puszysta czarna kulka i bardzo stara się dorównać im kroku, przyjechał do nas z jakiegoś nieciekawego miejsca ...



... dzielnie daje sobie radę w wysokiej trawie, wspinają się razem na górkę za sadem, czasami sturla się ze stromizny pod chatką ...
I tak mnie ocieplają te moje stworzenia z każdej strony, zima mi nie straszna!
Byłam dziś w biedronce na zakupach, strasznie fajne, dziergane z cienkiego sznurka pojemniki na akcesoria łazienkowe widziałam, wykończone koronką, albo mankiecikiem, albo takimi uszami jak torba, bardzo pożyteczne natchnienie, i jeszcze ciepłe skarpeciory, kolorowe, we wzory norweskie, z żelowymi bąbelkami na podeszwie, coby się nie ślizgać, dla "nogowych zmarzluchów" jak znalazł.
Pozdrawiam serdecznie i ciepło, dzieki za ciepłe słowa, pa.


35 komentarzy:

Kokotek pisze...

Rewelacyjne rzeczy masz w swojej szafie. Gratuluję kreatywności.

*gooocha* pisze...

Przepiękne dziergadła! A jak nowy towarzysz Bigosa(no i Wasz) się zowie?

Lusi pisze...

Marysiu-surowa zima na pewno Cię nie zaskoczy z takim arsenałem i futrzaczkami;-) pozdrawiam ciepło i przytulam:-)

grazyna pisze...

Szkoda ze nie pokazalas swetroplaszcza, tez takowy zrobilam i siega prawie podlogi, tak sie jakos wydluzyl,ale bardzo go lubie! ocieplacze szyjne wspaniale, jestes bardzo zdolna, sama bym sie zabrala ale juz w cieple kraje pora, wiec nie bede dziergac. Jak zwykle ogromne cieplo bije ze wszystkiego co robisz, tak doslownie i w przenosni..usciski

ankaskakanka pisze...

Bardzo ładne i praktyczne ocieplacze. Mam też taką " surową wełnę" i zastanawiałam się czy mogę zrobić z tego swetry ( dla mnie i Martyny). Chyba zrobię. Zwierzaki super. Kocham oglądać zwierzęce zabawy ich zachowania. TV wtedy całkiem jest zbędny. Pozdrawiam

gosiaB pisze...

Ależ skarby kryje Twoja szafa. Zdolniacha z Ciebie. Ten malinowy-czad. Ciągle bym się uśmiechała nosząc go, taki optymistyczny jest. Zwierzaki też superaśne. U nas niestety Pan B. alergik, więc krakowskim targiem w domu pływają rybki, by mały miał coś żywego (oczywiście prócz rodziców:))
Pozdrawiam i ślę słoneczko

LEPTIR pisze...

piekne i kolorowe te twoje dziergadła, ja tez lubię takie własne produkcje,
szkoda tylko że nie mam domowego kota tylko dzikuskę ogrodową....
pozdrawiam Ciebie i głaski dla piesków i mizie dla kotków :)

mania pisze...

Marysiu, kiedy Ty to wszystko wydziergałaś? Wszystko piękne a ten czarny, żywy ocieplacz słodki :) Jak będzie miał na imię?
Pozdrawiam cieplutko, u nas też dziś niemrawo sypało :)

Mażena pisze...

Podziwiam Cię, ile godzina ma Twoja doba? Wszystko piękne, zbieram się w tym roku na taki ocieplaczyk i chyba mnie zainspirowałaś, bylebym do końca zimy zdążyła....
Mój kok choć domowy, ma już grube futro, trzeba się więc spieszyć. Pozdrawiam

Mażena pisze...

Mój kot Kajtek..a nie kok.

Ewa - Margarytka pisze...

Wspaniałe wytworki. Super!
Ten nowy maluszek strasznie słodki kudłacze. Na pewno wie, że wygrał los na loterii trafiając do Was.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa

Łucja pisze...

Mario,
podziwiam rąk twych wytwory, co siedziały w szafie, ja najwyżej spruć coś, jak trzeba potrafię...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kokotku, wiele rzeczy wykonuję z włóczek z odzysku, coś się znudzi, wyciągnie, pozdrawiam serdecznie.

Gooocha, to jest Maksio, czwarty z kolei, pozdrawiam cieplutko, otulona futrzakami.

Lusi, o, tak, już te stworzenia dbają o dobre samopoczucie, chronią przed chłodem świata, serdeczne pozdrowienia ślę, pa.

Grażyno, tak te wyroby mają do siebie, że pod wpływem ciężaru własnego wydłużają się, ale są mięciutkie, otulające, nie cisną, lubię dzianiny; jak Ty masz daleko do swego, drugiego domu, pozdrawiam cieplutko.

Ankoskakanko, na pewno te sweterki z surówki wełnianej są cieplutkie, jednak bardzo gryzą, na gołe ciało nie da rady ich nosić; tak i ja siedzę i patrzę, co te moje stworzenia wyprawiają, dołączył teraz mały Maksio i już dorównuje w zabawach, piskliwie przy tym szczekając, serdeczności.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

GosiuB, obsprawiałam kiedyś rodzinę w moje wyroby, bo czasy były ciężkie, teraz mniej; rybki też są zajmujące, moja Mama mówiła, że akwarium jest telewizorkiem dla kogoś chorego, pozostającego w domu, sama rano siedzę, piję kawę z mlekiem i obserwuję, jak "pasą" się na porannym karmieniu, serdeczności dla całej rodzinki.

Leptir, byłam u Ciebie niedawno, miałam spore zaległości w czytaniu, chustę podziwiałam, cieszę się Twoim szczęściem, wpisy emanują radością, to ważne mieć przy sobie drugiego człowieka i bratnią duszę. A ogrodowa dzikuska nie zachodzi do domu? mój Gutek też wybitny indywidualista, ale jak chce, to jest słodki, pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

Maniu, to trochę trwało; ten czarny ocieplaczyk jest rzeczywiście bardzo żywy i ma wyjątkowo ostre ząbki, już mam ślady na rękach; wołamy na niego Maksio, to czwarty pies u nas o tym imieniu, serdeczności posyłam, pa.

Mażeno, ja myślę, że zdążysz jeszcze tej zimy przywdziać swój wyrób, nie robi się tego długo; o tak, koty solidnie przygotowują się do zimy, oprócz futra Gutek zafundował sobie jeszcze spore wałki tłuszczu, je teraz prawie bez przerwy, ciepełko ślę.

Margarytko, na początku maluszek był bardzo przestraszony, bał się wszystkiego, a spał po przyjeździe ze dwie doby, teraz Bigos uczy go wszystkiego, nic nie zrobi w domu, tylko w ustronnym miejscu, w ogrodzie, nawet go nie widać. I lubi spać na pleckach, wystawiając brzuszek światu, pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie.

Łucjo, a ja ślę ukłony za Twoje, cudnie zrymowane słowa, e tam, na pewno zimą, przy ciepłym kominie przekładasz jakieś oczka na drutach, szalik może, ciepełko ślę pod Skałki.

M. pisze...

Świetny ten kamizelko golf! Rozpina się i już. Nie trzeba zdzierać przez głowę, co zazwyczaj nie jest zbyt przyjemne.
Życie szybko wypełnia luki i puste miejsca - nowy przyjaciel Bigosa jest uroczy! Znów rodzina w komplecie. To szczeniak?
Ciepłego pieca!

weszynoska pisze...

Pozdrawiamy Maksia IV :)

Wonne Wzgórze pisze...

robisz piękne rzeczy, cudny ten warkoczowy splot. A ze zwierzakami zawsze weselej, dodają ciepła i radości w domu, nawet w mroźne i szare dni, a w nocy to niezłe łóżkowe piecyki. Pozdrawiam!

Inkwizycja pisze...

A jednak! Ta czarna łapka na zdjęciu w poprzednim poście ;-)) To cudownie, ze jest z Wami Maks IV, Bigosowi weselej, a i Wam dostarczy mnóstwo radości. Zwierzęta zdecydowanie lepiej chowają się w stadzie ;-)
Marysiu, a Twoje wyroby dziergane wspaniałe, pomysłowe i świetne kolorystycznie - do każdego zestawu ;-) Chciałabym odgapić od Ciebie pomysły, ale w tym roku nie mam szans... no to się chociaż pogrzeję oglądając Twoje zdjęcia ;-)
Ściskam gorrrąco!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Magdo, yhy! bo można fryzurkę popsuć lub tusz z oka zaciągnąć na czoło; nie wyobrażam sobie życia bez zwierzaków, boli mnie serce, kiedy odchodzą, ale czekają już następne w kolejce do kochania, Maksio odzyskał pogodę ducha, bawi się Bigosem niesamowicie, tak! to szczeniaczek, skończyły się kłopoty z brzuszkiem, łzawiącyn oczkiem, wesołe stworzenie, a komin hula na bieżąco, samo patrzenie w ogień daje ciepło, i na bawiące się psy, serdeczności nad Drawę ślę, na mgle, pa.

Węszynosko, i my pozdrawiamy serdecznie.

Wonne Wzgórze, chwilę rozpracowywałam ten szeroki warkocz, bo to się tak przekłada oczka, ale jest bardzo plastyczny i przestrzenny; zwierzaki grzeją mnie na bieżąco, jeden układa się w zagłębieniu kolan, drugi przy kolanach, a Gutek mości się na wierzchu, tylko mąż patrzy na mnie pytającym wzrokiem: a ja gdzie? ciepełko ślę i pozdrawiam.

Inkwizycjo, to była taka malutka zapowiedź, ta łapka, wszystkie Twoje słowa - to prawda, o, właśnie teraz broją pod stołem, mały ciągnie Bigosa za ogon, gonią się w kółko, za chwilkę padną, jak tylko przytulą się do mojego boku; e, co z tym czasem u Ciebie?
Pozdrawiam cieplutko, dużo wolnego czasu życzę, pa.

anniar pisze...

piękne kolorki tych małych dziełek sztuki, ja mam ocieplacz w kolorze czarnym i przyznam się, że niebardzo wiedziałam jak go nosic, żeby dobrze wyglądać , ale podsunęłaś mi pomysł, że koszula może pasować , super! A Bigos jest świetny no i ma świetne imię:))

naszapolana pisze...

Ogrzewacze to moja specjalności ale takiego w poprzek jeszcze nie robiłam. Może kiedyś spróbuję! Czapka z workiem trzewiowym - BOSKA

aneta pisze...

I powiem tak: nie ważne jakie ogrzewacze sobie zrobisz, to i tak pupile będą najcieplejszymi "grzejniczkami" i na dodatek wiele radości sprawiają :DDDDDDD
Zimą tez na pogórze będziesz równie często, jak latem, jeździć? Już nie mogę się doczekać twoich zimowych opowieści. Pozdrawiam ciepło

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Anniar, syn wymyślił taką nazwę, wszedł do domu i mówi: on nie może nazywać się tak zwyczajnie ... no i nazwał, i tak zostało, a my przyzwyczailiśmy się, serdeczności.

Naszapolano, lubię dziergać, właśnie odnalazłam stare swetry na dnie szfy, włóczki włochate, pewnie źle będzie się pruć, ale surowiec na następne już będzie, cieplutko pozdrawiam.

Aneto, to wszystko prawda, przytulichy z nich są niezłe, i lubię patrzeć, jak się bawią. Zimą też jeździmy, trzeba palić w piecu pół dnia, aby przepędzić mróz z kątów, no chyba, że zasypie zupełnie i nie dojedzie. Kiedy śniegu średnio, to samochód zostaje na górze, a my schodzimy w dół, po odśnieżeniu obejścia jest gorąco, zobaczymy, co przyniesie zima, serdeczności ślę.

jola pisze...

No Marysiu Twoje wyroby na drutach - piękne, cóż tu dużo mówić, zazdroszczę, ja też kiedyś dziergałam, a teraz co, chyba musze się zabrać, mam nadzieję, że tego się nie zapomina. Nowy członek rodziny przecudny, Bigos ma przyjaciela, a maluch przewodnika. Widać, że kochacie zwierzęta, a i one Wam odwzajemniają, choćby tym grzaniem :) Piszesz, że u Was pochmurno i padało, a u nas susza straszna, słońce świeci w dzień, w nocy mróz, w okolicznych przysiółkach ludzie już nie mają wody, oj przydałby się deszcz, pozdrawiam cieplutko :)

Ataner pisze...

Milo i przytulnie u Ciebie Marysiu, bez wzgledu na pore roku - tak swojsko.
Psiaczek przepiekny i trafil w najlesze rece, bo Wy kochacie zwierzeta, to widac, slychac i czuc:)))
Dzierganie przepiekne, ja jako znawczyni gotowych wyrobow sklepowych, klaniacm sie w pas - masz talent dziewczyno!
Pozdrwiam serdecznie:)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Jolu, tego się nie zapomina, tylko dłonie zaczynają boleć w dziwnych miejscach, zanim nie przyzwyczają się; bardzo to malutkie stworzenie grzeczne, jeśli za bardzo rozochoci się w zabawie, to jest przywoływany do porządku przez Bigosa i tak sobie żyjemy, Jolu, to nie było wielkie padanie, raczej siąpienie i wcale nie wpłynęło na stan wód, również niski, pozdrowienia na Jaworzyny ślę, pa.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Witaj, Ataner, maluch już się zadomowił i chyba jest mu dobrze z znami; te robótkowe "talenty" mam po mamie i jej siostrach i lubię; czy już zima zbliża się do Was? pozdrawiam bardzo serdecznie.

M. pisze...

Ha! Rozszyfrowałaś mój image! Myślałam, że się lepiej kamufluję ...
:):):)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Magdo, wyobrażam sobie, jak do rannego dojenia szykujesz makijaż i fryzurę, tak samo, jak ja. A rysujesz sobie kocią kreskę na górnej powiece? czy tylko kładziesz cienie, takie "smookie eyes"? ciepełko śłę.

Ola_83 pisze...

Mnie jak zwykle zwierzaki zachwycają:))
pozdrawiam!

Ataner pisze...

Marysiu, od kilku dni sa lekkie nocne przymrozki, ale w ciagu dnia pieknie i slonecznie. Jesli dobrze pamietam, to taka jesien mielismy chyba z dziesiec lat temu.
Za zima i sniegiem nie tesknimy, chociaz ubielbiam zime na wsi, w miescie jednak nie ma takiego uroku. Strasza nas duzymi opadami sniegu, zobaczymy co bedzie sie dzialo,chociaz tutaj jednak prognozy pogody sprawdzaja sie.
Poki co jest piekna jesien i korzystamy z jej urokow kazdego dnia.
Zycze Ci wspanialego weekendu, pozdrawiam:)

Ania z Siedliska pisze...

Świetny ten maluszek, masz teraz niezła kompanię - smutki jesienne z pewnością Ci nie grożą. Zreszta tak pracowita osoba jak Ty nawet nie spostrzeże, że zima minęła :)))

Bozena pisze...

U mnie niestety zwierzaki tylko u bliskich; mama, syn, ale uważam , że z nimi jak dziećmi, trzeba mieć dużo czasu, aby się dobrze zajmować.A tego u mnie ciągle zbyt mało. Te trochę, co zostaje staram się dzielić jak mogę pomiędzy bliskich.
Ale cieszę się, że przybywa ich u tych, co dobrze się zwierzakami zajmują. Widzę, że Maksiowi u Ciebie dobrze, bo śpi z brzuszkiem do góry. Musi czuć pełne bezpieczeństwo. Gratuluję rękodzieła. Niech również dobrze grzeje. Buziaczki

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Olu, zwierzaki zawsze kochają i cieszą się na nasz widok, moja mama nazywała mnie: ty psia mamo! serdeczności.

Ataner, i u nas bez szarug, wichrów, pięknie jest, taki spokój w przyrodzie, pewnie w oczekiwaniu na zimę, prognozy jeszcze łagodne, serdeczności za wielką wodę ślę, pa.

Aniu, ma bardzo ostre ząbki, za bardzo nie wyczuwa w zabawie, ile można, już mam poranione ręce; cieszę się na zimę, pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Bożeno, to prawda, muszę Ci się przyznać, że obowiązkowo podchodzę do zwierzaków, i biorę na kilkanaście lat, tyle, ile los pozwoli im żyć, o, właśnie teraz przetacza się przez dom tajfun, jeszcze kot do nich dołączył, ale to mnie cieszy, serdeczności.

Go i Rado Barłowscy pisze...

Ba! Nie wymyślono jeszcze nic lepszego na mróz, jak dziergane na drutach skarpety!

Cium.