niedziela, 3 marca 2013

Amik ...

Napomykałam w poprzednich postach, że chcemy wziąć psa Amika.
A to wszystko przez Megi ... zobaczyłam u niej w którymś wpisie pudelka, który patrzył prosto w obiektyw i mówię do męża: Zobacz, on ma takie same oczy jak nasz Maksio ...
Mąż popatrzył, poszperał w ogłoszeniach i pokazuje mi zdjęcie: Ten jest jak nasz Maksio ...

zdjęcie z ogłoszenia

Mamy sentyment do tych psów, mieliśmy już w naszym życiu dwa, ostatni, właśnie Maksio, odszedł  ponad rok temu ... i czemu by nie wziąć takiej bidy z przytuliska? miejsca dosyć ... i miska się znajdzie.
Pisałam Wam, że rozmowy przebiegały różnie, ale nie dawaliśmy za wygraną ... dopukaliśmy się wreszcie do opiekunki psiaka ... strasznie długo rozmawiałyśmy, mam nawet wrażenie, że trochę próbowała mnie zniechęcić ... że pies trudny, potrzebuje silnej ręki, może uciec ...
Pojechaliśmy w tę sobotę, pod samą Warszawę ... ta pani opiekuje się niechcianymi psami, wyprowadza je na spacer turami, bo z większą ilością nie poradzi sobie ... szczuplutka osoba, świeżo po zapaleniu oskrzeli, więc nie dziwę się, że potrzebowała dużo sił, żeby dać radę "naszemu" Amikowi w jednej ręce, a w drugiej dwa następne psy ... wszystko poświęciła ratowaniu wyrzuconych, porzuconych, niechcianych zwierzaków, podziwiam takie osoby ...
Kiedy podjechaliśmy, właśnie była z psami na spacerze, od razu mąż wziął smycz Amika i i tak sobie szliśmy, rozmawialiśmy, pies po stanowczym jednym, drugim przyciągnięciu wcale nie szalał, był ruchliwy, wesoły, jak to młodzik.
Po podpisaniu papierów zeszliśmy z psem do samochodu, nie wiedział , jak wskoczyć, więc podsadziliśmy go ... ja z nim, położył głowę na kolanach, drżał ... potem uspokoił się na tyle, że zaczął drzemać.
Zatrzymaliśmy się na przystanek dopiero w lasach biłgorajskich, a tam dużo śniegu, na polach również, a jeszcze więcej w regionie lubelskim ...




Amik miał przycięty tylko pyszczek i łapki, a reszta to jeden wielki filc, dlatego wydaje się taki duży.
Kiedy przyjechaliśmy do domu, Miśka trochę boczyła się, ale po spacerze nastąpiła komitywa.
Ale najgorzej było z Gutkiem, obcy zapach, obcy pies ... kot wystrzelił z domu jak z procy ... a w ogrodzie Amik pogonił go tak, że wylądował na drzewie ... wiadomo, kot ucieka, to pies goni ...
Nie wrócił na noc, szukałam go rankiem, bardzo martwiłam się, kot odejdzie ...mąż mówił, że przemknął pod krzakami ... ale kiedy wróciliśmy ze sklepu, przed domem przywitało nas rozpaczliwe: miauuuuu!!!
Zaniosłam go na poddasze razem z miską wody i karmy, odespał noc do późnego popołudnia i znowu prysnął w ogród ... musi jakoś przyzwyczaić się.
Gdybyście zobaczyli te harce w ogrodzie z Miśką ... gdzież Amikowi w głowie ucieczki, chodzi, obwąchuje, znaczy teren, nosi jakieś patyki, to przyjemność patrzeć, jak zaprzyjaźnili się.
Wzięłam się dziś za strzyżenie Amika,  maszynka nie wzięła "na ząb" tego filcu, więc co? zostały mi tylko nożyczki ...


To dopiero połowa sierści ... odpoczywaliśmy, ja prostowałam plecy, a Amik hasał taki niedostrzyżony po ogrodzie, a potem znowu strzyżenie ...



 Nawet pani dała świeżo ugotowaną miskę, z drugiej strony Miśka wcina swoją porcję ...


Tak wygląda Amik po moich nożyczkach, okazało się, że jest szczuplutki, to tylko sierść nadawała mu potężnej postury ... jeszcze jest sporo do wyrównania, ale to potem, bo już oboje mieliśmy dosyć, kilka godzin przycinania nożyczkami.
Psisko jest bardzo sympatyczne, wesołe, chodzi na dwóch nogach jak cyrkowiec, skoczny i bardzo sobie pasują z Miśką w zabawie.
O, teraz śpią już ... Amik odsypia trochę nieprzespaną noc, znalazł sobie miejsce pod ławą, u naszych stóp, a Miśka obok, na fotelu ... a ja pewnie pójdę do ogrodu poszukać Gutka, bo znowu go nie widać.
I jego, znaczy Amika, opiekunka dzwoniła po południu, chciała wiedzieć, jak przeszła podróż i czy Amik zaaklimatyzował się ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, dobrego tygodnia, pa!

30 komentarzy:

mania pisze...

Jak dobrze, ze się udało uratować chociaż jedna psią biedę! Na pewno będzie mu u Was jak u Pana Boga za piecem :) I Misia zyskała kompana do zabaw. A Gutek z czasem się przyzwyczai.
Pozdrawiam serdecznie :)

Mażena pisze...

Jesteś wspaniała! mam nadzieję, że wszystko się ułoży a kotek też może potrzebuje kompana /nie, żebym namawiała/ mam nadzieję, że nadto się nie obraził i wróci :) i nie będzie już się oddalał. Czekam na wieści z niecierpliwością.
Dziękuję za odwiedziny u mnie.

Olga Jawor pisze...

Cudownie, ze udało Ci się przekonać opiekunkę Amika i psiak jest juz z wami. Zaczęła sie teraz druga, szczęsliwsza część jego zycia. ma wielkie szczęście, że trafił na Was. Dobrzy z Was ludzie, Marysiu!
Serdeczne mysli posyłam!:-))

weszynoska pisze...

Witaj Amiku :) Mario, gdybyś przypadkiem przejeżdżała przez Leśniówkę to serdecznie zapraszam...zrobimy Amikowi fryzurkę.

Magda pisze...

Cieszę się, że się udało zaadoptować kudłacza, będzie mieć u Was dobrze!

sukienka w kropki pisze...

Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że Gucio wróci i jakoś się pomału zaprzyjaźnią. My mamy zmartwienie z Santaną bo ma na pleckach mięsak poszczepienny, musi być operowana, lecz podobno skutek pozytywny jest pod znakiem zapytania...biedna kotka jakoś nie ma szczęścia. Naipierw straciła dom, u nas jest niecałe trzy lata a teraz to...martwimy się co będzie dalej.

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Miśka zyskała przyjaciela ,wy zresztą też.Takie psy sa bardzo wierne.
Gucio pewnie przez jakiś czas będzie nieufny ale z czasem będzie wszystko dobrze,
Pozdrawiam serdecznie:))

Anonimowy pisze...

Cieszę się bardzo ,że Amik jest u Was!Dwa kudłacze :) U naszych "ogrów" hormony tyle co przestały buzować i jedno musiało pójść do kojca,ale już nadrabia zaległości,hi hi.O kotku mogę tylko pomarzyć ,chyba ,że zacznę sunię socjalizować .Trzymam kciuki ,żeby zwierzaki się szybko dogadały !
Pozdrawiam serdecznie!
AniaA

Alina pisze...

Ale się cieszę, wspaniała z nich para. Mój kot jak najpierw uciekał przed psem a potem kilka razy wygrzmocił psa łapami po nosie i nastąpiła wieloletnia zgoda. Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.Alina.

Dom Rozalii pisze...

Uroczy piesek. Będzie mu u was dobrze:) Nie wszystkie biedaki maja tyle szczęścia. Pozdrawiam!

HANNAH pisze...

ŚLę wielkie usciski-jestescie cudowni :-)

Rogata Owca pisze...

Bardzo się cieszę, że udało się. Piękny ten Wasz Amik. Będzie z niego prawdziwy przyjaciel i dla Was i dla Miśki. Dobrego tygodnia

Zofijanna pisze...

Z Gutusiem może być problem. Szkoda kotka.
Może jednak zaprzyjaźnią się, choć nie wygląda to najlepiej- obraził się sromotnie.
Życzę żeby przyjaźń między gatunkami dotarła się i była tą na całe życie.
Miśka powinna tutaj wkroczyć zdecydowanie.
Pozdrowienia Mario. Miłego tygodnia

Ataner pisze...

Marysiu, jestescie wspanialymi i dobrymi ludzmi. Historia Amika bardzo mnie wzruszla, piekna i cudowna psinka. Bedzie mial u Was prawdziwy dom, wielki uklon w Wasza strone przesylam:)

Anka J. pisze...

Ale się cieszę z Waszego szczęścia i dobrego serca dla zwierząt. Wierzę, że Amik będzie miał u Was prawdziwy dom.
PS.
Na razie wygląda na brzydala, jednak wyrośnie z niego porządny pies. Wierzę to bardzo.

Pozdrawiam

grazyna pisze...

Zaden brzydal, bardzo sympatyczny i mily piesek, dobrze mu z oczu patrzy, juz sie ciesze na opowiesci o Waszym
zoo. Pozdrawiam serdecznie

Inkwizycja pisze...

To jednak udało się, dzięki Waszemu uporowi, bardzo się cieszę ;-)) Amiś jest rozczulający, bez kudełków szczególnie, bo widać, jaki jest szczuplutki... Mam nadzieję, że Guciowi przejdzie foch... nasz psy i koty także docierały się przez jakiś czas, to naturalne, że nie darzy Amika zaufaniem... Teraz jak przyjeżdżają nasze dzieci z Lukasem, nasze koty z początku chowają się, ale po chwili - szczególnie w porze karmienia - przełamują obawy. Oby i Was tak było. Ściskam czule ;)

M. pisze...

Zdumiewające, że Misia tak szybko dogadała się z Amikiem! U koni i kóz ten proces zazwyczaj ciągnie się przez wiele dni.
Bardzo się cieszę, że się udało, tak jak chcieliście.
Gdybym miała naście lat, powiedziałabym - szacun!
Ściskam!

Anonimowy pisze...

Przyzwyczai się na to trzeba czasu. Śliczny z tego Amika jest psiak.

Kalina pisze...

To się nazywa: złapać szczęście za ogon! I w przypadku Amika, i w waszym, oczywiście!

Antonina pisze...

Cieszę się, że Amik jest już z wami. Uroczy z niego piesek.

wkraj pisze...

Fajna psina, już widać, że jej dobrze u Was. Macie dobre serca.
Pozdrawiam.

Kasia K. pisze...

Marysiu, cieszę się bardzo,że Amik znalazł swój dom właśnie u Was :)
Nie bój się, kotek się przyzwyczai do nowego psiaka, potrzebuje tylko czasu. Naszej kotce zajęło to dwa tygodnie. Teraz żyje z naszymi psowatymi w wielkie zgodzie. No, czasem ktoś kogoś pogoni, ale to dla sportu :)albo ktoś oberwie łapką po pysku, żeby wszyscy wiedzieli, kto tu rządzi.
Czasem do naszego domu córa przynosi takie schroniskowe szczeniaki na przetrzymanie ciężkich czasów i nasze zwierzaki traktują takiego gościa jak swojego :) więc na pewno i u Was wszyscy się jakoś dotrą. Wszystkiego dobrego!
Wielkie uznania za uratowanie psiaka! Pozdrawiam
Kasia K.

Kasik pisze...

Ładna psina, fajnie, że ostatecznie udało Wam się go zaadoptować i że z Miśką się dogadują. Teraz Amik ma psi raj na ziemi. Kot przywyknie. Pozdrawiam

Joanna Wilgucka pisze...

Masz talent fryzjerski:)

Anonimowy pisze...

Dziękuję, że zaadoptowaliście Amika.
Aneta

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Dziękuję wszystkim za odwiedziny, słowa otuchy, mam wielką nadzieję, że futrzaki jakoś przyzwyczają się do siebie na tyle, żeby żyć obok siebie, nie muszą razem spać ani wylizywać sobie futerek, bo o tym chyba nie ma mowy, a Gutek to nieufny dzikus, teraz jeszcze większy.
Pozdrawiam Was, Przyjaciele Zwierząt.

danawarsaw pisze...

Jesteście wspaniałymi ludźmi.Brawo!
Pozdrawiam i oczywiście trzymam kciuki. Danka

Ania z Siedliska pisze...

Wspaniale, że udało Ci się dostać Amika. Kawał drogi przejechaliście po niego ale psiak jest niezwykle sympatyczny. Nieco naprężone stosunki z Guciem z czasem się ułożą.
Buziaki, Marysiu, jesteście niezwykli !

Krystynka w podróży pisze...

Prosta ale wzruszająca historia i dobre zakończenie, że tak szybko poszła aklimatyzacja dla Amika i dla Was. Jesteście Wielcy !