niedziela, 24 marca 2013

Odkopali nas ...

To była "powtórka z rozrywki".
Kiedy wyjeżdżaliśmy w piątek z domu na Pogórze, posypywał mokry, gęsty śnieg ... tak było na równinie, ale kiedy zaczęliśmy się wspinać w górzysty teren, to popadywanie zmieniło się w zamieć.
W wioseczce, kiedy skręciliśmy w w naszą drogę, okazało się, że suniemy "czołgiem" brzuchem po sporym śniegu, i jak zostawimy go tu na noc, to zasypie nas jak nic.
Wróciliśmy do Janka na podwórze, wcale nie lepiej, wszystko zasypane ... odkopaliśmy mały placyk i tam postawiliśmy samochód.
Plecaki na grzbiety, psy zasmyczone w rękę i ruszyliśmy do siebie, tylko Haneczka krzyknęła przez okno, gdzie idziemy, czy nie widzimy, co się dzieje ...
Mąż szedł pierwszy, ja za nim drobiłam, przecierając ścieżkę dla Miśki, bo długonogi Amik doskonale dawał sobie radę ... po co idziemy? napalić w piecu, bo idą mrozy, nakarmić ptaki, bo głodne, a przede wszystkim dlatego, że lubimy ...
Po naszych odkopanych ścieżkach nie pozostał nawet ślad, północny wiatr pozmieniał układ zasp, tak, że nawet łatwo dostaliśmy się do domku.
Mąż zapalił w piecu, a ja szybciutko przygotowałam jedzenie dla ptaków ...


... oczywiście , trzeba było najpierw odgarnąć sobie dojście pod karmnik, a śnieg sypał dalej.
I stał się cud.
Nie wiemy, jakim sposobem zjechał do nas najprawdziwszy pług ...może zobaczył nasze ślady w dziewiczym śniegu, albo dym z komina ...przebił się przez poprzednie zaspy, odgarnął je na bok i podjechał aż pod naszą bramę ...aż gęby nam się uśmiechnęły, będziemy mogli wreszcie wymienić pustą butlę na gaz, bo "czołg"  zjedzie na sam dół ...


Szuflowanie śniegu to dla mnie wielka frajda, odsypuję ścieżki, gdzie się da ... do sławojki, dojście do suchego drzewa, ścieżka do bramy, pod jabłonki, żeby sójkom sypnąć ...
Psy towarzyszą nam przy każdej czynności, a potem w cieple chatki drzemią, otulone ...

Cześć! Amik jestem!
Sobotni poranek obudził się z cudnym słońcem ...


... tu już świeci zza krzaczorów ...


... a tu, zza ogromnej zaspy, jak z misy, oświetla przeciwległe zbocze łąkowe ... to ciągle ta łąka, o której nie mogę przestać pisać i ciągle fotografuję ją ...
A w kuchni przygotowaliśmy sobie namiastkę kociołka z ogniska ... znalazły się jakieś ziemniaki, cebula, nawet marchewka uchowała się, do tego kawałek wędliny, przyprawy, plastry żółtego sera na wierzch i już pyrkocze pod pokrywką, w grubej, głębokiej patelni, na wolnym ogniu pyszna potrawa ...



Po dwóch godzinach zapiekanka gotowa ... było tego sporo, wystarczyło do niedzieli.
A ja, ze zwierzakami, odsypujemy dalej ścieżki ze śnieżnego puchu ...


Amik to psi nieposłuch, kupiłam sobie nawet specjalny gwizdek, żeby zawrócić go z powrotem ... ale gdzież tam! pewnie trzeba będzie go trochę poćwiczyć w posłuszeństwie, a zwłaszcza mąż, bo wydaje mi się, że jego słucha bardziej, ja jestem raczej od napełniania miski i głaskania ... na razie używa sobie mocno po terenie ... śmiga po śniegu, Miśka za nim nie nadąża, ale, co najważniejsze, trzyma się nas i nigdzie nie ucieka ...




W sobotnie popołudnie odwiedziły mnie moje zaprzyjaźnione, młode sąsiadeczki ... Julka upiekła placek, przyniosła nam kawałek do poczęstowania, a Ola przyniosła pokazać mi swoje skarby ... m.in. 3 komórki, a jedna do prezydenta, broniła go dzisiaj i została ranna w nogę ... a przez lornetkę wypatrzyła w krzakach jakieś wiszące zwierzę ... o! to chyba nietoperz!
Ola bardzo lubi moje futrzaki, gładzi je, przytula, zwłaszcza Miśka cieszy się jej sympatią, bo ją zna dłużej, ale widzę, że i Amika lubi ...


Amikowe futerko zmieniło się w karakuły, pod wpływem wody ze śniegu skręciło się w drobniutkie pierścionki, wygląda jak owieczka.


Ta zimowa wiosna mocno pomieszała wszystkim szyki, odwołano Misterium Męki Pańskiej na wzgórzach kalwaryjskich, nie wiem, co będzie z Drogą Krzyżową na Tarnicę, i pewnie poturlamy pisanki po śniegu.


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, za dobre słowa ... ślijcie do nas dobre myśli, potrzebujemy ich, czekamy na wyniki mego brata, to człowiek o najlepszym sercu ... taki mam niepokój w sercu ... wszystkiego dobrego, pa!








40 komentarzy:

sukienka w kropki pisze...

Marysiu, całym sercem jestem z Wami, życzę żeby wszystko dobrze się ułożyło!

weszynoska pisze...

Trzymamy kciuki, modlimy się, jesteśmy z Wami!!! Tarnica pewnie w tym roku nie wypali, my już nie dajemy rady chodzić, ale znajomi się wybierali...nic z tego przy takiej pogodzie. Piękne zdjęcia...my też z utęsknieniem czekaliśmy na pług.

Adelka pisze...

Ależ pięknie. Zazdroszczę Ci takich przeżyć, pięknie niesamowicie. DZięki za zdjęcia. I te pieski okryte. Bajka.
P.S. Za Twojego brata pomodlę się dzisiaj wieczorem.

Ataner pisze...

Marys,taka zime kocham i lopata nie straszna i snieg po kolana.
Jak ja lubie do Ciebie zagladac.
Amik w kocyku cudny:)

Dobre i pozytywne mysli przeslam w prawdzie z daleka ale plynace z serca.
Trzymajcie sie!

Mamusia pisze...

Dni pełne przygód :)

M. pisze...

Nizły ciągnik, no no!
Wszystkiego dobrego kochani!
Twój brat będzie w moich myślach

Agata Rak pisze...

pięknie, podziwiam ale nie zazdroszczę bo nie mam już siły na odśnieżanie...

Kris Beskidzki pisze...

Zima na całego. Klimat jednak chyba się zaczął oziębiać. :)

Pozdrawiam. :)

jolanda pisze...

Mój mąż w piątek też utknął w zaspach:( Ale już w sobotę przestało wiać i było cudne słoneczko. Dziś Palmowa - b. zmarzliśmy w pobliskim kościele.
Nie wiem co to z tą wiosną, żurawie pochowały się gdzieś zmarznięte.
Ale i ja uwielbiam tę Twoją łąkę, bo ciut przypomina mi nasze widoki za domkiem.
Buziaki
PS. Trzymam kciuki za brata.

LEPTIR pisze...

ja tez trzymam kciuki i dołaczam Brata do codziennej modlitwy....musi byc dobrze, trzeba wierzyc.....
zima tej wiosny na obrazkach wspaniała:( a przeprawe mieliście przednia, dobrze że jesteście zaprawieni w bojach....
wszystkiego dobrego Marysiu...

grazyna pisze...

Trzymam kciuki! niech wszystko dobrze sie skonczy! a Wam wcale sie nie dziwie, ze gna Was do chatki, ja tez bym tak robila, bo to przecudny kawalek swiata. sciskam serdecznie!

Zofijanna pisze...

Pięknie tam u Ciebie.
Dobrze jest mieć takie miejsce- daleko od cywilizacji, wstąpic na chwilę, bo cieżko byłoby żyć tam na stałe, zwłaszcza w taką srogą zimę.
Nie wiem czy moja Droga Krzyżowa nie zostanie odwołana ?
Pozdrawiam serdecznie Mario
Do wiosny...

Antonina pisze...

Wspaniale psom w tym śniegu podczas tej wydłużonej zimy.
Trzymam kciuki, ślę pozytywne myśli.

Tenia pisze...

Witaj Mario
Piękne zimowe zdjęcia.Zaspy śniegowe wyrównały łączkę i wygląda jak u nas na nizinach.Przeczytalam długoterminową prognozę pogody,piszą,że już w tym tygodniu będziemy mieli dodatnie temperatury.
Może święta będą wiosenne.
Pozdrawiam serdecznie:))

Klarka Mrozek pisze...

trzeba mieć nadzieję, bardzo współczuję tej niepewności i oczekiwania na wyniki.

La vie est belle i ja tez pisze...

Zasypalo Was prawdziwie...
Urokliwie u Was.
O Bracie bede pamietac...
Serdecznosci
Judith

Kasik pisze...

Piękna zimę mamy tej wiosny :). Dobrze, ze plug nareszcie do Was dotarł. Pozdrawiam

Kalina pisze...

Twoje zimowe wpisy nadają się na kolejne odcinki "Syberiady"... A oni szli i szli, a śnieg wciąż padał i padał... :-)

Anka J. pisze...

Życzę dużo zdrówka dla brata.
My również czekamy na wiosnę ale wierzę, że kiedy już przyjdzie, będzie prawdziwa, kwiecista i ciepła. Pozdrawiam

Iza pisze...

Piękna, piękna zima tej Wiosny :) Chciałoby się zapytać po Lisowemu "Co z tą Wiosną?".. :) Pozdrawiam :)

Mażena pisze...

Zdrowia i spełnienia tych dobrych myśli. Trzymam kciuki!
Pamiętam taka zimę, kiedy czubki słupów ledwie wystawały z zasp, ale to były Kurpie - utknęliśmy tak na wyjeździe studenckim, to nie były żarty bo nie mieliśmy co jeść. Zaopiekował się nami ksiądz a było to tak ze 30 lat temu..
Ale wspaniałe pokazujesz przygody, ścieżki, psie zabawy, gdyby nie koniec marca...Pozdrawiam. tylko dobre myśli!

OLQA pisze...

pięknie, ale brrrjak zimo!!!! ślę wieeeele ciepłych myśli!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Sukienko, dziękuję Ci, pozdrawiam serdecznie.

Węszynosko, dziękuję, bardzo ...; może pozwolą iść na Rozsypaniec, ale to chyba nie to samo co na Tarnicę, bardzo ciężko idzie się w takim uciekającym spod stóp śniegu, podwójne zmęczenie; pozdrawiam cieplutko.

Adelko, dziękuję za te słowa; wędrówka w dół do chatki iście syberyjska była, ale jak wyszło słońce, świat od razu poweselał; pozdrawiam.

Ataner, dzięki za dobre myśli, bardzo martwię się, a najgorsze to oczekiwanie;
trochę dziko u nas, stałych mieszkańców takie śniegi nie przestraszają, dla nich to normalność, kiedyś tak ich zasypało, że wojsko dowoziło chleb; mąż siedzi w chatce, pali, żeby w tę zimową wiosnę nie zamarzła nam woda w rurkach; pozdrawiam serdecznie.

Młoda Mamo, dla nas to frajda, zapas drzewa jest, coś do zjedzenia w chatce zawsze się znajdzie, można przeżyć; serdeczności.

Magdo, bardzo zmyślny, to zetor, a jakie napędy ma na koła, lezie do góry jak gąsienica; dziękuję za Twoje dobre myśli, bardzo się boję, Magdo; serdeczności.

Agato, odśnieżanie to świetny rozruch, w pierwszy dzień trochę bolą mięśnie, a potem już jak z płatka; pozdrawiam.

Kris, nasz klimat to pewna cykliczność, tak bywało, a w ocieplenie klimatu po prostu nie wierzę; i ja pozdrawiam.

Jolando, miałam trochę obawy po mroźnej, -20-stopniowej nocy, zeszłej zimy skrupiło nam paliwo w "czołgu", wymiana pompy; żal mi dzikiego ptactwa, może przetrwają na tych wywianych łysinach na polach i łąkach; serdeczności.

Leptir, dziękuję Ci za te słowa, bardzo boję się, może nie powinnam czytać na ten temat w necie, bo wszystko przypasuję; kiedyś było bardziej zimowo, bo po pas w śniegu szło się w dół, a teraz tylko powyżej kolan; i Wam dobrego, pozdrawiam.

Grażyno, dziękuję serdecznie; mąż znowu pojechał palić w chatce, dorzucić ptakom, a ja grzebię się w domu; jest troszkę cieplej; serdeczności ślę za wielką wodę.

Zofijanno, ludzie tam zaprawieni w trudach życia, dla nich taki śnieg niestraszny, a i nasi młodzi "powyżsi" sąsiedzi przeżywają swoją pierwszą zimę na Pogórzu, urodziły im się kózki, wszędzie da się żyć, tylko trzeba przygotować się odpowiednio; a i za chwilę pewnie zjedzie "poniższy" sąsiad, dalibyśmy radę i my, tylko musimy jeszcze jedną nogą w mieście; pozdrawiam cieplutko.

Antonino, Amik ma kąpiele śniegowe, pachnie już po psiemu, wiatrem, sierść czyściutka; dziękuję za dobre myśli; pozdrawiam Cię.

Teniu, prognozy coraz bardziej optymistyczne, aleć przecież idzie do tego, śnieg nie będzie wieczny; u nas nie będzie wiosny na święta, poturlamy pisanki po białym; pozdrawiam cieplutko.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Klarko, mam nadzieję i jestem pełna dobrych myśli, ale i bardzo boję się, czekamy w niepewności wszyscy; pozdrawiam Cię serdecznie.

Judyto, dziękuję za dobre słowa, sama wiesz, że to oczekiwanie jest najgorsze; dobrze, że nas odkopali, czekamy na dodatnie temperatury, niech spływa wszystko do morza; pozdrawiam serdecznie.

Kasiku, a już myśleliśmy, że będziemy bardzo długo czekać, aż ta największa zaspa wytopi się, miła niespodzianka z pługiem; serdeczności ślę.

Kalino, a rzeczywiście, sceneria iście syberyjska, ale kiedy wychodzi słońce, nic nie jest straszne, nawet te góry śniegu; pozdrawiam Cię.

Aniu, dzięki wielkie; czy czekaliśmy już kiedyś z takim utęsknieniem na wiosnę? pozdrawiam serdecznie.

Iza, ja myślę, że to już ostatnie zimy podrygi, dobrze, że mrozi nocą i nie ma nagłego spływu wód; ostatnio narzekaliśmy na suszę, a tu natura szybko nadrabia braki, będzie urodzajny rok; pozdrawiam.

Mażeno, dziękuję Ci, i jestem pełna dobrych myśli, choć gdzieś na dnie drzemie obawa; taka potężna zima była gdzieś na początku lat 80-tych; podawali w wiadomościach, że pługi w Bieszczadach zbaczają z dróg, bo znaków nie widać, tyle śniegu; po odkopaniu Ustrzyk Górnych wszyscy turyści uciekli, mimo, że jeszcze było tydzień ferii; i dobrze, że to już koniec marca, jest nadzieja na wiosnę; pozdrawiam Cię cieplutko.

Olqo, w niedzielny poranek zrobiło się -20 stopni, to jakieś niechrześcijańskie temperatury; dziękuję za dobre myśli; pozdrawiam cieplutko.

danawarsaw pisze...

Jestem z wami w oczekiwaniu na dobre i tylko dobre wieści! Pozdrawiam ciepło i ściskam jakby już światecznie Danka

na wsi pisze...

Marysiu, trzymam kciuki za brata i przesyłam Wam moc dobrej energii i dobrych myśli. A zimy zazdroszczę z jednej strony - bo pięknie, chociaż to już wiosna. I współczuję, bo Wy naprawdę wiecie, co to znaczy wioska odcięta od świata - taka swosta cena spokoju... Dużo ciepła i dobrej nadziei dla Ciebie Marysiu i wszystkich Ci bliskich

Rogata Owca pisze...

Oby wyniki były pozytywne. Ciepłe myśli Wam ślę. Ładna ta zima wiosną, mimo wszystko. Ja kiedyś odśnieżałam każde przejście, każdą moją ścieżkę. Od dwóch lat tego nie robię. Chodzę w wielkich buciorach po kolana w śniegu albo czekam, aż psy łapami "odsnieżą". Robią to super. Owce też swoimi racicami "odśnieżają" drogę dla taczki z sianem. Czasem tylko bramę wyjazdową napierając na skrzydła przesuwam, jak dużą szuflę. Pozdrawiam serdecznie i świątecznie zarazem

mania pisze...

Oj drwi sobie z nas przyroda w tym roku! Nasz PTTK organizuje wyjazd na drogę krzyżową na Tarnicę ale wyjątkowo mało chętnych jest w tym roku bo i warunki trudne.
Trzymam kciuki za Twojego brata, będzie dobrze!
Serdecznosci :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Dana, dzięki za dobre słowo, ta jedna myśl jest ze mną cały czas, i w dzień, i w nocy, i strach ... spokojnych świąt i pozdrawiam serdecznie.

Agnieszko, dziękuję z całego serca; jakoś tak zimowo bardziej na Pogórzu, bo wioseczka wysoko i zima nas docenia, w dolinach czasami zielono, a u nas jeszcze śnieg; pozdrawiam cieplutko.

Owieczko, dziękuję za dobre słowa; ja może odśnieżam tak bardziej dla ruchu, bo człowiek zastały przez zimę, ale i odkopanie się z zasp potrzebne jak najbardziej, bo nawet Gucio nie chce w śnieg wchodzić; teraz widzę, jak psy potrafią sobie ścieżki wydeptać, zwłaszcza przy ogrodzeniu; spokojnych świąt, Owieczko, pozdrawiam.

Maniu, czytałam wczioraj apel goprowców do pielgrzymów i turystów, może wezmą sobie te rady do serca, bo czasami ludzie idą w ciężkie warunki zupełnie nieprzygotowani, a tak będzie w tym roku; dziękuję za słowa pociechy, pozdrawiam Cię serdecznie.

Go i Rado Barłowscy pisze...

Och! My też byśmy lubili przedzierać się do chatki... Ale czołgu jak nie ma tak nie ma... Czas się obudzić z zimowego snu, ale za oknem nieprzekonująco. U nas dziś znów sypie...

Pzdr.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Go i Rado, u nas bez "czołgu" ani rusz, musielibyśmy czekać długo na ciepłe i suche lato, coby zjechać na dół, a poza tym wozi kamienie, materiały budowlane i drewno na opał, tylko trochę paliwa za dużo pije, ale to chyba coś za coś; właśnie mąż wrócił z chatki, mówi, że znowu zasypane, i sypie jak najlepszej zimy, zamieć kończy się tuż za górkami, a na nizinach na razie słońce; pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

To juz chyba ostatni dowcip Pani Zimy. Juz niedługo wszystko spłynie i wreszcie zakróluje zieleń. Marysiu, trzymam kciuki za brata ! Uściski prawie świateczne !

Ania z Siedliska pisze...

To powyżej to napisałam ja - Ania z Siedliska

Ania z Siedliska pisze...

Marysiu, troszkę się nam pokazałaś. Zgrabna dziewczyna z Ciebie ! A może pokażesz tez liczko ? Tak troche głupio pisać do kogos zupełnie w ciemno :-).

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, wczoraj wrócił mąż z Pogórza, dalej sypie, nie wiem, jak dzisiaj; a ptaków przy karmniku niesamowita ilość, jedziemy tam jutro znowu podsypać im jedzenia przed świętami; dziękuję za dobre słowo; pozdrawiam serdecznie.

mania pisze...

Marysiu, przeczytałam na facebooku, że dyrektor BPN zamyka szlaki na okres świateczny! Moim zdaniem słuszna decyzja, bo warunki fatalne.
Pozdrawiam serdecznie :)

Anula pisze...

Marysiu życzę Wesołych i pogodnych świąt i żeby wszelkie problemy popłynęły do morza razem ze śniegiem, którego wszyscy mamy dość.
Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie.

Jomo pisze...

Chciałabym złożyć Tobie
serdeczne, słoneczne i gorące
życzenia:
radości w sercu,
pokoju w myśli i duszy
oraz gwiazdek szczęścia w oku.
Niech to będzie dobry, owocny, rodzinny czas...

:***

Aneta NieTylkoMeble pisze...

Trzymam kciuki za dobre wieści.
Zobacz i znowu śniegiem sypie. Sądzę jednak, że po śiętach zacznie się prawdziwa wiosna.
Serdeczności przesyłam

Pellegrina pisze...

Po takiej ciężkiej pracy to apetyt dopisuje i wszystko smakuje, ja też lubię takie dania z patelni z tego, co się nawinie.
Życzę Wam radości i spokoju w ten świąteczny czas.