czwartek, 7 marca 2013

Nasz "wypłosz" ... trochę o przyjaźni psiej, mało o kociej ......

Kilka ciepłych dni wypędziło nas do ogrodu, w który kąt nie spojrzeć, wszędzie coś do zrobienia.
Snują się pachnące dymy z owocowych gałązek, przerzedzają się sukcesywnie ogrodowe zarośla, tylko te przy ogrodzeniu zostają, bo lubię przebywać w tej zielonej enklawie poza zasięgiem oczu przechodzących.
Przycięliśmy dwie jabłonie, trochę na wyczucie, bo nie znamy się na sztuce sadowniczej ... mnóstwo liści do wygrabienia ... cała pergola do wymotania z pnączy, bo zeszłoroczna zima i mrozy położyła kres mojej chlubie - wisterii, winobluszcz japoński suchy na ścianach domu, a akebia pięciolistkowa zamarła w malowniczych skrętach ... coś odbija od dołu, może odrodzą się za kilka lat.
Futrzaki razem ze mną ...


Z nosami przy ziemi, szurają po liściach, przychodzą co chwilę na pogłaskanie i przytulenie ... Amik nie umie się bawić, rzucam mu piłeczkę, a on wcale jej nie widzi, byle tylko bliżej rąk, podrapania grzywki, za uchem ... chodzi za człowiekiem jak cień ...


Kiedy psy zmęczą się bieganiem, układają się na słońcu i drzemią ... Amik za bardzo nie może znaleźć sobie miejsca, bo dla niego to chyba za dużo swobody naraz, najlepiej mu na fotelu, który zaanektował sobie już na drugą noc ...


... a ja kupiłam mu mięciutki pledzik, oczywiście w szmateksie, a jest chyba najlepszy gatunkowo od wszystkich, posiadanych w domu ... spędza tutaj chyba najwięcej czasu, odsypia całe swoje paskudne dzieciństwo ... apetyt dopisuje, co mnie cieszy, bo chudzina z niego okropna, mięśnie słabiutkie, bo co można oczekiwć po młodym  psie, który ostatnie miesiące spędzał w klacie, bez wybiegania, tylko 5-minutowy spacer kilka razy dziennie.
Amik jest wykastrowany, kiedy zabieraliśmy go do domu, miał niezagojone ranki po zabiegu, zostawiony sam sobie powyciągał zębami szwy i kiepsko to goiło się ...


Pod łapką widać jeszcze czerwone ślady ... wylizane, wygryzione ... smaruję je jakimś leczniczym żelem, ale przed wyjściem na podwórko, żeby nie zajmował się nimi, bo założenie kołnierza to dodatkowy stres dla psa... ranki wyglądają już zupełnie dobrze, zabliźniło się to wszystko.
Kiedy psiak zadomowi się zupełnie, odwiedzimy naszą panią od zwierzaków, niech go obejrzy ... na razie boi się samochodu, kiedy mąż włączy silnik - ucieka ...


Mam wrażenie, że Miśka podporządkowała się Amikowi, warknął na nią parę razy, gdy zbliżyła się do jego miski, ale to na samym początku, kiedy jeszcze panowała ostra konkurencja, teraz jest spokojniej ...
Dziś pada deszcz, dla mnie to dzień odpoczynku od prac ogrodowych, bo lekko przesadziłam przez ostatnie dni i bolący krzyż daje o sobie znać, a Amik i Miśka śpią na zajętych fotelach ... syn rano wrócił z pracy i pyta: A ja gdzie będę siedzieć? - Na pufce, synu, na pufce!
A Gucio?
Wydaje mi się, że bardzo, ale to bardzo powoli przełamuje opory, wczoraj przebywał za ogrodzeniem u sąsiadki, ale tylko wtedy, gdy w pobliżu nie było Amika ... jak on witał się z Miśką, nosek w nosek, a potem zaczepianie, gonitwa za własnym ogonem, aż spadł z ławki, wdrapywał się na drzewo, na bramę, łapał listki ... podrzuciłam mu odrobinę karmy tuż przy płocie, zjadł ... a za chwilę patrzę, jego już drzemanie łapie ...
Guciu, chodź!
Przeskoczył przez płot, zaniosłam go do pokoiku na poddasze, poprawił jeszcze miską jedzenia i do rana nie było go widać ...
Dziś rano zauważyłam go pod krzakami na ogrodzie, a to duży postęp, bo poprzednio ginął gdzieś ... żeby tylko przełamać ten strach przed Amikiem, ale może powoli i temu damy radę.


Pojechałabym już na Pogórze, ale muszę zostać w domu, bo młodzież wyjeżdża ... mąż sam pojedzie, a ja mu zazdroszczę ... pewnie już lód spłynął z drogi, roztopił się śnieg na wjeździe do nas ...
Niebo coraz ciemniejsze, z gałązek wiszą grube krople deszczu, pachnie ziemia wiośnianie, a tu straszą nas jakimiś okropnymi mrozami, mam tylko nadzieję, że prognozy nie zawsze sprawdzają się.


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, ciepłe słowa, słońca życzę, pa!

12 komentarzy:

Anka J. pisze...

Przybliżyłam sobie zdjęcie Amika, jest śmiesznie ubarwiony, włochaty ale ten pyszczek i oczęta chcą by go kochać. Już ma u Was jak w raju. Plac do biegania, domy, własny kocyk i miękkie miejsc edo spania. Dzielna jesteś i kochana, bo nie każdy ma takie serce jak Ty. Dużo uścisków dla Amika ślę, dla Misi również. Pozdrawiam

Zofijanna pisze...

Witaj Mario
Pierwsze ciepłe dni wygoniły nas do ogrodu, dzisiaj i u mnie pada deszcz., ale to tylko kilka dni. Marzec to niestety jeszcze zima.
Je nie zabieram się za sprzatanie, nie grabię, niech sobie jeszcze zwierzęta zimują spokojnie.
Amik dojdzie do siebie, sądzę,że nawet sobie Miśkę podporządkuje.
Ciagle nie mogę obejrzeć Gutka.
Życzę miłego tygodnia.Serdecznie pozdrawiam

sukienka w kropki pisze...

Ładniutki piesek bedzie z Amika jak sie nieco "oglamznie" jak to się mówi. Niecierpliwie czekam na dobre wieści o Guciu, wygląda na to że pomału przełamie opory wobec nowego lokatora. Życzę Wam dużo szczęścia i radości!

mania pisze...

Ach te zwierzaki! Chciałam wyrzucić stary, rozlatujący się fotel ale nie mogę, bo to sypialnia Florka :)
Amik będzie miał u Was jak w raju :)
Pozdrawiam serdecznie

Adelka pisze...

Przyjaciel to zawsze przyjaciel...ludzki, psi czy koci :)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Nadzieja wraca i uśmiech na buzię, kiedy czytam o tym, że Amik będzie miał szczęśliwe życie.
Bardzo się cieszę i trzymam kciuki za przyjaźń zwierząt!

Mażena pisze...

Najgorsze są te rany, które psiak ma w "sobie: jak te się zabliźnią to będzie Twój sukces. Szkoda kota, ale to też pewnie kwestia czasu. Zresztą Amik też się nauczy ustępować- pewnie.
Sama kiedyś obserwowałam zmiany w psiaku ze schroniska, cieszyłam się z każdego "oswojenia". Cieszyliśmy się , kiedy przestał płakać przez sen. Wtedy zrozumieliśmy, że czuje się bezpieczny. Sąsiadów pies wzięty ze schroniska, kilka lat temu, ciągle płacze jak ich nie ma w domu. Ot taka psia trauma. Dlatego ludzie muszą pomagać.
Oszczędzaj plecy i zdrowiej!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, Amik jest popielaty, ma mięciutką, kręconą sierść, jak to pudelkowaty pies; jeszcze wychodzą mu nierówności z mojego strzyżenia, ale za jakiś czas wyrówna się; docieramy się wszyscy, i my, i kot, i Amik; pozdrowienia ślę.

Zofijanno, muszę podgonić prace ogrodowe, bo potem będzie mnóstwo zajęć na Pogórzu; liście są kompostowane, stworzonka w nich przeżyją, a dżdżownice schowają się głębiej przed mrozem; między psami zgoda, nawet Gutek wczoraj pojawił się w ogrodzie, a potem wyskoczył po staremu na okno; a podobieństwo Gucia jest w buraskowatości, bo nie jest zbyt dużym kotem; serdeczności posyłam.

Sukienko, Amik bardzo domaga się głaskania, przytula się do rąk, odkarmimy, dostrzyżemy, nabierze masy ciała i będzie najpiękniejszy w "całej wsi"; Gucio pojawił się wczoraj w ogrodzie, potem wskoczył na okno, widać, też przełamuje opory; cieplutko pozdrawiam.

Maniu, tak sobie mówiliśmy, że Amik jest za duży, żeby spać na kanapie albo fotelu, a on to rozstrzygnął sam, wskoczył na fotel, zasnął i nie miałam serca spędzać go stamtąd; może nie jak w raju, ale na wolności, ze swoim kątem, domem i przyjaznymi mu ludźmi;
pozdrawiam Cię serdecznie.

Adelko, z psami jest wspaniałe porozumienie, patrzy ci w oczy, cieszy się, a kot to taki "sobiepan", przychodzi, kiedy chce, pogłaskać to samo, jest po prostu inny; ale lubię wszystkie swoje zwierzaki; pozdrawiam.

Natalio, zawsze były u nas dwa psy, miejsze, większe, los padł na Amika, wybraliśmy go, a ile stworzeń czeka? serdeczności.

Mażeno, Gucio ośmiela się coraz bardziej, widzę to, jeszcze potrzeba czasu; Amikowi najlepiej w domu, na fotelu, ma na nas baczenie, dłużej teraz śpi bez sprawdzania, czy jesteśmy, i ranki prawie zagoiły się, bo nie jest już nimi zaabsorbowany, ma inne rzeczy do roboty; patrzę za okno, ależ leje, ciemno i ponuro; pozdrawiam cieplutko.

Ania z Siedliska pisze...

Amik szybko nauczy się bawić - mojej Lisce zabrało to kilka miesięcy a;e w końcu pojęła, do czego służy gumowa kość :-). Biedny Gucio też niedługo [przekona się do nowego kolegi :-). Och, Marysiu, wiosna znów nam trochę odskoczyła do tyłu ale u Was zdecydowanie cieplej. U nas lodowe deszcze, wszędzie ślisko, nawet trochę sniegu spadło. Bleee...
Serdecznie pozdrawiam cała rodzinę !

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, też tak myślę, Miśka też nic nie umiała, a teraz ... ale bardzo ładnie bawią się razem w niby-podgryzanie i powarkiwanie połączone z gonitwą, a to wszystko w domu, bo na świecie bardzo mokro, łapy trzeba wycierać bez przerwy; Gucio już przychodzi na wezwanie pod dom, zanoszę go na poddasze, ale już nie wyrywa się dziko, kiedy zbliży się Amik, który z kolei jest bardzo zainteresowany, co też ja tam mam; potem długo i dokładnie obwąchuje mnie; dziś przymroziło padający deszcz, gałązki brzozy podzwaniają, chyba za wcześnie narobiłyśmy sobie apetytu na wiosnę; pozdrawiam serdecznie.

Krystynka w podróży pisze...

Więc Misia ma większego brata, bo czy starszy to nie wiem.
A w szmateksach takie porządne rzeczy można trafić, że tylko na salony, ten kraciasty pled tak cieplutko wygląda, że sama bym go zaanektowała. Amik to ma gust i mimo złych doświadczeń wie co dobre. I nie tylko kocyka to dotyczy

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krystyno, Amik jest równolatkiem Miśki, jak wypadają na podwórze, to szaleństwo niesamowite; czasami stoję przy oknie i patrzę, jak one się bawią, a jest na co popatrzeć; Amik zawojował nas, pieszczoch jeden, za chwilkę będziemy go przysposabiać do pogórzańskich wyjazdów; pozdrowienia serdeczne ślę.