piątek, 22 marca 2013

Małe, psie radości ...

Znowu sypie ...
Właśnie przed chwilą wróciłam z odśnieżania ścieżek, które przez ostatnie dni zdążyły wytopić się do czystej trawy ... całe mnóstwo ptaków czeka na jakiekolwiek pożywienie ... pomagajmy im przetrwać te ciężkie chwile ... trochę jabłek dla szpaków i kosów, trochę ziarenek czy tłuszczu dla innych pozwoli im przeżyć.
Wczoraj przyjechał mąż z pracy i opowiada, jak to do pobliskiej wsi przyleciał bocian, chodził po podwórku razem z ptactwem domowym ... zadzwonili do p. Fedaczyńskiego od przytuliska dla ptaków chronionych, jak mu pomóc ... zapędzili go do obszernej stodoły i tam dokarmiają, tam przetrwa najgorsze dni ...
A teraz odrobina psiej radości ...






Kupiłam psom do zabawy kości z prasowanych włókien wołowych, tylko na chwilę ... bo Amik wyniósł obie gdzieś do ogrodu i zakopał w śniegu ... wrócił z pyskiem całym w bieli i górką na nosie.
Czuje się już gospodarzem na naszym podwórku, jest czujny, obszczekuje przechodzących, jakieś wybrane samochody i ... uwielbia wylegiwać się na swoim fotelu.
Za chwilkę wyruszam po nową dostawę słonecznika, bo jeszcze mrozy zapowiadają.


Tak szwędam się przedświątecznie po domu ... i wyprałam swoje rękodzielnicze serwetki, firanki ...



... zawsze dodaję do ich krochmalenia sporą garść soli, wtedy przy prasowaniu nie przywierają do żelazka.


Pozdrawiam Was serdecznie, dużo słońca w sercach życzę, mimo przygnębiających prognoz pogodowych, dziękuję za odwiedziny, pa!


20 komentarzy:

Klarka Mrozek pisze...

jeszcze trochę i doczekamy tej wiosny, ale przyznaję, coraz trudniej mi zachować optymizm. Nasz pies robił tak samo - zakopywał mnóstwo rzeczy i przychodził do domu z uśmiechniętym, uwalonym ziemią pyskiem:)
Miłego dnia!

Anka J. pisze...

Amik wyładniał u Ciebie. Widać , że jest mu dobrze. Śliczna firaneczka, ja jeszcze nie wzięłam się do roboty. Robię wszystko na ostatnią chwilę a potem jestem tak zmęczona, że nie chce mi się świętować. Pozdrawiam

Zofijanna pisze...

Zima okrutna, aż żal ptaków- stadami do mnie nalatują zięby, jery, szpaki, tyle to jeszcze nigdy nie było- nigdy.
Człowiek dostaje po uszach za swoje zarozumialstwo i pychę wobec natury... ale to natura cierpi.
Pieski przezabawne- tak mało potrzeba, żeby były szczęśliwe.
Dzięki za miłe zdjęcia, aż cieplej na duszy się zrobiło.
Pozdrowienia zasyłam

Olga Jawor pisze...

Oj, ta zima niepoprawna, co to zaparła sie z całej siły i za żadne skarby nie chce ustapic miejsca swej siostrze - wiośnie.
Moja Zuzia tez skrzetnie zakopuje kości gdzie sie da. Chyba wiekszosc psów ma taki wiewiórkowy instynkt zakopywania na cięzkie czasy. Przyjdzie wiosna i bedę godzinami chodzic po ogrodzie i zbierać pachnace, psie skarby do wiader. Ale to pewnie nastapi dopiero po świętach. Szkoda bardzo, no bo w koncu czy to Wielkanoc nadchodzi, czy może Boże Narodzenie?
Serdecznosci zasyłam!:-))

Kama pisze...

Jaka radość przemawia przez psiaki! Widać, że są szczęśliwe :) przeraża mnie pogoda,zerkałam w długoterminową i mrozy u nas mają trzymać jeszcze przez tydzień.. i to nie byle jakie, -15 :(

Inkwizycja pisze...

U nas też sypie, przynajmniej nie ma błota, mając dwa rozbrykane psiaki nie można tego nie docenić. Nasza starsza sunia zawsze zakopuje swoją kość, ale po pewnym czasie ją odnajduje... w stanie bardzo, bardzo dojrzałym ;)
Ziarno tez mi się skończyło, dzisiaj wysypałam ostatnią porcję, dorzuciłam pestek dyni, dokupię słonecznika... ptaków jakby więcej, niż zimą... już od rana czekają przy karmniku.
Ciekawe, jakie będą święta - białe?!
Ściskam

La vie est belle i ja tez pisze...

Oj, nie jest tak zle... Wiosna przyjdzie, a wlasciwie juz jest, bo slonce swieci i grzeje inaczej...
Serdecznosci
Judith

Krystynka w podróży pisze...

Dobrze chociaż że ktoś się jeszcze cieszy ze śniegu i zimy, bo nam, człowiekom bliżej do ptaszków w tym temacie, już chciałoby się wiosny.
Firanki powiadasz Mario, ale wtedy trzeba okna umyć, szyby i parapety a jak już tyle to i kurze pościerać, umyć zakurzacze, odkurzyć .... do tego mi się nie tęskni.

Joanna pisze...

szczęśliwe psiaczki - widok bezcenny !!!!!!!!!!!!!
widzę, że dalej śniegu masz tyle co i ja ... ha - nic... święta będą w mixie... jajka na choince ... hihi
pozdrawiam

LEPTIR pisze...

u ciebie więcej śniegu niz u mnie ale to mnie nie pociesza....też chcę już ciepełka jak te wszystkie ptaszki, kwiatki.....
psiaki świetnie się bawia.... raźniej im we dwoje.....
czekamy więc na cieplejsze dni.... jak ten bociek :))
serdeczności

Megi Moher pisze...

jak to dobrze wyszło z Amikiem, cieszę się, i z Gutkiem jest rozejm, no. Super z was ludzie:-)
Czytam tak sobie o tej waszej wiosennej zimie na Pogórzu, okrutna jest i dzika, i piękna, pełna zimowych zajęć.
Pozdrawiam:-)

Anula pisze...

Też już zaczęłam cieszyć się wiosną, słoneczko wyjrzało zza chmur i zaczęło mocniej grzać, drogi już był prawie czarne, a tu masz, zima od początku. Piękne rękodzieła :).
Serdeczności posyłam

Adelka pisze...

Ale piękny snieg :).Tylko zaszyć się z netem lub książką :)) Mogłoby mnie tak na dłużej zasypać ...

Go i Rado Barłowscy pisze...

W ciągu całej tegorocznej Zimy nie było tak malowniczo jak teraz. Oto jedyne pocieszenie, choć każdy łaknie ZIELENI.

Naszym psom też nic nie mąci radości :D

Pzdr.

na wsi pisze...

Ja też mam dość tej bieli i mrozów. Teraz u mnie -10! Ja też zakupiłam właśnie kolejne 5 kg słonecznika i dokarmiam te maleństwa... Dzisiaj zawitał na mój balkon nawet kos, a rzadko mu się to zdarza. Oby do wiosny...

Ataner pisze...

Marysiu, fajnie, ze psinki znalazly wspolny jezyk. Ladna ta zima u Ciebie ale chyba wszyscy sa juz umeczeni.
U nas tez zimno i z utesknieniem czekamy na wiosne.
Pozdrawiam:)

P.S. Moze masz jakies wiesci od Szarego Wilka, nic nie pisze z tej swojej samotni.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Klarko, może to i lepiej, że zima straci siły teraz, a nie w kwietniu, kiedy zakwitną drzewa; psiska mają radochę teraz z hasania po śniegu; serdeczności.

Aniu, to bardzo przyjazne psisko, tylko straszny nieposłuch z niego; na tym koniec moich przedświątecznych starań, nie szaleję; pozdrawiam.

Zofijanno, mrozy coraz mniejsze, ptaki w słońcu radośniejsze, przetrwamy ten czas; pozdrowienia ślę.

Olgo, futrzaki są przezabawne, Amik kości chowa, a Miśka usiłuje odnaleźć, na co on jej nie pozwala z taką śmieszną miną i odwraca uwagę; poprzednie psy przynosiły mi potem z ogrodu woniejące skarby, kładły pod ławę, a ja zastanawiałam się, co tak śmierdzi; prognozy na święta bardziej optymistyczne, tylko śniegi nie zdążą zejść; pozdrowienia ślę za San.

Kama, na Pogórzu doliczyliśmy się -20 kresek, teraz zelżało; psy to leniwce pospolite, pobieganie po ogrodzie, miska i okupacja foteli; pozdrawiam Cię.

Iwonko, uroki błotka i ja doceniam, wejście z ogrodu prosto do domu, szmatki do wycierania łapek, co zdążę, a co nie zdążę; spożycie słonecznika mocno wzrosło, ale może to już ostatnie podrygi zimy, tak się pocieszam; a święta białę, a jakże; serdeczności.

Judyto, słońce świeci ostro, odbija się jeszcze od śniegu, bez okularków ani rusz, czy była kiedyś tak czekana? ta wiosna? pozdrawiam cieplutko.

Krystyno, firanki, to moje jedyne szaleństwo przedświąteczne, reszta na bieżąco, nie lubię bezsensownego przewalania chałupy od strychu po piwnice; zimka ma się dobrze, ale prognozy cieplejsze; pozdrowienia ślę.

Joanno, włożyłam gałązki magnolii do wazonu, ale nawet one coś za bardzo nie chcą rozkwitać; mam wrażenie, że słońce i ciepły wiatr szybko zrobią porządek ze śniegiem; serdeczności.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Leptir, na sam koniec zima dała nam do wiwatu, ale nie damy się; psiaki świetnie dogadują się, nawet Gucio z Amikiem obwąchują się na schodach, tylko na podwórku gonitwa; pozdrowienia ślę.

Megi, Guciowi z Amikiem idzie coraz lepiej, aż sama cieszę się z tych zaczątków przyjaźni; myślę, że schowamy w końcu szuflę od śniegu, chociaż nie, jeszcze trzeba odkopać wjazd na pogórzańskie podwórze; serdeczności ślę.

Anulko, coś mi się wydaje, że z zimowych kurtek wskoczymy od razu w letnią odzież; firanka moje dzieło, a serwetki zostały mi po mamie; i ja pozdrawiam serdecznie.

Adelko, z książką tak, ale netu nie mamy w chatce, trochę szkoda, a może to i lepiej? pozdrawiam cieplutko.

Go i Rado, tak przymierzając marcowe daty do tych zwałów śniegu, to wierzyć się nie chce, a do tego temperatury podbiegunowe, nic to, przetrwamy; serdeczności ślę.

Agnieszko, u nas kosy skoro świt oblegają pobliskie drzewa i czekają, na jabłka, teraz dołączyły szpaki; myślisz, że nie będziemy powtarzać słonecznikowych zakupów? pozdrawiam serdecznie.

Ataner, Amik nawet z Guciem obwąchuje się na schodach, chociaż Gucio w blokach startowych, gotowy do ucieczki, ale ciekawość zwycięża u jednego i drugiego; z poprzednich lat wiem, że Wilk na zimę opuszczał chatkę i mieszkał w mieście, a teraz nie wiem, nic nie pisze; pozdrowienia ślę za wielką wodę.

Ania z Siedliska pisze...

Aż przyjemnie popatrzeć na te zwierzaki ! Szczęśliwe dzięki Wam !
Przyjemnych porządków, ja je sobie odwlekam w czasie, bo po Świętach będzie Wielkie Malowanie - wtedy nadrobię i sie narobię :-).

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, nie szaleję z porządkami, po świętach też remonty, i też malowanie; a Miśka z Amikiem przypasowali sobie, to młode psy, stworzone do zabawy; pozdrawiam cieplutko.