wtorek, 2 kwietnia 2013

Zazieleniło mi się ...

Święta minęły w deszczu, dla rozprostowania kości i odpoczynku od stołu wybraliśmy się do lasu ...


Było bardzo mgliście, mokro, minęliśmy leśne kwartały o malowniczych nazwach, np. Krzywa Pałka albo Panieński Las ... poza zimą to świetne tereny rowerowe, spacerowe, a także bogate w grzyby ... chociaż zimą też można je intensywnie użytkować na biegówkach, ale my nie umiemy, a raczej nie posiadamy takowych nart ...


Zewsząd dochodziły wieści o intensywnych opadach śniegu, nas jakoś oszczędziło, a dziś nawet wyjrzało słońce ... no to szybciutko wzięłam się za pikowanie sadzonek pomidorów, które mocno zagęściły się w kubeczkach ...


Mieszam ziemą kwiatową z kokosowym podłożem, które zakupuję w formie mocno sprasowanych krążków, podlewam je wodą, a one chłonąc ją, powiększają kilkanaście razy  swoją objętość ...


Potem pakuję ziemię w gotowe blisterki, które są bardzo wygodne do przenoszenia, a poza tym wykorzystywne są z sezonu na sezon ...


... a oprócz tego posiadają tacki, bardzo łatwo je podlewać, nie brudzą wszystkiego wokół ...
Od siostry dostałam jesienią włoskie pomidorki, malutkie i owalne, jak nasze limy, wyjątkowo smaczne, wydłubałam im nasionka, wysiałam i wzeszły, na razie sadzonki są malutkie, ale mocne ... rozsadziłam je i może coś z nich wyrośnie.


Ostro przymierzam się do foliowego tunelu, gdzie zasadzę swoje pomidory, ogórki czy paprykę, może między nimi jakaś bazylia znajdzie miejsce ... no i muszę poczytać, jakie lubią sąsiedztwo wzajemne.
Zobaczcie, jakie słońce zaglądało dziś do mojego okna, ale już jutro pan Krecik straszy nas znowu deszczem ze śniegiem.


Miśka skaleczyła sobie gdzieś lewą łapkę, oglądałam ją, ale nie zauważyłam rany ... nosiła ją z przodu, każdemu pokazywała, gdzie ją boli ... jeszcze dziś rano wybiegła do ogrodu, kuśtykając ...


Za chwilkę patrzę, a Miśka stoi na  lewej, rannej łapce, a prawą trzyma uniesioną, czyżby zapomniała, która ją boli? ... i jak sobie zapomni, to kuśtyka do ogrodu, a za chwilę biega jak szalona na wszystkich czterech łapkach, udaje czy co?


Łażą za sobą po ogrodzie te moje futrzaki, bawią się w domu z donośnym szczekaniem, a Gucio przypatruje im się z wysokości schodów.


Dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia świąteczne, za odwiedziny, dobre słowa, pozdrawiam Was cieplutko, wszystkiego dobrego, pa!















32 komentarze:

Mamusia pisze...

Widzę, że pogoda miała szeroką gamę do wyboru, tylko czemu nie było nigdzie slonca :)

Anka J. pisze...

Może u Was szybciej przyjdzie wiosna. Biedna Misia. Ta nie lubię, kiedy psy ranią sobie łapki.
Pozdrawiam i dziękuję za życzenia.

mania pisze...

Marysiu jest nadzieja na rychłą wiosnę, widziałam dziś SZEŚĆ BOCIANÓW!!!!! kołowały nad łąkami :) Może Misia coś sobie wbiła w łapkę? Albo zrobiły jej się między poduszkami kulki ze sfilcowanej sierści - Florek tak kiedyś miał.
Pozdrawiam serdecznie :)

Dana M. pisze...

Pomidorki wyhodowane z nasionek, to by była dopiero radość niezwykła.
Będę trzymała kciuki, żeby się udało.
pozdrawiam :)

Kama pisze...

U mnie też już piękne pomidory, gotowe do pikowania, jakoś w tym roku szybko urosły, albo mi się wydaje... bazylia pachnie, seler i por też. A murarki wyciągnęłaś z rurek? Mnie jeszcze troszkę zostało.
Pozdrowienia!

grazyna pisze...

a w Adach tak goraco ze chodze na bosaka i nie wiem gdzie sie podziac, tez nienaturalny ten upal tutaj.Pomidorki wygladaja obiecujaco, ja nigdzie nic nie oge siac, bo w zasadzie nigdzie nie bywam zbyt dlugo...pozdrawiam i oddaje troche tego ciepla..juz mam go dosyc

*gooocha* pisze...

Niby na każdym zdjęciu śnieg, ale jakoś wiosną pachnie :) Niesamowicie sympatyczne te Wasze psiaki, kochane mordziaki kudłate :)

Zofijanna pisze...

Ja też zakupiłam podłoże kokosowe.
Jeśli mogłabym coś radzić w sprawie pomidorków, to pikuje się je po liścienie, tzn. po pierwsze listki.
Coś mi się wydaje, że mają ciemno ...
Kupuję teraz gotowe sadzonki w Spółdzielni ogr. i jestem bardzo zadowolona. Miałam nawet żółte, które bardzo lubię...

Zwierzaki fajniaste, jak jednojajowe bliźnięta.
Byle do wiosny brrr... idzie deszcz i śnieg- podobno .

Mażena pisze...

Mi właśnie zabrakło spaceru i świeżości, zapachu ziemi . U nas śniegu było po kolana i więcej.
Psiaki urocze, a może obie łapki w coś weszły?

Magdalena pisze...

Jak bardzo brakuje tej zieleni. A tu jeszcze to białe zapowiadają... Widziałam już wprawdzie klucz jakiś szalonych ptaków i dwa takie duże, chyba bociany, ale leciały w padającym śniegu i słabo je było widać. Swoją drogą oglądać bociany przez śnieg, to raczej rzadkość. Mam nadzieję... Muszę nadrobić zaległości po odstawieniu od internetu. :) Pozdrawiam serdecznie :)

wkraj pisze...

Zawsze to u Ciebie oglądałem śnieżną zimę, ale po tym co ja mam za oknem, to rzeczywiście u Was prawie wiosna.
Pozdrawiam.

Joanna pisze...

urodziwe i duże sadzonki ...
w tym roku mam zamiar wszystkie kupić ... już wyrośnięte ...
i tak się zastanawiam ... kiedy to wszystko urośnie ?

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Gdy zobaczyłam tytuł Twojego postu,pomyślalam,że do was na pogórze wiosna zawitała.A okazuje się,że zazieleniło się w domu(pięknie),a za oknem macie zimę tak jak my wszyscy.
Pozdrawiam serdecznie:))

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Młoda Mamusiu, to fakt, bez słońca smutno, ale nie mamy na to, czy jest czy go nie ma, żadnego wpływu, dopiero wczoraj troszeczkę błysnęło, ale dziś znowu sypie mokry śnieg; pozdrawiam.

Aniu, chyba nie, od nocy wali z nieba mokrym śniegiem; nic nie widzę w tej łapce, teraz używa już wszystkich, no chyba, że sobie przypomni; serdeczności.

Maniu, chyba nie powinny przylatywać w taką pogodę, może na południu za górami cieplej i powinny przeczekać, żal mi ich; chyba z łapką już w porządku, chodzi na wszystkich, na wszelki wypadek powycinam sierść z łapek; pozdrowienia ślę.

Dana, rosną te z nasionek, chociaż na razie malutkie, ale dorosłe rośliny też chyba małe, bo to z tych prawie koktailowych; zobaczymy; serdeczności.

Kama, wysiałam tylko pomidory, odrobinę bazylii, która coś wolno rośnie, i próbnie ogórki, resztę dokupię na targu; do murarek jeszcze nie zaglądałam, hm! święta mi przeszkodziły; pozdrawiam serdecznie.

Grażyno, czytałam mężowi Twój komentarz, że chodzisz na boso od upałów; jestem zdania, że natura uwielbia równowagę, jak u nas za zimno, to u Ciebie za gorąco, bilans musi być zerowy; i chwytam ciepło od Ciebie, jak najbardziej, bo dziś znowu sypie wściekle śnieg; pozdrowienia slę w dalekie Andy.

Gooocha, znowu się "odwiośniło", pewnie i u Ciebie sypie na mokro, mąż mi mówi, żebyśmy jechali na narty, a mnie się już nie chce, ani nart, ani śniegu; pozdrawiam cieplutko.

Klarka Mrozek pisze...

jeden z moich kotów czasem kuleje a czasem chodzi normalnie, dwa lata temu zranił się dość poważnie, miał leczoną łapę i się całkiem zagoiła ale teraz czasem go boli i kuleje.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Zofijano, użyliśmy też tego podłoża do akwarium, żeby rośliny rosły, a na wierzch żwirek, sprawdza się; pomidory za duże urosły, nie mam takich głębokich pojemników do pikowania, wszystko będzie dobrze, kiedy zacznę je wynosić na powietrze, do słońca, tylko kiedy? ... już przyszedł, sypie na mokro, paskudnie, może to lepsze niż mróz, chodzi mi o zwierzęta; pozdrawiam serdecznie.

Mażeno, dziś sobie odbija na nas, wypada mi tylko patrzeć za okno, jak ptactwo uwija się przy karmniku, zawołam Gucia do domu, bo mokro bardzo, psy leniuszyska nawet głów nie podnoszą z fotela, a z łapką już wszystko dobrze, sama nie wiem, co to było; pozdrawiam.

Magdaleno, a zapowiadają, zapowiadają, u nas dalej sypie od nocy, i to intensywnie; zwierząt mi żal, tego ptactwa ciepłolubnego, nawet szpaków już nie widuję, nie wiem, czy przetrwały; kiedy te bocianki zdążą młode wychować? pozdrowienia ślę.

Wkraju, nie przejmuj się, dziś już wyrównuje i u nas, każdemu po równo; i ja pozdrawiam ciepło.

Joanno, przecież nie będzie tak wiecznie, przyroda bardzo szybko nadrobi straty, może to i lepiej, że kwitnienie będzie trochę później, nie zagrożą sadom przymrozki; też będę kupować sadzonki, pomidorki wysiałam, troszeczkę bazylii i parę ogórków; pozdrawiam.

Teniu, już sama nie wiem, co o tym myśleć, starałam się zupełnie ignorować zimową wiosnę, ale ten dzisiejszy śnieg już mnie wkurza, zastój w robotach ogrodowych, biedne ptaki; mogę tylko ponarzekać; serdeczności ślę.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Klarko, u zwierząt pewnie jak u ludzi, odczuwają kontuzje chociażby na zmianę pogody, albo po wysiłku; ale ta Miśka to cudak, chodzi, biega normalnie, potem sobie przypomni i unosi łapkę, tylko zapomina, którą, a może rzeczywiście coś tam ją pobolewa, ale tylko odrobinę; patrzę za okno, ależ sypie; pozdrawiam.

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

To już bym chyba deszcz wolała, u nas w święta tak zasypało, że płógi nie nadążały, nie mówiąz już o naszych polnych drogach. U nas bazylia już kiełkuje w doniczkach, ale przez przedłużającą się zimę, reszty na razie nie sadzimy, bo ogód warzywny nie przygotowany, ziemia twarda i nie można zaorać. Co do Miśki, to może jej łapki zmarzły? Nasz Atos, jak mu łapy zmarzną, to też kuśtyka, albo jak wejdą mu między paluszki zbrylone kawałki śniegu i wtedy kuśtyka najpierw na jedną, a potem na drugą.
Pozdrawiam cieplutko i wiosennie ;-)

M. pisze...

Grasz w zielone?:)

M. pisze...

Identyczne kulawizny miewa Szary Pies Piątek. Czasami ciągnie się to przez wiele dni.

Inkwizycja pisze...

Ja myślę, że wiosny w ogóle już nie będzie... tylko to niby-przedwiośnie, a potem od razu lato, z burzami i upałem ;-(( W tej chwili sypie u nas gęsty śnieg...
Ale zdecydowanie wolę go od deszczu i błota.
Nasza starsza sunia też czasem zachowuje się, jakby ją bolała łapa. Ale wet niczego nie stwierdził.
Ściskam czule ;)

Nika pisze...

Tez obstawiam, ze po takiej zimie jak w Polsce to wiosna bedzie blyskawiczna i potem od razu zrobi sie lato...
Mnie tez ciagnie juz do robienia porzadkow w ogrodku. Poki co kupilam sobie tymianek i rozmaryn do brukselskiego mieszkania i ja tylko sie ociepli zrobie ziolowy ogrodek na parapecie za oknem kuchennym.
Musze tylko wykombinowac jak przykrecic doniczke do parapety, zeby nie zleciala komus na glowe na ulicy ..
No a w ten weekend zabiore sie na poludniu to czyszczenia i malowania doniczek na kwiaty na podworku...
Pozdrawiam
Nika

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Natalio, a nie ma tam koło Was jakiegoś rolnika z koniem albo traktorem, to chwila-moment, i już masz ogródek; z Miśką już dobrze, człapie na wszystkie łapki; serdeczności.

Magdo, gram ... i mam; Miśka już w porządku, dziś rano szalała w śniegu z Amikiem, wrócili oboje mokrzy aż strach, bo leje deszcz; pozdrowienia ślę.

Inkwizycjo, tak kiedyś było, tylko bez takiego śniegu, z kurtek przeskoczyło się od razu w krótkie rękawki; u nas deszcz, deszcz, wszystko przesiąknięte wodą, psy jak strachy, żywotność moja zerowa; serdeczności.

Niko, bardzo popieram takie ziołowe ogródki, a jak będzie pachnieć; wszędzie można już dostać sadzonki kwiatów, ale jak tu sadzić, kiedy śnieg leży, nawet sadzonki na oknie mizernie roną bez światła słonecznego, nic, tylko chmury; pozdrowienia ślę.

Archanioły i Ludzie pisze...

A u nas pół metra śniegu w Wielkanoc nasypało. Świat wygląda jakby już nigdy nie miało być ciepło :-(
Nie pozostaje nic innego, jak zaciskać kciuki i ciepłymi życzeniami przywoływać wiosnę.
Pozdrawiam.

Pellegrina pisze...

Mnie się nie chciało pikować chociaż posiane zagęściły się ponad miarę. Ale u mnie narazie groszki i powoje, z jarzynkami zastopowałam przez męczące wiosenne przesilenie. O podłożu kokosowym nie słyszałam, teraz poszukam bo wygląda obiecująco i ekonomicznie. Tunel foliowy to mój plan na przyszłość niedaleką, pozwala podpędzić nowalijki o kilka tygodni a potem mieć pod kontrolą pomidory, ogórki, zioła i warzywa.
Miśka to urocza kokietka, nie zgadniesz kiedy przechytrza człowieka

Anonimowy pisze...

Mario, prosze podpisz i podaj dalej:
http://reduta-dobrego-imienia.pl/?page_id=213

lilka pisze...

Mario, ten anonim to ja lilka.
zamiescilam prosbe tez u siebie.
ja tutaj, czyli w NIemczech mieszkam. ten protest jest naprawde konieczny, prosze, przylaczcie sie. pozdrawiam serdecznie!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Archaniołku, dziś rano, mimo pochmurnej pogody, usłyszałam skowronka, to miód na serce me, deszcz zmył dużo śniegu, słońca tylko brakuje; pozdrowienia wiosenne ślę.

Krystyno, też przymierzam się do kwiatowych, ale trochę okien mi brakuje; kilka dni temu zakupiłam w "mojżeszowie" tunelik, czeka mnie dużo pracy, bo poletko nie skopane jeszcze, ale czekam z utęsknieniem na te przyjemności; może nawet nie podpędzić nowalijki o kilka tygodni, a raczej ochronić przed deszczem, bo w zeszłym roku 3 dni zimnego deszczu zniweczyło moją pracę; serdeczności.

Lilko, zajrzę w wolnej chwili, dzięki i pozdrawiam.

Ania z Siedliska pisze...

Ech, szczęściaro ! U nas śniegu do pół łydki ale topi sie już ( na całe szczęście). Wspaniałe masz sadzonki, wyobrażam sobie, jaka radość będzie potem, latem, jak zaowocują. Swoją drogą chciałam spytać, czy masz jakieś zewnętrze źródło zasilania :-) ? Jestes niesamowita, i jeszcze ta hodowla kóz w przyszłości !!!!
Serdeczne uściski !

na wsi pisze...

Zazdroszczę tych pięknych sadzonek...

Anonimowy pisze...

Uważaj na RakiJę / Marzenę !!!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, bardzo mało światła dociera do roślin przez wiecznie zachmurzone niebo, słońce i ciepło zdziała cuda; nie, tunel jest bez grzania, mnie nawet nie chodzi o wcześniejsze nowalijki, tylko o ochronę przed deszczami, bo to one szkodzą pomidorom i ogórkom, a tak będą owocować długo; ach, te kozy! na razie podpatruję u sąsiadów, urodziły im się malutkie, ale oni tam mieszkają, a ja, jak, zwykle, z doskoku; terenów zielonych u nas bardzo dużo, miałyby gdzie się paść; pozdrowienia ślę.

Agnieszko, coraz ładniej rosną, wzmocnią się jeszcze po wynoszeniu na powietrze, ale na razie nie ma szans, znowu dziś padał śnieg i jest w okolicy zera, do tego mokro; aksamitki czekają jeszcze na wysianie, bo one długo kwitną i dobrze znoszą suszę; seserdeczności.

Anonimowy, dzięki za ostrzeżenie, właściwie to sama nie wiem, co o tym myśleć.