środa, 8 maja 2013

Pod Kopcem ...

W majówkowy czas nie tylko pracowaliśmy, należało się też coś dla ducha.
Odwieźliśmy w sobotę psy do domu, a sami z powrotem do Przemyśla, gdzie pod Kopcem Tatarskim odbywał się doroczny Podkarpacki Jarmark Turystyczny  w połączeniu z festiwalem piosenki turystycznej pod patronatem radia Rzeszów, a w szczególności audycji "Mikroklimat", prowadzonej przez Jerzego Krużela oraz otwarcie sezonu turystycznego.


Nas interesowały koncerty popołudniowe, trochę pozwiedzaliśmy też kramy z rękodziełem ... było zimno po piątkowej ulewie, bardzo mało ludzi ...  dobrze, że ubrałam ciepłą kurtkę i buty.


O, i obronę twierdzy można spotkać, tu z przewodniczką Stasią ...
Jako pierwszy wystąpił zespół CARYNA ...


... cudowne głosy męskie, a w szczególności bałkańskie pieśni, śpiewane przez tego siedzącego chłopaka, i nie tylko ... nuciliśmy razem z nimi, bo co niektóre były nam znane ... i bardzo podobało nam się Hallelujah Cohena, zaśpiewane po polsku przez innego wykonawcę.


Teraz kolej na grupę R, stare, turystyczne piosenki z lat 70-80... Buty rajdowe, Pocztówka z Beskidu ... ludzie zjeżdżają się z całej Polski, aby spotkać się tak daleko, zagrać i zaśpiewać wspólnie ... jakoś te stare piosenki łatwiej wpadają w ucho ... hm! ale mówią, że w pewnym wieku pamięta się lepiej lata młodości ...
Pomiędzy nimi Jerzy Krużel, człowiek bardzo sympatyczny, o miłym głosie ... słyszymy go co niedzielę w audycji "Mikroklimat", to tu poznajemy nowe zespoły, nowe piosenki, właśnie za jego sprawą.
Potem BIEGUNI ... osoby, które bywają na podobnych koncertach, znają te zespoły ...


... grają ballady, folkowe, śpiewają poezję ... a dziewczyna ma bardzo ciekawy instrument: siedzi na skrzyni z mikrofonem i uderza leciutko metalowymi pędzlami, wybijając rytm.
Po nich kolej na Dom o Zielonych Progach ... często bywamy na ich koncertach ...


I teraz rarytasik, spotkanie w Klubie Artystycznym "Pod Niedźwiadkiem", i nocne śpiewy znanych szlagierów ze szlaku ... o pólnocy wróciliśmy do chatki, aby w niedzielę znowu wyruszyć pod Tatarski.
A w niedzielę pogoda dopisała, było cieplutko, mnóstwo ludzi, i występującym zespołom było raźniej, kiedy widownia pełniejsza ... i mnóstwo przyjaciół ze szlaku spotkałam, niektórych dawno nie widzianych ...


... to FOK - Formacja Opowieści Kameralnych ... kiedy po koncercie poszłam kupić ich płytkę, byli mokrzy od potu ... pod namiotem, słońce prosto w oczy, i do tego reflektory ... sauna ... a potem poszli zobaczyć miasto.



... BEZ JACKA ... popłynęły dźwięki Polsko-ruskiej Madonny, Wiewiórki, Rycerza ... i wielu innych, znanych nam ... nie są to proste piosenki, które łatwo wpadają w ucho, trzeba wsłuchać się w słowa, skupić ...
I z wielką ciekawością czekaliśmy na koncert U STUDNI ... zespół znanych muzyków z SDM-u, towarzyszy im Ola Kiełb ... odnaleźli się po rozwodzie z Krzysztofem Myszkowskim, koncertują ... widziałam, że co niektórzy z widowni byli mocno zdezorientowani, nie każdy śledzi losy zespołu ... a gdzie Myszkowski?



I zrobiło się bardzo kameralnie, swojsko, nastrojowo ... w późne, niedzielne popołudnie zostali ci, których to naprawdę interesowało ... bardzo przyjemnie odebrałam nowy-stary zespół, zdobyłam ich nową płytkę z autografami ...
Pełni muzycznych wrażeń wróciliśmy do domu, bo przecież poniedziałek zbliża się szybkimi krokami, a wraz z nim brygada remotująca ...
W bólach skończyli walkę z instalacją c.o., coś źle podpięli, zalali kawał domu, potem płaszcz wodny nie chciał grzać wody w zasobniku, tylko zagotował wodę w rurach ... palimy w kominku, palimy, gorąco w domu jak w piekle, woda nadal zimna, jeszcze tylko jakaś przepinka, spinka ...no wreszcie ... popłynęła gorąca woda ... wczoraj skończyli robotę.
Fajne to jest, w zimie kominek z płaszczem wodnym grzeje cały dom i wodę w zasobniku, w razie potrzeby przełącza się na piec gazowy, gdyby nas nie było w domu; a w lecie grzeje wodę tylko piec gazowy ...
A dzisiaj lepiłam gipsem dziury po ich borowaniach ścian, gipsem budowlanym, który strasznie szybko wiąże ... parę szpachelek i już trzeba mieszać nowy ... przyszedł mąż z pracy, to mówię, że biegam i biegam w zawody z czasem, żeby zdążyć wylepić masę gipsową przed związaniem .... aaaaa! to trzeba dodać odrobinę mleka, żeby spowolnić! ... no, rychło w czas się o tym dowiedziałam.
Jutro będę zamurowywać dziury w łazience ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, dobrego życzę, pa!







14 komentarzy:

mania pisze...

Też mi się podobała Caryna, słyszałam ich właśnie w Mikroklimacie :)
Marysiu, jesteś prawdziwa kobietą renesansu - gotujesz i pieczesz pyszności, z powodzeniem hodujesz rośliny wszelakie i jeszcze zajmujesz się budowlanką! Mąż musi byc z Ciebie dumny!
Pozdrawiam serdecznie :)

Anka J. pisze...

Też potrafię szpachlować. Mój mąż robi to inaczej, a mi zawsze ten gips zastygnie. Cudowny koncert przeżyłaś, ja jakoś nigdy na takim nie byłam. Pozdrawiam

Mażena pisze...

Trzeba mieć odskocznię choćby od najpilniejszej pracy, posłuchać, popatrzeć na rękodzieło. Mnie ząb z którym rozstałam się przed majówką uziemił w domu a tyle ciekawego, mimo złej pogody działo się dookoła..

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Uwielbiam takie koncerty,na których można pośpiewać z wykonawcami.Ostatnio byłam na koncercie Eleni na którym cała sala śpiewała.Było cudownie.
Myślę,że również przeżyłaś cudowne chwile na tych koncertach,tym bardziej ,że spotkałaś dawno nie widzianych przyjaciół.
Pozdrawiam serdecznie:))

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maniu, słuchamy Mikroklimatu co niedzielę, to za sprawą tej audycji nabieramy apetytu na różne festiwale, przeglądy, bo po prostu lubimy to; nie chcę, ale muszę, bo nie ma za bardzo komu lepić tych dziur, podmurowywać, a poza tym jestem cierpliwsza i dokładniejsza; właśnie zamurowałam dziurę w łazience i spiżarni i czekam, aż wyschnie, jeszcze tyle przede mną; pozdrawiam serdecznie.

Aniu, bo to znowu nie taka trudna rzecz, tylko przeszkadzał mi strasznie szybki czas wiązania, i szkoda, że o mleku dowiedziałam się późno; koncerty były przednie, a my lubimy bywać na takich, pozdrowienia ślę.

Mażeno, dokładnie, to była bardzo dobra odskocznia od trosk i zmartwień; walczyłaś z tym zębem, walczyłaś, i w końcu musiałaś się go pozbyć, szkoda, że człowiekowi nie rosną trzecie, prawda? a majówka nie ostatnia, jeszcze tyle przed nami, pozdrawiam cieplutko.

Teniu, tak właśnie lubię, chociaż refren zanucić, a i wykonawcom przyjemniej, że zna się ich twórczość, jak każdemu chyba; i ja pozdrawiam.

Nika pisze...

Mowisz, ze ta udycja to w RAdio Rzeszow w niedziele.? O ktorej dokladnie. Z ciekawosci bym poszukala na internecie, jak juz kotrejs niedzieli bede nie na wyjezdzie, a z internetem pod reka.
Nie mialam okazji nigdy uczestniczyc w takim koncercie. Atmosfera pewnie fajna:)
Co do "robotek domoowych" to tez czasem musze jak sie nie da inaczej, ale wole juz chyba gotowac i przyjmowac gosci :)
Pozdrawiam z mojej wsi...
Nika

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Niko, niedziela, 9 rano, to nasz coniedzielny rytuał; włóczymy się po takich imprezach, spotyka się tam fajnych ludzi, a różnica wieku zupełnie nie gra roli, do tego wspólne śpiewanie, to łączy; zrobił się ze mnie robotnik budowlany, gipsuję, przecieram, muruję, zbijam płytki, nalepiam plastry na palce, do końca remontów jeszcze spory kawał; ach! gdzież to błogie, zimowe lenistwo?
pozdrawiam serdecznie.

sukienka w kropki pisze...

Uwielbiam takie klimaty...
A co do mleka w gipsie dobrze wiedzieć bo my ciągle coś remontujemy, metoda może się przydać!
Pozdrawiam serdecznie!

Krystynka w podróży pisze...

Nowy zespół po SDM śpiewa nadal standardy czy tylko nowe? Ludzie się rozstają, najważniejsze by przetrwała muzyka.
Ech te remonty, dlaczego po nich i w trakcie tyle brudzenia i demolowania.
Rada z mlekiem bardzo mi się przyda, za niecały tydzień stawianie komina. Pozdrawiam Cię Mario majowo

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Sukienko, mąż śmieje się, że dla niego to są rzeczy oczywiste, no tak, bo on budowlaniec; wczoraj np. skuwałam kilka płytek, przy końcu pękała następna, sąsiednia, co do licha? i okazało się, po poszperaniu w internecie, że trzeba wydrapać spoinę, bo ona przenosi naprężenia; i po powrocie męża do domu mówię mu, jak to wyglądało ... aaaa, rzeczywiście, zapomniałem ci powiedzieć; i takie to są moje doświadczenia budowlane; podrawiam Cię serdecznie.

Krystyno, U studni śpiewają tylko wybrane piosenki, pewnie reszty im nie wolno, ale mają mnóstwo nowych, utrzymanych w klimacie, przyjemnie się ich słucha; ekipa RR powróciła wczoraj, nie mogą opanować jakiejś wklejki i kapie woda, nie można takiego połączenia zamurować; syn wrócił z pracy i pyta, czy to jakaś klątwa remontowa nas dopadła, bo to już trwa 3 tygodnie, akuratnie tej brygady od wod.kan., dziś ma już być rychtyg; takie "myki" praktyczne są potrzebne, bo inaczej człowiek się tylko napracuje i nadenerwuje; serdeczności ślę.

M. pisze...

Trzeba odczynić klątwę remontową!
Może jakąś muzykę łagodząco-uspokajającą im puścić? A może bez kielicha nie potrafią :)
Jeszcze trochę i będziecie się cieszyć efektami, a złe wspomnienia pójdą w niepamięć. Remont przewraca życie do góry nogami, oby jak najkrócej! Dobrze, że mogliście się oderwać od "poligonu" i pojechać na takie piękne koncertowanie.
Trzymam kciuki za Waszą cierpliwość!
Uściski!

Ania z Siedliska pisze...

Współczuję Ci tego zamieszania w domu ale efekt to wynagrodził ! Kiedys dawno wyczytałam w Muratorze, że płaszcz grzewczy na kominku nie bardzo sie sprawdza. Zrezygnowaliśmy. Na szczęście u Ciebie jest OK, a może to technologia sie usprawniła ? Tak czy siak, masz to za soba, a przed sobą czarowne wieczory przy kominku. Buziaki !

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Magdo, dalej odczuwamy działanie klątwy, dziś w nocy potop w łazience, i tym razem nie ma zimnej wody; nie, nie piją, tylko kawę i barszczyk, i znowu przyjdą w poniedziałek, a to już zaczyna się 4 tydzień cygańskiego życia, jedzenia byle czego; zostawiłabym to wszystko i pojechała daleko, nie tylko pod Kopiec; cierpliwość ... nawet nie denerwuję się, Magdo, bo co to da? pozdrawiam serdecznie.

Aniu, już jestem trochę zmęczona, dużo rzeczy robimy sami; to nieprawda, że płaszcz wodny to kotłownia w pokoju, widzę, że bardziej brudził ten poprzedni kominek, bo ten ma większą komorę, lepszą komunikację dymną, nie rzuca popiołem na dom, przy otwarciu komory jest inaczej; a i tak palimy całą zimę w kominku, niech więc będzie pożytek z tego palenia; serdeczności ślę.

Krystynka w podróży pisze...

Jutro o 8 mej Maja w ogrodzie a o 9 tej Mikroklimat. Różne media, podobne klimaty