niedziela, 21 lipca 2013

Hyzopowe żniwa ...

Rozrosły się moje zioła na kamiennym tarasie.
Przetrzebiłam chwasty, i okazało się, że najwięcej jest hyzopu ... rozsiał się w tym roku mocno, tak jak w zeszłym tymianek ...



Trzeba przyciąć wszystko, żeby rosło sobie równiutko ... oprócz wyższego hyzopu pięknie rośnie kępa cząbru ...


... obok krzaczki tymianku ... i melisy ...



Gdzieś z boku jeszcze wychyla się oregano ...


Rozłożyłam pachnące poduchy ziela na ławce tarasowej, schnie sobie spokojnie wszystko w cieniu winorośli, a przy okazji my siedzimy cali w tym zapachu ...


I już po żniwach ziołowych ... taras nie wygląda za pięknie, jak podskubana gęś ... ale za jakiś czas krzewinki znowu zazielenią się i będzie pięknie ...


Zostawiłam przekwitłe kwiatostany szałwii, niech rozsypie swoje nasionka, a dla nadmiaru hyzopu też znalazłam przeznaczenie ... wyczytałam, że w obecności tej rośliny lepiej plonuje winorośl, przeniosę więc sadzonki w jej pobliże ... i zostawiłam jedną kępę, kwitnącą pięknie na niebiesko, niech jeszcze trzmieliki mają używanie w kwieciu ...
Nasza łąka już cała skoszona ...


Właśnie jeździłam do kosiarza zapłacić za usługę, z Haneczką ...w drodze powrotnej przyuważyłyśmy przy naszej "widokowej" kapliczce parę młodych, ona w białej sukni, on w gangu, fotograf ze sprzętem ... heh! przyjechali na sesję fotograficzną z Kopystańką w tle ...


A tak wtedy zachodziło słońce ... Haneczka była zdziwiona, co też oni tu robią ... jak to co! mają sesję ślubną ... przecież dziś piątek, ona na to ... i tutaj?
Czy stali mieszkańcy wioseczki mają świadomość piękna tego miejsca?




Wieczory są coraz cichsze, tak samo poranki ... ptaki, po wypełnieniu swojej misji rodzicielskiej, nie śpiewają już tak intensywnie ... główną rolę przejęły teraz świerszcze, tysiące trących skrzydełek ... i tylko derkacze "tyrkają" jeszcze niezmordowanie w trawach ... zaszczeka gdzieś w dole jelonek ...


Ta chmura przyniosła zmianę pogody po upałach ... moja mama mówiła, że jak słońce czerwono wyświeca o zachodzie, to nie będzie jutro pogody ... w nocy lunęło, obudziło mnie wściekłe walenie o dach strug deszczu ... ochłodziło się.


Urodziło nam się dziecko, w naszej wioseczce, i to u "powyższych" sąsiadów, dziewusia ... to siostrzyczka  małej Oli, i starszej Julki ... wszyscy się cieszą, jedne narodziny były w zimowym marcu, teraz te, dwoje dzieci w roku ... bo wieś starzeje się bardzo.
Takie małe bukieciki przynosi mi Ola, kiedy przychodzi do mnie z Julką na herbatkę ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, wszystkiego dobrego, pa!




15 komentarzy:

Krystynka w podróży pisze...

Nie znam hyzopu i cząbru ale tymianek, melisa, mięta, oregano rosną Ci u mnie jak szalone, nie nadążam zużyć więc jak Ty Mario wiążę w snopy i zawieszam na tarasie ale zawsze zostawiam troszkę na rozsianie.
Zachody u Was cudne i bukieciki Oli, u nas w tym roku bez dzieciątka

Agata Rak pisze...

Same cuda u Ciebie...Ja planowałam ogródek ziołowy na parapecie ale kupiłam kiepskie nasiona i nie wzeszły...

mania pisze...

Marysiu a do czego używasz suszonego hyzopu?
Nie dziwię się, że młodzi zdecydowali się na sesję u Was, pięknie tam!
Psiaki w biegu świetne :)
Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

Marysiu a mogłabyś zrobić zbliżenie tego hyzopu?W naszej okolicy rosnie w rowach coś chyba podobnego ,szukałam w necie i to coś przypomina hyzop ,jak się jedzie do Przemyśla to też jest tylko kolor bardziej w fiolet ,taki biskupi ,czy to nie jakaś dzika odmiana ? Tak dwa lata temu tego nie bylo.Ja też nie mam szczęścia do ziółek ,same z siebie posiane nie chcą rosnąć,ale też mam mało czasu ,nawet,żeby chwasty pousuwać .Psy szczęśliwe widać ,aż serce rośnie :)
pozdrawiam
AniaA

Pacjan Z Barcelony pisze...

Mamy takie same zioła, tak samo wybujałe w tym roku. Mój hyzop rośnie przy winie i ono w tym roku ogromnie urosło. Pozdrawiam

*gooocha* pisze...

Ach te zachody słońca! Ziołownik imponujący. I jak miło pod koniec zobaczyć te Wasze psiaki :) Tyle w nich radości :)

Mażena pisze...

Nie możemy wybrać się na dłuższy wyjazd, pochodzę z Tobą po tych pięknych miejscach. Zioła rosną ślicznie nawet u mnie w donicy ale nie tyle żeby suszyć te magiczne bukiety.
Dziś o świcie usiadłam na balkonie i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków w parku. Ty wiesz jak tam u Ciebie cudownie ale może nie wszyscy wiedzą co mają dookoła siebie..Zdrowia dla maleństwa, oby czasy w których będzie żyła były pokojowe i radosne!

Anthony Garden pisze...

A u mnie oregano przerosło hyzop :)Wspaniała ziołowe zbiory. Pozdrawiam Monika

zielononoga pisze...

no właśnie - taki ogródek ziołowy mi się marzy...czy ten zakładany był z sadzonek? czy wysiewany? Ja próbowałam w tym roku wyhodować zioła z nasion ale się nie udało. Pozdrawiam - zielononoga.blogspot.com

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krystyno, cząbru dodaję do serów, hyzopem podsypuję zupki i gulasze; nie, no takich ilości ziół rzeczywiście nie jesteśmy w stanie zużyć, palę potem wonne ognie, pachnące dymy snują się prawie jak kadzidła; zioła rozsiewają się same, tylko pozwolić im zawiązać nasionka; pozdrawiam serdecznie.

Agato, zioła kupowałam jako sadzonki w szkółce ogrodniczej, takie są najpewniejsze, widzisz, co wyrośnie, a nasionka nie zawsze wykiełkują; tak napaliłam się na lawendę, a tu nic, ani jednej roślinki nie było, arcydzięgiel też nie wzeszedł; pozdrawiam Cię ciepło.

Maniu, sypię do zup , gulaszu, inne zresztą też, nie za dużo, żeby nie przedobrzyć; można używać go jako naparów do picia, ale ja już sobie daruję, no i pachnące poduszeczki ziołowe; psy uwielbiają spacery na pola, Amik nie odbiega już daleko, wraca na wołanie, porządnieje; pozdrowienia ślę serdeczne.

AniuA, dodałam tam jeszcze jedno zdjęcie kwitnącego hyzopu z bliska, ale to fioletowe to nie to, raczej jakaś odmiana szałwii, dużo też kwitnie teraz na niebiesko dzikiej cykorii, tzw. Jaś wędrownik; swoje zioła pierwsze posadziłam z kilku sadzonek kupionych, potem same rozsiały się, i macierzanka, tymianek, szałwia, hyzop właśnie też, a chwasty usuwałam dopiero po raz pierwszy od wiosny, ciężko było; psy lubią się, i my je lubimy, one chyba to czują, biegają cały czas w zabawie; pozdrawiam Cię serdecznie.

Mój ty Pacjanie, a o hyzopie przy winie wiedziałaś, czy tak samo wyszło? pod koniec lata będę przesadzać swój, niech winorośl ma dobre sąsiedztwo; serdeczności ślę.

Gooocha, bardzo mi się przydają zioła, a i sąsiad powyższy robi sery kozie i też sypie te ziółka; czasami siedzę i patrzę długo, jak psy baraszkują w trawie, Amik leży na plecach, taki duży, a Miśka usiłuje przegryźć mu gardło, oczywiście w zabawie, bieganie, skoki, wyścigi, tak, że wieczorem padają jak muchy; serdecznie pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Mażeno, dla stałych mieszkańców to chyba codzienność, urodzili się z tymi widokami, i pewnie patrzą na nas jak na dziwaków, kiedy tak wzdychamy; ziółka dobre i w donicach, zawsze można poskubać, i panujesz nad nimi, moje rosną bez umiaru, aż za dużo; pozdrawiam serdecznie.

Moniko, fajne są te zioła, bo to krzewinki i nie trzeba robić co roku nasadzeń, tylko pamiętać o okryciu na zimę, żeby nie przemarzły; serdeczności ślę.

Zielononoga, z sadzonek, bo to najpewniejsze, i w środku lata możesz posadzić i przyjmą się, a potem pozwolić im zakwitnąć, zawiążą nasionka i same rozsieją się; jedne wyginą, inne wybujają w nadmiarze, ale zawsze coś rośnie; i ja pozdrawiam.

Monia pisze...

Pięknie Ci się rozrósł ten hyzop. Serdecznie pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Moniu, tak rozsiał się z jednej sadzonki, będę przesadzać; pozdrawiam serdecznie.

wkraj pisze...

Ani się człowiek obejrzy, a to już półmetek lata. Te łąki rozkwiecone przypominają mi czasy wycieczek na pogórze bieszczadzkie za studenckich czasów. Miło Ci upływa czas, chociaż ta sielskość na zdjęciach to na pewno w przerwach pomiędzy różnymi pracami. Niech Wam się darzy.
Pozdawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Powiem Ci Wkraju, że lubię takie powolne wchodzenie w jesień; czasami jak przegladam zdjęcia z zeszłorocznych wpisów, to tęskni mi się za chłodkiem, babim latem, i tymi kolorami; o tak, pracy nie brakuje, a ja mam jeszcze taki charakter, że jak tylko usiądę, to zaraz podrywam się, bo jeszcze coś mi się przypomniało "pilnego" do zrobienia; pozdrawiam Cię serdecznie.