czwartek, 12 września 2013

3600 km ... na południu ...

A może morze na ocieplenie chłodnego, deszczowego dnia?
Zjechaliśmy na sam skrawek Czarnogóry, tuż przy granicy albańskiej, to Ulcinj ... znaleźliśmy kemping tuż przy plaży, to SafariBeach ... mnóstwo kamperów, trochę namiotów, wśród sosen ...


Szybciutko chlapnęliśmy do wody, ja oczywiście ostrożnie, bo fala była ... żeby nie zachlapała mi mojego "aparatu oddechowego", bo gotowam utopić się na wodzie po kolana ... więc to moje pływanie odbywało się zawsze do brzegu, do brzegu ... i piasek musiał być pod nogą.


Zobaczyliśmy przygotowane dekoracje do ślubu nad wodą, baldachim, białe krzesła, pomost ... piękna sceneria o zachodzie słońca, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że całe wesele odbędzie się tuż przy nas ... taaaak, całą noc muzyka w stylu Bregovića, bałkańskie rytmy, zaśpiewy ... w końcu wydawało nam się, że wszystkie piosenki są podobne do siebie ... zdrzemnęło nam się oko na chwilę ... o, laboga, sztuczne ognie, wystrzały, petardy ...
Rankiem, jeszcze o chłodku,  ruszyliśmy na oglądanie ruin tureckich, to Stari Bar ...


Wąskimi uliczkami ruszyliśmy do góry, po drodze pełno sklepików, kafejek, maleńkich barów ... jeszcze sennie, koty tylko wyleguja się, gdzie tylko się da ...


Posiedzieliśmy w miłym chłodzie tuż przy murach, rodzinna knajpka ... nestorka rodziny, w luźnej, białej chustce, narzuconej na głowę i ramiona, wesoła, uśmięchnięta, pomarszczona jak ususzona figa, zawiadywała sprzedażą oliwy, reszta kręciła się po kuchni i barze ... wzmocniliśmy się kawą i ruszyliśmy na zwiedzanie ...


Stari Bar ... troszkę wiadomości encyklopedycznych ...
Według miejscowych legend miasto zostało założone w VI wieku przez Rzymian pod nazwą Antibarum, jako przeciwwaga do położonego pp przeciwnej stronie Adriatyku włoskiego miasta Bari. Po upadku Cesarstwa miasto zostało przejęte przez Bizancjum a w XI wieku stanowiło część Królestwa Zety.


 W drugiej połowie XV wieku znajdowało się panowaniem Republiki Weneckiej a w 1571 roku zostało zajęte przez Turków. Miasto opuszczone zostało w 1878 roku w czasie wojny rosyjsko-tureckiej po odbiciu go przez Czarnogórców z rąk Turków.


W 1979 roku zabytkowy Stary Bar został zniszczony przez trzęsienie ziemi. Obecnie trwa jego powolna odbudowa.
 Na blisko 4 hektarach znajduje się tu około 600 zabytkowych budowli, reprezentujących różne style architektoniczne. Zobaczyć możemy m in. wieżę zegarową, liczne kościoły, cerkwie oraz pałace a także świadectwa obecności tureckiego panowania w postaci akweduktu i łaźni ... zapraszam na małą wędrówkę ...





Duże wrażenie zrobił na mnie okratowany otwór w kamiennej posadzce ...


... a tam tylko echo odbija nasze głosy, taka głębia ... to cysterna, w której gromadzono wodę ... od razu przypomina mi się prorok Jeremiasz, uwięziony w cysternie pełnej błota ...
Coraz bardziej gorąco, mury nagrzewają się, czas wyruszyć dalej, ale zupełnie niedaleko ...


W pobliżu Starego Baru w niewielkiej wiosce Mirovica rośnie mające przeszło 2 tysiące lat drzewo oliwne "Stara Maslina" (Stara Oliwka). Uważane jest ono za jedno z najstarszych europejskich drzew (pamięta ono jeszcze czasy Nerona) ... po małym błądzeniu po krętych uliczkach, kilku zapytaniach trafiamy na niewielki placyk ...


Oto ona ... powykręcany, miejscami pusty pień, niby nic ciekawego, ale wrażenie robi jej wiek ...


jakie ręce jej dotykały, co widziała ... zza płotu wybiega staruszka, usiłuje nam sprzedać butelkę oliwy ... ale my już jedziemy dalej ... wracamy nad morze ochłodzić się, bo przygrzało nas w tych murach zdrowo ...
Po drodze wstępujemy na upragnioną potrawę, którą każdy opisywał w swoich wyprawowych wspomnieniach ... to słynny burek ... musimy spróbować i my ...


... wielowarstwowe ciasto, upieczone, z nadzieniem mięsnym, serowym lub szpinakowym, podawany na ciepło w każdej piekarni ... taka ćwiartka koła wystarczy do najedzenia, nawet dla mojego męża ... wytrzymuje się z głodem do wieczora, ale na noc nie polecam, potem są ciężkie sny.
Już wyszukałam w necie przepis, postaram się spróbować i ja zrobić tę pyszność.
Kupiliśmy też w sklepie tutejszą specjalność, kajmak ... ale nie mylcie tego z lepką i słodką masą do andruta ...


To "coś" do smarowania pieczywa, lekko słonawe, jakby lekki serek śmietankowy, gładziutki z posmakiem masła ... jakby gęsta śmietanka tuż przed wytrąceniem masła w maselnicy ... przepyszne ...no i oczywiście ajwar, przednie pasty paprykowo-bakłażanowe z różnymi dodatkami.
Popołudnie w wodzie, plaża, woda, plaża. woda ... przewracamy się z boku na bok, z pleców na brzuchy ... ileż tak można wytrzymać, nudy ... popatrzyliśmy po sobie, błysk zrozumienia w oku ... uciekamy stąd ... za gorąco, za tłoczno, a opalać nam się nie chce ...


Rankiem już nas tu nie będzie ... czas powoli wyruszać na północ, w stronę domu ... jeszcze tylko cudny zachód słońca ... nie wiedziałam, że tak szybko chowa się za widnokrąg ...




W drodze powrotnej jeszcze przystanek nad rzeką, gdzie sceneria jak w chińskiej albo wietnamskiej zatoczce ...


... tylko pływającej dżonki brakuje i skośnookiej wioślarki z grubym warkoczem i trójkątnym nakryciem głowy ...


Tak łowią tu ryby, zmyślnymi konstrukcjami, na podrywkę to się nazywa?
Ostatni nocleg w Czarnogórze, oczywiście w Durmitorze, na tym samym kempingu ...


Pożegnaliśmy góry winem, wypitym z blaszanego kubka i długo siedzieliśmy w noc, patrząc na ich zarysy na tle nieba ... a nad nami świeciły gwiazdy, mknęły samoloty jak gwiazdy... śmialiśmy się, że pędzą na Skopje ... dlaczego na Skopje? bo tylko taka nazwa nam się przypominała ... i jakoś tak żal ...


A ja teraz pakuję koszyki, zabieram psy, i już mnie nie ma, pędzę do chatki... napalę w piecu, przepędzę myszy ... kupiłam wór papryki, będą przetwory, potem upiekę chleb i placek z jabłkami w piecu, podleję rośliny pod folią i wrócę w niedzielę ...


Pozdrawiam Was serdecznie i ciepło, dziękuję za odwiedziny, do miłego, pa!




21 komentarzy:

śledzibowcy pisze...

Przepysznie jest zwiedzać z Wami! my w tym roku wyjazdowych wakacji nie mieliśmy, a świat taki ciekawy : )

JolkaM pisze...

Droga Mario, wspaniale się z Wami podróżowało. :)
Życzę Ci pięknego weekendu w chatce, przy placku, przetworach i innych przyjemnościach.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :)

PS. Błysk zrozumienia w oku bardzo mi przypadł do serca. :)

Krystynka w podróży pisze...

I góry i morza, i zwiedzanie i wypoczywanie, zaglądanie w cudne zakątki .... i to wszystko w tak krótkim czasie zmieściliście. Pomieszkuję w drewnianej chatcie ale marzy mi się, i to jak, kamienny domek z widokiem. A narazie oglądam Twoje zdjęcia z tych krain gdzie tak budują.
Surowe figi mnie też nie smakowały.

Weronika Ziółkowska pisze...

O rety...to już koniec?:( Piękna przygoda! Tak dobrze, że się z nami nią podzieliłaś.
Ja także za kąpielami w morzu/jeziorze nie przepadam za bardzo, bo należę do tych bojaźliwych inaczej;) Grunt pod nogami zawsze być musi, a i dno najlepiej żeby widać było.
Przepiękne te miasteczka, które opisujesz; pełne tajemnic i historii, a chłodne, kamienne mury chronią przed gorącem. Znów kamienne schody pewnie błyszczą w promieniach słońca wypolerowane przez setki stóp, które po nich stąpały.

ZielonaMila pisze...

Fantastyczny reportaż, piękne zdjęcia, wspaniałe miejsca:) Pozdrawiam

Moje marzenia pisze...

piękne okolice..ale mnie rozczulił koniec wpisu...bo choć warto zwiedzać świat to miło wracać do chatki..bo wszędzie dobrze ale w domu najlepiej..

Antonina pisze...

Wspaniała podróż i interesująca relacja.

OLQA pisze...

szkoda,ze juz koniec podrózy ale swietnie,ze nadzedł czas na relacje z chatki:)

Mażena pisze...

Niesamowity kraj, o chciałabym męża namówić już wcześniej na Czarnogórę, ale on poprzestał na Chorwacji.
Piękne pokazujesz rzeczy, a pożegnanie z taka plażą musiało być smutne. Ja też zastanawim się w takich przypadkach, kto tu będzie jutro siedział, jak będzie to wyglądało...

La vie est belle i ja tez pisze...

Drzewa oliwkowe zawsze mnie zachwycaly...
Judyta

mania pisze...

Bardzo ciekawy kraj i taki różnorodny! Góry, morze, dobre jedzenie, ciekawi ludzie, dużo zabytków - idealne na wakacje :)
Udanych przetworów Marysiu, ja mam nadzieję się wreszcie zabrać za pomidory :)
Pozdrawiam serdecznie

Jolanta Błasiak-Wielgus "olfa" pisze...

Witaj Mario :),
urokliwe miejsca pokazujesz, tam mnie jeszcze nie było. Może kiedyś...
Pozdrawiam
Olfa

wkraj pisze...

Ładnym akcentem kończysz relację z wyprawy do Czarnogóry. Te ruiny robią duże wrażenie. Ucieczka z nad morza nie dziwi. to nie Bałtyk, gdzie można długo leżakować nawet w gorące dni. Chłodna bryza zawsze ukoi. A tam nawet w wodzie trudno latem się ochłodzić. Dużo widzieliście i piękne miejsca odwiedzili. Dziękuję za relację :)

Dorota pisze...

Co za uczta z samego rana...plany budżetowe muszą poczekać, bo wracam poczytać jeszcze raz, już spokojniej.
Marysiu, wiesz,to jest tak,jakbym oglądała reportaż z własnych marzeń.Serdeczności

Kama pisze...

Powinniście wydać przewodnik po miejscach, które odwiedziliście!
Wszystko dokładnie tak opisane jak tutaj! Jak się to czyta to jakby człowiek dreptał za Wami 2 kroczki dalej..
Ach.. pięknie tam, pięknie!

Anulka Domowa pisze...

Marysiu,wracaliście też przez Serbię?Tą autostradą do Dubrownika chyba wygodniej?My zawsze zbaczaliśmy na Medjugorie:)Poznaliśmy Polaków w Ulcinju i tam mieszkaliśmy u nich . Stare oliwki są nieziemskie a jeszcze jak slońce gra kolorami...Bardzo Ci dziękuję za tą relację!
Pozdrawiam serdecznie !
AniaA

Zofijanna pisze...

Mnie zaciekawił sposób łowienia ryb.
Czy taki, jak w Wietnamie ?
Zauważyłam, że burki są specyficzne dla Bałkanów. Jadłam je w Bośni i w Słowenii.
W Bośni były to ruloniki zawinięte w ślimaczka, Są także nadziewane mięsem.
Fakt - bardzo tłuste i ciężkostrawne.
Zdobyłaś już przepis- szybko działasz !

Objechałaś kawałek Europy, nie wiem czy dałabym radę w takim tempie.
Zawsze zabieram ze sobą stopery- to pomaga w wypadku nieprzewidzianych sytuacji.....
Może kolejnym razem będzie cicho...
Serdeczności

Krzysiek Pogórski pisze...

I tak zimowity z Pogórza są najpiękniejsze. Dzięki za fotkę.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Śledzibowcy, trzeba pokosztować lokalnych specjałów, tyle się naczytałam pochwał o różnych potrawach; świat ciekawy niezmiernie, piękny; pozdrawiam serdecznie.

Jolu, chętnie powtórzyłabym, mimo, że taki maraton męczący; placka z jabłkami nie było, dziki mnie uprzedziły, za to zrobiłam drożdżowy z kruszonką; papryka siedzi w słoikach, daję na luz przetworowy; pozdrawiam cieplutko.

Krystyno, czasami bywamy mocno zmęczeni, zwłaszcza mąż za kierownicą, ale uroda mijanych miejsc wynagradza wszystko; we dwójkę podróżuje nam się najlepiej, szybkie zmiany planów, nieoczekiwane przerwy, nikt nie marudzi;
drewniany domek może być, tylko przydałaby się wylewka pod podłogą, zatrzymałaby inwazję myszy; serdeczności ślę.

Weroniko, reszta to już powrót domu, ale przez malowniczą Rumunię; mam przed oczami to wszystko, a przeglądając zdjęcia, przeżywam na nowo, nawet zapachy czuję; pozdrawiam cieplutko.

ZielonaMilo, jakoś ciągnie nas w naturę, większe miasta omijamy, zresztą sama stolica kraju, Podgorica to nic ciekawego; i ja pozdrawiam.

Moje marzenia, też mam takie odczucia, zwasze z ulgą wracamy do siebie, ale mnie został jeszcze jeden wpis i ... koniec; pozdrawiam serdecznie.

Antonino, wszystko dla nas nowe, chłonęliśmy jak gąbki wszystko; pozdrawiam.

Olqo, jeszcze tylko jeden wpis podróżniczy, końcowy, bo nie sposób pominąć Rumunii, naszej wielkiej miłości; serdeczności ślę.

Mażeno, wszystko przed Wami, my z kolei nie znamy Chorwacji; nie, nie było smutne, z chęcią wyjeżdżaliśmy z powrotem w góry, bo samo siedzenie na plaży wydawało nam się wielką stratą czasu; ale blade ciała pomoczyliśmy, zbadaliśmy zasolenie wody i może być; pozdrawiam serdecznie.

Judyto, widziałam drzewka oliwne po raz pierwszy, zachwyciły mnie nie owoce, ale te pnie, powykręcane, dziurawe, o ciekawej, porowatej fakturze; pozdrawiam cieplutko.

Maniu, i czuliśmy się tam tak swojsko, można się łatwo porozumieć, ludzie życzliwi, trzeba to kiedyś powtórzyć; znowu przywiozłam pomidorki spod folii, tym razem będą na Twój sposób, z zalewaniem; i ja pozdrawiam.

Olfo, a pewnie, że warto pojechać, każdy znajdzie coś dla siebie; wielu zaplanowanych rzeczy nie zobaczyliśmy, ale zostało to na potem; serdecznie pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wkraju, rzeczywiście ciekawe miejsce, a ilu nie zwiedziliśmy; na dłuższy czas bezczynność na plaży jest nie do zniesienia, najwyżej do Albanii na piechotę można pójść, bo niedaleko; kraj przepiękny, polecam; pozdrawiam.

Doroto, plany budżetowe ... bardzo to groźnie brzmi; mamy niedosyt, ale może jeszcze kiedyś uda nam się tam dotrzeć; jednak latka lecą, coraz mniej sił, jakieś bóle i zawroty głowy przy zmianach ciśnienia, choć nie powiem, po 2 dniach wszystko przeszło jak ręką odjął, materac dał nam w kość, kręgosłupy bolały rano, ale do przeżycia; serdecznie pozdrawiam.

Kama, o, takich przewodników pewnie mnóstwo na świecie, powtarzalibyśmy się; my też wzorowaliśmy się na cudzych scenariuszach, a przy okazji odkrywaliśmy coś dla siebie; pięknie bez dwóch zdań; serdeczności.

Anulko, wygodniej autostradą, ale ominęłoby nas wiele atrakcji, no i przez Rumunię musieliśmy koniecznie, czujemy się tam już prawie jak u siebie; o Medjugorie dowiedzieliśmy się za późno, też można by odwiedzić; a i pstrąg w Przysłupiu czekał na nas na zakończenie wojaży; pozdrawiam cieplutko.

Zofijanno, właściwie to nie wiem jak łowią w Wietnamie, ta sceneria tak mi się skojarzyła; burki nieziemsko pyszne, a ruloniki też widziałam, tylko nie wiedziałam, co to jest; tempo było iście zabójcze, wielka szkoda, że tak mało czasu, a tyle do obejrzenia; mam stopery, ale nie spodziewałam się wesela pod bokiem, i to w niedzielny wieczór; pozdrawiam Cię.

Krzyśku, muszę Cię zmartwić, to są czarnogórskie zimowity, całe łany; ale na Pogórzu też już kwitną, myślałam, że susza im zaszkodziła, ale nie, obudziły się; pozdrawiam.

*gooocha* pisze...

AAAAAAAAAAAAAAA
!!!!!!!!!!!!!!!
Zachwycająco!!!