wtorek, 24 września 2013

Pogodowe figle ...

Tym razem, po deszczowym tygodniu, wybrałam się do chatki w niedzielne popołudnie.
Miałam zamiar od poniedziałku zabrać się za robotę ... wykopać jarzyny z grządek, może z kamieni ułożyć nowe palenisko, jakieś pomidory jeszcze dojrzewają pod folią, o! i obluzowały się kamienie na tarasie, trzeba je przykleić nową zaprawą ... plany bardzo szczytne.
Poszłam z koszykiem pod orzechy, może coś uzbieram ... wiewiórki mnie uprzedziły, ślady raciczek dziczych, wydeptane ścieżki ... to pozbierałam pomidory, a potem, już z aparatem na ramieniu miałam iść w pola ... a tu miła wizyta, przyszły sąsiadeczki z góry.
Pełne wrażeń opowiadały o swoich nowych szkołach, Ola poszła do zerówki, Julka do liceum ... piłyśmy herbatę malinową, jakieś ciasteczka znalazły się w kredensie ... ciężki czas przed nimi, jesienne słoty, potem zima, która zwłaszcza tu, wysoko, daje nam mocno w kość.


Wieczory już coraz dłuższe, przygotowałam sobie spory stosik książek ... nie do wiary, jako żem śpioch wczesny nieprzeciętny, udało mi się nawet posiedzieć długo w noc, i przeczytać całą książkę ...
A w nocy zerwał się wiatr, pootwierał mi okna na oścież ... gdzieś przez sen słyszałam, jak krople uderzają o blaszany dach ... e tam! przeleci do rana ...


Nie przeleciało, wiatr wiał silny, gonił ciemne chmury z zachodu, deszcz padał prawie poziomo, prognozy nie zapowiadały nic dobrego prawie do piątku, nici z robót ziemnych ...


Sytuacja wodna wcale nie poprawiła się, deszczu ciągle mało, już zaczyna brakować wody na samej górze ... u jednych wykopali nową studnię, bo zupełnie zabrakło wody ... nie wiem, czy coś pomogło ... wody brakuje też u znajomej zielarki ... lustro wody obniżyło się poniżej rury doprowadzającej wodę do domu.
Bo w naszej wioseczce prawie wszyscy mają kopane studnie na polu powyżej, i woda schodzi do nich pod własnym ciśnieniem ...


A, co tam, wracam do domu ... może tam Gucio na deszczu, bo wszyscy do pracy poszli ... a jednak nie, spał w piernatach, ledwo głowę podniósł, jak weszłam ...


Padało cały dzień, padało całą noc ... nad ranem zobaczyłam gwiazdy na czyściutkim niebie, a ranek wstał bez jednej chmurki ...


... pranie wywiesiłam, wyschło, fajny wiaterek hulał po ogrodzie, psy wylegiwały się na słońcu ... jak tu wierzyć prognozom?


Dziś rano stoję w kuchni i oczom nie wierzę ... mój Amik za ogrodzeniem, idzie drogą ... wypadłam z domu, bo przecież bramy nie zamknęli ... zamknięta ... obluzowała się jedna sztacheta, przesunęła na bok, a on już to wyczaił ... i wrócił, jak go zawołałam.
Jest teraz spokojniejszy, zaczynam na nowo oswajanie z Gutkiem ... przynoszę kota na rękach, siadam w fotelu ... obwąchują się, ale już bez paniki ze strony kota, gładzę jedno, drugie, pies za chwilę kładzie się ... jest spokojniej ... może dojdą do porozumienia?


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, dobrego tygodnia, pa!


Byłam dziś u zegarmistrza, jednak udało mu się uruchomić mój zdobyczny zegar, jeszcze go reguluje, bo lekko spóźnia się ... cieszę się, że zachowały się oryginalne wskazówki...





21 komentarzy:

Olga Jawor pisze...

Tak Marysiu! Piekny był dzisiaj dzień na naszych Pogórzach. Po deszczach wszystko jakby znowu zaczęło rosnąc i zielenic sie na nowo. I wody przybyło nareszcie w moim małym stawiku. A ludzie wychodzili z lasu z koszami pełnymi prawdziwków. Ja, niestety, nie mialam dzisiaj czasu na grzyby.Tyle zaległej roboty czekało na mnie w gospodarstwie, że juz jej nie mogłam odwlekać.
Oby więcej jeszcze tak cudnych, pełnych energii, ciepła i kolorów było przed nami.
Serdecznosci Ci zasyłam!:-))

mania pisze...

U nas też się wypogodziło koło południa, zal było siedzieć w pracy, gdy takie malownicze chmury pędziły po niebie!
Dobrze, ze zwierzaki dochodzą do porozumienia :)
Pozdrawiam serdecznie :)

Kama pisze...

A u nas leje, leje, leje.
Z folii wyciągnęłam już pomidory, zaczęły pleśnieć, za zimno już im chyba było.
W gruncie siedzą jeszcze selery i pory, ale malizna straszna..
Pozdrowienia :)

grazyna pisze...

Uczestniczymy w Twoim prostym a jakze pieknym zyciu, dzieki Tobie widzimy jak mozna cieszyc sie wszystkim, Guciem , ktory sie wyleguje, Amikiem, ktory reaguje na zawolanie, praniem, ktore szybko wyschlo na wietrze, deszczem, ktory zazielenil otoczenie jakby to byla wiosna a nie jesien...dzieki Mario! sciskam

Kama pisze...

Zapomniałam dopisać, że zegar jak marzenie! Marzenie!

AnkaSkakanka pisze...

U mnie pada, ale mnie to nie przeszkadza. ubieram się cieplej a cieszę się, bo ludzi w parkach mniej. I grzeją grzejniki ale delikatnie ( można starymi sposobami suszyć grzybki. A w wieczory można dziergać, albo czytać ( u mnie dochodzą lekcje z córką albo zajęcia dodatkowe...)Pewnie miło jest w chatce w taki jesienny wieczór, zapaść się w fotel, napalić w kominku, wypić fajną herbatkę, i czytać. Odpoczywaj po wojażach. Pozdrawiam

jolanda pisze...

Marysiu - tak jak Kama napisała, leje i leje na Mazurach. Nie przeszkadza mi deszcz, bo mam jeszcze dużo przetworów do poczynienia, ale drugi tydzień to chyba przesada. Wietrzysko straszne przy tym.

Ale nacieszyłam się Twoimi widokówkami. Co prawda wczoraj było ładnie, pranie też mam pachnące i mięciutkie, bo wiatr wyprasował, no i na grzybach byłam. Ale to co dzisiaj ...

Uściski serdeczne

Agata Rak pisze...

Przepiękne zdjęcia a jakie okolice...Tak mi brak takich widoków na co dzień...Pamiętam o przesyłce...

gosiaB pisze...

Marysiu, jak Ty to wszystko pięknie opisujesz, aż człowiekowi się na prawdę chce wpaść do Ciebie na tę herbatkę malinową, co ją sąsiadeczki dostały:)
Pozdrawiam Gosia

Ruda pisze...

PIękne to Twoje jesienne Pogórze, a problem z wodą miewamy i na naszym Pogórzu ( nas nie dotyka bo mamy wyjątkowo głęboką studnię, ale lustro wody jest bardzo nisko)

Joanna pisze...

Marysiu... pogoda jakaś kapryśna tego roku...
u mnie też wieje od paru dni...wyrywa pergole z ziemi...
oj... nie lubię ja wiatru

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Olgo, gdybym to ja wiedziała wcześniej ... zostałabym w chatce; u nas w studni woda również podnosi stany, już mało brakuje, żeby cała pompa była przykryta; nie byłam jeszcze na porządnym grzybobraniu, może dziś spróbujemy na Roztocze, tam takie czyste, jasne lasy z poduchami borówczysk i wrzosów; jeszcze będzie "złota polska"; serdeczności ślę za San.'

Maniu, rzeczywiście, niebo z białymi chmurami aż raziło w oczy, wiem, bo byłam w bibliotece oddać pudło przeczytanych książek, niech jeszcze innym posłużą; nie nazwałabym jeszcze tego porozumieniem, ale panika u kota znikła, wczoraj wieczorem obwąchały sobie pyszczki i Amik położył się spokojnie obok w fotelu, Gucio mu nie przeszkadzał; i ja pozdrawiam.

Kama, może do nas przesunie się ta strefa opadów, brak wody jest bardzo dotkliwy, tak jeszcze nie było, mąż mówi, że na budowie kopią metrowe wykopy i sucho jak pieprz, ani grama wilgoci; też cieszę się z tego zegara; pozdrawiam serdecznie.

Grażyno, dobrze, że tak właśnie odbierasz to moje pisanie, ktoś inny może powiedzieć, ot! głupoty pisze, psami i kotami się cieszy, i wiatrem w ogrodzie ... dziękuję Ci; pozdrawiam cieplutko.

Aniu, my też wieczorem palimy w kominku, w sypialni jeszcze okno otwarte dla Gutka, zimno jak w psiarni; pozazdrościłam Ci tych wspaniałych zbiorów grzybowych, ale tak pozytywnie, zmobilizowało nas to do wyjazdu w roztoczańskie lasy, właśnie dziś; pozdrawiam serdecznie.

Jolando, dmuchnij trochę w niebo, przepędź chmury do nas, tak mało wody mamy; lubię pranie suszone na powietrzu, pachnie prawdziwą czystością; a ja na grzyby dziś, obiecuję sobie chyba za wiele w tych roztoczańskich lasach, i brata odwiedzę; pozdrowienia ślę.

Agato, świetnie, że pamiętasz o przesyłce, daj znać, kiedy jej oczekiwać, bo ktoś musi być w domu; na Pogórzu bardzo jesiennie, choć gdy słońce zaświeci, świat jaśnieje od tych żółtych liści; pozdrawiam.

Gosiu, a zapraszam, zapraszam, herbatka czeka na gości; opisuję tylko moje stany duszy, odczucia, bardzo proste i zwykłe; i ja pozdrawiam Cię serdecznie.

Ruda, a zastanawialiśmy się, czy nie pogłębić studni, ale może to tylko taki ekstremalny rok; zazwyczaj zimą są niskie stany wód w studni, a w tym roku nie było deszczy świętojańskich, całe lato tyle co na lekarstwo; sprawę rozwiązałaby studnia głębinowa, u nas woda na poziomie 22-24 metrów, za metr wiercenia życzą sobie ok. 260 zł, spore pieniądze; jakoś przeczekamy suszę; pozdrawiam serdecznie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Joanno, na wiatry nie narzekamy, oszczędnie tylko obdarza nas wodą; jak patrzę wyżej na mapę pogody, to trochę zazdroszczę tych słot jesiennych; a wiatr ładnie suszy pranie, taki to z niego pożytek; pozdrawiam serdecznie.

Tenia pisze...

Witaj Mario.
Wszyscy wiemy , że deszcze są bardzo potrzebne,zwłaszcza te jesienne, bo to one wzbogacają gruntowe zbiorniki.
Ale jak zaczyna sie szaruga jesienna to.......
Najlepiej było by gdyby deszcze padały tylko w nocy a rankiem budziło nas piękne słońce.No tak można sobie pomarzyć.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia:))
Zegar też mi się podoba. Fajnie ,że już chodzi.

MagdalenaK pisze...

Jeszcze nie narzekam na pogodę na razie mnie koi, pozwala odsapnąć, zatrzymać się w ferworze codziennych prac. Ale ta brzydka pogoda pod Twoim "piórem" piękna jest.
Pozdrawiam

Weronika Ziółkowska pisze...

Ze mnie też się teraz taki mól książkowy zrobił, co i rusz pędze do biblioteki i buszuje zachłannie, głównie w kryminałach i później spać nie mogę;)
U mnie deszcz pada w zasadzie bez przerwy, a jak nie pada to i tak jest okrutnie zimno i wilgotno. Ciemni się strasznie szybko-wczoraj o 19 wracałam z przejażdżki konnej i już ciemno było prawie. Dni coraz krótsze. Chyba znowu coś upiekę żeby smutki rozwiać:) Chętnie podzielę się kawałeczkiem:)
Też mam taki bardzo stary zegar, ciągle trzeba go przekręcać i nakręcać, bo się spóźnia. Taki już urok staroci:)

Mażena pisze...

Czasem nawet lubię deszcz, ale jak trzeba wyjść czy coś zrobić to już tak miło nie jest. Piękne te Twoje zdjęcia takie z sercem, dobrze by było aby zwierzaki się dogadały..Tak jesienią wiele się zmienia, jedni wyjeżdżają inni mają nowe zajęcia..
Ostatnio coraz częściej słucham audiobooków, tylko że wybór jest mniejszy, nie wszystkie tytułu trafiają na płyty, ale takie słuchanie uprzyjemnia prace, choćby te cięższe.

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

U nas też deszczowo i błotniście, a słońce wychodzi tylko na chwilkę i nie ma czasu wysuszyć prania i mokrej ziemii. Noce też są gwieździste ostatnio, a rano jesteśmy częstowani pięknym wschodem słońca, żeby już za chwilę złośliwy silny wiatr przywiał gęste hmury i znów deszcz.
Zwierzaki przyzwyczają się do siebie. Atos ganiał Wiedźmę przez ponad pół roku, a teraz chce się z nią bawić, a ona dzielnie znosi jego wszędobylski nochal.
Fajnie, że zegar będzie działać.
Pozdrawiam ciepło!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Teniu, a dzisiaj nie siąpi, a leje, i ja cieszę się, że wody przybywa; szaruga nas nie ominie, taki urok jesieni, dobra ona, ale zza okna; pozdrawiam serdecznie.

Magdaleno, z ulgą witam każdą kropelkę, niech pada jak najwięcej, niech się zbiera w rzekach, naszych studniach; brzydką pogodę przeczekamy w ciepłych domach, a potem ... wszak złota polska ma nadejść; serdeczności ślę.

Weroniko, najlepiej czyta mi się właśnie w chatce, w domu rozpraszam się, zaglądam do komputera, a na Pogórzu jestem rozgrzeszona, nie ma łączności ze światem i zostają książki; jadę jutro po zegar, nawet jak będzie spóźniał odrobinę, to nie szkodzi; pozdrawiam serdecznie.

Mażeno, Gucio jest przynoszony do Amika czasami i 3 razy dziennie, ale boję się jeszcze puścić wszystko na żywioł; choć dziś Gutek siedział na oknie, a pies podbiegł ... i zawinął dziwnego rogala w powietrzu, i wcale nie przestraszył kota; pewnie idzie ku dobremu; serdecznosci ślę.

Natalio, jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o zwierzaki, coraz bardziej oswajają się, chociaż trwa to dosyć długo; bo Amik jest już u nas 7 miesięcy; niech pada, niech pada, niech się wypełni wodą ziemia; pozdrawiam.

Pellegrina pisze...

"W życiu piękne są tylko chwile" ale tych chwil są miliony, każda zwyczajna, prosta. I choć nie wszystkie są radosne bo i choroby (serdeczności dla Brata) i awarie - to nacieszamy się tymi spokojnymi, zwyczajnymi, radosnymi, tym wiatrem i deszczem i słońcem i jesienią już coraz bardziej kolorową. Ty to potrafisz Mario!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krystyno, a te chwile składaja się na większe radości, a te radości na małe szczęścia, i tak płynie sobie życie, i wszystko zależy, jakie kto ma oczekiwania; dla jednego zachód słońca, dla drugiego wielki świat ze swoim fałszem; każdy znajdzie coś dla siebie; pozdrawiam cieplutko.