piątek, 7 marca 2014

Muzyczne przesłanie ...

Nie, nie, to wcale nie w związku z jutrzejszym dniem.
Po prostu słuchamy tej piosenki, zaśmiewamy się z jej treści, a i nóżka czasami tupnie o podłogę, i dłonie klasną, bo wesoły rytm udziela się ... i taka na czasie ...
Piosenka Piotra Bukartyka podoba nam się najbardziej w wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego i grupy MoCarta ...


Wczoraj, w środku nocy wypuściłam Gucia przez okno do ogrodu, bo się domagał.
Wrócił za chwilę, słyszę ten mocny naskok na okno, otworzyłam okno znowu i wpuściłam do domu.
Po omacku nałożyłąm do pustej miski trochę kociej konserwy, i troche chrupek ... ale kocisko ani nie spojrzało ... a biega, a skacze, na okno, z powrotem, pod łóżkiem tupie, oho, zebrało mu się na wariackie zabawy ...
Położyłam się spać, niech wariuje ... ale on na łóżko, drapie coś po kołdrze, schował łepek w zagięciu, kopie nogami ... skok, zeskok, i znowu nawrotka ... a, idźżeż ty spać wreszcie!
Zapaliłam lampkę przy łóżku, patrzę, a tu tylko ogonek wystaje z pościeli ... myszkę mi przyniósł, drań jeden, żywą, i tak się nią bawił.
Przegoniłam go, złapałam myszkę w skarpetę i wyrzuciłam za okno ... musiałam kilka razy potrząsać skarpetą, bo tak się trzymała ... był zły, tłukł ogonem jak tygrys w klatce, ale wreszcie położył się spać.
Domownicy maja szczęście, że nie boję się myszy.
I Miśka już elegantka, ostrzyżona, ale focze fałdki wcale nie zniknęły.
Pozdrawiam serdecznie, pa!

19 komentarzy:

ankaskakanka pisze...

Nie, no ,kot jest super. przyniósł mysz do łózka Pani. Niesamowite i śmieszne są zachowania zwierząt. Pozdrawiam.

Magdalena pisze...

Piosenkę słyszałam "na żywo" w wykonaniu samego Bukartyka. :) Byłam na koncercie. Ale grupę MoCarta baaardzo lubię. W środę rano bywa w Trójce (przed 9) Filip Jaślar. W "Urywkach z rozrywki". To zdarza się, że się popłaczę ze śmiechu. :)))
Na myszy to mój pies poluje. A synek chciałby myszki hodować... :) Lubię te zwierzątka. Może kiedyś synek jakieś dostanie. :)
Serdeczności :)

Kris Beskidzki pisze...

Prawdziwy kot! :)
Pozdrawiam :)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Też bardzo lubię tę piosenkę.
Jak zaczęłam czytać o szaleństwach Gucia to od razy pomyślałam: Jest mysz. Wiedźma z podwórka chętnie myszy znosi, ale tymi w domu nie jest za bardzo zainteresowana.

Zofijanna pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Zofijanna pisze...

Jednego tylko nie rozumiem- na co te skrzydełka ???

Mażena pisze...

Jak kot myszkę znalazł na zewnątrz to może już wiosna na całego zagościła.
Piosenkę znam, ale jakoś zapomniałam, super, że przypomniałaś. Nie mam problemu z 8 Marca, nie celebruje, ale otrzymać kwiatka lubię, nawet jak dostaję albo kupujemy na początki marca to mówię, że będzie na ten dzień. A mąż łasuch ma pretekst aby kupić albo upiec ciasto - robi lepsze ode mnie !

mania pisze...

A gdzie fotosy Misi?

Tupaja pisze...

Jak mogłaś kotu coś takiego zrobić!! :D

jolanda pisze...

Mysi temat zdominował ostatnio blogi ... i u Natalii, i u Ciebie. Śmieszne zachowania kociaków.
Pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Aniu, robi mi czasami takie prezenty, a już kiedy okno jest otwarte na stałe, to znajduję różne zwierzątka w domu; i ja pozdrawiam.

Magdaleno, ostatnio w bacówce, w Cisnej pół nocy wyśpiewywaliśmy, co i raz wracając do tej piosenki; moi synkowie też mieli myszkę, Arnold ją nazwali, wychodziła w nocy, chodziła po nas, i wygrzebywała ziemię z doniczek, a kiedyś poszła w zaloty z myszami polnymi; one krótko żyją, ta była u nas 2 lata, potem była rozpacz chłopaków; pozdrawiam.

Kris, a jaki dumny, kiedy coś przyniesie, chwali się , pręży, podrzuca, muszę głaskać w nagrodę; i ja pozdrawiam.

Natalio, a właśnie czytałam o Twoich perypetiach z myszką; jestem przyzwyczajona do myszy, na Pogórzu też nas odwiedzają na okrągło; pozdrawiam.

Zofijanno, no cóż, jeden robił za anioła, drugi za diabła, a to wszystko wymaga głębszego zastanowienia, co autor miał na myśli; pozdrawiam.

Mażeno, pewnie tak, myszy opuściły zimowe norki; też nie świętuję, ale dziś rano nasi mężczyźni obdarowali mnie z synową słodkościami, i do babci też pojechali; jejku, Mażeno, trochę wystrzegam się słodyczy, bo coś jakby mnie przybyło po zimie; serdeczności ślę.

Maniu, będą, obiecuję, a dostały mi się pochwały, że ładnie ją ostrzygłam; pozdrawiam.

Tupajko, zawsze odbieram mu żyjące stworzenia, bo mi żal, jak je męczy w zabawie; gorzej, jak już martwe składa u mych stóp; pozdrawiam.

Jolando, teraz dla myszy przednówek, szukają jedzenia, gdzie mogą, podchodzą pod dom, gdzie wypadały resztki słonecznika z karmnika, a kocisko poluje; a zobaczyłabyś, jaki dumny, kiedy coś przyniesie; i ja pozdrawiam.

wkraj pisze...

No widzisz, nawet kot poznał się na konserwach, że to nie takie zdrowe. Teraz już wiesz, czym go karmić :) Tylko że z łapaniem myszek mo0że być gorzej.
Piosenka akuratna na dzisiejszy dzień.
Wszystkiego dobrego i pozdrawiam.

Ruda pisze...

Jaki kochany kotek... myszkę przyniósł... a mój pies na stare lata polubił jabłka...

Anula pisze...

Piosenka super! Nie słyszałam jej jeszcze. A z kotami mam tak samo. Jeden chce wyjść, drugi akurat wraca, a potem ten co wyszedł skacze na okno, a ten co przyszedł znów chce wyjść. I wszystko to właśnie wtedy, kiedy ja zasypiam. Jak był mróz to całą noc przespały w domu, a teraz zaczynają się wycieczki.Tak to już z kotami jest. Kacper też kiedyś wpadł do domu z myszką, ale zdążyłam go razem z nią wyrzucić na pole. Pozdrawiam cieplutko i życzę słonka bo coś ono bardzo skromnie nam świeci ostatnio.

jola pisze...

Myślę, że wielu umarłoby z przerażenia z tą myszką w pościeli :) Myszka uratowana i można było wreszcie pójść spać :)

Anulka Domowa pisze...

Piosenka super :) tez bardzo ją lubię :D Uśmiałam się z Gucia ,taką fajną zabawę mu przerwałaś ;) Czytać mogę o myszkach ,gorzej gdyby mnie taka sytuacja spotkała... brrr nic nie mam do myszek ,ale niech sobie siedzą w swoich norkach na dworze ;)Dwa lata temu (miałam pisać w zeszłym roku :D )poprzedniej zimy rozgościły sie u mnie panie myszki i to w kuchni dla mnie to koszmar był a białe myszki w klatce są ok. mieliśmy nawet całą duuużą rodzinkę :D Gucia,chociaż myszki przynosi zazdroszczę ,przy naszej Zojce mogę sobie jedynie pomarzyć
pozdrawiam serdecznie :)
AniaA

Krystynka w podróży pisze...

Niby się nie boję ale gdyby mi spod kołdry wystawał żywy ogonek to nie byłoby miłe, może nawet okropne. Kiedyś, dawno temu chomik córki wędrował po całym mieszkaniu, po łóżkach też - oj niemiło było. Piosenka cudna, mnie tez nóżka przytupywała

Ania z Siedliska pisze...

Z przyjemnością wysłuchałam piosenkę; któż nie lubi tej Grupy i Zamachowskiego ? Myszek pod kołdrą jednak nie lubię - czy żywych czy martwych :-).

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wkraju, te konserwy są obrzydliwe, śmierdzą padliną po otwarciu, dziwię się, że Gutek chce je jeszcze jeść; trochę go oszukuję, co chwilę zmieniam producenta, i kot trochę ogłupiał; i wzajemnie, pozdrawiam również.

Ruda, prawdziwy horror zacznie się, kiedy okno będzie już na stałe otwarte, o, to wtedy przynosi wszystko, co się rusza, łącznie z jaszczurkami i żabami; Miśka moja je jabłka też, może potrzebuje do trawienia; serdeczności ślę.

Anulko, najbardziej narzeka mój mąż, psy wychodzą, wchodzą, tak samo kot, mówi, że spania nie ma w tym domu; no tak, jak zwierzaki nami rządzą; dają popalić w nocy, co tu dużo mówić; serdecznie pozdrawiam.

Jolu, mam takie piszczące koleżanki, wskakujące na stół na widok myszy, a już w pościeli to pewnie spazmów by dostały, a myszka bardziej przerażona od nich; pozdrowienia ślę.

AniuA, Gucio wcale nie żyje w przyjaźni z Amikiem, wyjścia są sterowane, nie myśl sobie; a w ciągu dnia znika gdzieś w sąsiedzkich ogrodach, kiedy ten jest na podwórzu; największy atak myszy jednak jest jesienią, kiedy z pól znikną zboża; no widzisz, białe tolerujesz, i pewnie w ręce bierzesz, a szare co? brr? i ja pozdrawiam serdecznie.

Krystyno, nasz hodowlany myszor Arnold też wędrował po nas, budzisz się w nocy, a tu gościuńcio wędruje ci po szyi; e, no gdzież tam okropne, a nie masz myszy w chatcie? u nas są prawie cały sezon; pozdrawiam.

Aniu, tak, lubimy MoCarta, i Zamachowskiego, mimo, że tyle szumu wokół niego; nie lubię jednak, gdy się zdradza tajemnice alkowy, co najmniej niesmaczne to dla mnie; pozdrawiam cieplutko.