środa, 2 listopada 2016

Na Zaduszki roztoczańskie perełki ...

Ten cmentarz wywarł na mnie osobliwe wrażenie.
Byliśmy tu każdą porą roku, to i zdjęcia będą różne, niektóre może nawet powtórzą się, bo nie pamiętam za bardzo, które umieściłam w kolejnych wpisach.
Roztocze Południowe ... ukryte w lasach Puszczy Solskiej urokliwe cmentarze z kamieniarką bruśnieńską, tajemnicze krzyże, znaczące miejsca, gdzie kiedyś były wsie ... inskrypcje zatarte, czasami nie do odczytania ...








W każdej miejscowości roztoczańskiej, na starszych cmentarzach znajdują się dzieła rąk kamieniarzy bruśnieńskich, w tym najsławniejszego z nich, Grzegorza Kuźniewicza.
Rodzina męża mego, którą śmierć dosięgła z rąk banderowskich, spoczywa na cmentarzu w Horyńcu.
Tuż obok ich mogiły nagrobek dzieła innego kamieniarza ...


... z racji swego talentu został on zatrudniony przy pracach nad grobowcem książąt Puzynów w Narolu.
Lubię wędrować wśród tych starych pamiątek, niektóre krzyże bardzo stare, prymitywne wręcz w formie i treści, a niektóre zadziwiają artyzmem ...







Niektóre detale pozwalają dostrzec sposoby łączenia krzyża z postumentem ...


... drewniany kołek, na nim osadza się wyższe elementy.
Tuż obok horynieckiego cmentarza komunalnego pomnik poświęcony żołnierzom poległym w latach 1918-19 podczas wojny polsko-ukraińskiej ...




Z pomnikiem wiąże się parę sekretów i ciekawostek, zwłaszcza teraz, kiedy został poddany renowacji i wraca do pierwotnego wyglądu.
Wczoraj odwiedziliśmy również mój rodzinny dom, cmentarz, gdzie są pochowani rodzice.
Kiedyś nasza parafia była w pobliskim miasteczku, tam również byli chowani zmarli mieszkańcy wsi.
Od kiedy we wsi powstała parafia, także cmentarz grecko-katolicki przysposobiono do pochówku zmarłych. Ja pamiętam go jako miejsce cieniste, z białymi krzyżami kamienia bruśnieńskiego, wśród ogromnych lip, a cały teren porośnięty był dywanem z barwinka ... to był punkt orientacyjny, kiedy zbliżało się drogą do wsi ... wyspa zieleni wśród okolicznych pól.
Potem na polecenie któregoś proboszcza wszystkie lipy wycięto, barwinek zniknął, teren ogrodzono, a plac zaczął wypełniać się nowoczesnymi, błyszczącymi nagrobkami ... Ten urokliwy, wiejski cmentarzyk stał się podobny do wielu innych ... została jeszcze ta część z bruśnieńskimi krzyżami, stoją sobie lub chylą się z lekka, nie niepokojone wciskającą się wszędzie krzykliwą nowoczesnością ... i oby tak zostało jak najdłużej.



To odnawiana cerkiew w Bruśnie Nowym, zdjęcie z wiosny.
Pozdrawiam Was serdecznie, pa!

                                                                      EFFECT!  z google

21 komentarzy:

Anna Kruczkowska pisze...

Jakże różne od cmentarzy, po których ja spaceruję!

Aleksandra pisze...

Takie sobie analogie widzę nowoczesne blokowiska, zamiast pięknej dawnej architektury. Tak i na cmentarzach zamiast ciekawych nagrobków licytacja czyj marmur droższy. Ech wszystko zmienia się. Nie zawsze podoba mi się to.

Mażena pisze...

Tylko tyle zostaje po człowieku....dziś kamień kres pamięci? świadkiem trwałość nagrobka...smutne i prawdziwe. Ile trwa pamięć jedno, dwa pokolenia....idąc przez cmentarz widziałam wiele zapadnietych grobów i poskładanych krzyży. To już? tyle po śmierci...wiem nieuniknione..Ale smutne. Lubię dawne cmentarze, wychowałam się przy cmentarzu a potem jak miałam 9 lat zmarł mój tata. Często bywałem i bywam i czytam inskrypcje, oglądam Anioły...to wyjątkowe miejsca. Dobrze, że coraz rzadziej słyszy się o równania z ziemią takich miejsc i zakusach deweloperów. To wyjątkowe miejsca..i lubię ciszę w takich miejscach. Śmiech czy papieros jest nie ma miejscu....

ankaskakanka pisze...

Stare nagrobki są proste i tyle mówią o człowieku, jego historii. Szkoda, ze tak niszczeją. Nie lubię współczesnych święcących nagrobków. Migających lampek, wielkich zniczy, itp, itd.

Barbara Wójcik pisze...

Kocham stare cmentarze, lubię tam bywać, kontemplować...

Grażyna pisze...

Piękne miejsca, piękne zdjęcia...
Przepiękna cerkiew.
Ten pomnik z żołnierzem gdzieś widziałam. Może w programie "Było nie minęło"? (TVP Historia).
Serdeczności:)

mania pisze...

Żal patrzeć na niszczejące cmentarze, często jedynych świadków wysiedlonych wsi. Dobrze, ze choć Stowarzyszenie Magurycz próbuje je ocalić.
Pozdrawiam serdecznie

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ania, z racji "przynależności terenowych" sporym zasięgiem obejmujesz:-) Górny, Dolny, no i północny zachód:-)

Aleksandra, ostatnio rozmawialiśmy z człowiekiem z naszej wioseczki, mówi, że nie chciałby takiego nagrobka, tylko kamień z potoku, taki, w którego sąsiedztwie zawsze żył; widziałam taki cmentarzyk bojkowski w Wołosatem w Bieszczadach, bardzo urokliwy, mimo, że nie posiada napisów.

Mażena, trzeba być wielkim człowiekiem, umysłem, żeby zapisać się nie tylko literą na nagrobku; i ja lubię stareńkie cmentarzyki, z ich ciszą, liśćmi pod nogami, barwinkiem.

Ania, może te świecące nagrobki za wiele lat nabiorą patyny, przestaną kłuć po oczach, czy ja wiem ... przemysł okołocmentarzowy rozkwitł bardzo, jak i w innych dziedzinach życia.

Basia, stare cmentarze, stare domy, niezmieniony krajobraz ... jest spora grupa ludzi, którym się to podoba, ale są i inni, którzy z wielkim zapałem zmieniają otoczenie, nie bacząc na zastane.

Grażyna, tereny roztoczańskie to moje dzieciństwo, tam rosłam, miałam je na wyciągnięcie ręki, i tak chętnie tam wracam; być może, że był jakiś program, sama obejrzałabym go, muszę poszukać w necie śladów:-)

Mania, nie raz czytałam i oglądałam zdjęcia z Twoich wędrówek po Niskim, gdzie tylko pojedyncze krzyże znaczą byłe wsie; tak jest i u nas, i powyżej, i wszędzie, gdzie tylko wysiedlano ludzi, różnych nacji; zmienia się świadomość, czego dowodem jest choćby Magurycz, młodzież dbająca o groby nieznane, nawet proboszczowie niektórzy inicjują takie akcje, o czym czytam, i jakby mniej wandalizmu.

colorado2811 pisze...

Rozpowszechnia się tendencja do wycinania drzew na cmentarzach. Narodek narzeka, ze liście lecą na nagrobki, ptaszki robią i tralala. Właśnie mnie w sobotę pani zaskoczyła głośno psiocząca, "że powinni powycinać te drzewa w końcu". Pytam: no to jak? Pustynia taka? - Nie, niech tuje posadzą!
No tak, tuja nie sypie liśćmi.
Ale grób Alusi był pod wielkim dębem, po tym dębie do niego trafiałam i zawsze zabierałam sobie parę żołędzi do kieszeni. Nie ma dębu, nie ma żołędzi, a ja szukam grobu (malutki, bo Alusia -znana tylko z opowiadań siostra ojca, zmarła mając 8 lat)
W P. też tną ostro - od bramy już pustynia. Grobowiec jak na patelni, w upał trzeba uważać, żeby się nie poparzyć.

Bozena pisze...

Cmentarze są odbiciem czasów, tak jak i miasta.Nad starymi grobami pochylają się płaczki, smutne anioły, a jeśli nie to krzyże. Każdy inny. Jak ludzie, którzy pod nimi usnęli.Małe dzieła sztuki. Stare kamieniczki też każda inna, choć niby podobne. I tak jest z wszystkim. Kiedyś każdy przedmiot miał swoją duszę. Rzemieślnik zostawiał w nim swoje umiejętności, talent, marzenia... Teraz w miastach klocki. Czasem trudno odróżnić, w jakim mieście na nowym osiedlu jesteś. I cmentarze podobne do siebie. Trudno więc oprzeć się urokowi starych cmentarzy , a jeśli jeszcze wokół piękne stare drzewa, to spacer wśród nich, jakbyś czytała piękną starą księgę. pozdrawiam :)

Pellegrina pisze...

Na cmentarzach najbardziej podobają mi się ławeczki, zapraszają by przysiąść, zadumać się i powspominać. A stare jest piękne, znana prawda.

makroman pisze...

Uroczo i nostalgicznie trochę nie moje (impetyka) klimaty, ale umiem docenić.
Proboszczom wybaczmy, pamiętajmy o kampanii hejtu jaką rozpętano przeciw jednemu z nich gdy konar drzewa cmentarnego spadł na jakąś dziewczynkę i ją pocharatał.

Krzysztof Gdula pisze...

Te stare nagrobki porosłe mchem lub przysypane śniegiem czynią wrażenie. Słusznie pisano tutaj o nowych cmentarzach jak o blokowiskach – bez drzew, bez wyrazu, bez duszy.

Tomasz pisze...

Witaj Mario
Aż wstyd się przyznać że nigdy nie byłem na Roztoczu. Starych cmentarzy i tam nie brakuje, również i cerkwie piękne. Może obiorę któregoś dnia kierunek właśnie tam. Byłem za to wczoraj na prezentacji filmu o Hnitesie, tego który podesłałaś mi w komentarzu. Miło mi było, gdyż zostałem wyróżniony jako osoba, która będąc na Hnitesie, zainspirowała swoją wyprawą szanowne grono przewodników i miłośników Karpat którzy zorganizowali własną wyprawę na Hnitesę i zrealizowali ten film.
Pozdrawiam serdecznie

wkraj pisze...

Kilka z tych cmentarzu odwiedziłem, ale było to prawie 30 lat temu. Urzekają swoim położeniem i właśnie pięknem kamiennych nagrobków.
Pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Iwonka, dla mnie najładniejszy nagrobek przysypany złotym listowiem:-) moja babcia leżała niedaleko dębu, po tym poznawałam, dokąd iść, a teraz błąkam się, szukam, dopiero jak ujrzę kogoś z rodziny, to rozjaśnia mi się, ale w następnym roku dalej powtarza się sytuacja; w J. na starym cmentarzu jeszcze szumią stare drzewa, może nie przyjdzie do głowy włodarzom miasta, żeby go wygolić, utraciłby wiele.

Bożena, bardzo trafnie to opisałaś, i ja lubię spacerować po starych cmentarzach, odczytywać napisy, często pisane cyrylicą, jak to na wschodzie; szkoda, że wiele tablic potłuczonych, także fotografii, tylko owalne miejsca po wydłubanych "porcelankach"; cmentarze podobne, domy podobne, sklepy takie same, identyczne wręcz.

Krystynko, ławeczki do przysiadania ... nie mamy ich przy swoich grobach, ale widuję je; na miejskim cmentarzu tak ciasno, że nie ma gdzie za bardzo stopy postawić, a co dopiero ławeczkę; tak, stare jest piękne.

Maciej, w takim razie przyjedź na Roztocze, odszukaj w lesie ten cmentarz, a poczujesz ten klimat:-) wierz mi, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, oczarował i zaczarował mnie:-)

Krzystof, osobliwe wrażenie ... wśród wysokich sosen napotyka się mnóstwo krzyży, figur, niektóre bardzo stare, a wszystko porośnięte barwinkiem, trochę nierealnie, jak w Narnii; szkoda, że pojawiają się ludzie bez czci, bo i kradzieże się zdarzają.

Tomasz, O! to niewybaczalne:-) musisz nadrobić te braki, a zapewniam Cię, kraina to wyjątkowa i dzika, a myślę tu o Roztoczu Południowym, czyli tak od Horyńca po Susiec pewnie, powyżej nie znam za bardzo; a widzisz, to Ty zainspirowałeś tę wyprawę, a nie na odwrót, prawdę mówiąc, zastanawiałam się nad tym; znaleźli ten żeliwny słup graniczny, o którym pisałeś?

Wkraju, nie sądzisz, że czas odnowić znajomość z Roztoczem? myślę, że te nagrobki zasługują na miano symbolu Roztocza.

Tomasz pisze...

Mario
Nie znaleźli gdyż na szczycie Purula nie byli. Od Hnitesy do Purula trzeba iść jeszcze przez Palenicę, Komanową, Koman i Stewiorę. Kolejny jest Purul, na nim odnalazłem słup. Ekipa była na Stohu oraz na Hnitesie, po czym zeszli, w dodatku na Hnitesę inną niż my trasą poszli

makroman pisze...

Mario - dziś bym pojechał, plecak, prowiant, kije trekkingowe, aparat i mapy - cały sprzęt mam gotowy, mam zawsze gotowe. 5 minut na przebranie spodni i mogę być w drodze. Tylko kto mi przywiezie żonę z pracy, dzieci ze zbiórki harcerskiej, kto im ugotuje obiad, kto wreszcie drzemnie się przed kolejną nocną zmianą? Oto pytanie na które pewnie nawet Marek Aureliusz i Beocjusz nie znaleźli by odpowiedz ;-)
Ale Roztocze mam w planach. urlop, rowery i piękna kraina, cóż trzeba więcej...? no poza zgoda żony rzecz jasna ;-)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Tomasz, może być, że Ty jeden, ze swoimi towarzyszami, widzieliście ten słup graniczny po raz pierwszy od wielu, wielu lat; tym bardziej powód do dumy:-)
no i masz wszystko udokumentowane zdjęciami i wpisem blogowym:-) pozdrawiam.

Maciej, znaczy, wszystkich dopada tzw. proza życia:-)

oto ja pisze...

Dziękuję za interesujący tekst i piękne zdjęcia. W porównaniu do tych cmentarzy, które odwiedzam, ten jest wręcz magiczny. Zgodzę sie też z przedmówcami, że niektóre obecne cmentarze to takie blokowiska. I do tego co rusz nowe "wzornictwo" nagrobków, mające mało wspólnego ze sztuką.
Pozdrawiam 😉

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Witaj, oto ja:-) tak, roztoczańskie cmentarze, zwłaszcza te zagubione po lasach, mają tajemniczy klimat; gdzież tym nowym cmentarzom do ich atmosfery skupienia, ciszy, a przede wszystkim piękna; pozdrawiam.