wtorek, 8 listopada 2016

Pogórzańska Pani ...

Nikogo nie pytałam o zgodę na publikację tej pieśni.
Jeśli przekroczyłam jakieś granice, to przepraszam ...
Usłyszałam ją znowu wczoraj, zupełnie przez przypadek ... mniej chropowate wykonanie, bardziej uczuciowe, delikatniejsze szarpanie za struny ... nie jestem znawcą śpiewu, ani gry na instrumencie, a wychwyciłam subtelną zmianę. Znam tę pieśń od kilku lat i przemówiła do mnie na nowo.
Gosię i Radka z Ogarzego Pogórza poznaliśmy, a jakże by inaczej, przez bloga:-)
Radek pisze teksty, do nich muzykę, to tylko jedna z wielu pozycji w jego dorobku ... odsłuchując po kawałku spisałam na kartkę słowa pieśni, może jakieś błędy są ... i gitara inna ... kiedyś Radek miał taką "z brzuszkiem", jak rosyjska bałałajka:-)
Wsłuchajcie się ...



                                         POGÓRZAŃSKA PANI

Panno wraz z Synem rozpięta na belkach
Długimi gwoździami przybita
Długimi gwoździami
Jeden Bóg wie, żeś Ty jest święta
Żydówka, ruska i polska kobita
Dlatego módl się za nami

Bo tutaj wilki płaczą na pogodę
Na chłód, co szczypie wychudłe boki
Żeliwny Christos spadł z krzyża
Może za rok ktoś go postawi na nogi?

Panno wraz z Synem rozpięta na belkach
Długimi gwoździami przybita
Długimi gwoździami
Jeden Bóg wie, żeś Ty jest święta
Żydówka, ruska i polska kobita
Dlatego módl się za nami

Bo tutaj dom z próchna cerkwi stawiany
Węgle pod piecem - ikony niedogorzałe
Bo tutaj wiersze, modlitwy mielą na wiatr
W krzakach żarna omszałe

Panno wraz z Synem rozpięta na belkach
Długimi gwoździami przybita
Długimi gwoździami
Jeden Bóg wie, żeś Ty jest święta
Żydówka, ruska i polska kobita
Dlatego módl się za nami.

Pozostając w klimatach listopadowych, zaduszkowych wyszukałam parę zdjęć z pogórzańskich cmentarzy, cerkiewek czy kapliczek, moim zdaniem oddających "swoistość Pogórza" ...










Pozdrawiam Was, pa!

11 komentarzy:

Stanisław Kucharzyk pisze...

Podziwiałem już Rado na FB (bo tam ostatnio częściej go widać).
Co do cmentarzy na Pogórzu to jakoś utkwił mi w pamięci grób chłopczyka na starym cmentarzu w Łodzince Dolnej - krzyż z napisem Kaziulek Sozański - 14.6.1919-2.2.1920 najukochańszy aniołku módl się za zatroskanymi rodzicami.

Barbara Wójcik pisze...

Piękna pieśń i Twoje fotografie są wzruszające...To klimaty bliskie memu sercu, więc dziękuję, że znów mogę tam być...

Tomasz pisze...

Witaj Mario
Piękne zdjęcia, stare krzyże, kapliczki to coś co fascynuje mnie w Karpatach, przynajmniej jedna z tych rzeczy. Teraz gdy mamy późną jesień, łatwiej jest w lasach odszukać pamiątki z przeszłości.
Pozdrawiam serdecznie

Grażyna-M. pisze...

Pięknie, nastrojowo, z zadumą...
Serdeczności:)

makroman pisze...

Zadumania godne...

Aleksandra pisze...

Piękne są te klimaty. Niestety obawiam się, że wkrótce mogą zniknąć bezpowrotnie.

Grażyna-M. pisze...

Przypomniała mi się historia z aniołem.:) Kiedyś na pewnym cmentarzu była pod płotem rzeźba klęczącego anioła. Piękna, stara, omszała. Z jakiegoś nagrobka, nie chciano jej wyrzucić na śmietnik i tak sobie była. Podobała mi się bardzo i już rozważałam niecny pomysł podprowadzenia aniołka... Ale zniknął. Zrobiło mi się szkoda, że ktoś mnie uprzedził. Ale potem go zobaczyłam i szczęka mi opadła. Przed kościołem zrobiono parking. Na nim postawiono słup i umieszczono tam odnowionego anioła. Ale jak! Zyskał... białe skrzydełka, niebieską sukienusię, różową gębusię, różowe rączęta i żółte loczki. Aaaaa!!! Na szczęście szybko wyblakł i potem pomalowano go już na biało...
Serdeczności:)

wkraj pisze...

Umiesz wywołać ciepłe wspomnienia. Kiedyś spędzałem długie wieczory w takich klimatach. Wspaniale, że wciąż nam przypominasz takie chwile i że wciąż w nich tkwisz. Piękna muza, piękne zdjęcia.
Serdecznie pozdrawiam.

Mażena pisze...

Smutne piękno...za chwilę zapomnienie i nic po "nas" po "nich" nie zostanie..

Bylinowy Pan pisze...

Dzisiaj tylko cisza nam odpowiada w opustoszałych wioskach.
Gdzieś zabłąkany, wrośnięty w trawę krzyż się odnajdzie, ktoś go oprze o drzewo.
Pieśń nostalgiczna, przypomina niegdysiejsze trwanie tutaj różnych nacji. Do dzisiaj niewiele pozostało po cerkwiach - tylko ruiny lub puste miejsca.
Tu i ówdzie ktoś tchnie na nową duszę w chylące się ku upadkowi budowle, na chwałę Pogórzańskiej Pani... Z prawdziwą przyjemnością wysłuchałam interpretacji Radka.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Staszek, teraz to chyba wszyscy na FB przeszli, a ja nie istnieję, bo nie mam konta, czasami tylko z mężowskiego podglądam:-) i właśnie u Ciebie zoczyłam Radka:-) pamiętam, pisałeś kiedyś o tym nagrobku, śmierć dziecka zawsze zostawia ślad w duszy ... nawet na obcym cmentarzu; pozdrawiam.

Basia, wsłuchałam się na nowo w jej słowa, w wykonanie Radka i zostawiła ślad; opuszczone cmentarze, połamane krzyże, i ten "Christos, który spadł z krzyża" to klimat Pogórza, Beskidu, Bieszczadów; pozdrawiam, Basiu.

Tomasz, stare cmentarze, czasami opuszczone, nieporadne napisy ... ileż w nich więcej serca, niż w sztucznym błysku złotych napisów; nie byłam na Borysławce, w Grąziowej, tam też są cmentarze, cerkwiska ...czekają na nas; pozdrawiam.

Grażyna-M, to prawda, a wykonanie przypomina mi stylem innego, wcześniejszego barda; pozdrawiam.

Maciej, i tak też czuję, Radek zawarł w tych słowach nie tylko pogórzańską "swoistość"; pozdrawiam.

Aleksandra, zauważam trend w drugą stronę, cmentarze zaczynają z ukrycia w krzakach wkraczać w krajobraz, ktoś o nie dba, kosi, ogradza, czyści kamień ... to m.in. grupa Magurycz z Szymonem Modrzejewskim, warszawiakiem; także młodzież szkolna, studencka, rodzi się inna świadomość; pozdrawiam.

Grażyna-M, czasami nasze kapliczki są tak odnawiane, że zupełnie tracą ducha, ale ludzie chcą dobrze, żeby nie została kupka kamieni w otoczeniu starych lip, a pomóc mieszkańcom nikt za bardzo nie chce, własnymi środkami, siłami remontują; dobrze, że aniołek nie wylądował gdzieś na gruzowisku, i wrócił mu dawny wizerunek; pozdrawiam.

Wkraju, i ja tak ciepło wspominam różne koncerty z "krainy łagodności"; a nuza bardzo klimatyczna, zadumana, spokojna, taką lubię; pozdrawiam.

Mażena, taki los człowieka; a ja chciałabym, tak jak Janek "z góry" - kamień z potoku, on mi najpiękniejszy; pozdrawiam.

Ania, tak, czasami straszno, człowiek ogląda się za siebie, czy duchy przeszłości nie ciągną za nim; widzisz, jakie mamy talenty na Pogórzu? co prawda, to nie Przemyskie, ale w bardzo bliskim sąsiedztwie; podziwiam ludzi, biorących się za ratowanie starego, wiem, ile to wysiłku, samozaparcia, no i pieniędzy potrzeba, czasami rezygnują, nie podoławszy ciężarowi; przekażę kiedyś Radkowi Twoje słowa, a może go poznasz:-) pozdrawiam.