piątek, 6 lutego 2015

Sezon na skórki ...

Przecież żal, żeby się zmarnowały ... tyle w nich aromatu, koloru, a jaki doskonały dodatek do wszelkich ciast czy deserów ...




W necie jest przemnóstwo przepisów, jak przygotować ten aromatyczny dodatek ...


Ja swoje skórki obrałam dokładnie z białej warstwy, pomoczyłam, ugotowałam, zmieniając 2 razy wodę, a potem skroiłam w cienkie paseczki, inaczej niż zwykle, bo przedtem szły w kostkę ...


W syropie smażyłam dwa dni, po godzinie i odstawiałam, żeby napiły się dokładnie syropu, jak konfitury ... potem wcisnęłam soku z 1 cytryny, ponoć nie będą się wtedy scukrzać ... tak wyczytałam w mądrych poradach ...


Resztkę syropu wylałam na wierzch tych smakowitości, nakrętka i do lodówki.
Jeden słoik otwieram już w przyszłym tygodniu, wyobrażacie sobie pączki z białym lukrem i zawijasikiem ze skórki pomarańczowej na wierzchu?
Znawcy w temacie powiadają, że gdyby taki specjał zalać alkoholem wysokoprocentowym, to po odstaniu byłaby doskonała pomarańczówka:-)



Jako, że stan ostrego zakochania nie mija i "babciuję" na całego, ślę Wam uśmiechy razem z Jaśkiem.
Do tego serdeczne pozdrowienia i podziękowania za odwiedziny, dobre słowa, do miłego, pa!


środa, 4 lutego 2015

Kolorami w zimę ...

Odwiedziliśmy wreszcie storczykarnię przy zamku w Łańcucie.
Sam zamek zostawiliśmy sobie na inny czas, bo i zresztą byliśmy tam kilka razy, natomiast obejrzeliśmy jeszcze wystawę ikon. No cóż, mam mieszane uczucia ... właściwie to poczułam się  trochę niedosmaczona, większość eksponatów pochowana na ogromnych siatkach i nie wolno tam zaglądać, a reszta ... było mi po prostu za mało. Nie wolno też fotografować, to akuratnie rozumiem, bo ponoć lampa błyskowa niszczy struktury "pisane" ... eksponaty z Pogórza, Roztocza, Beskidu Niskiego, i to z cerkwi odremontowanych. Coś mi się wydaje, że muzea bardzo zazdrośnie strzegą swoich zasobów, a już żeby coś zwrócić ... od kilku lat dopytuję w naszym muzeum, czy pokażą zabytkowe wieńce pogrzebowe, zabrane z krypt, a potem z pałacu Czartoryskich w Sieniawie ... nie pokażą i nie zwrócą, jak na stan dzisiejszy.


Pogoda w niedzielne popołudnie dopisała.
Odszukaliśmy pawilony cieplarniane i ruszyliśmy w zieloną dżunglę ... przy wejściu akwarium z karpikami koi, które tu zimują ...


Rybki w doskonałej kondycji, zdrowe, zadbane, z błyszczącym okiem. Wierzchnie odzienie zostawiliśmy na wieszakach, bo wewnątrz warunki cieplarniane i ogromna wilgotność ... ogromne pnącze rozpościera swe palczaste liście, doskonale cieniując rośliny ... coś kapie, sączy się, dmucha, pracują jakieś urządzenia, i zapach ... ziemi, wilgoci, bagna i ... słodki kwiatów.
A teraz będzie dużo zdjęć, malutkich kwiatuszków, i większych, i nasion, i potworów zielonych, zmyślnych i egzotycznych ...









Te storczyki poniżej wydały mi się bardzo podobne do naszego, rodzimego obuwika ...




I rzeczywiście, są spokrewnione z obuwikiem, bo zapytałam panią opiekującą się roślinami, są to hybrydy, i tu padła nazwa łacińska, potem znowu inna ... ale ja nie znam się na tym, pokiwałam tylko mądrze głową ...








Jeszcze długo mogłabym tak, bo zrobiłam tych zdjęć bardzo dużo. I zapomniałam zapytać, kiedy przypada największy rozkwit tych egzotycznych piękności. Papryki już wysiane, jeszcze czekam na nasiona czereśniowej, może uda mi się wyhodować własną ... bo takich papryczek, nadziewanych serem chciałabym sobie zrobić ... są pyszne ...



Jeszcze moje rybki chciałam pokazać, jak "pasą się na porannym karmieniu ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, dobre słowo, bywajcie w zdrowiu, pa!






Nasze pogórzańskie kruszczyki też są piękne!!!!!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Psy w śniegowcach ...

Kiedy w piątek wnosiliśmy rzeczy z bagażnika do chatki już w ciemnościach, czuć było na twarzy jakiś opad ... w świetle czołówek zaczęły wirować płatki ... aha! idzie zapowiadany śnieg!


Do rana pobieliło, i to sporo, a my mieliśmy w planie może na narty podjechać, żeby karnet do końca wykorzystać ... niestety, obudziłam się z takim bólem głowy, jak nigdy.
Jestem wrażliwa na zmiany pogody, od razu odczuwam skoki ciśnienia, ale żeby aż tak?
Koło południa ból opuścił moją zbolałą głowę, przeszła też ochota na wyjazd, a więc w spokojności do końca dnia ... psy tylko biegały po śniegu jak szalone, lisy podchodziły aż pod chatkę, a ptaki przypuściły zdwojony atak na karmnik, trzeba było dosypywać ziaren ze trzy razy.



Potem w domu trwało dość długie wygryzanie kulek śniegowych z łapek, Miśce szło to całkiem sporo, Amikowi trzeba było pomagać ...


Stał zresztą potem nieruchomo na podłodze, czekał aż resztka śniegu zamieni się w wodę i wykapie z niego, tworząc spore kałuże na podłodze. Potem małe opatulonko z pledzików i można odespać harce na śniegu ...


Amik to taki duży prawie pudel. Przed nim był Maksio, też taki popielaty, ale o wiele mniejszy.
Tego Maksia nazywaliśmy czasami Zygmuncik ... na święta wpadł do nas kolega syna, z końca ulicy ... obaj są wyjechani na wyspy, z rzadka się widują, a chodzili razem do szkoły ...
I ten kolega wszedł do domu, pogłaskał Amika i stwierdził ze zdumieniem : Zygmuncik, to ty jeszcze żyjesz? ... uśmialiśmy się, że nie zauważył różnicy w gabarytach.


Lisy podchodzą bliziutko, bo pod starą śliwką wysypujemy resztki spożywcze ... rozgrzebują potem śnieg, wyjadając je i, oczywiście, znacząc teren dookoła. Kiedy patrzę daleko na łąki, widzę je, sunące z nosem przy ziemi, a kiedy wyczują jakąś zdobycz, zamierają w bezruchu, potem wyskakują do góry z czterech łap i szczupakiem w śnieg ... czasami uda im się upolować jakąś mysz ,,, wszystko jest głodne i potrzebuje zjeść.
Za to w niedzielę rano już widać było, że dzień będzie słoneczny ...


Kiedy zaświeci skarpa na Horodżennym, od razu wiadomo, że słońce wschodzi bez przeszkód i wyświeca na wyższych pagórach. A kiedy później wyszłam na drogę, żeby barwinek sfotografować, to w jarze było już całkiem ciepło, i kapiąco, i wiosennie ...



Zieleń spod śniegu ma moc ożywczą, i co z tego, że zimozielona? zawsze to lepiej niż brunatna, zeschła trawa ... kiedy zejdzie śnieg, od razu będzie zielono.
Bo u nas śnieg znowu tylko na Pogórzu, na nizinach nie ma po nim śladu.

 

Pisałam kiedyś, że zajmuję się wszelką buchalterią domową, a dziś musiałam pojechać do urzędu po jakąś ważną pieczątkę uprawomocniającą. Już na powrocie doszłam do przejścia dla pieszych, przede mną staruszek z rowerem, z kapką u nosa, bo mróz, i młode dziewczę, może z gimnazjum ... wpakował się z tym rowerem prawie pod koła samochodu, ruszamy za nim, a on zwraca się do tej dziewczyny z obleśnym uśmieszkiem ... /cytuję dosłownie/ ... Co, boisz się d...y nadstawiać! ... Zamurowało mnie.
Żałuję, że w takich sytuacjach nie umiem sobie radzić, otworzyć gęby i zrugać z góry na dół, wstrętny, obrzydliwy satyr ... ta dziewczyna mogła być jego wnuczką, albo i nawet prawnuczką ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, pozostawione słowo, wszystkiego dobrego, pa!




piątek, 30 stycznia 2015

Zupełnie przypadkiem ...

... odkryta bardzo romantyczna historia.
Nie nawykłam grzebać w cudzych życiorysach, ale przy okazji przeglądania Płomyka rocznik 1925, zastanowiłam się nad podpisem pod fotografią znanej poetki ...


... Ewa Szelburg-Ostrowska, a właściwie Irena Ewa. Dlaczego Ostrowska a nie Zarembina? Poszperałam w necie i znalazłam opracowanie na stronie Mapa Kultury i wpis Bożeny Ciesielskiej:

W 1926 roku pewien seminarzysta nie zdał matury z języka polskiego. W akcie rozpaczy strzelił do początkującego polonisty Józefa Zaremby, ciężko go raniąc. Poturbowanym nauczycielem zajęła się Ewa Szelburg.

... a także recenzję książki Anny Marchewka "Ślady nieobecności" ...

...Zaremba przyjął na siebie strzał przeznaczony dla Ostrowskiego. Polonista zasłonił dyrektora własną piersią przed rozżalonym uczniem, któremu Ostrowski nie dał promocji. Nie przewidział, że jego żona zakocha się pielęgnując rannego po strzelaninie.

Gdzieś tam pośrodku leży prawda.
Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach!

Pozostając w klimatach tamtych czasów pokazuję zdjęcie Buni, babki męża z czasów panieńskich, w Zaleszczykach, za nimi Dniestr ... elegantki w kapeluszach ...


... siostra Buni siedzi, na kolanach trzyma srebrną torebeczkę, która jest teraz w moim posiadaniu ...



Zdjęcie torebeczki robione dzisiaj, na kamieniu porośniętym mchem ... śniegu ani na lekarstwo ...
Jeszcze zachowana wyprawa ślubna, pojedyncze sztuki ... pocerowane, sprane, wszak mają ze sto lat ...






Pozdrawiam wszystkich, dziękuję za odwiedziny, dobrego życząc, pa!

Kasiu Agnieszko, dziękuję za link http://www.wrozka.com.pl/component/content/article?id=4394
Zajrzyjcie tam, proszę.