Kiedy w piątek wnosiliśmy rzeczy z bagażnika do chatki już w ciemnościach, czuć było na twarzy jakiś opad ... w świetle czołówek zaczęły wirować płatki ... aha! idzie zapowiadany śnieg!
Do rana pobieliło, i to sporo, a my mieliśmy w planie może na narty podjechać, żeby karnet do końca wykorzystać ... niestety, obudziłam się z takim bólem głowy, jak nigdy.
Jestem wrażliwa na zmiany pogody, od razu odczuwam skoki ciśnienia, ale żeby aż tak?
Koło południa ból opuścił moją zbolałą głowę, przeszła też ochota na wyjazd, a więc w spokojności do końca dnia ... psy tylko biegały po śniegu jak szalone, lisy podchodziły aż pod chatkę, a ptaki przypuściły zdwojony atak na karmnik, trzeba było dosypywać ziaren ze trzy razy.
Potem w domu trwało dość długie wygryzanie kulek śniegowych z łapek, Miśce szło to całkiem sporo, Amikowi trzeba było pomagać ...
Stał zresztą potem nieruchomo na podłodze, czekał aż resztka śniegu zamieni się w wodę i wykapie z niego, tworząc spore kałuże na podłodze. Potem małe opatulonko z pledzików i można odespać harce na śniegu ...
Amik to taki duży prawie pudel. Przed nim był Maksio, też taki popielaty, ale o wiele mniejszy.
Tego Maksia nazywaliśmy czasami Zygmuncik ... na święta wpadł do nas kolega syna, z końca ulicy ... obaj są wyjechani na wyspy, z rzadka się widują, a chodzili razem do szkoły ...
I ten kolega wszedł do domu, pogłaskał Amika i stwierdził ze zdumieniem : Zygmuncik, to ty jeszcze żyjesz? ... uśmialiśmy się, że nie zauważył różnicy w gabarytach.
Lisy podchodzą bliziutko, bo pod starą śliwką wysypujemy resztki spożywcze ... rozgrzebują potem śnieg, wyjadając je i, oczywiście, znacząc teren dookoła. Kiedy patrzę daleko na łąki, widzę je, sunące z nosem przy ziemi, a kiedy wyczują jakąś zdobycz, zamierają w bezruchu, potem wyskakują do góry z czterech łap i szczupakiem w śnieg ... czasami uda im się upolować jakąś mysz ,,, wszystko jest głodne i potrzebuje zjeść.
Za to w niedzielę rano już widać było, że dzień będzie słoneczny ...
Kiedy zaświeci skarpa na Horodżennym, od razu wiadomo, że słońce wschodzi bez przeszkód i wyświeca na wyższych pagórach. A kiedy później wyszłam na drogę, żeby barwinek sfotografować, to w jarze było już całkiem ciepło, i kapiąco, i wiosennie ...
Zieleń spod śniegu ma moc ożywczą, i co z tego, że zimozielona? zawsze to lepiej niż brunatna, zeschła trawa ... kiedy zejdzie śnieg, od razu będzie zielono.
Bo u nas śnieg znowu tylko na Pogórzu, na nizinach nie ma po nim śladu.
Pisałam kiedyś, że zajmuję się wszelką buchalterią domową, a dziś musiałam pojechać do urzędu po jakąś ważną pieczątkę uprawomocniającą. Już na powrocie doszłam do przejścia dla pieszych, przede mną staruszek z rowerem, z kapką u nosa, bo mróz, i młode dziewczę, może z gimnazjum ... wpakował się z tym rowerem prawie pod koła samochodu, ruszamy za nim, a on zwraca się do tej dziewczyny z obleśnym uśmieszkiem ... /cytuję dosłownie/ ... Co, boisz się d...y nadstawiać! ... Zamurowało mnie.
Żałuję, że w takich sytuacjach nie umiem sobie radzić, otworzyć gęby i zrugać z góry na dół, wstrętny, obrzydliwy satyr ... ta dziewczyna mogła być jego wnuczką, albo i nawet prawnuczką ...
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, pozostawione słowo, wszystkiego dobrego, pa!