poniedziałek, 2 lutego 2015

Psy w śniegowcach ...

Kiedy w piątek wnosiliśmy rzeczy z bagażnika do chatki już w ciemnościach, czuć było na twarzy jakiś opad ... w świetle czołówek zaczęły wirować płatki ... aha! idzie zapowiadany śnieg!


Do rana pobieliło, i to sporo, a my mieliśmy w planie może na narty podjechać, żeby karnet do końca wykorzystać ... niestety, obudziłam się z takim bólem głowy, jak nigdy.
Jestem wrażliwa na zmiany pogody, od razu odczuwam skoki ciśnienia, ale żeby aż tak?
Koło południa ból opuścił moją zbolałą głowę, przeszła też ochota na wyjazd, a więc w spokojności do końca dnia ... psy tylko biegały po śniegu jak szalone, lisy podchodziły aż pod chatkę, a ptaki przypuściły zdwojony atak na karmnik, trzeba było dosypywać ziaren ze trzy razy.



Potem w domu trwało dość długie wygryzanie kulek śniegowych z łapek, Miśce szło to całkiem sporo, Amikowi trzeba było pomagać ...


Stał zresztą potem nieruchomo na podłodze, czekał aż resztka śniegu zamieni się w wodę i wykapie z niego, tworząc spore kałuże na podłodze. Potem małe opatulonko z pledzików i można odespać harce na śniegu ...


Amik to taki duży prawie pudel. Przed nim był Maksio, też taki popielaty, ale o wiele mniejszy.
Tego Maksia nazywaliśmy czasami Zygmuncik ... na święta wpadł do nas kolega syna, z końca ulicy ... obaj są wyjechani na wyspy, z rzadka się widują, a chodzili razem do szkoły ...
I ten kolega wszedł do domu, pogłaskał Amika i stwierdził ze zdumieniem : Zygmuncik, to ty jeszcze żyjesz? ... uśmialiśmy się, że nie zauważył różnicy w gabarytach.


Lisy podchodzą bliziutko, bo pod starą śliwką wysypujemy resztki spożywcze ... rozgrzebują potem śnieg, wyjadając je i, oczywiście, znacząc teren dookoła. Kiedy patrzę daleko na łąki, widzę je, sunące z nosem przy ziemi, a kiedy wyczują jakąś zdobycz, zamierają w bezruchu, potem wyskakują do góry z czterech łap i szczupakiem w śnieg ... czasami uda im się upolować jakąś mysz ,,, wszystko jest głodne i potrzebuje zjeść.
Za to w niedzielę rano już widać było, że dzień będzie słoneczny ...


Kiedy zaświeci skarpa na Horodżennym, od razu wiadomo, że słońce wschodzi bez przeszkód i wyświeca na wyższych pagórach. A kiedy później wyszłam na drogę, żeby barwinek sfotografować, to w jarze było już całkiem ciepło, i kapiąco, i wiosennie ...



Zieleń spod śniegu ma moc ożywczą, i co z tego, że zimozielona? zawsze to lepiej niż brunatna, zeschła trawa ... kiedy zejdzie śnieg, od razu będzie zielono.
Bo u nas śnieg znowu tylko na Pogórzu, na nizinach nie ma po nim śladu.

 

Pisałam kiedyś, że zajmuję się wszelką buchalterią domową, a dziś musiałam pojechać do urzędu po jakąś ważną pieczątkę uprawomocniającą. Już na powrocie doszłam do przejścia dla pieszych, przede mną staruszek z rowerem, z kapką u nosa, bo mróz, i młode dziewczę, może z gimnazjum ... wpakował się z tym rowerem prawie pod koła samochodu, ruszamy za nim, a on zwraca się do tej dziewczyny z obleśnym uśmieszkiem ... /cytuję dosłownie/ ... Co, boisz się d...y nadstawiać! ... Zamurowało mnie.
Żałuję, że w takich sytuacjach nie umiem sobie radzić, otworzyć gęby i zrugać z góry na dół, wstrętny, obrzydliwy satyr ... ta dziewczyna mogła być jego wnuczką, albo i nawet prawnuczką ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, pozostawione słowo, wszystkiego dobrego, pa!




21 komentarzy:

Beata Bartoszewicz pisze...

Śniegowce z mokrego śniegu czasem zbijają się nieomal w kamienie. Mojej bezzębnej suczce suszarką rozpuszczam :)

Serdecznie pozdrawiam, B

ankaskakanka pisze...

Te pieski śpią jak dzieci, a śniegu takiego to tutaj nie było. Macie piękne towarzystwo do obserwacji. Pozdrawiam

grazyna pisze...

Powrot zimy , niech jeszcze potrwa troche, wrocilam z lasku kabackiego ze spaceru...jeszcze troche tego sniegu jest...A ten satyr! Boze jaki zalosny!

Joanna Wojtek pisze...

Chociaż u Ciebie na śnieg popatrzę, bo u nas zima dziwna, bezśnieżna w tym roku. Pocieszam się, że dzikiej zwierzynie łatwiej przetrwać w takich warunkach. Ale tęskno do białego puchu.
A kulki sniegowe nie przeszkadzają psom na spacerze? Mila nasza jak jest snieg, co i rusz przysiada nerwowo wygryzając snieg z międzyopuszków:-))
Pozdrawiam serdecznie
Asia

Mażena pisze...

Piekna zima. U mnie psosypało na moment, pomroziło naet mniej, za to slizgawica. A lubią taką piekną, słoneczną zimę.
Niesamowite psiaki, jak mój kot - przytulaki i te pieskie buty na łapach. I dziwić się, że są tacy co szyją psom buty :) /ale to inna bajka czy ją jeszcze dzieciaki pamietają, chyba że rodzice przeczytają/

Stanisław Kucharzyk pisze...

Ależ dbasz o swoje pieski. Dobrze mają u Ciebie, ptaszki zresztą też. A satyr? Cóż stara prawda, nie pamiętasz problemów biblijnej Zuzanny?

Tupaja pisze...

Oj, zazdroszczę śniegu...
U nas posucha. Sanki nawet ani razu nie użyte..

Barbara Wójcik pisze...

Piękna zima, u nas też tak:-) pozdrawiam:-)

Ania pisze...

Na nizinach jeszcze trochę śniegu leży. U nas też była słoneczna niedziela ale mrozik ciągle obecny - malutki, ale jednak... Moje psy nie miały tej zimy takich kaloszy. Współczuję Amikowi. Jak u Was wygladał Dzień Świstaka ? U nas wrózy krótką zimę, niech tak sie stanie ! Uściski !

mania pisze...

Maryniu, też w sobotę Florek wrócił z harców oblepiony śniegiem po brzuch, trzeba będzie przystrzyc łapki.
Twoje pieski mają taki sam niebieski kocyk jak ja, służy mi za narzutę (lumpeksowa zdobycz ;) )
Dobrego tygodnia

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Beata, suszarką! i nie boi się? chyba, że się przyzwyczaiła:-) ja Amika trochę odrapię, reszta wytapia się sama; stoi potem taka sierota z opuszczonym ogonem w jednym miejscu i czeka; serdeczności ślę.

Aniu, psy lubią być tak opatulane, zwłaszcza jak mają mokre nogi; czasami zeskakują z tym okryciem na plecach, wtedy mówimy, że mają czapraki na sobie; pozdrawiam.

Grażyno, właściwie to dobrze, że jest łagodna zima, a pamiętasz marzec dwa lata temu? prawie klęska żywiołowa; zawsze jestem przykro zaskoczona arogancją, złośliwością starszych ludzi, skąd się to bierze? pozdrawiam.

Asiu, właściwie to nie widzę, czy im przeszkadza, bo one przeważnie same w śniegu hasają; chociaż nie, kiedyś widziałam, jak Amik kulał, a potem wygryzał z poduszek śnieg; i dobrze, przy takiej zimie zwierzętom lżej; pozdrawiam.

Mażena, właściwie to chyba nie było mroźnego, skrzypiącego śniegu pod butami; co spadnie, to zaraz odwilż, za to dzieciom bałwanka lżej zrobić; przytulaki rzeczywiście, dopominają się o pieszczoty jeden przez drugiego, nie wolno pominąć; butki dla psów może tam, gdzie sypią solą, bo potem rany robią się na poduszkach łapek; serdeczności ślę.

Staszek, staram się:-) lubię zwierzęta, a jak ludzie mi dokuczą, to mówię, że wolę je od ludzi; niemile zaskakują mnie takie sytuacje, niepasujące do mojego wyobrażenia o pogodnych, starych ludziach; myślałam, że tylko Zuzannie to się przytrafiło; pozdrawiam serdecznie.

Tupajo, na nizinach śniegu nie ma w naszym regionie, zaczyna się od pogórzy, a tu ferie dla dzieciaków; za to zwierzyna leśna ma lżej; pozdrawiam.

Basiu, właściwie to szału nie ma, po dodatniej temperaturze śnieg wygląda tak, jak dekoracja do filmu, pokryta pianą; pozdrawiam.

Aniu, zapomniałam o dniu świstaka; w przydomowym ogrodzie też nie ma śniegu, dobrze, że przymarznięte, bo z błotem to kara, i drzwi tarasowe, a ile w domu, bo Amik bez przerwy wchodzi i wychodzi; serdeczności ślę.

Maniu, bo ten śnieg był mokry, zmrożony osypuje się i nie ma takiego problemu; nie będę już przystrzygać łapek, jakoś sobie poradzimy; te kocyki to również szmateksowa zdobycz, po 3 złocisze za sztukę, a do przyścielenia jak znalazł; pozdrowienia ślę.

Olga Jawor pisze...

Po nocnym przymrozku nastał słoneczny dzionek z odwilżą! Pieknie na swiecie! Kozy i Zuzia wyhasały sie po lesie. Tak cieszą spacery, gdy słonce ogrzewa ziemię i duszę.
Pozdrowienia Ci ciepłe zasyłam Marysiu z sąsiedniego Pogórza, na którym wciaz mnóstwo śniegu! A jak błyszczy cudnie!:-))*

Zyfertowy Młyn pisze...

Ja chciałem dzieciom zimę pokazać - wziąłem urlop w pierwszym tygodniu ferii i śniegu nie było.
Teraz, jak wróciliśmy do domu i swoich obowiązków, to zima wróciła - u niektórych, jak widać całkiem spora!
Pozdrawiam szczęśliwców spędzających miłe chwile na zimowisku we własnej chacie.
Kordian

Iza pisze...

Urocze macie te psy :) A co do polujących lisów, podrzucam filmik: https://www.youtube.com/watch?v=D2SoGHFM18I :)
Pozdrowienia :)

t pisze...

Śnieg na psich łapkach to niestety problem. Szczególnie jak topnieje w domu. Mój Gomez ma na szczęście gładką sierść więc śnieg się go tak nie czepia.

claire pisze...

Dzień Świstaka! Chyba wczoraj był?

Czasem zaglądam tu, ale chyba już będę stale czytała :). Trochę zazdroszczę tego domu i stylu życia... Ja kiedyś miałam okazję kupna ziemi i domu w Bieszczadach, ale muszę być w Warszawie a na dojazdy to jednak za daleko, więc nie kupiłam.
Co do obleśnych dziadów to jest oczywiście karalne i można by go oskarżyć z kilku chyba paragrafów, ale oczywiście jest anonimowy w tłumie i wie o tym :(. Nie znoszę takich ludzi, przypuszczam że to alkoholik a też kiedyś można było się tak odezwać do kobiety i starzy ludzie też dlatego sobie pozwalają. U nas też tacy są...Moja suczka sama sobie wygryza taki snieg z łapek :))

Tomasz pisze...

Ah ta zima na Pogórzu, mam nadzieję że się utrzyma, a lisów i u na w Przemyślu łazi sporo. W poniedziałek wybieram się z pracy na marsz Przemyśl - Trzcianiec. Będę szedł przez Helichę, Brylińce, lasami na Trójcę, później Łomną. Mam nadzieję że pogoda dopisze i uda się parę fotek pstryknąć
Pozdrawiam

wkraj pisze...

I znów cudnego świata się u Ciebie naoglądałem.
Miłego tygodnia :)

Inkwizycja pisze...

Naszej Krimci też robią się takie "butki" śniegowe, a właściwie gule pomiędzy palcami, boli ją to, więc przed dłuższym spacerem po śniegu smaruję jej podeszwy wazeliną.
Wreszcie i u nas piękna zima, choć jej do Twojej pogórzańskiej daleko ;)
Ściskam;)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Witaj, Olu, kiedy jest słońce z lekkim przymrozkiem, to i w mieście nawet można wyżyć; tylko że tutaj ani grama śniegu; przy takiej pogodzie to nawet Jaśka zostawiamy, niech śpi i wietrzy się na tarasie; i co najważniejsze, psy nie błocą łap, bo Amik to przychodzi do domu czasami z takim błotem jak te śniegowe; serdeczności ślę.

Kordianie, koło nas przebiega magiczna granica między porami roku; kiedy jeszcze leży śnieg, to w dolinach już wiosna; nasza wioseczka na grzbiecie wzgórza, a nie w dolinie, jak inne; szkoda, że dzieciaki nie pobawiły się w śniegu, ale myślę, że nadrobią to w parku; pozdrowienia ślę dla całej rodzinki.

Claire, jakoś przegapiłam świstaka, i co wywróżył dla drugiej półkuli? o, tak, między górami a W-wą trochę za daleko, trzeba byłoby coś wybrać; między naszym domem "stacjonarnym" a chatką jest tylko 60 km, do przeżycia; dziad był wstrętny, obleśny, ciekawe, czy ma rodzinę; moja Miśka też sobie radzi, a Amik stoi jak sierota i czeka; serdecznie pozdrawiam.

Tomasz, imponująca wyprawa, i odległość spora; tylko nie zapomnij aparatu, bo będę czekać na relację z Pogórza; śnieg chyba poleży, bo nie zapowiadają drastycznej odwilży; znowu będziesz szedł sam? pozdrawiam.

Wkraju, dzięki, że wpadłeś, pozdrawiam Cię serdecznie.

Inkwi, przyuważyłam, że Amik też momentami kuleje, to pewnie między opuszkami tworzą się niewygodne zbitki ze śniegu; powygryza je i biega dalej; wiem, że psy bardzo cierpią na delikatne opuszki; pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Iza, to psy z odzysku, bardzo przywiązane, tylko nie potrafią się za bardzo bawić, co najwyżej między sobą; dzięki za filmik, pozdrawiam serdecznie.

T, zawsze chciałam psy gładkie, żeby nie było kłopotów ze strzyżeniem, i zawsze trafiają mi się kudłate; nie mam serca odmówić z powodu sierści, no i są z nami; a to, że topnieje w domu śnieg, to najmniejszy problem, śnieg jest czysty; pozdrawiam.