sobota, 5 marca 2011

Pewnej soboty......

 .... zaniosło nas na Roztocze Południowo-Wschodnie, kraina spokoju, ciszy, przepastnych lasów i śmierdzącej zgniłymi jajkami leczniczej wody w Horyńcu Zdroju,  lasy kryją w sobie resztki podworskie, spalone i opuszczone wsie, tylko drzewa znaczą, gdzie kiedyś tętniło życie, parkowe zarośla lub zdziczałe sady. Pierwsze kroki skierowaliśmy do Brusna Starego, w lesie perełka kamieniarki nagrobnej, cisza, spokój i krzyże..


....... część stara cmentarza ...

... krzyż "wesoły", bo ma ramiona podniesione do góry, w starej części...

.... na wzgórzu, po cerkwi, prawdopodobnie zniesiono tu ikony z okolicznych cerkwi i spalono...

... bunkry na linii Mołotowa, przygnębiające wrażenia ......

.... woda z cudownego żródełka u stóp kaplicy w Nowinach Horynieckich, żródełko w środku kaplicy ....

... mróz, śnieg, a strumieniu zielono....

...wyszło słońce, piękne buczynowe lasy, idziemy do .....

... Świątyni Słońca, tak nazwano te wychodnie skalne, dopatrując się w nich miejsc kultu słońca, bo otwór na linii wschód-zachód .....

.... widok z boku, no cóż, jak tron, cokolwiek miałoby to znaczyć...

.... okoliczności przyrody i krajobrazu - niezapomniane ....

.... Radruż - cerkiew , perełka budownictwa drewnianego.....

... "nikt nie szuka inicjałów cieśli, gdy cieśle dom postawią.... jak w słowach piosenki...


... malowidła na ścianie, na belce, czyjeś ręce to malowały....

zdjęcie z zasobów internetu...płyta nagrobna tuż za cerkwią, leży na ziemi, a napis głosi w języku staroruskim:         ...TUTAJ POŁOŻONE JEST CIAŁO
SŁAWETNIE URODZONEJ
KATARZYNY ELIASZOWEJ DUBNOWICZOWEJ
WÓJTOWEJ RADRUSKIEJ
ROZSTAŁA SIĘ Z TYM ŻYCIEM W ROKU 1682
MIESIĄCA MARCA DNIA 20
PRZEŻYWSZY WSZYSTKIEGO LAT 24 I MIESIĘCY 4
I DO PANA ODESZŁA AMEN 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających tutaj, pędzę za chwilkę na Pogórze, miłego i spokojnego
wypoczynku!

23 komentarze:

aneta pisze...

I kolega, o którym wspominałam na blogu Go i Rado, nie dał się namówić na zwierzenia o krzyżach bruśnieńskich. A widziałam się z nim w zeszłym tygodniu. Chyba jakoś weny nie miał. Może następnym razem coś opowie. Wodę cudowną piłam. I tą z Nowin Horynieckich i z Górecka Kościelnego i z Krasnobrodu i chyba jeszcze ze trzy takie są na Roztoczu. Straciłam rachubę :DDD Jak mi żal, że nie mogę pojechać do samotni. Udanego wypoczynku!!!

Go i Rado Barłowscy pisze...

Roztocze odkryliśmy dla siebie baaardzo późno, ale z całą pewnością wrócimy tam na dłużej, jak tylko się trafi okazja. (A pewnie się trafi, bo mamy Przyjaciół w Lubaczowie :D )Roztocze jest rzeczywiście niesamowite. Niesamowite jest również to, że te same miejsca inaczej zupełnie wyglądają o różnych porach roku. :D Szczęśliwego Pogórza zatem! :D
P.S. Mamy również Przyjaciela z wielkim talentem do Drewna, który za każdym razem, kiedy śpiewamy ten tekst Harasymowicza, zżyma się, że to niesprawiedliwe tak lekceważyć cieślę. Pzdr.

guga pisze...

Piękny i bardzo ciekawy i pouczający spacer!!! Dziękuję, było mi bardzo miło zwiedzać tamte strony...choć tylko to wirtualny spacer!
Pozdrawiam :)))

aneta pisze...

Gdzieś mi 'i' uciekło :)

jola pisze...

Przepięknie, nostalgicznie, nie znam tamtych stron zupełnie, a szkoda, wielka, oj szkoda. Trzeba będzie to kiedyś nadrobić.

Ataner pisze...

Mieszkajc w Polsce lubilam spacerowac po starych cmentarzach. Kazdy nagrobek jest inny i niepowtarzalny. Smialo mozna powiedziec, ze to wlasciwie male dziela sztuki.
Zycze milego pobytu na Pogorzu:)

jola pisze...

i jeszcze chętnie dowiedziałabym się co nieco o tych oscypkach :))

Inkwizycja pisze...

O jak cudnie! Bardzo, ogromnie się cieszę, a wiesz, skąd zawędrowałam tu do Ciebie? wcale nie od siebie, tylko od Gochy co swetry dzierga i jakiś anonim mi ją polecił... (anonim się objawił zresztą i wszystko się wyjaśniło, a ja wielki krąg zatoczyłam i odkryłam że wreszcie piszesz!!)
No to teraz zabieram się do czytania i oglądania od początku, a jest co oglądać ;-)
(Tylko te literki pod zdjęciami takie malutkie, nie na moje oczy...)
Tak, i o oscypkach napisz!
Ściskam czule!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Właśnie wróciliśmy, chatka ogrzana, piec cieplutki, woda
rozmarzła, a nam trzeba wyjeżdżać, eh!
Aneto, mam pomysł na super-rajd: Cudowne żródełka Roztocza, plecak, wygodne buty i kostur pielgrzymi, już się piszę na taki. A kolegę chyba trzeba zaprosić na kawę z ciastem, na pewno ma w zanadrzu jakieś ciekawe wiadomości.
Gosiu i Radku, to są moje rodzinne strony, ja bardziej na zachód, i dopiero teraz mam czas, żeby pozwiedzać tamte strony, nazwy miejscowości znałam ze słyszenia, jeździło się po kamień do Brusna do kamieniołomu, a do Lubaczowa w poniedziałki na jarmark, były stragany, a i ja czasami jakiegoś kogutka dostałam. Wybieramy się w tamte strony, jak zakwitnie runo, zaśpiewają ptaki.
Kolega od drewna może coś podrzeźbia?
Witaj, Guga, moje oko dojrzało Cię wsród komentarzy, czytałam Twojego bloga, robótkowa dziewczyna jesteś. Taki otulacz szyjowy też mam wydziergany, w kolorze czerwonym, z mnóstwem warkoczy. Miło Cię gościć.
Jolu, trzeba nadrobić, tylko kiedy Ty bidulo znajdziesz czas, jak bez przerwy goście, może jakieś zastępstwo? Szkoda mi każdej chwili, nie zdążę wszystkiego zobaczyć, dotknąć, na pewno nie, przecież życie nie trwa wiecznie, ale chociaż troszkę. O oscypkach napiszę, mam nawet formy z Nowego Targu, od górali, tylko nie mam kóz, ani owiec, z mleka krowiego robię. Dobrze, że wreszcie mówisz mi po imieniu, bo myślę sobie, matko, stara jestem już, "pani" do mnie mówią.
Ataner, uwielbiam spacerować po cmentarzach, ale starych, nowe, błyszczące, wyzłocone nagrobki przerażają mnie, ja chciałabym na małym, wiejskim cmentarzyku, pod kamieniem, jak na bojkowskim, i pod brzozą albo lipą. A co ja tak na smutno? Z dobrych rzeczy: skończyłam mężowski swetrzysko, w warkocze, w kolorze wełny, pozdrawiam, pa.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Witaj, Inkwizycjo, byłam u Ciebie, ale jeszcze nie pisałam, a potem myślę, no co będę się tak chwalić na potęgę, odważyłam się i jakoś poszło. O oscypkach napiszę troszeczkę później, a napisy pod zdjęciami naprawię, bo ja jestem jeszcze niewprawiona, uczę się, muszę synka dużego posadzić obok, niech nauczy starą matkę, niech zrobi listę blogów i te inne różne gadżety, które trzeba mieć. Dziś chyba w niebie sprzątali, leciały takie wielkie
płaty śniegu, jak pióra z boskich i anielskich piernatów. Pozdrawiam.

aneta pisze...

A wiesz, że to niezła myśl z tą wycieczką! Trzeba tylko przemyśleć trasę uzgodnić termin i w drogę! Może ktoś jeszcze się dopisze?

Anonimowy pisze...

ja bym się tam dopisał (we dwoje) ech tak z Pogórza wybrać się na Wielkie Bagno, na Głuchy Pagór przez Królową Górę, wyruszywszy uprzednio z Górecka na przykład...
przed laty spałem pod sosną, początkiem kwietnia chyba i buty musiałem rozmrażać rano przy ognisku :)

jola pisze...

No nie tak cały czas, są miesiące, kiedy Gości mniej, a bywa, że i wcale, to czas dla nas, ale jak sama wiesz roboty wkoło chałupy też mnóstwo, tym bardziej, że chyba wreszcie zacznie się wiosna i mój ogród pochłania wtedy każdą woloną chwilkę. W tym roku chciałabym jeszcze kupić kurki, takie własne jajka, to jest coś i kozę też chciałam. Na razie nie wiem nic ni o jednym, ni o drugim, o kurach czytam w internecie i skłaniam się w stronę Zielononóżek. Śmieje się, że dobrze byłoby mieć w chałupie Kopciuszka na zimową porę, to by chociaż popiół z pieców wygarniał :) Takie są plany, a co wyjdzie - zobaczymy..

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Anonimowy, nie znam terenów wymienionych przez Ciebie, byłam tu, gdzie opisałam, potem Rebizanty, szumy na Tanwi, Susiec, Czartowe Pole i najdalej Majdan Sopocki, przejazdy samochodem się nie liczą. Więc tym bardziej poszłabym, hen! Z fajną bandą, i nie na czas, tylko smakować wszystko po kolei, pozdrawiam.

M. pisze...

Przepiękny cmentarz ... Strony zupełnie mi nieznane.
W dzieciństwie często chodziłam z rodzicami po starych krakowskich cmentarzach. Jako nastolatka upodobałam sobie cmentarze żydowskie. Później prowadziłam tam swoje córki.
Teraz mieszkam w okolicy gdzie szacunek dla starych niemieckich miejsc pochówku, jest rzeczą niepojętą i budzącą uśmiech politowania ... Kilka lat temu zaproponowano nam wyrównanie podwórka gruzem z niemieckich nagrobków.
Pozdrawiam słonecznie! Magda

Anula pisze...

Marysiu wielkie dzięki za tą piękną wycieczkę:)Dla mnie to tereny istnie dziewicze, nigdy nie byłam na Roztoczu, a na pewno warto! Może kidyś pomyślę. Na razie musimy przygotować pomieszczenia do dalszego remontu, bo przez ostatnie miesiące powrzucaliśmy tam trochę zbędnych rzeczy no i znów trzeba się będzie ścieśnić bo ekipa ma przyjść lada dzięń, nie straszne im nawet mmrozy :). Przeziębienie pomału mi przechodzi, ale jakieś wredne było.
Uściski śle
Anula z Chaty pod Wiatrakami

Go i Rado Barłowscy pisze...

"Dziś chyba w niebie sprzątali, leciały takie wielkie
płaty śniegu, jak pióra z boskich i anielskich piernatów." Ale pięknie napisałaś. Mogę "pożyczyć" metaforę? Kolega jest bardziej właśnie cieśla-artysta niż rzeźbiarz-artysta, w ogóle to najbardziej to on jest artysta-kowal-"nożownik" :D :D :D. Pzdr.

Anonimowy pisze...

No tak, wymienione przeze mnie miejsca są dzikie i może nieatrakcyjne turystycznie - stąd nieznane - na szczęscie. A także niełatwo dostępne. I łatwe do zgubienia się. Ale tak urokliwe, że gdzieś tam ciągle plączą się w pokładach pamięci...Obecnie, w czasach GPS, łatwiej wejść i wyjść, no chyba że ... bagno chwyci za nogę i zacznie wciągać...
pozdrawiam Panie w dniu Waszego święta -życzę wiosny w Przyrodzie i w Sercu

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Właśnie takie miejsca są dla mnie atrakcyjne, omijam gwar, ścisk i obfitość zagospodarowania turystycznego, wystarczy mały sklepik do zaopatrzenia, a piwo na ławeczce obok smakuje wyśmienicie, na wolnym powietrzu, a jak fajnie można sobie pogadać. Onego czasu na Kalwarii był kręcony film o partyzantce, na potrzeby któregoś z kanałów podróżniczych lub historycznych, nie pamiętam. To było wydarzenie, mieszkańcy brali udział, potem nam opowiadali właśnie przy piwie, jak to było, dali za duży ładunek, rozwaliło starą szkołe, a taki bezzębny dziadziuś był dumny, bo miał jakąś kwestię do powiedzenia. A na zakończenie była uczta na wolnym powietrzu, zbratanie wszystkich, przy opowieściach było widać radość w ich oczach. Proszę o jakiekolwiek imię pod komentarzem, bo strasznie głupio mi pisać: Anonimowy, do następnego!
P.S. Właśnie przymierzamy się do GPS-u, żeby się nie zgubić, a bagien boję się.

Raals pisze...

Ten cmentarz w Starym Brusnie jest niesamowity. Niestety parę lat temu skradziono z niego najpiękniejszą figurkę - aniołka, autorstwa Grzegorza Kuźniewicza:

http://plfoto.com/zdjecie,inne,stare-brusno,823914.html

To moje zdjęcie zrobione na dwa, trzy lata przed kradzieżą...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Raals, jak tu dotarłeś, właśnie do Starego Brusna? niby urodziłam się niedaleko, potem wyjechałam, ale dopiero teraz poznaję te strony, może przedtem nie było czasu, inne zainteresowania, chyba teraz dorosłam do poznawania historii; słyszałam o tej kradzieży, przewodnik z Lubaczowa opowiadał, nawet zbytnio nie znakują tego miejsca właśnie z obawy przed kradzieżami, dewastacją, w końcu miejsce odosobnione, niestrzeżone, kusi; pozdrawiam.

Raals pisze...

Trafić tam było niełatwo. Na szczęście miałem bardzo dokładną mapę (1:10 000) - bez tego byłoby ciężko. A dotarłem rowerem z Horyńca, przez Podemszczyznę, Rudkę i Nowe Brusno. Przejechałem w sumie na dwóch kółkach niemal całą granicę wschodnią, od Wiżajn do Małej Pętli Bieszczadzkiej. A całe to zainteresowanie wschodem zaczęło się właśnie od Pogórza, na które jeżdżę regularnie od dwudziestu już lat...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Raals, ta strasznie miłe usłyszeć, że ktoś od 20 lat jeździ na Pogórze, a Twój wyczyn od Wiżajn do pętli bieszczadzkiej nie wiem jaką miarą zmierzyć i nazwać, dla mnie to niemalże czyn bohaterski; kamieniarka bruśnieńska znajduje się też na cmentarzu w mojej rodzinnej miejscowości, tylko nie tak ozdobna jak ta z Brusna, u nas te krzyże bielono jeszcze wapnem, może przez to dotrwały do dziś w dobrym stanie, żadne porosty ich nie zniszczyły; pozdrawiam serdecznie.