poniedziałek, 25 lutego 2013

Mały rekonesans ...

Ależ wieje ...
W kominie jęczy i zawodzi wiatr ...
Planowaliśmy wycinanie krzaków, palenie ogniska ... a gdzież tam! na Pogórzu zima, za kołnierz sypał śnieg, jakoś tak nieprzyjemnie zimno, to i odłożyliśmy te zajęcia na cieplejsze dni.
Za to na kuchni powstała wspaniała fasolka po bretońsku, cały gar ...


... z dodatkiem majeranku, z wlasnych składników, nawet przecier ze swoich pomidorów nadaje potrawie inny, lepszy smak .... a do niej chlebek, przywieziony z domu, jeszcze ciepły...


Wybraliśmy się na obejście naszych włości, wszędzie leży śnieg, a nowy jeszcze dosypuje ...


Miśka lubi takie wyprawy, nos w śniegu, "polniak", jak ją nazywamy.
Na nizinach już wszystko stopniało, a u nas, na wysokościach jeszcze zima potrwa.
Za potokiem przyuważyliśmy sylwetki ludzi, to pewnie zbieracze poroży jelenich ...


My patrzyliśmy na nich, a oni spostrzegli nas ...


Jak się potem okazało, to strażnik leśny, jakiś botanik, i ktoś jeszcze ... szukali śladów wilków, chyba nie za bardzo im się udało, bo od Kopystańki szła zamieć śnieżna, zasypując skutecznie wszelkie ślady.


My zeszliśmy niżej w dolinę, obeszliśmy wkoło dom sąsiada, który oczekuje na swoich stałych gospodarzy ...


Bardzo nam się podoba, obszerny, ogromny wręcz, stare domostwo, przeniesione w pogórzańskie krajobrazy ...


Wokół unosi się zapach jak ze skansenu, to pewnie środek do impregnacji drewna, a i odkryta tabliczka na jednej z belek świadczy o zacnym wieku domostwa ...


... podkowa na progu domu ... wszystko oczekuje na swoich ludzi, na gwar, na to, by ktoś przysiadł na przyzbie ...


Sypało z nieba coraz gęściej ...


Ruszyliśmy do chatki, po świeżych śladach poszukiwaczy wilczych tropów, ptactwo przy karmnikach uwijało się, jakby wcale to miało nie być przedwiośnie, i jeszcze koralowy gość doleciał do nas ...

 I tak sobie siedzieliśmy cały wieczór przy trójkowej liście przebojów, degustowaliśmy jakieś słowackie wino, przywiezione z letnich wojaży ... sympatyczny brzydal, Jaromir Nohavica, czarował aksamitnym głosem "Minulost" ... Miśka zagrzebała się w pledzikach na bambetlu ...


Grzebnęłam jeszcze w klamociarnianym pudle i znalazłam ikonkę na szeroką belkę, gdzie wiszą już inne ... nie znam tego świętego ...
A wiatr nocą uderzał z siłą w dach chatki, rano odwilż, przyszedł deszcz i ... czas wracać do domu.
Na wierzchołkach gór rozpanoszyły się mgły, pewnie potem zeszły i w doliny, bo wilgoć wszędzie ...




Walczymy już tydzień o Amika, roczny pies spędza całe dnie w klacie, wyprowadzany tylko na 5-minutowy spacer, i teraz okazuje się, że nie chce go wolontariuszka oddać do adopcji, kiedy znalazł się dom dla niego ... bo mieszkamy za daleko, bo go, być może, wyrzucimy, a bo ... bo ...
Gdzie pies po przejściach będzie mieć lepiej?
Po co ogłoszenia i wołanie o pomoc? choćby o dom zastępczy? u nas byłby na stałe i miałby dom i dożywocie ...jestem rozżalona, tyle psiego nieszczęścia wokół, chciałam choć jednemu ulżyć ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, wszystkiego dobrego, pa!







27 komentarzy:

M. pisze...

Wiesz Marysiu, chyba niestety trafiliście na dosyć znany typ wolontariuszki-kontrolerki, którą usatysfakcjonuje jedynie adopcja kilka ulic dalej. Będzie mogła wtedy co drugi dzień sprawdzać czy szczotkujesz psa wystarczająco dokładnie i czy aby odpowiednią szczotką. Przepraszam za tę odrobinę jadu ...
Na szczęście to tylko jakiś procent ludzi pomagających zwierzętom.
To może inny psiak, z innego miejsca? Chyba, że serca już oddane temu ...

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Magdo, właśnie, serce oddane ... zdobyłam jej telefon, może napiszemy do fundacji, czekam na męża, niech porozmawia z tą osobą, bo mnie łamie się głos ... nie mogę ...pozdrawiam.

mp pisze...

Trzymam kciuki, żeby pies trafił do Was, bo tak, jak piszesz- gdzie będzie miał lepiej ?
A ten święty, to nie Dymitr ?

Anka J. pisze...

Co to za historia z tym psem. Tyle sie mówi o schroniskach,a tu biurokracja, jak to w naszym kraju bywa.
Fajny Wasz sąsiad? Już się mogę wprowadzić. Już pisałam gdzieś w komentarzu, że nie wyobrażam sobie przeniesienia drewnianego domu w mój rejon. Tu generalnie poniemiecka zabudowa, domki z cegieł, poza tym dużo jest nowych domów. Pozdrawiam

Antonina pisze...

A właśnie byłam ciekawa,co to tam z tym psim istnieniem. Może uda się wam go wywalczyć? Małby u was bardzo dobrze.

Inkwizycja pisze...

Uch, co za historia z tą adopcją... trafiliście na wolontariuszkę-formalistkę, mnie też kiedyś taka nie chciała dac kotka do adopcji , bo zgodnie z prawdą przyznałam, że będzie "wychodzący"... bez problemu dostałam dwa koty ze schroniska, szkoda mi jednak tamtego biedaka... Dziewczyny z wolontariatu robią naprawdę dobrą robotę, ale czasami poczucie misji ich ponosi... Oby się Wam udało dogadać, bo gdzie psiakowi będzie lepiej, jak u Was?!
Ściskam czule ;)
ps
Gdyby jednak nie wyszło, zajrzyj proszę do Domu Tymianka... tam czeka na dom tyle psich nieszczęść... a bliżej Was na pewno.

Zofijanna pisze...

Mario, a w ' Kundelku ' tyle psiaków czeka i ludzie tam konkretni. Nic nie poradzisz na czyjś upór.
Spróbuj może jeszcze gdzieś wyżej pisemko wydrapać..
Dom sąsiada - rewela, piękny.
Moja koleżanka przenosi domki podlaskie do swojego pensjonatu - Zaborek- link u mnie, czyni to na wielką skalę. Możesz pooglądać. Dostała tutuł Teraz Polska.

Piękne to Wasze Pogórze o każdej porze roku. Piękne miejsce. Ślę serdeczności, życząc ciepła..

Olga Jawor pisze...

Tak, u nas nadal pełno śniegu i rozmiękłej, śniegowej pulpy a przy tym dość zimno a kilkaset metrów ponizej ludzie w ogóle chyba nie wiedzą, że jest zima!Na dole sucho i na trawnikach zielono a tu, moje biedne kury pomarzyc na razie moga o trawce!
Myślę, ze uda sie Wam wywalczyc tego psa. Wolontariuszka ma chyba nad soba kogos rozsądniejszego, kto podejmie włąściwą decyzje. Trzymam kciuki by tak się własnie stało i by na wiosnę psiak nareszcie mógł biegać u Was wolny od klatki, kochany przez Was i szczęsliwy...
Usciski serdeczne zasyłam!:-)

Piotr pisze...

W pierwszej chwili pomyślałem, że to czarne to Niedźwiedź ;) hihi...chata piękna.

sukienka w kropki pisze...

Może weź zaświadczenie od Pani Sołtys że jesteś osobą uczciwą i odpowiedzialną? Nie wiem gdzie temu zwierzaczkowi mogłoby być lepiej niż u Was, ludzi z otwartym sercem, gdzie każde stworzenie znajdzie kącik...Mam nadzieję że wszystko się dobrze skończy, przede wszystkim dla Amika. Z drugiej strony jak wczoraj usłyszałam w TV że ktoś brał koty ze schroniska i karmił nimi pytona na oczach szerokiej publiczności to mnie postawa tej Pani nie dziwi...

Mażena pisze...

Może ten Świety, chyba Dymitrij, tylko nie wiem od czego, więc może od psiego losu i roztoczy opiekę. Oświadczenie napisz, że jesteś człowiek prawy i zaręczasz własnym honorem, jak to nie pomoże to faktycznie tylko święty i to chyba Franciszek a może i Antoni od zagubionego dobra:) w dosłownym znaczeniu.

weszynoska pisze...

Ech...też niestety znam takie nawiedzone....cóż...ale znam tez bardzo fajną fundację z normalnymi dziewczynami. Trzymam kciuki..jesli bardzo chcesz akurat tego pieska to walcz, ale jesli nie...to pełno psich nieszczęść. Chata...przecudna.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Mp, jeszcze próbujemy, ale coś nie widzę tego dobrze; to chyba rzeczywiście Dymitr, poczytałam po Twoim rozpoznaniu; pozdrawiam.

Aniu, myślałam, że nie będzie problemów z przygarnięciem psiaka; sąsiad fajny, artysta; stare domy wpisane są w krajobraz, to teraz buduje się koszmarki; serdeczności.

Antonino, opiekunka nie chce wydać psa, za daleko, nie miałaby baczenia na niego, jeszcze próbujemy; pozdrowienia ślę.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Inkwizycjo, nie przewidywałam trudności, skoro chcę przygarnąć psiaka, ale nie wiem, czy przełamiemy ten upór; wiem o psich nieszczęściach, ale ten jakoś zapadł nam w serce, pierwsze ogłoszenie;
serdeczności.

Zofijanno, gdyby pies był z fundacji, to łatwiej rozmawiałoby się o adopcji; to świetna inicjatywa - ratowanie starych domów, tylko chyba dużo środków trzeba mieć; pozdrowienia ślę.

Olgo, na nizinach prawie zielono, a my z ledwością wydrapaliśmy się pod kalwaryjskie wzgórze; jeszcze próbujemy, poprzez zaprzyjaźnioną fundację, ale co wyjdzie z tego? nie wiem; pozdrowienia ślę za San.

Piotr, bo to prawie niedźwiadek, nawet Miśka się nazywa; i nam się podoba, u podnóża płynie potok, szumi ... pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Sukienko, to miały być procedury, sprawdzenie nas, domu przez innego wolontariusza, jakie warunki; do niczego nie doszło, bo trafiliśmy na mur uporu; być może tak trzeba, żeby potem kontrolować warunki, bo zwierzęta trafiają z piekła w piekło; pozdrawiam.

Mażeno, też bym tak chciała; miały być procedury adopcyjne, rozmowy, i nie dziwię się, bo muszą sprawdzić, do jakiego domu trafia zwierzę, ale żeby odległość była główną przeszkodą? pozdrawiam serdecznie.

Węszynosko, właśnie ten, od razu, wpadł nam do serca ... ale cóż! jeszcze nie odpuszczamy, rozmawiamy, bo czyż można zmusić? pozdrawiam cieplutko.

Tenia pisze...

Aż mi zapachniało Mario ,gdy zobaczyłam Twój pełny gar fasolki po bretońsku:)
Po zimowym spacerze pewnie bardzo smakowała.
Mam nadzieję,że "bitwę "o psinkę wygracie.
Pozdrawiam serdecznie:))

Tupaja pisze...

U nas ciapa....A jeśli chodzi o warunki dla psów...to gdyby trafiło na jakiegoś nawiedzonego kogoś, to by nam psy odebrał. Tylko i aż dlatego, że psy nasze siedziały po 10-12 godzin same w domu...
pozdrówki

Krystynka w podróży pisze...

Mario, daj im link do Twojego bloga, tyle w nim miłości, czułości i serdeczności dla braci mniejszych, że to musi zadziałać, to też jeden z plusów pisania bloga.
Dom sąsiadów piękny i rozległy a tak przeniesiony i wpisany, że jakby tam stał od zarania, przy tej brzozie

Anonimowy pisze...

O jesteśmy sławni :)tzn. quasi strażnik leśny, jakiś botanik i ktoś tam jeszcze...Rzeczywiście próbowaliśmy dostrzec tropy wilków, rysi ale zima nam to uniemożliwiła...
Pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Teniu, była bardzo rozgrzewająca, najlepsza na przemarznięcie; czekamy na telefon, jeszcze z nadzieją; pozdrawiam serdecznie.

Tupajo, chyba lepiej dla psa, żeby miał własny dom, właścicieli, mimo, że czeka na nich długo niż siedzieć samotnie w schroniskowej klacie; nasz Reks, jak czekał na nas, wykładał się pod krzakiem i przesypiał oczekiwanie; u nas ziemia chyba puściła, woda z roztopów wsiąkła; pozdrawiam.

Krystyno, też się nad tym zastanawiałam, ale czy komuś zechce się przeczytać? ilekroć schodzę nad potok, oko me leci na ten dom, w zachwycie, a jak ładnie wygląda z drugiej strony, tam, gdzie wychodzą zwierzęta na łąkę; pozdrowienia ślę i dobrych wyników "wysiłkowych" życzę.

Witajcie, Sympatycy Pogórza; myślałam, że to zbieracze poroża, potem, że turyści idą na Kopystańkę, a potem od sąsiada dowiedziałam się, że szukaliście tropów; rysia widzieliśmy na sąsiedniej, zaoranej działce, a wilka ... może to był wilk, a może duży pies ... szedł do góry tą wcześniejszą łąką, ale co robiłby tam pies? pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Witam!
Wilka ostatnio widziałem w sierpniu jak goniwszy sarnę na tzw. horodżenem (mogłem popełnić ortografa - bo słowo określające ten teren znam tylko ze słyszenia :)) od strony Rybotycz... Mam tam na stoku taką starą gruszę...pod którą jak tylko jestem w Rybotyczach często siedzę z lornetką i aparatem i sobie obserwuję...
A propos rysi to niedługo zaczną się "zaloty" polecam masyw grabnika tam zawsze pełno tropów i czasami nawet można ryśka przez chwilkę poobserwować.
pozdrawiam

Rogata Owca pisze...

To Hagios Demetrios z Thessaloniki czyli Św. Dymitr z Salonik.

Będzie Wam domu strzegł. My mamy Jerzego i Michała (ale Michał jest malowany przez peruwiańskich Indian i ma wielki karabin).

Pyszności widzę u Ciebie, jak zawsze, aż się głodna zrobiłam. Pozdrawiam

Rogata Owca pisze...

Coś mi się dzieje z komentarzami. Wiesz, nie wiem co się dzieje z tymi wolontariuszkami i schroniskami. Koleżanka chciała wziąć pieska i kotka, ale "za daleko, i kot lepiej, by nie wychodził", bo to i owo. Oni mają dom, trochę ogrodu. Właśnie odeszła im sunia w chorobie. Żyła z nimi 14 lat. Piesek zamknięty w klatce siedzi i jest ok.

A ten drewniany dom! Marzenie!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Hm! masyw Grabnika, bardzo chcemy wybrać się tam, dopiero dostaliśmy namiary od Mariusza Obszarnego, jak tam mniej więcej trafić; może "naszego" rysia uda nam się podglądnąć, krąży gdzieś po okolicy, bo już kilka osób go widziało; pozdrawiam.

Owieczko, niech św.Dymitr strzeże nie tylko domostwa, ale i nas; dopukałam się wreszcie do opiekunki Amika ... to była bardzo długa rozmowa, jeśli nic się nie zmieni, będzie z nami psina, już w weekend; pozdrawiam cieplutko.

Anonimowy pisze...

W lasach Grabnika, było kiedyś źródełko wytryskujące spod wiekowego buka:)i kubeczek metalowy coby się napić ze zdroju. Niestety jak byłem w zeszłym roku latem - to buk juk leżał powalony wiekiem i wiatrem a źródełko przypominało niewielką kałużę. A do Grabnika to po lewo od Kopystanki lasami...tylko uwaga na wnyki, trochę tego dziadostwa jest tam...
pozdrawiam

Ania pisze...

Czytałam te wpisy juz wcześniej ale dopiero teraz się wpisuję. Dom sąsiada piękny, nigdy bym nie zgadła, że nie stał tam "od zawsze".
Za pieska trzymam kciuki, wiem że sprawa jest na dobrej drodze, a na widok garnka fasolki ślinka mi leci :-). Serdeczne uściski !
Ania z Siedliska

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Czytałam o tych ciekawostkach w internecie, dlatego zaciekawił mnie ten Grabnik; wnyki pewnie wszędzie na ścieżkach zwierzęcych; i ja pozdrawiam.

Aniu, już jest z nami, i nawet zadomowił się; serdeczności.