środa, 2 października 2013

Sen o żurawiach ...

To było kilka lat temu, o podobnej porze, tylko cieplej było.
Klucze żurawi ciągnęły na południe przez cały dzień, a pod wieczór spore stado wybrało łąkę za potokiem na nocleg. Wtedy jeszcze u sąsiada teren był bardzo zadrzewiony, co mocno ograniczało nam widoczność ... słyszeliśmy je do późna w nocy, pojedyncze pokrzykiwania, a może lis je niepokoił ...
Czy tak mocno ich widok zapadł we mnie, czy ta świadomość, że tak blisko nocują ... przyśniły mi się w nocy ...


Tak samo, jak w dzień, stałam z koleżanką przy starej piwnicy, i jeszcze ktoś z nami ... nie widziałam twarzy ... nad nami leciały ogromne ptaki ... nie, to nie ptaki, to anioły ... dwa wylądowały obok nas ... szerokie rękawy sukni, ogromne skrzydła ... wzięły pod ramiona tę trzecią osobę, uniosły się do góry i odleciały ...

zdjęcie z netu
Opowiedziałam rano ten sen - Wiesz co, ty to masz sny! - taka była reakcja.
Za tydzień przyjeżdża ta sama koleżanka z wiadomością, że umarł nasz kolega ... nie, nie odszedł wtedy, kiedy to wszystko śniło mi się, tylko później ... czy to był jakiś przepowiadający sen? czy tylko zbieg okoliczności, sama nie wiem ... jednak połączyłam ten mój sen z jego śmiercią.
Pamiętam go do dziś, jakby śnił mi się wczoraj ... tę lekko senną atmosferę babiego lata, leciutką , jesienną mgiełkę ...jasne suknie aniołów, ich wielkie skrzydła ...
Wiele razy miałam sny, kiedy po przebudzeniu wiedziałam, że wydarzy się coś złego ... a kiedy usiłowałam opowiedzieć je mężowi, kwitował krótko - Już ty mi tego nie opowiadaj - bo już niejednokrotnie sprawdziło się to moje "źle mi się dzisiaj śniło" ...
I tak sobie rozmawiamy z moją siostrą, że odlatujące żurawie kojarzą nam się teraz tylko z jednym ... że wraz z nimi odeszła dwa lata temu nasza mama.


A Wasze sny? pamiętacie je po przebudzeniu?
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, samych dobrych snów życzę, pa!








22 komentarze:

mania pisze...

Kilka tygodni po śmierci babci śniło mi się, że ja spotkałam w sklepie. Była zadowolona i mówiła, że się świetnie miewa.
Z dziwnych snów to jeszcze przed wycieczką na Rysy śniły mi się lawiny, choć był środek lata. Ale to chyba skutek przedawkowania czytania opisów szlaków :)
Pozdrawiam serdecznie

Tupaja pisze...

Kiedyś miałam sny barwne, pełne zapachów, ale i surrealistyczne,nadające się na skecze czy nowelki filmowe rodem z braci Quay czy Davida Lyncha. Teraz zwykle proza,ale czasem przyśni się symbol, który mam w swoim senniku.

Mażena pisze...

Choć mówi się, że wiara w sen do gusła i zabobony to coś w tym jest. W mojej rodzinie "jest" parę snów treść których zapowiada coś niedobrego i śmierć.
To niesamowite jak w podświadomości potrafię wyczuć, że coś się wydarzy niepokojącego. Dlaczego nie można czekać na te dobre rzeczy a koncentrujemy się na złych. Bo one chyba mocniej nas dotykają. Nie czytam senników. Ale z synem wyczuwamy się na odległość w dobrych i złych momentach. Z mężem mam podobnie, nie mam takiej więzi z siostrą a to dziwne. Czasem własnie takie natrętne myśli zapowiadają to złe a może trzeba czekać tylko na dobre rzeczy. Tylko, że tak się nie da...Życzę tylko optymistycznych snów.

Agata Rak pisze...

Ja często mam sny jawne czyli takie nad którymi panuję świadomie i często też prorocze co nie zawsze jest przyjemne...

Anulka Domowa pisze...

Ja tak mam,ze są okresy w moim życiu ,kiedy śni mi się bardzo dużo,pamiętam i jest tez tak ,ze nie pamiętam nic.Są ważne ,mówią wiele o nas.
A wracając do realu,kanie mrożę pojedynczo w woreczkach i delikatnie układam ,jak zamarzną to już można z nimi mniej delikatnie się obchodzić ,rozmrażam i panieruję.
Cudownych snów życzę!:)

MagdalenaK pisze...

Mam podobnie ....mój mąż żartobliwie mówi że za takie coś kiedyś palili na stosie.
Pozdrawiam

AnkaSkakanka pisze...

Jakoś nie wierzę w sny o wypadających zębach, czy o brudnej wodzie...Kiedy Martynka była malutka, aczkolwiek już chodziła, przyśniła mi się moja mama, w ciemnym pomieszczeniu ( w kinie), która powiedziała " no pokaż mi tą swoją córcię"( Martyna urodziła się cztery lata po jej śmierci). Martynka pobiegła do niej, po czy mama wzięła ją na ręce i powiedziała:"ojej, ona ma oczka jak węgielki".
To prawda.
I to koniec snów ze zmarłymi.

Ruda pisze...

Piękny sen... mnie kidyś często śniły się schody, a że miałam lęk wysokości, to schody zawsze mnie niepokoiły. Aż raz we śnie wchodziłam na wysoką wieżę i nie było we mnie lęku. Ten sen jest we mnie do dziś.
Czy przepowiadał moją przygodę z latarniami morskimi w zeszłym roku, gdzie pozbyłam się wieloletniej fobii?

Kama pisze...

Miewam sny, że biegnę, biegnę, uciekam przed czymś a tak naprawdę stoję w miejscu. Nie wiem co to znaczy..
Piękny sen o aniołach, myślę, że to był znak..

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Żurawie - zwiastuny śmierci? Tak pomyślałam czytając Twój post. Trochę przerażające, ale w mojej głowie wysnuła się mroczna opowieść, o obwieszczających swoim krzykiem czyjeś odejście szarych ptakach. Przelatując nad domami i krainami, zabierają mieszkające tam dusze. Nie pasuje mi tylko jedna rzecz. Jeśli ta historia miałaby coś wspólnego z prawdą, to Wonne Wzgórze i cała Studzianka byłaby siedliskiem dusz, oczekujących ostatniej podróży na skrzydłach żurawi. U nas mieszka naprawdę zatrzęsienie tych ptaków!
Wracając jednak do snów to wierzę, że mogą być prorocze. Używamy świadomie tak małej ilości naszego mózgu, a pozostała musi do czegoś służyć. Prawie nigdy nie umiemy wykorzystać naszych zwojów bardziej niż na te kilka procent, ale one działają i coś tam sobie myślą.
Czasem pamiętam swoje sny. Jest kilka takich, które pamiętam od dzieciństwa, mimo, że wcale były jakieś wyjątkowe, czasem zapominam sny po przebudzeniu, a czasem kilka godzin po śnie nie mogę już go sobie przypomnieć.
Jak byłam mała przyszłam do rodziców w nocy z płaczem, że śni mi śnił mi się duch. Dokładnie wtedy zmarła moja babcia.

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Jeszcze jedno. Jak byłam w liceum to często śniła mi się książka. Nie mogłam jej otworzyć, chociaż szarpałam i próbowałam rozerwać, jakby sklejone strony. Kiedy czasem udało mi się już otworzyć, to nie mogłam przeczytać tekstu. Widziałam pojedyncze litery, ale nie mogłam połączyć ich w słowa. Raz udało mi się z ogromnym wysiłkiem przeczytać kawałek i wtedy obudziła mnie nauczycielka niemieckiego. Szybko zapisałam fragment tekstu, ale był zupełnie bez sensu. Potem zgubiłam kartkę.
O snach mogę długo. Twój sen myślę, że nie był taki zły, w końcu po tę osobę zeszły anioły.
Pozdrawiam ciepło!

Dorota pisze...

Anioł, który odmienił moje życie przeszedł w poniedziałek dziwięciogodzinną operację usunięcia raka razem z krtanią.Wczoraj byłam u niego a on...przy pomocy gestów, mimiki twarzy(musi się uczyć od nowa mówić)...usiłował żartować.Pewnie po to żebym się mniej denerwowała.
Można teraz powiedzieć że czyham na sny i na szczęście nic złego mi sie nie śni.A wiele snów okazywało się proroczych...i na dobre i na złe.
Pozdrawiam serdecznie
Dorota

La vie est belle i ja tez pisze...

Miewam rozne sny i z reguly pamietam, ale opowiedziec trudno...
Moje sny sa zawsze kolorowe i to bardzo. Staram sie nie interpretowac snow, ale mialam i takie, ktore byly odpowiedziami na dreczace mnie pytania...
Sw. Jozef /moj umilowany swiety/ dzialal na podstawie snow...
Serdecznosci
Judyta

Megi Moher pisze...

mam sugestywne sny, których nie pamiętam, ale "robią mi dni", zawsze, powracają w krótkich migawkach następnej nocy.
Piękna ta twoja droga, jak zawsze.
Żurawie to moje ulubione ptaki, melancholijne i wolne.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Maniu, może człowiek zbyt intensywnie myśli o pewnych rzeczach, a one potem nam się śnią; bałaś się wyprawy na Rysy? pozdrawiam.

Tupajo, we śnie wszystko można, patrzeć z góry na ziemię podczas latania, pływać, kiedy się nie umie, obserwować statki kosmiczne na niebie; nie używam sennika, raczej przeczuwam; pozdrawiam.

Mażeno, moja siostra mówi, że ja jestem jakaś "medium", ale mama też miała sny przepowiadające; czasami aż żal budzić się i wracać do rzeczywistości; pozdrawiam serdecznie.

Agato, panować nad snem, czy można tak?
bo czasami ze strachu krzyk więźnie w gardle, albo nogi nie mogą uciekać; pozdrawiam Cię.

AniuA, czy miałaś kiedyś tak, że obudziłaś się, a po ponownym zaśnięciu był dalszy ciąg snu? jeśli kanie przetrwały przymrozki, to też spróbuję je zamrozić; pozdrawiam serdecznie.

Magdaleno, bardzo trafne spostrzeżenie Twego męża, czasami wolałabym nie śnić, bo to koszmary rodem z horroru; pozdrowienia ślę.

Aniu, a mnie te zęby i brudne wody niepokoją; myślisz, że mama chciała zobaczyć wnuczkę i przyszła we śnie? serdeczności.

Ruda, to teraz rozumiem Twój komentarz, kiedy pisałam o schodach do monastyru Ostrog; że to fascynacja, ale nie myślałam, że tego rodzaju, dobrze, że zwalczyłaś lęk, a sen jakby dopomógł; pozdrawiam Cię.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kama, też tak mam, właściwie to nie stanie w miejscu, tylko nogi są jak z ołowiu, a zagrożenie zbliża się ... kiedy obudzę się, serce wali jak oszalałe; kika lat już minęło, a ja tak dokładnie pamiętam ten sen; serdeczności ślę.

Natalio, bardzo logicznie wytłumaczyłaś nasze nocne majaki, koszmary, ale i te przyjemne też są; często rano pamięta się, a potem zapomina, albo na odwrót, przypomina się w ciągu dnia; byłam przy śmierci ojca, i mamy, często mi się śnią; moja mama miała takie powiedzonko: "śpi się, to i śni się";
pozdrawiam.

Doroto, od wczoraj myślę o Twoim komentarzu, bardzo współczuję, wiem, jaki niepokój siedzi w człowieku, aż serce kurczy się ze strachu; chyba najważniejsze, że paskuda została wyrzucona z organizmu, życie uratowane, a mówić nauczy się Anioł szybciutko przy Twojej pomocy i zapomnicie o koszmarze; powiem Ci tylko, że mój brat szybko przywykł do nowej sytuacji, nabiera sił, apetyt dopisuje, i humor też poprawił się, i żyje, to najważniejsze; sny na pewno niosą nam jakieś przesłanie, może czasami błędnie je odczytujemy, ale i czasami dobrze; pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

Judyto, lubiłam we śnie odbić się od ziemi i fruwać, teraz już tak nie śnię, ale za to śni mi się, że znowu jestem młodziutka, choć wcale za tym nie tęsknię; pozdrawiam Cię cieplutko.

Megi, przy drodze rośnie dużo kolorowych krzaków, trzmielina, dereń świd przebarwiają się na czerwono, jesion lekko cytrynowieje, tylko biedny kasztan łysy już od połowy lata; dziś katalpa zrzuciła wszystkie liście, wielkie jak berety, aż pojaśniało w ogrodzie; moje "przeczuwania senne" mam po mamie, rano opowiadała sen, a pod wieczór mówiła "widzisz, wyśniło mi się to", a wszystko sprawdzało się; pozdrawiam.

Weronika Ziółkowska pisze...

Jako dziecko miewałam stale powtarzający się koszmar; jako dorosła osoba miewam sny, które często budzą mnie w nocy-zalewam się łzami i jestem mokra od potu...Rzadko kiedy śnię o czymś przyjemnym. Często śnię o osobach, które znam, ale z którymi nie utrzymuje kontaktu od bardzo dawna i w zasadzie sny mi o tych osobach przypominają. A na następny dzień spotykam te osoby...Mam sennik, zerkam w niego od czasu do czasu, ale nie przykładam zbyt dużej wagi do interpretacji. A może powinnam?

Magda Spokostanka pisze...

Sny, to jedyna mowa naszej podświadomości (oprócz tzw. intuicji), którą możemy "zobaczyć". Tylko niestety wszystko jest ukryte w kamuflażu metafor i symboli, żeby oszukać naszych wewnętrznych prokuratorów, którzy rozliczają nas z każdej myśli, z każdego pragnienia.
Ściskam Cię!

Kasik pisze...

Ja bardzo często i to od dziecka miewam "prorocze" sny. O śmierci bliskich osób wiedziałam zawsze przed telefonem ze szpitala. O narodzinach siostry wiedziałam tuż po przebudzeniu, mój Tato kiedy zobaczył, że wstałam mówi do mnie Mama jest w szpitalu, a ja na to wiem - już urodziła dziewczynkę będzie się nazywać Monika - i tak zostało. Dosłownie chwilę później zadzwonił telefon z informacją, że właśnie urodziła mi się siostra. I takich snów zarówno przepowiadających dobre jak i złe rzeczy mam wiele. Zresztą nie tylko ja. Moja siostra jak poznałam narzeczonego i obecnego męża zarazem miała sen. Nie wiedziała, ze kogoś poznałam, bo była wtedy we Francji na wakacjach i nie rozmawiałyśmy kilka dni. Kiedy wróciła mówi do mnie, że przyśnił jej się mój ślub. Opowiedziała dokładne szczegóły - wygląd kościoła, chłopaka. Okazało się, że był to wypisz wymaluj mój Radek o którym nie wiedziała, a opisany kościół to był ten w którym się pobraliśmy czyli jego parafialny. Dlatego ja wierzę w sny, trzeba je tylko umieć mądrze zinterpretować i na pewno nie przy pomocy senników. A żurawie uwielbiam, zwłaszcza ich klangor. Pozdrawiam!

Radziejowe Zacisze pisze...

Marysiu, o snach mogłabym troszkę poopowiadać, ale nie wiem czy chciałoby się Wam czytać:) Był okres kiedy śniło mi się dużo i jakoś to interpretowałam, potem przestałam śnić, a w zasadzie pamiętać co w nocy po głowie się kołatało i tak wolę bo się po prostu wysypiam:) Ale jeden sen- nie sen utkwił w głowie całej mojej rodzinie. Pewnej nocy obudziłam się nagle, pamiętam do dziś obraz, który spowodował to przebudzenie. Nagle z ciemności wyłonił się się mój Chrzestny (brat mamy) i słabym głosem wyciągając rękę w moją stronę kilka razy zawołał jakby prosząc o pomoc. To bł sen, który trwał kilka sekund. Podskoczyłam na łóżku budząc siebie i męża. Wieczorem zadzwonili moi rodzice z wiadomością, ze wujek zmarł nad ranem, około 4. Mieszkał i umarł samotnie. Mój mąż przestał od tamtej pory sceptycznie podchodzić do moim snów. Myślę, że to nasz szósty zmysł daje znać o sobie. Pozdrawiam Cię cieplutko. Ania

Pellegrina pisze...

To temat na dłuuugie opowieści.
Mój wnusio pyta rankiem: Babciu, sen czy koszmar?
Snów życzę.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Weroniko, ja czasami zerknę do netu, jeśli jakiś motyw powtarza się, ale raczej czuję, że coś się wydarzy; raz przyśniło mi się, że do sypialni o zmierzchu, bo było szaro, wchodzi postać, cała spowita w powłóczystą gazę, a ja chciałam krzyknąć do męża, żeby obudził się i też zobaczył; nie mogłam wydać głosu, aż w końcu obudził mnie mój własny, zduszony krzyk; strach ze snu czułam jeszcze po obudzeniu; może to jednak nie interpretacja, tylko głos wewnętrzny każe na coś oczekiwać; pozdrawiam serdecznie.

Magdo, rzeczywiście, wyłażą nocami nasze strachy, koszmary, coś chcianego i niechcianego, głeboko ukrywanego; symbolika raczej mnie nie interesuje, bo pewnie co sennik, to inna interpretacja, są jednak sny, po których przeczucie mnie nie myli; niech będą spokojne i kolorowe; serdeczności ślę.

Kasiku, czytam, i jakby to moje było, mam tak samo, przeczucie raczej mnie nie myli, dlatego mąż nie chce słuchać opowieści o moich snach; tak, to nie symbolika senników, to "coś" więcej; i ja pozdrawiam serdecznie.

Aniu, miałam to samo, kiedy umarła moja dziewczynka, przyśniła mi się, a ja obudziłam się wiedząc, że już odeszła;
dała mi znak? i ja pozdrawiam serdecznie.

Krystyno, no tak, bo sen to sen, a koszmar to nie sen, zostaje w nas na cały dzień, albo i dłużej, i długo pamięta się; serdeczności ślę.