niedziela, 16 listopada 2014

A my w chmurach ...

Wiele wiosek na Pogórzu Przemyskim rozciąga się w dolinach, ale są i takie, pięknie rozłożone na grzbietach wzgórz. I te właśnie, położone wyżej, ukryte były przez ostatnie dni w chmurach, również i nasza wioseczka.
Dziwne to zjawisko, zjeżdża sie w dół, mleczna biel ustępuje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w dolinach przejrzyście, tylko szczyty wzniesień ukryte.


Udało nam się zabetonować płytę pod domek gospodarczy, ale nie tak całkiem do końca, i to z zupełnie prozaicznego powodu ... zabrakło nam żwiru. Starałam się pomagać przy betonowaniu, "ogaciłam" się solidnie w cieplejsze ubranie, na głowę czapka, dłonie ukryte w rękawicach, bo to bytowanie w chmurze niosło w sobie jeszcze nieznośną wilgoć ...
Za to po pracy i ciepłym obiedzie ogarnął nas sen niezmierzony, bo czyż można spać prawie pół doby? ... dobrze, że wieczorem zdążyłam wstać, nakarmić i wypuścić psy, i dalej w sen ... o! praca fizyczna działa bardzo nasennie.



Dziziejszy pobyt na wzgórzu kalwaryjskim również w mlecznej bieli.
Usłyszeliśmy też od przeora klasztoru, jak to przyjemnie parafia spędziła wtorkowe święto ... braciszkowie zjechali w dół, do Nowosiółek Dydyńskich, i tam rozegrano mecz z parafianami ... braciszkowie wygrali 5:3, a panie z Koła Gospodyń przygotowały ciepły posiłek, który wszyscy wspólnie spożyli. Można i tak, naprawdę robi się tu rzeczy warte propagowania, nawet otwarto tu informację turystyczną, klasztor kalwaryjski jest zainteresowany tymi inicjatywami ... Lubimy tu przyjeżdżać, maleńka społeczność, mamy już swoich znajomych ...


Już od jakiegoś czasu mam zamiar wybrać sie po drodze na pola, żeby trochę owoców dzikiej róży uzbierać, ale to przejmujace zimno mnie odstrasza ... a pogoda ma się pogorszyć, od dziś opady deszczu, a od czwartku śnieg ... nie za bardzo mi to pasuje, musimy zakończyć te prace z betonem przed mrozami ...
Dziś zaobserwowaliśmy całe stada przelatujących ptaków, co niektóre przysiadały na trawie, żeby trochę pożerować ...


... to chyba kwiczoły lub coś bardzo podobnego ...


... na osty przyleciały kolorowe jak klejnociki szczygły ...


... nawet grubodziób sie trafił ...


... nie mówiąc już o dzięciole, który bytuje tu na stałe, razem z niezliczonymi sikorkami ...
Wszystkie ptaki obserwowaliśmy z naszego okna "widokowego" ... coś to skrzydlate towarzystwo kręci się już w pobliżu karmnika, zagląda w korę, gdzie wklejaliśmy im smalec ... pewnie jednak wieszczą ten śniegowy czwartek.


A w domu zrobiłam sobie przysmak, krężałki ... malutkie kapustki, ugotowane i zakiszone jak ogórki, z dodatkiem buraka ćwikłowego na kolor, można i bez buraka .. w misce obok ostatnie pomidory, zerwane z tunelu foliowego jeszcze zielone ... przeleżały w papierowej torbie i zdążyły nabrać kolorów ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, ciepła życzę, pa!




11 komentarzy:

Beata Bartoszewicz pisze...

Przyroda zjawiskowa, a ptaszyny dały się "upolować" do zdjęcia. Mnie zawsze uciekną, zanim się naszykuję. Tak miło mi gościć u Ciebie, bo zawsze coś nowego złowię z Twego świata. A te malutkie kapustki, czy to nie jest brukselka, tylko pod inna nazwą? Serdeczności posyłam i niech się uda betonowanie :) Pa,

Inkwizycja pisze...

Wy w chmurach jak we mgle mlecznej... a u nas dzisiaj szalały po niebie chmury burzowe, śniegowe. Oj, wieszczą na czwartek opady śniegu, czyżby miała się skończyć ta piękna, ciepła, złota jesień? Biedne będą moje kózki...
Ściskam czule ;)

Ania pisze...

Niestety, nie otwieraja mi sie zdjęcia. Nie wiem, czy to szwankuje komputer czy slaby jest internet. też słyszalam o rychłym sniegu na południu - miejmy nadzieje, że sie pomylili, że jeszcze sie ociepli i skończycie prace budowlane. Ja tez zacznę dokarmianie dopiero, gdy śnieg odetnie ptaki od nasion, a owady znikną. Ściskam Cie serdecznie!

ankaskakanka pisze...

Piękne są zamglone pagórki. Specjału z kapustki chętnie bym spróbowała.

Barbara Wójcik pisze...

Marzę o zobaczeniu Kalwarii Pacławskiej. A w sobotę byłam z mężem w Kalwarii Zebrzydowskiej, bardzo piękne miejsce...Serdecznie pozdrawiam!

Nasza Polana pisze...

Uwielbiam takie krajobrazy jesienne. Wiem, że za przyjemne to nie jest i przebywanie na zewnątrz jest mocno przeszywające wilgocią. ON pracował w takich warunkach na Naszej Polanie przez ostatnie tygodnie i jak ON raczej nie narzeka, tak w takich okolicznościach przyrody za lekko mu nie było. Obyście wybetonowali wszystko przed mrozami. Powodzenia!

Mażena pisze...

To chyba był taki śpiący dzień..ja nie znoszę snu w dzień a w sobotę padłam i już! Widocznie czasem trzeba. Magiczna taka mgła, wilgoć, zimno ale jak ładnie wygląda bo dalej popatrzeć nie daje :). Malarskie fotografie!

Grażyna-M pisze...

Niektóre zdjęcia niesamowite. :) Grubodzioby to tylko zimą widuję. U nas za to buszują sójki pod dębami u sąsiadów i sroki - raz widziałam stado tak ze 20 sztuk.
Świetnie wygląda szperający dzięcioł. :))
Mam nadzieję, że już zdrowiejesz i nie biegasz z katarem w chmurach. :)
Serdeczności :)

mania pisze...

Maryniu, zimy jeszcze nie będzie, przeciez nie skończyłam dziergać szala! :)
Dobrego tygodnia

Krystynka w podróży pisze...

Taka pogoda najlepsza na długi sen, ja w listopadzie często sobie robię takie dni piżamowe. I zdjęcia cudne, takie tajemnicze i nastrojowe. Słój z zawartością wygląda smakowicie, chyba też zrobię sobie krężałki na późnojesienne wieczory. Dobra robota!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Beata, ptaszyny chyba zapamiętały, że przez całą zimę mają tutaj spiżarnię, są dokarmiane, to i przylatują, a zdjęcia zawsze robię im zza szyby; nie, to nie bruskselka, to zwykłe kapusty, ale małe i niewyrośnięte; dzięki i pozdrawiam serdecznie.

Inkwi, właściwie to idzie wszystko odwiecznym porządkiem, liście opadły, soki drzew chyba już zeszły niżej, robi się coraz chłodniej, to i zimy tylko wyglądać; gorzej jak z nagła przychodzi w połowie października, wtedy są szkody; a kózki odpoczną teraz w stajence; pozdrawiam cieplutko.

Aniu, nie wiem, co może być powodem kłopotów ze zdjęciami, zawsze robię tak samo; też zaczynam dokarmianie przy śniegu i mrozie, mimo, że sikorki zaglądają już w okno, na to przyjdzie czas; pozdrowienia ślę.

Ankoskakanko, to było ciekawe zjawisko, bo zazwyczaj jest na odwrót; specjał z kapustki łatwy do zrobienia, sama korzystałam z netu,bo już zapomniałam, co przekazywała mi mama; pozdrawiam.

Basiu, myślę, że uda Ci się w końcu zawitać do naszej Kalwarii, masz duszę wędrowca; i ja pozdrawiam.

Polanko, dla nas, umoszczonych w ciepłych wnętrzach, takie przebywanie cały dzień na świeżym powietrzu, w chłodzie, kończy się zazwyczaj katarem, a przecież ludzie pracują cały czas w takich warunkach i nic im nie jest, to pewnie kwestia odporności nabytej; dalsze roboty znowu w sobotę, wcześniej nie da rady urwać się z miasta; pozdrowienia ślę.

Mażeno, my z synową zawsze mówimy, że na pewno ciśnienie leci w dół, bo oczy same zamykają się; mgły nas nie odstępują, a już marzy mi się wyżowa pogoda, sucha i słoneczna; serdeczności ślę.

Grażyno-M, nawet mieszkańcy wioseczki mówia, że tylu sójek to jeszcze nie widzieli; ładne to-to, ale drapieżne; choróbsko daje jeszcze znać kaszlem, ale to raczej taki oczyszczający; pozdrawiam serdecznie.

Maniu, śpiesz, się, kochaniutka, śpiesz, żebyś z gołą szyją nie została; pamietam taki listopad, że na nartach jeździliśmy od początku aż do wiosny, śnieg wcale nie topniał; i Tobie dobrego, pozdrawiam.

Krystynko, Tyś już pewnie w Krakowie; piżamowe dni, e, chyba rozleniwiłabym się na całego, a domownicy zadziwiliby się, ale zawsze mogłabym im wytłumaczyć, że już jestem przygotowana do nocy; krężałki podjadam sama, bo coś ci moi tak z ukosa na nie patrzą; pozdrawiam serdecznie.