sobota, 18 stycznia 2014

Podglądactwo kwitnie ...

Zapatrzyłam się na moje rybki, a konkretnie przyciągnął moją uwagę wielkopłetw.
Pokazywałam Wam już ten nowy nabytek do akwarium ... mam parkę, pani niezbyt kolorowa, a pan, jak w zalotach, to przybiera niesamowite barwy ...

net
Samczyk zaczął "bić pianę", czyli pyszczkiem stawiał bąbelki, które zbierają się przy jakiejś pływającej roślinie rzeczywiście w formie piany ... przywabił samiczkę i zaczął się taniec godowy.
Patrzyłam jak oniemiała, bo to bardzo widowiskowe zjawisko, wręcz wzruszające ... rozłożył kolorowe płetwy, otulił ją nimi, że nie było jej prawie widać, i zaczął kręcić się wkoło ... tak, jakby tańczył ...
Potem wypuścił ją z objęć, ona jakby trochę oszołomiona, ze złożonymi płetwami, zaczęła leciutko opadać ... nagle oprzytomniała i smyrgnęła mu w drugi kraniec akwarium ... żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, może jeszcze lepiej byłoby nakręcić film ... niebywały to widok.
Siedzę w domu, kaszląca i zasmarkana, rano tylko rozgrzebuję palenisko w kominku i od odrobiny żaru rozpalam ogień, bo przecież zwierzaki już na ogrodzie, dla nich nie ma, że jeszcze ciemno ...
Nie wiem, może przewiało mnie na połoninie, niby nie zmarzłam ... a może to szybki wypad do biblioteki w samym polarze, bo to tylko tam i z powrotem ... albo po drewno do kominka ...


Zaplątała się do nas na podwórko kura, pewnie od sąsiadów, nie wyobrażacie sobie, jaki to strach dla mojego bohatera, Amika ... Miśka przynajmniej ze dwa razy ją okrążyła ...
Patrzę na drugi dzień, ona znowu łazi, na trzeci też ... spała chyba w szopie na drewno, a żywiła się tym, co dla ptactwa rzucałam ... w końcu złapałam ją pod pachę i furknęłam przez płot, do sąsiadów zza drogi, bo tylko oni mają kury ...
Na czwarty dzień zawitał na podwórze inny kurak ...


Samiec bażant, kolorowy, dostojny, łaził jak po swoim ... Amik wręcz głowę odwracał od niego ... przylatują na wysokie drzewa na nocleg, żeby uchronić się przed lisami.
W międzyczasie zajrzałam jeszcze do klamociarni, i znowu coś tam wygrzebałam ...


Prześliczny nawilżacz powietrza, do zawieszenia na kaloryferze ... kwiatuszki są przestrzenne, jakby naklejony na wierzch bukiecik różyczek ... a to wszystko z ceramiki ...


... i drewniana, misterna podstawka podstawka na nóżkach na odstawienie gorącego garnka ... to dla młodzieży ...


A dla nas opleciony wikliną gąsior na wino ...


... dwa obrazki, postarzone, z jakimiś francuskimi rycinami ...


... i jeszcze jeden, osobliwy, bo to wypalona ceramika, szkliwiona, ujęta w drewniane ramki ... tokujący głuszec, albo cietrzew ... nie znam się na tych ptakach.
No i jeszcze wianuszek, całkiem spory ...


... wykonany z szyszek, zielonych gałązek i maleńkich jabłuszek.
Przymierzałam się do zrobienia podobnego, bo mam pół koszyka ślicznych szyszek, uzbieranych pod sosną czarną, a tu trafiło się ślepej kurze ziarno.
Oglądałam dzisiaj Makłowicza, przemieszczał się jakby śladami Stasiuka, od Słowacji, przez Węgry do Rumunii, przez Transylwanię, Karpaty ... lubie tę kuchnię, trochę swojską, przemieszaną, ponad wyznaczonymi granicami,  ... a mąż siedział obok i mówił ... o! to moja bunia gotowała, i takie ciastka też, przekładane masą czekoladową, niezbyt słodkie ... i taki tort ...


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, bywajcie w zdrowiu, pa!

18 komentarzy:

Magda pisze...

Jak dawno nie widziałam czarnej sosny...

Piękne efekty "wykopalisk". Kurki przychodzą, bo wiedzą, a u kogo miło spędza się czas.

Anonimowy pisze...

fajne łupy..... mnie podoba się ta podstawka :)

a kury przychodza tam gdzie można sie pewnie najeśc...mądre bestie...
http://leptir-visanna6.blogspot.com/

ankaskakanka pisze...

Piękne rzeczy kupiłaś w klamociarni. ja chadzam na targ i tam wygrzebuję same cuda. jedynie przestrzeń mieszkalna mnie ogranicza. Ale czego tam nie ma i ławki i stoliki ( jak szpule, ostatnio modne), garnki, garnuszki, talerze. Czasami i włóczkę kupię, albo mulinę.
Kuruj się Mario. Pozdrawiam

*gooocha* pisze...

Zdrowiej!

Zofijanna pisze...

Marysiu najgorsze te krótkie przechadzki na letniaka. Zdrowiej chorowitku.
Co teraz czytasz ?
Gadżety fantastyczne: głuszec przepiękny, gąsiorek rewelacja- na nalewki i winko idealny ! Gdzie Ty bywasz, że takie cudowności kupujesz ? Ach !
Do mnie bażancina przychodzi- chowa się w trawach, tylko ogon mu widać. Udajemy, że go nie zauważamy ......
Jeszcze raz zdrowia Ci życzę.

Zofijanna pisze...

Rybie zaloty pięknie opisałaś..

Krzysiek Pogórski pisze...

Piękne masz akwarium. Dużo zdrówka

mania pisze...

Taki spektakl w akwarium lepszy niż serial w tv :) Bażanty przyprawiają mnie o zawał wylatując mi spod nóg gdy biegnę skrótem do lub z pracy. Ostatnio jeden z wrzaskiem przeleciał mi nad głową przemieszczając się z krzaka, na którym już pewnie drzemał bo zmierzchało.
Zdrowiej Marysiu, nijaka ta zima to i choróbska się przyplątują.
Serdeczności
P.S.
Piękne zdobycze :)

Magda Spokostanka pisze...

Tak się dała złapać, ta kura?
Ja niestety tylko jedną moją potrafię brać na ręce. Reszta niby nie ucieka, ale robi antyzłapaniowe uniki.
Bardzo mi się podobała opowieść o rybach.
Serdeczne pozdrowienia!

Łucja pisze...

Ja najczęściej ryby na talerzu oglądam a teraz to mi będzie głupio jakoś, jak się dowiedziałam, że wiodą także życie towarzyskie i uczuciowe.
Jeszcze nie zdążyłam się Twoimi Bieszczadami nacieszyć a Ty znowu coś piszesz.
Zdrowiej albo bilet do mnie kupuj, tutaj zapomniałyśmy nawet o katarze.
Tej podstawki nikomu bym nie oddała!

Rick Forrestal pisze...

Scenes from your home?
Love the details.

Pełnoletnia ze Skarpy pisze...

Prześliczne łupy zdobyłaś w kalmociarni! Ja musiałam ograniczyć się z ozdobami, bo nie mam gdzie już tego rozstawiać, i wieszać... a nie wszystko niestety do siebie pasuje :(
Akwarium piękne!

wkraj pisze...

Rybne love story mnie urzekło, te wykopaliska również. Ale nade wszystko widok lasu z zimowymi zorzami. Kapitalne ujęcie.
Pozdrawiam.

Ruda pisze...

Opowieśco rybach- cudna :) No i taki niesamowity gość. Pozazdrościć bażanta.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Magdo, posadziłam sosnę czarną w naszym ogrodzie, teraz jest już duża, i sypie szyszkami; pozdrawiam.

Leptir, myślisz, że to już nałóg, to zaglądanie do klamociarni? kurkę musiałam odnieść, bo powiedzieliby, że przywłaszczam, a ona dobrze miała, i sporo nabiegałam się, żeby ją złapać, bo dobrowolnie nie chciała nas opuścić; pozdrawiam serdecznie.

Ankoskakanko, nie mamy takiego targu, tylko trzeba czatować na nową dostawę, i albo trafi się albo szuka się w starych dostawach, i też się coś znajduje; włóczkę też raz kupiłam, ładną fioletową; nie daję się choróbsku; serdeczności.

Gooocha, dzięki wielkie, dobra kobieto; pozdrawiam.

Zofijanno, właśnie, najgorsze te wypady z domu tylko na chwilkę, ale mnie się wydaje, że za bardzo obcałowywałam się z turystami na spotkaniu piątkowym, kiedy składaliśmy sobie życzenia; a klamociarnia całkiem niedaleko Przeworska; czytałam o Żubrydzie, a jeszcze przyniosłam całkiem pokaźny stosik z biblioteki, troszkę Toskanii; te zaloty rybie są piękne, sam akt bardzo uczuciowy, jest co podglądać; serdeczności ślę.

Krzyśku, kiedy przyjeżdżała do nas moja mama, zawsze mówiła ... to takie dobre dla chorego człowieka, leżącego, może popatrzeć na ten świat, to lepsze od telewizora ... miała rację moja mama, jak dla mnie, to codzienny rytuał; patrzę na nie długo podczas porannego karmienia, nigdzie nie śpieszy mi się, i w ciągu dnia też; dzięki i pozdrawiam.

Maniu, ano właśnie, lepsze od tv, już powyżej o tym pisałam; bażanty to takie piękne ptaki, samiczki jak zwykle, bardziej szare, za to samce przyciagają wzrok kolorami, i tym długim ogonem; trzymam się, Maniu; serdecznie pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Magdo, a wcale; obleciałam chałupę ze dwa razy, zanim ją dopadłam w jakimś kącie, bo za bramę nie chciała sama wyjść; i rzeczywiście, niby stała, rozglądała się, ale spod ręki zawsze uciekała; gdakała zaniepokojona, a te sąsiedzkie jej odpowiadały; ryby bardzo uczuciowe są, i maja głos, sama słyszałam, jak bocje na siebie jakoś tak chrząkają; i ja pozdrawiam.

Łucja, aha, aha, a one do siebie tak miłośnie, ładniej niż ludzie; sama nie podejrzewałam, że sam akt może być taki piękny, i to u rybek; o, Bieszczady stare, sprzed tygodnia prawie, ale pysznie było, mówię Ci; nie kuś, bo ja już zaczytuję się relacjami z wypraw, ale trochę bliżej, taka bałkanika; pozdrawiam Cię serdecznie.

Rick, tak, to z mego domu, nowe zdobycze; może nie całkiem nowe, ale takie lubię; pozdrawiam.

Pełnoletnia, ja też powinnam się już zacząć ograniczać, ale to silniejsze ode mnie, i zawsze coś przyniosę do domu; to lepsze niż zakupy w sklepie odzieżowym, tam są emocje; pozdrawiam.

Wkraju, to zorza poranna, z ostatniego wyjazdu, kiedy jeszcze bywały przymrozki; zobaczyłam różowy odblask w szybie "czołgu", to niebo o wschodzie tak dawało, no i zostały zdjęcia; w akwarium rybie zaloty obserwuję u różnych ryb, a każde zachowują się inaczej, u wielkopłetwa chyba najładniej; pozdrawiam serdecznie.

Ruda, rybki też bywaja tak pięknie uczuciowe, a wszystko zależy pewnie od temperatury wody, im wyższa, tym szybciej idą w zaloty; bażanty nocują często w naszych drzewachm kryją się przed nocnymi wrogami, bo za nami już pola, to i czasami zdarza im się sfrunąć do ogrodu; kiedys zimą jeden przyszedł na taras, zaglądał przez szybę do domu i podziobał słonecznik dla ptaków; pozdrawiam serdecznie.

Dorota pisze...

Marysiu, po prostu dedykuję Ci to : http://www.youtube.com/watch?v=I2RYC8rvY1I
Pozdrawiam
Dorota

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Doroto, dziękuję, to bardzo piękna pieśń, różne wykonania słyszałam, pod różną melodię, ale ten wykonawca zaśpiewał wyjątkowo pięknie; pozdrawiam Cię serdecznie.