środa, 1 stycznia 2014

Pogórzańskie dyrdymałki ...

Kiedy w sobotnie południe wysiadłam pod chatką, uderzyło mnie coś niespodziewanego ... ciepło ... od ścian chatki, od stromizny podwórka, nachylonego do słońca.
W chatce zimno, a na zewnątrz temperatury iście wiosenne ... więc szybkie rozpalenie w piecu i obchód włości ... trzeba wykorzystać łaskawość aury i obstalować roboty na poniedziałek.


Spotkaliśmy sąsiada "powyższego", wypalał wycięte zakrzaczenia ... postaliśmy chwilę, wymieniliśmy się wiadomościami ... psy szczęśliwe hasały po łąkach ... zauważyłam, że coraz większe połacie zajmuje widłak ...


Wichura zwaliła połowę czereśni i śliwkę w sadzie, trzeba uporządkować te wiatrołomy, grubsze polana do palenia, a gałęzie drobne w ognisko, tak jak sąsiad.
Przeszliśmy nasze włości aż do samego potoku, słońce już zachodziło, psy zmachane solidnie, tylko jęzory wiszą ...



Za chwilę skończy się stary rok, a my na tarasie, jak za najlepszych, ciepłych wieczorów ... nie chce się nam jeszcze zamykać w środku chatki ... co prawda, ptasie koncerty zakończyły się, ale można posłuchać ciszy ...


Ja wyskoczyłam jeszcze na podwórze, bo coś dziwnie niebieskiego prześwitywało przez bezlistny las, może to chmury idą?


Nie, to Kanasin na tle zachodniego nieba przybrał taką barwę ... rzadko udaje mi się obserwować taki kolor gór, bo albo zamglenia rozmazują obraz, albo przegapiam ten moment ...
Wieczorem zajrzeli do nas Janek z Haneczką, ci z "góry" ... przyszli podzielić się radosną wiadomością ... dziadkami zostali.
Porządkowe prace pomieszał nam trochę malowniczy szron, który pokrył okolicę ... najpierw zobaczyłam mgłę, gęstą jak mleko, a potem drzewa w białej okiści ...


Leśnym ludziom wcale nie przeszkadza taka pogoda, skoro świt już poturlały się po pagórach ciężkie traktory z ludźmi, do oczyszczania zapotocznego lasu ... przedtem to była ostoja zwierza wszelakiego, a teraz gdzie się schowają, skoro stoją tylko pojedyncze, duże drzewa, a wszędzie łyso ...


Ruszyliśmy i my, skoro tylko słońce odrobinę wyjrzało zza białych chmur ... mąż wyciął piłą grube gałęzie, ja odrzucałam pieńki, a potem wzięliśmy się za pas tarniny, który zaburzał linię naszej łąki i nie podobał się urzędnikom z agencji ... niewdzięczna to praca, bo oprócz ogromnych cierni, wbijających się znienacka, krzaki splątane były czuprynami, że ciężko było oddzielić jedno od drugiego ...


Nie wycinaliśmy wszystkiego, tak sobie pomyślałam, że urzędnicy dbają o derkacze, każą późno kosić, najlepiej od środka, łąki, a co mają zrobić inne ptaszki ... muszą gdzieś zakładać gniazda, jeść w zimie owoce, schronić się przed zagrożeniem ... zostawiliśmy sporo krzaków na pograniczu łąk, naszej i sąsiedzkiej ...


Dziś już nie było śladu po szronie, wszystko wyschło, jutro pojedziemy wypalić te kolczaste góry gałęzi ...
Przylatuje dużo ptaków do karmnika, sikorki bogatki i ubogie, czarnogłówki i modre, a nawet sosnówki, malutkie jak orzeszki ... korę drzew przepatruje pełzacz, do wklejonego smalcu zaglądają dzięcioły, duży, średni i zielony ... tylko czarny trzyma się z daleka ... przylatują grubodzioby, rozsiadające się w karmniku na dłużej, tylko łupki słonecznika wylatują z mocnego dzioba, tak samo dzwońce awanturne, a nawet para mazurków, których nigdy u nas nie widziałam ... sójki też przylatują do smalcu, ale one takie pazerne, zachłannie wyrywają po sporym kawałku i odlatują, nie to, co dzięcioły ... te delikatnie wydziobują, wycierają dziób, potem zjadają, to co zostało ...


Szopka u szczytu chatki coraz bardziej zabudowywana przez gliniane buły ... jedne z zeszłych lat, już opuszczone przez owady, o czym świadczą dziurki, inne zasklepione ... to tegoroczne ... kopułka przewiązana takie buduje, jak orzekli znawcy tematu ... nie ruszam im tych budowli.
Wiosenna aura obudziła też motyle, nie wypuszczę ich na zewnątrz, bo zginą ... dostały ode mnie po kropli malinowej herbatki ...


Zakupiliśmy nowiuśką książkę pana Krycińskiego ...


... a także wydawnictwo przemyskiego muzeum ...


...przecież przyjdzie w końcu zima i będzie co czytać w długie wieczory.
Huczny wieczór sylwestrowy przespaliśmy jak aniołki, bo wysiłek fizyczny bardzo dobrze robi na spanie.


Na powrocie wdepnęłam jeszcze do szpitala odwiedzić brata, wyznaczyli mu termin kolejnej chemii na samego sylwestra i nie ma zmiłuj się, a tam była już siostra z mężem, troszkę mu będzie weselej ... smutny to oddział, snują się ludzkie cienie z kroplówkami, do żył spływaja kolejne worki płynów, przenikliwe dzwonki dają znać, że kończy się kroplówka ... cieszmy się zdrowiem, doceńmy to i szanujmy ...
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, życzenia, wszystkiego dobrego, pa!






29 komentarzy:

Kamphora z Podlasia pisze...

Cudownie, cisza, spokój, natura... Ja jeszcze muszę chwilkę poczekać zanim wyniosę się z huraganowej Anglii na zaciszne Podlasie, ale juz tylko chwilkę :)))

Życzę Wam wszystkiego co najlepsze w nowym roku!

Ruda pisze...

W Izerach też było cieplutko, cieplej niż w domku. Nie trzeba było tyle palić i nocnych dyżurów ustalać.
A widłak też w moich górkach rośnie. Specjalnie dla Ciebie zdjecia domkowi porobiłam i zrobiłam wpisik malenki:) Pozdrawiam noworocznie!

Dana M. pisze...

Noworoczne serdeczności dla Was, oby niczego Wam nie zabrakło w tym Nowym Roku :)

CzarnyKot pisze...

Wszelkiej pomyslnosci w Nowym Roku!
Serdecznie pozdrawiam

mania pisze...

Marysiu, czy Ty w wolnych chwilach studiujesz atlas ptaków?
A swoją drogą to ciekawe, czy panowie z agencji dalej by krzywo patrzyli na krzaki tarniny, gdyby spróbowali nalewki z jej owoców :)
Psiaki cudne, na wsi ominął ich stres sylwestrowych wystrzałów.
Pozdrawiam noworocznie

Mariusz Obszarny pisze...

hehe, niecodzienny to widok - rusałki spijają sobie w najlepsze herbatę w ciepłej chacie ;
urzekło mnie to zdjęcie. pozdrawiam

jolanda pisze...

Marysiu - wszystkiego dobrego w Nowym 2014 Roku. I wielu chwil wytchnienia, byś mogła snuć te cudowne opowieści.

Pellegrina pisze...

Pracowity koniec roku bo i pogoda sprzyjała robocie jak rzadko. Ale jeszcze zmrozi i zaśnieży, grube tomy będą w sam raz. A malinowa uczta dla motylków - bezcenna.

Tomasz Gołkowski - Karpacki las pisze...

Widzę że Nowy Rok zaczęty i jesteście w formie :). Ja dzisiaj po południu jadę w Gorce na dwa dni, mam nadzieję że tam trochę śniegu leży. Ta książka o Przemyślu to dobra pozycja. Dostałem ją pod choinkę :)a także Sentymentalną Ukrainę, również piękny album
Pozdrawiam serdecznie

Asia i Wojtek pisze...

Będzie co czytać... Piękny był ten ostatni dzień roku, świetlisty i pogodny. Nas też słońce wyciągnęło na spacer. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Asia i Wojtek

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Też mieliśmy w planie pracowitego Sylwestra i pracowity Nowy Rok. W Sylwestra mąż musiał być w pracy, a Nowy Rok przeleżeliśmy w łóżku z przerwami na spacery z psami. Tak spokojnie. Trochę Wam więc zazdroszczę zapału, ale może w ten weekend uda się coś pobudować i pociąć ;-)
Wszystkiego dobrego!

Mażena pisze...

Zdrowia dla Ciebie i najbliższych!
Piękne zdjęcia, szkoda powalonych drzewek...

Iwa ze Skarpy pisze...

Bardzo lubię te Twoje dyrdymałki... Pisałam tu już u Ciebie nie raz... ale odzywam się rzadko, jednak tak niesamowicie bliskie są mi Wasze klimaty!
Wszystkiego co najlepsze na ten Nowy Rok życzę!

wkraj pisze...

Z przyjemnością przeczytałem a zwłaszcza pooglądałem, co u Was nowego. Ten zaszroniony krajobraz o świcie wygląda bajkowo.
Rok zaczynacie od pracy, ładny dajecie przykład. Ja w tym czasie leniuchowałem, aż mi wstyd.
Pozdrawiam serdecznie.

Anthony Garden pisze...

Wszystkiego co najlepsze na ten Nowy Rok Marysiu :)

Krzysiek Pogórski pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Krzysiek Pogórski pisze...

Dużo sił i zdrowia w Nowym Roku dla brata, ale dla Was też.
Piszesz, że wycinaliście "pas tarniny, który zaburzał linię naszej łąki i nie podobał się urzędnikom z agencji". Czyżby Wasze łąki były w pakiecie nr 5 PROW 2007-2013? Ornitolog, który Wam robił dokumentację powinien był te tarniny zaznaczyć jako "element krajobrazu rolniczego nieużytkowany rolniczo stanowiący ostoję dzikiej przyrody, które rolnik ma obowiązek utrzymać w okresie realizacji programu rolnośrodowiskowego". Tyle, że jeżeli zajmują powierzchnię większą niż 100 m2 to trzeba to odjąć od ogólnej powierzchni łąki i wówczas mogą sobie rosnąć.

Zofijanna pisze...

Pogoda przecudna Marysiu.
Wspaniale, że masz takie cudowne miejsce, gdzie jesteś wolnym człowiekiem, gdzie możesz odpocząć i zwolnić.
Oddychaj, ciesz się tym co masz.
Książki ciekawe.
Ja też dostałam książki pod choinkę, podobnej treści.
Miłego czytania.
Wydaje mi się, że te przepisy unijne często szkodzą środowisku.
Pozdrawiam Cię serdecznie, życzę miłego zapiątku.
Dużo zdrowia dla Twojego Brata!!!

Magda Spokostanka pisze...

Dobre szczęśliwe miejsce.
Sił i pogody ducha dla brata!
Tak Marysiu, cieszmy się ...

Weronika Ziółkowska pisze...

Przepiękna ta Twoja codzienność. Niby zwyczajne dni, a nabierają mistycyzmu, kolorytu...Tyle się dzieje w naturze, człowiek podąża wraz z tymi zmianami i żyje wedle nich.

Ania z Siedliska pisze...

Rozkoszny jest ten ciepły styczeń. Mozna popracowac w ogrodzie. Ja odchwaszczam porzeczki, w perspektywie mam wycinkę brzóz, powalonych przez dawne i obecne huragany. Miłych pobytów w chatce i przyjemnej pracy, Marysiu ! Bratu życzę uzdrawiającej kuracji !

Ania z Siedliska pisze...

Rozkoszny jest ten ciepły styczeń. Mozna popracowac w ogrodzie. Ja odchwaszczam porzeczki, w perspektywie mam wycinkę brzóz, powalonych przez dawne i obecne huragany. Miłych pobytów w chatce i przyjemnej pracy, Marysiu ! Bratu życzę uzdrawiającej kuracji !

colorado2811 pisze...

Cudnie tam masz. Trzymam kciuki za Brata. Moja Siostra chemii nie doczekała, chociaż leczona była w Paryżu. Niech zdrowieje Ci Bracisko, dla mnie to była straszna strata, z która do dziś pogodzić się nie mogę. Pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Kamphoro, obawialiśmy się, jak syn wyląduje na wyspach, ale wszystko poszło sprawnie; i Tobie wszystkiego dobrego.

Ruda, pogoda utrzymuje się całkiem, całkiem, dużo różnych robót pozwoliła zrobić; dzięki za wpis o Domku pod Orzechem, bardzo mi się podoba; serdecznie pozdrawiam.

Dana M, dziękujemy pięknie, i Tobie wszystkiego, co dobre; serdeczności.

Czarny Kocie, i wzajemnie, dobrego życzę, i ja pozdrawiam.

Maniu, tylko czasami, jak nie znam jakiegoś ptaka ... ale już chyba wszystkie poznałam, które przylatują do nas; nalewka z tarniny pyszna, a panów obowiązują normy unijne, które i nam narzucają, bo inaczej odejmują dopłaty za nadmiar zakrzaczeń; tylko Gucio w domu zestresował się bardzo, przez cały dzień nie chciał wychodzić na podwórko po tych wystrzałach; osobiście zabroniłabym, tylko przez wzgląd na wielki strach zwierząt; serdeczności ślę.

Mariusz, no bo co z nimi teraz zrobić, jak już za bardzo gwałtownie atakują okno, dajemy je na poddasze, tam troszkę ciemniej; i ja pozdrawiam.

Jolando, dziękuję Ci bardzo, i Tobie wszystkiego dobrego, pozdrawiam.

Krystyno, a coś przepowiadają mądrzy ludzie, że ma nie być zimy u nas; nie, no musi być, żeby przyroda odpoczęła; pozdrawiam cieplutko.

Tomasz, powiem szczerze, że z formą nie za dobrze, pod koniec dnia już powłóczyliśmy nogami; może w Gorcach trochę śniegu leży, bo na Pogórzu to tylko odrobinę naśnieżenia sztucznego na przemyskim stoku; udanej wędrówki życzę, pozdrawiam.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Asiu, książki miały być na śniegowe wieczory, ale już zdążyłam połknąć; przyjemnie jest spacerować przy takiej pogodzie, po obfitych świętach; i Wam dobrego, pozdrawiam.

Natalio, przez cały rok mąż był wyłączony z jakichkolwiek robót, bo wolne soboty spędzał na przyuczeniu do pszczelarstwa, z tym większym zapałem zabrał się do roboty, bo narzeka na brak ruchu; i Wam dobrego, pozdrawiam.

Mażeno, dziękuję pięknie, a szkody w sadzie nieuniknione, bo drzewa bardzo stare, spróchniałe; serdecznie pozdrawiam.

Iwa ze Skarpy, dziękuję za odwiedziny; pamiętam, pytałaś o opieńki jako początkująca gospodyni, dobrze pamiętam? i Tobie dobrego na ten rok; serdecznie pozdrawiam.

Wkraju, ten szron, to jednyna biel, jaka się uchowała, no, może jeszcze jakaś łatka śniegu pod lasem, choć do dziś już nie; nadrabiamy zaległości całoroczne, bo dopiero teraz mąż złapał troszkę wolnego; i ja pozdrawiam.

Anthony Garden, i Tobie wszystkiego, co dobre; serdeczności ślę.

Krzyśku, dziękuję z całego serca za życzenia; nie, nie mamy "ptaszkowego", ale przez te zakrzaczenia potrafią nam ująć całkiem sporo pieniędzy z dopłat, nawet przyczepiają się ziemi pod koronami drzew, bo ze zdjęć lotniczych wygląda, jakby była niekoszona łąka, i trzeba chodzić i tłumaczyć się; zostawiliśmy pas tarniny, wycięliśmy tylko te krzaki, które za bardzo wchodziły w łąkę, myślę, że teraz będzie dobrze; dzięki i pozdrawiam.

Zofijanno, nawet nie wiesz, z jaką ochotą wyjeżdżamy tam, i powracamy do chatki z innych wojaży, myśląc w duchu czasami, czego szukamy u innych, ale to ciekawość świata gna, kiedyś nie mogliśmy sobie na to pozwolić; dziwne są te przepisy unijne, jakieś za "sterylne" dla mnie; książki są miłym prezentem, a może najmilszym? podoba mi się ten "zapiątek"; serdeczności ślę.

Magdo, to prawda, tam nawet śpi się spokojniej; dzięki wielkie za dobre myśli; jestem, Magdo, zszokowana, powiesił się chłopak, w wieku mego młodszego syna, miał maleńkie dziecko, żonę, babcia go znalazła, co powoduje takim człowiekiem, jak to nazwać? czy to tchórzostwo? czy może odwaga? drugi nie wrócił już z podróży służbowej, znaleziono go martwego w hotelu, młody człowiek ... takie to życie ulotne; serdeczności ślę.

Weroniko, zawsze mówiłam, że życie na wsi toczy się innym rytmem, spokojniejszym, wyznaczają je pory dnia, roku, człowiek z przyjemnością zajmuje się pracą, nie poganiany przez nikogo; pozdrawiam cieplutko.

Aniu, też by się przydało takie odchwaszczanie moim porzeczkom, ale chyba poczekam do wiosny, bo coś krzyż pobolewa, nie chcę, żeby mnie całkiem połamało; mąż pojechał sam do chatki teraz, bo mówi, że tylko tam ma atmosferę do pracy; pozdrawiam Cię serdecznie.

Iwono, jesteśmy pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze, nie było przerzutów, jedyna niedogodność, że pewne funkcje przesunąły mu się na brzuch, ale już przyzwyczaił się do nowej rzeczywistości; to taki dobry człowiek, ale choróbsko nie wybiera;
bardzo Ci współczuję straty siostry; pozdrawiam serdecznie.

Krzysiek Pogórski pisze...

Czyli dostajecie tylko dopłaty bezpośrednie i ONW za pogórzańskie łąki? Trochę szkoda bo na pewno pakiet 5 można było tam realizować (może nie ptaki ale siedliska na pewno). Zawsze to parę stówek więcej od ha. Niestety PROW 2007-2013 już wyekspirował, a co będzie w nowym 2014-2020 trudno orzec.
Co do kontroli jedyny sposób to pisemne odwołania - zwykle po dwóch kontrolerzy odpuszczają.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krzysiek, tak, właśnie tak; inni mają "ptaszkowe", my jakoś przegapialiśmy czas, kiedy przyjeżdżał ornitolog, łatwiej jest, gdy bywa się tam przez cały czas; poza tym trzeba chyba zbierać siano z takiej łąki; zresztą odr-y niechętnie udzielają jakiejkolwiek porady, sami pewnie nie znają się na tym za bardzo; jejku, znasz się na tym wszystkim, czyżbyś pracował w branży?
dzięki za cenne rady; pozdrawiam.

Krzysiek Pogórski pisze...

W mijającym PROWie robiłem dla rolników dokumentacje botaniczne. Jak będę coś wiedział o nowym PROW to napiszę na maila.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Krzyśku, dziękuję!