Czytając mapę, natknęliśmy się na tę nazwę "Lachawa, nieistniejąca wieś", położona na północny zachód od wzniesienia Gródek /Horodok/, sama nazwa wskazuje, że był tu kiedyś gród, ale nie przeprowadzono żadnych badań. Wybraliśmy się tam z Kuźminy, polną drogą do góry, wśród pięknych łąk:
.... na samej górze, pod lasem, zaskoczenie, mieszkają tu ludzie. Stara, pobielona chatynka, pod drzewem owocowym, na fotelu wyłożonym poduszkami, siedziała babuleńka, przy niej również leciwy przyjaciel, mały piesek, nawet nas nie obszczekał. Z obórki wychylił się dziadziuś, sympatyczny, uśmiechnięty, z wyblakłymi, niebieskimi oczami. Zapytaliśmy o drogę, bo nie wiodła tamtędy żadna ścieżka, skierował nas w błotnistą drogę do gęstego lasu....
Tuż przy domu małe poletko, ogrodzone przed dzikami i jeleniami, a dla odstraszenia postawione dwie kukły, ale jak wystrojone:
Zastanawialiśmy się potem z mężem, jak oni tu żyją, co w razie choroby, zanim przyjedzie pomoc, a zimą? Tam, na tej górze najbardziej zimą wieje, na drodze tworzą się największe zaspy.
Szliśmy trochę leśnymi duktami, przetartymi przez zrywkę i wywóz drzewa, potem przez pokrzywy po pas, podciągnęliśmy wysoko skarpety, ale niewiele to pomogło. Po drodze mijaliśmy skupiska cudnych, aksamitnych grzybków:
Teraz wiem, że są to prawdziwki ceglastopore, nigdy ich nie zbierałam i robiłam tylko zdjęcia co piękniejszym okazom.
Las robił się coraz dzikszy, nawet wyręby pokończyły się, mieliśmy tylko kompas i mapę i nie trafiliśmy w to miejsce, gdzie chcieliśmy, a może minęliśmy tuż obok, w gęstwinie nie poznasz. Zeszliśmy korytem potoku w dół, spotkaliśmy ludzi, pszczelarzy, mieli tam pasiekę. Okazało się, że jest to Kreców, podworskie tereny, stawy i kilka domów , prawie bez mieszkańców.
Drogowskazy, strzałki, tabliczki, podane czasy, chyba wybraliśmy się tam nie z tej strony, co potrzeba, ale atak ponowimy...
,..... trzeba zastanowić się, co dalej, odpocząć i powrót do samochodu. Żeby nie tupać w tym upale po asfalcie, przerzuciliśmy się na drugą stronę drogi, przez Margiel, do góry i w dół, do Kuźminy...
... kościółek przysposobiony z cerkwi na rozstaju dróg, a obok cmentarz z neogotycką kaplicą grobową..
W XVIII i XIX wieku wieś należała do rodziny Pieściorowskich, Ryszard, nie posiadając potomstwa, utworzył fundację na rzecz młodzieży szlacheckiej, uczącej się w szkołach średnich i na uniwersytetach, szkoda, że tylko dla tych wybranych i wyższych stanem.
Atak przypuściliśmy za niedługo, tym razem z dołu, wg drogowskazów.
Ktoś wyrzezał w korze napis, nie potrafię go odczytać, coś o śmierci i pamięci..
Dawną wiejską drogą w godzinę , może trochę krócej, byliśmy na górze, miejsce smutne, zarośnięte, stare fundamenty domów, studnie, tylko ten nagrobek znaczył ślad po wsi...
... to młodziutki chłopak, który został rozstrzelany z innymi mieszkańcami za pomoc UPA, we wsi stacjonowała sotnia "Jara". Po ataku wojska wyrwała się z okrążenia, w odwecie wieś w większości spalono i już nie została zasiedlona po deportacjach. Gdzieś na forum czytałam, że chłopak zginął, bo ostrzeliwał się z piwnicy szkoły, historie smutne, tragiczne, jakich wiele na tym terenie.
Powrót do Krecowa, jeszcze zdjęcie w dziko rosnących rudbekiach:
potem kierunek Wola Krecowska, a tam urokliwa, stareńka, przechylona kapliczka...
.... i można spotkać jeszcze takie pogórzańskie zagrody.../DO REMONTU/
Zwiedziliśmy jeszcze, ale to samochodem, po drodze, Dobrą Szlachecką oraz Ulucz, ale to już temat na inny post. Zakupiłam w klamociarni dwa kostury do podpierania się podczas wędrówki, zakończone metalowym szpikulcem, mnóstwo plakietek z nazwami zobytych szczytów, nie znam niemieckich nazw, tylko Tyrol odczytałam ....
.. jedna ma wyrzeźbioną szarotkę, to ta większa, jakby męska...
Hej! będziemy latem szpanować na różnych łazęgach, teraz wiszą i odpoczywają....
Serdecznie i ciepło pozdrawiam wszystkich, do miłego, pa.
środa, 13 kwietnia 2011
niedziela, 10 kwietnia 2011
Raz z jednej, raz z drugiej strony Sanu ....
Pogoda w sobotę nie zachęcała do wędrówki, ale jak człowiek się przemoże, to wiele może zdziałać. Ponieważ jechaliśmy busikiem, mogliśmy sobie pozwolić na szybkie przemieszczanie się z miejsca na miejsce.
Pierwszy przystanek: Babice nad Sanem, wszędzie roboty drogowe i leje jak z cebra, tudzież grad.
Kapliczka św. Krzysztofa, nad samym Sanem, ukradli Świętego po wojnie bez skrupułów, teraz stoi jego kopia:
Przy kapliczce miejsce widokowe na bystrza Sanu, a także na pagóry za nim.
Przy słonecznej pogodzie widać błyszczące w wodzie ryby, przepowiadano z tego zjawiska zmianę pogody, intensywne błyski wróżyły deszcz.
Ponieważ za bardzo nosa nie można było wyściubić na zewnątrz, zajechaliśmy do karczmy "Pod semaforem", aby napić się gorącej herbatki i , być może, przeczekać deszcz.
Za knajpką wagoniki kolejki wąskotorowej Przeworsk-Dynów, która w sezonie w weekendy przewozi spragnionych wrażeń turystów, wewnątrz różne przedmioty związane z tym kolejnictwem i cieplutko:
,.... pali się ogień w kominku ...
Pierwszy przystanek: Babice nad Sanem, wszędzie roboty drogowe i leje jak z cebra, tudzież grad.
Kapliczka św. Krzysztofa, nad samym Sanem, ukradli Świętego po wojnie bez skrupułów, teraz stoi jego kopia:
Przy kapliczce miejsce widokowe na bystrza Sanu, a także na pagóry za nim.
Przy słonecznej pogodzie widać błyszczące w wodzie ryby, przepowiadano z tego zjawiska zmianę pogody, intensywne błyski wróżyły deszcz.
Ponieważ za bardzo nosa nie można było wyściubić na zewnątrz, zajechaliśmy do karczmy "Pod semaforem", aby napić się gorącej herbatki i , być może, przeczekać deszcz.
Za knajpką wagoniki kolejki wąskotorowej Przeworsk-Dynów, która w sezonie w weekendy przewozi spragnionych wrażeń turystów, wewnątrz różne przedmioty związane z tym kolejnictwem i cieplutko:
,.... pali się ogień w kominku ...
Drewno sprawia, że wewnątrz jest przytulnie...
Cudowne mszenia między potężnymi belkami....
A na drzwiach od klopika tablica w "kolejarskim" klimacie.
Ponieważ pogoda nie napawała optymizmem, zwiedziliśmy Bachórzec z drewnianym kościółkiem p.w. św. Katarzyny
Zamek w Dubiecku ...
Szalejąca wichura powaliła w parku 6 pomnikowych drzew:
Zastaliśmy pracowników sprzątających zwalone drzewa
a jeden pozwolił się sfotografować, sympatyczny brodacz
Pływające w fosie łabędzie, niby nic ciekawego, ale jeden miał czarną szyję, były jeszcze dwa zupełnie czarne, ten dwukolorowy, to chyba mieszaniec.
A w Nienadowej uśmiechnęło się do nas słońce, we dworze u dziadka Dembińskiego spędzał dzieciństwo mały Aleksander Fredro
Na kamieniach ogrodzenia dworskiego ulokował się mech, bardzo mu tu dobrze.
Przejeżdżamy San na drugą stronę, trasa nasza wiedzie do Piatkowej, gdzie byliśmy niejeden raz, ale nigdy w takim deszczu
Potok wezbrany brudną wodą, bo ciągle leje, ale przejście nad wodą nowe, nie trzeba drżeć, że noga wpadnie w dziurawą kładkę
Grekokatolicka cerkiew p.w. św. Dymitra z 1732 roku, przykryta 3-ma kopułami, z "sobotami", nieużytkowana od czasu wojny, rozgrabiona...
jedna z najpiękniejszych.
A skoro już nas tu przyniosło, to zbieramy się do wyjścia na szlak, z Piątkowej do Dynowa
Trochę przejaśniło się
po prawej przepiękny brzozowy zagajnik
po lewej piętrzą się pogórzańskie pagóry
lasy bukowo-jodłowe, a my idziemy dzielnie w mlaszczącym, gliniastym błocie.
Po drodze mijamy łany kwitnącego żywca gruczołowatego ....
.... a tu na zmurszałym pniu chyba grzyb, jak czareczka z czerwonym wnętrzem.
W lesie było w miarę zacisznie, buty ciężkie oblepione gliną...
..... po wyjściu z lasu dopadł nas tak mocny, zachodni wiatr, że wciskał oddech z powrotem do płuc, jeszcze kawałek i Dynów ....
.... urokliwy ryneczek miasteczka ...
.....pośrodku król Jagiełło spogląda troskliwym wzrokiem na swoich poddanych....
... gigant o twarzy chłopskiej dźwiga na swojej głowie łuk bramy wejściowej do kościoła ....
......a aniołki, podfruwając do góry, starają się ulżyć w tym dźwiganiu ciężaru.
I jeszcze teatr w wielu odsłonach, wieczorne niebo i zachód słońca....
Nikt by tego piękniej nie wymyślił.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich obserwujących, komentujących, podczytujących, dzięki za wspólną wędrówkę, mimo wariującego kwietnia, który strasznie przeplatał, pa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































