Po nieudanym, pierwszym podejściu, wyruszyliśmy pełni dobrych myśli ... co prawda, prognozy nie były zbyt optymistyczne, ale co tam, damy radę.
Znowu pobudka tuż po północku, i śniadanie pod rumuńską granicą ... w tym samym miejscu, co poprzednio ... Wyszukaliśmy taką trasę, żeby ominąć główne, większe miasta, po prostu lubimy tłuc się po bezdrożach ...
To już Szeklerszczyzna, kraina Węgrów, i Rimetea ... w tle Skała Szeklerska ... kiedyś wejdziemy tam, jak będziemy mieć dużo czasu ...
... na nocleg wylądowaliśmy w cieniu twierdzy w Coltesti. Znaliśmy to miejsce z wiosennego wypadu, bardzo urokliwe i klimatyczne ... malutka wioseczka, odjeżdżamy kawałek od drogi, i już jesteśmy ...
Po drodze spłoszyliśmy jeszcze parę, baraszkującą w stogu siana ... bo wszedzie stoją stogi, siano ułożone wokół wysokiego słupa. Pod rozłożystą gruszką rozpaliliśmy ogień, rozłożyliśmy stolik i foteliki, zjedliśmy kolację ... owinięci w śpiwory siedzieliśmy przy ogniu w noc, jeszcze terkotały cykady, jakieś nocne ptaszysko nawoływało na sąsiednim drzewie ... atmosfera trochę niesamowita ...
Nocleg w samochodzie to "madejowe łoże", nawet zmęczenie nie pomaga zasnąć na dłużej niż godzinę, ani gdzie wyciągnąć nóg, w bok coś uwiera ... człowiek czeka z utęsknieniem na świt, ale co tam, przecież damy radę ...
Świt był odrobinę przymglony, przez zaparowane szyby zobaczyłam świato na murach ruin ... matko kochana, straszy! ... od razu przypomniały mi się "Wakacje z duchami" ... światełko przemieszczało się.
I okazało się, że to przyjechał jakiś turysta, pewnie przejazdem, bo o tak nietypowej godzinie ... po jakimś czasie widzieliśmy jego sylwetkę na murach, a potem auto odjechało ...
Mieliśmy zaległości z wiosennego wyjazdu ... to monastyr Ramet, całkiem niedaleko ...
Nie spodziewałam się tak uroczego miejsca ... na tle białych, surowych skał cały kompleks klasztorny, wszystko pięknie utrzymane, w pobliżu kręcą się mniszki, starsze, młodsze ... zdjęcia tylko z zewnątrz, bo w środku nie wolno robić zdjęć ...
Ściany w przedsionku pokryte malowidłami, zwłaszcza sceny sądu ostatecznego przyciągają uwagę ...
Wewnątrz wszystkie ściany również pokryte malowidłami, nie uświadczy kawałka czystej ściany ...
![]() |
| zdjęcie ze strony Ramet |
To przecież znowu nie tak daleko, podwieziemy ją ... droga z wąziutkiej asfaltowej zmienia się w szutrową, wzdłuż potoku Geoagiulu ... to osobliwość przyrodnicza, geologiczna, bo tutaj właśnie zaczyna się wąwóz Ramet, ciekawy, niezbyt uczęszczny, wiele o nim czytałam ... W pewnym momencie i ta droga skończyła się, osuwisko tuż przy przepaścistej ścianie wąwozu nie pozwala jechać dalej ... pozostaje nam tylko pożegnać śliczną, młodą dziewczynę, która znalazła swoją drogę życiową w klasztorze, zawrócić i jechać w swoją stronę ... Nie omieszkałam poprosić jej o możliwość zrobienia zdjęcia ...
... odchodząc, patrzyła z ciekawością na rejestrację samochodu, pewnie skąd jesteśmy ... żałuję, że nie zapytałam jej o imię, gdzie mieszka, że jesteśmy z Polski ... pomachała nam ręką na pożegnanie, zarzuciła plecak na ramię i poszła ... dokąd sama w te potężne góry? ... patrzyłam dziś na mapę satelitarną, jedyna droga stamtąd prowadzi do wioski Cheia ... wiosną zwiedziliśmy te tereny, ale powyżej ... to chatki o stromych strzechach i maciupkich pomieszczeniach, takie jak te, które minęliśmy po drodze ...
Zderzenie nowoczesności ze starym ... przecież w tych przepastnych górach ludzie też potrzebują kontaktu ze światem ... jesteśmy z mężem pełni podziwu dla mieszkańców tych gór, bo tu trzeba mieć wiele siły, zdrowia, żeby przetrwać zwłaszcza zimę ... warunki do życia naprawdę niełatwe, ale czy ludzie tutaj nie są szczęśliwsi od nas, zamotanych w różne zależności cywilizacyjne ...
W potoku zauważyłam potężne beczki, wypełnione wodą, a także różnego kształtu ...
... niektóre leżały na boku, a niektóre już były wypełnione wodą ... doszliśmy do wniosku, że beczki namokają wodą, żeby spęcznieć pod jej wpływem i nie przeciekać potem, kiedy wypełni je winogronowy moszcz ... bo nastał czas zrywania winogron w przydomowych ogródkach ... a beczki przygotowywane były tak samo, jak wieki temu ...
Ruszyliśmy dalej, przez miasto Sebes na "transalpinę", na przełęcz Urdele ... pogoda psuła się, chmury przysłaniały widoki, chwilami kropił deszcz ... przed nami ponad 100 km, może wyjedziemy na górę i ponad chmurami zobaczymy słońce? ...
Potężne góry Parangu od strony północnej pokryte były gdzieniegdzie już śniegiem, ale stada zwierząt jeszcze były wypasane ... krowy, kozy, owce, gdzieś za skałami osiołki, a w stanie Stefana, pod samą przełęczą, nawet świnie ...
Ludzie spędzają tu większość roku, wypasając bydło, muszą mieć wszystko, potrzebne do życia ... część artykułów dowożą z dolin, a w większości są samowystarczalni.
Napływająca z coraz większą szybkością mgła szybko zamykała widoki, było zimno, mokro i nieprzyjemnie ... zjechaliśmy powoli niżej, poza granicę lasu, a tam raj dla grzybiarzy ... przy drodze obwoźny skup grzybów ... kiedy zobaczyłam te skrzynki, ustawione na poboczu, wypełnione po brzegi najpiękniejszymi borowikami, aż mi się oczy zaśmiały ... jeden człowiek wyszedł z lasu z workami jutowymi, przewieszonymi przez ramię, wypchanymi grzybami, a w każdej ręce jeszcze po torbie ... jak on to zdźwigał z tej góry?
Jechaliśmy teraz doliną Lotru, widać było, że tereny te doświadczyły gwałtownej powodzi ... zielone niegdyś brzegi rzeki pokryte były naniesionym piaskiem, kamieniami, wyrwanymi korzeniami ... w pewnym momencie drogę przegradzała potężna lawina błotno-kamienna, która zeszła z gór ... przerąbali tylko w niej przejazd, reszta została ... robiło się późno, noclegu trzeba było nam szukać ...CDN
A dziś u nas zakończenie podkarpackiego sezonu motocyklowego, od rana potężne maszyny dudniły za lasem, w drodze na kalwaryjskie wzgórze ...
Impreza połączona z oddawaniem krwi, ze szczególnym uwzględnieniem szczytnej idei - dla dzieci ...
W porannych mgłach wyglądało słońce, na trawach szklił się przymrozek ... rześko i malowniczo ...
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny, ciepła życzę, pa!

